W ślepym zaułku nauki. Recenzja powieści Siergieja Lebiediewa „Debiutant”

Literatura rosyjska jest pociągająca. Wielu uznanych pisarzy, żyjących w świadomości czytelników z całego świata, pochodzi właśnie z Rosji, z kraju o szczególnej reputacji, bo choć docenionego za dorobek na polu kultury i sztuki, to już negatywnie ocenianego za polityczne i militarne zapędy. Siergiej Lebiediew, pisarz młodego pokolenia, urodzony w Moskwie, swoim pisarstwem przywraca wiarę w Rosję, a przynajmniej przypomina, że literatura rosyjska ma się dobrze i nadal warto po nią sięgać.

|

Historia opowiedziana w Debiutancie, choć fikcyjna, wyraźnie umocowana jest w realiach społeczeństwa rosyjskiego i nawiązuje do działających na terytorium Rosji instytucji wywiadowczych oraz militarno-naukowych. Nie jest to jednak historia z wartką akcją niczym przygody Jamesa Bonda. Zamiast tego otrzymujemy powieść z pogłębionym portretem psychologicznym postaci oraz wnikliwym spojrzeniem na funkcjonujące postradzieckie społeczeństwo. Głównymi bohaterami powieści są Kalitin, zdolny naukowiec, który ucieka z Rosji z fiolką śmiercionośnej i niewykrywalnej substancji chemicznej, z tytułowym „debiutantem” oraz Szerszniew, podpułkownik z ciemną przeszłością, który ma wykonać wyrok na naukowcu. Jest jeszcze jedna dość istotna postać, duchowny Trawniczek, będący swego rodzaju „anomalią” – sam mówi tak o sobie. Jego aberracja wynika z nadzwyczajnego szczęścia, ponieważ kontakt ze śmiercionośną substancją przypłacił tylko deformacją twarzy. Trawniczek w Debiutancie symbolizuje to, co niewyjaśn...

Pozostało jeszcze 75% artykułu.

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.

WYBIERZ I ZAMÓW!

Dostęp jednorazowy

Zaloguj się