Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

SlinCraze rapuje po samsku

Samowie zamieszkują północną Skandynawię – pogranicze Finlandii, Norwegii, Rosji i Szwecji – gdzie choć są ludnością rdzenną to przez wieki byli marginalizowani i dyskryminowani. O problemach Samów rapuje SlinCraze. Młody artysta w rozmowie z Piotrem Szatkowskim mówi o swojej twórczości i problemach Samów.

SlinCraze (właściwie Nils Rune Utsi) to samski raper młodego pokolenia. Urodził się w 1990 roku w północnej Norwegii. Popularność zdobył występując w czasie uroczystości z okazji 70. urodzin króla. Jego twórczość opowiada o problemach Samów, którzy stanowią mniejszość na własnych ziemiach i przez wieki byli dyskryminowani.

Piotr Szatkowski: Myślę, że na początku nasi czytelnicy zechcieliby dowiedzieć się czegoś na temat Twojej historii i korzeni. Czy w Twoim środowisku była obecna kultura samska? Czy często używasz języka samskiego?

SlinCraze: Pochodzę z małej wsi o nazwie Maze (po norwesku Masi) będącej częścią gminy Kautokeino, która w jest w całości samska. Na co dzień przez większość czasu używamy naszego języka. Wszyscy członkowie mojej rodziny są Samami, więc kultura ta była dla mnie obecna zarówno w szkole, jak i w domu, podobnie było z mową. Samski jest moim pierwszym, a norweski drugim językiem.

Jakie są Twoje muzyczne inspiracje? Kim są Twoi idole? Wyczuwam wpływy Eminema w Twojej twórczości.

Moi najwięksi idole to Eminem, Tupac i Notorious B.I.G. Podziwiam Eminema za dobór słów, łączy je osiągając niemal idealny flow. Tupaca uwielbiam za jego teksty, Notorious B.I.G. ma natomiast taki flow, że każdy tekst brzmi po prostu wspaniale. Później zacząłem słuchać muzyki Tech N9ne’a, który ostatecznie stał się jednym z moich ulubionych twórców raperskiego świata.

Skąd wziął się pomysł rapowania w języku samskim? Jak zareagowała społeczność, w której żyjesz? Czy spotykałeś się z opiniami starszych, którzy mogli odczuwać, że Twój sposób opowiadania samskich historii jest nieco zbyt nowoczesny? Twoja twórczość znacząco różni się od tradycyjnego dla Twojego narodu śpiewu – joiku. Pamiętam, że niektórzy starsi Samowie krytykowali niegdyś na przykład Máddji (wokalistka młodego pokolenia łącząca nowoczesne wpływy z tradycyjnymi motywami – przyp. red.) czy metalowców czerpiących inspirację z joiku.

Do rapowania po samsku skłoniła mnie kombinacja kilku czynników. Przede wszystkim rówieśnicy tyranizowali mnie, gdy byłem młodszy, do tego stopnia, że prawie popełniłem samobójstwo. Pomogło mi słuchanie rapu, a w szczególności Eminema. Po drugie, część przyjaciół mojego brata zajmowała się tym gatunkiem muzycznym. Kiedyś brat przyniósł ich płytę nagraną w domowych warunkach, wtedy usłyszałem jak rapują po samsku. Zainspirowało mnie to do pisania po samsku. Z tego miejsca wielkie podziękowania dla moich mentorów i braci z „Aivan”. Mój pierwszy „prawdziwy” tekst napisałem w 2003 roku, nosił nazwę „Givsideapmi” („Tyranizowanie”). Zaśpiewałem go na żywo rok później podczas Sami Grand Prix, który jest naszym odpowiednikiem Eurowizji. Piosenka spotkała się z bardzo dobrym odbiorem, niektórzy nawet płakali ze wzruszenia podczas mojego występu, ponieważ każdy mógł się odnieść do tego utworu. Przemoc jest problemem bardzo uniwersalnym. Generalnie samski rap był przyjęty bardzo pozytywnie przez młodzież, ale również przez starszych, którzy uznali to za coś bardzo fajnego. Działo się tak szczególnie, gdy moje teksty ich wzruszały. Nigdy nie spotkałem się z negatywnymi opiniami od ludzi w kontekście łączenia naszego języka z muzyką nowoczesną. Niektórzy starsi Samowie będą zawsze krytykowali zespoły używające joiku w muzyce współczesnej, ponieważ ten rodzaj śpiewu jest bardzo melodyjny; trudno jest połączyć prawdziwy, tradycyjny samski śpiew z innymi stylami. Melodia w joiku jest zmienna, czasami nie zawsze czysta. Dlatego też nie da się uzyskać „prawdziwego” joiku w muzyce nowoczesnej, w rzadkich przypadkach jest to możliwe, ale taka twórczość często pozostaje niezauważona, ponieważ nie reprezentuje mainstreamu. Polecam posłuchać Bonggu Ante i zespołu Sancuari, którzy według mnie są obecnie jednymi z najbardziej utalentowanych joikujących artystów w kraju Samów, łączących także joiku z muzyką. Można odnaleźć ich na Youtube oraz zdaje się na Spotify.

Czy uważasz, że adaptowanie języków i kultur mniejszościowych do muzyki współczesnej, popularnej jest jedną z potencjalnych metod kształtowania tożsamości młodych ludzi?

Użycie sztuki nowoczesnej i popularnej to jak najbardziej efektywna metoda, by nauczać naszej kultury, nie tylko samską młodzież, ale również tę z całego świata. Osobiście doświadczyłem sytuacji, kiedy młodzi ludzie kontaktowali się ze mną i dziękowali za promowanie samskiej kultury w fajny sposób. Poczuli dumę z bycia Samami. Zaczęli nosić nasze tradycyjne stroje, samskie flagi dumnie powiewają w ich dłoniach. Więc jasne, całkowicie zgadzam się z tym stwierdzeniem.

Reprezentujesz młode pokolenie Samów. Oczywiście zostaliście wychowani w całkowicie innym świecie w porównaniu z warunkami, w których dorastali wasi rodzice i dziadkowie. Ich duma i tożsamość była mocno ukształtowana przez walkę o równe traktowanie, przykładowo podczas sporu o rzekę Alta (ostry konflikt Samów z władzami o tereny pod budowę elektrowni wodnej stał się symbolem walki o swoją ziemię i tożsamość. Wtedy obudziła się samska świadomość narodowa – przyp. red.). Jak to wygląda dla Twojego pokoleniu? Co oznacza „być młodym Samem”, co jest waszą „Altą”?

Moje pokolenie dorastało po tym incydencie i wówczas nasza sytuacja w Norwegii uległa znacznej poprawie. Doświadczyliśmy o wiele większej akceptacji ze strony Norwegów, ale wciąż musimy znosić wiele szyderstw, gdy staramy się kultywować naszą kulturę. Nasi rodzice i dziadkowie utorowali nam drogę do lepszego życia, dzięki nim Samowie są jednym z najbardziej uprzywilejowanych ludów autochtonicznych na świecie. Spór o Altę doprowadził do wielu pozytywnych zmian dla Samów, na przykład zostaliśmy oficjalnie przeproszeni przez norweskiego króla za sposób, w jaki traktował nas rząd na przestrzeni dziejów. Dzięki temu mogliśmy stworzyć własny parlament chroniący samskie interesy i kulturę w Norwegii. Naszą współczesną „Altą” jest z całą pewnością górnictwo. Zacytuję tekst jednej ze swoich piosenek (tłumaczenie na angielski – SlinCraze):

New year’s eve, 1981

The police is forcefully removing everyone

Demonstrating and protesting

Or fighting against the oppressors

A few weeks later, 800 people are arrested

Such drastic measures!

And for what? Voicing their opinion, huh!

Portrayed as a criminal!

Now I see the same

But this time around it’s over minerals!

Wiele firm górniczych próbuje przejąć kontrolę nad naszymi ziemiami i to jest obecnie nasze największe pole walki – od Kautokeino w Norwegii po Kallak w Szwecji.

Czy samska tożsamość jest silna wśród Twoich rówieśników? Jak młodzież radzi sobie z przewagą norweskiej, szwedzkiej, fińskiej czy rosyjskiej kultury na waszych terenach? Czy próbują nauczyć się języka, czy używają go, jeśli nim władają? W jaki sposób wyrażacie waszą samskość?

flaga-saamiTożsamość samska jest wciąż silna w moim pokoleniu, ale to nie wygląda tak, że słuchamy tylko samskiej muzyki, oglądamy tylko samskie filmy i że ciągle praktykujemy naszą kulturę. Jesteśmy tacy, jak inni ludzie: mamy różne zainteresowania, różne style życia, ale gdy trzeba nie boimy się pokazać, kim jesteśmy i że jesteśmy z tego dumni, choć jesteśmy wyśmiewani przez wielu ludzi z tego powodu, to wciąż mocno się trzymamy. Oczywiście wielu nastolatków wplata norweskie czy angielskie słowa do języka codziennego, więc nasz język powoli się wycofuje. Dlatego my, artyści, pracujemy wytrwale każdego dnia, by użyć jak najwięcej samskich słów, obrazów, joiku w naszej muzyce, sztuce, filmach – czymkolwiek się zajmujemy.

Uważasz, że Samowie wkładają wystarczająco dużo wysiłku w ochronę swojej kultury?

Przeciętny Sam jest dumny ze swojej tożsamości, ale czy robi wystarczająco dużo dla jej ochrony? Myślę, że tak. Przykładowo w Wielkanoc, podczas festiwalu muzyki samskiej w Kautokeino, można zobaczyć młodzież i starszych ubranych w tradycyjne stroje, joikujących, uprawiających wyścigi reniferów, wystawiających samskie sztuki i wiele więcej. Więc jeśli chcecie doświadczyć Sapmi (samska nazwa kraju Samów), to jest to najlepszy czas na wizytę.

Twoje piosenki często odnoszą się do Norwegów próbujących wzbudzić w was poczucie wstydu z powodu samskiej tożsamości. Silnie przeciwstawiasz się takim zachowaniom. Jak często doświadczałeś osobiście aktów ksenofobii? Wasz język jest oficjalnie uznany w Norwegii, Szwecji i Finlandii, ale jak to wygląda w praktyce?

Sam w tradycyjnym stroju. Zdj. Harvey Barrison / Flickr / CC

Sam w tradycyjnym stroju. Zdj. Harvey Barrison / Flickr / CC

Tak, Samowie są oficjalnie uznawani w krajach, które wymieniłeś, ale nie jesteśmy akceptowani przez „statystycznego Kowalskiego” w tych krajach, po pewnym czasie nawet rządy przestały się nami interesować. Wycofali dotacje dla ważnych samskich szkół, poparli też firmy górnicze. Staramy się chronić naszą kulturę, to oczywiście stoi na przeszkodzie rozwojowi przemysłu na tych terenach, co bardzo drażni ludzi. Więc tak jak wspomniałem już kilka razy, jesteśmy obiektem kpin a czasem nawet przemocy fizycznej z powodu używania naszego języka i jakichkolwiek objawów przynależności etnicznej. Prawda jest taka, że mimo oficjalnego uznania odrębności naszego ludu, nie jesteśmy akceptowani, a to powoduje, że wiele osób ze strachu ukrywa swą tożsamość. Norwegia jest krajem pełnym hipokryzji: zawsze prawią kazania o solidarności, pokoju i o czym tam jeszcze; jeśli okażesz rasizm w stosunku do czarnoskórych, muzułmanów – wtedy stajesz się wrogiem publicznym „numer 1”, ale jeśli zachowujesz się rasistowsko, naśmiewając się z Samów, to takie zachowanie jest akceptowalne, bo to „tylko Samowie”, więc to nie jest żaden rasizm, cholera jasna!

Osobiście doświadczyłem wielu przypadków rasizmu wymierzonych we mnie, ale nigdy nie była to przemoc fizyczna, zazwyczaj ludzie naśmiewali się z języka i kultury.

Honningsvåg w regionie Finnmark w północnej Norwegii. Zdj. jechstra / Flickr / CC

Honningsvåg w regionie Finnmark w północnej Norwegii. Zdj. jechstra / Flickr / CC

Czy zdarza się, że Norwegowie uważają, że Twoje piosenki są zbyt ostre w swej wymowie, nawet niesprawiedliwe? A może jednak wykazują zrozumienie dla delikatnych relacji między waszymi narodami?

Nigdy nie usłyszałem złego słowa na temat mojej muzyki ze strony Norwegów, ale wiadomo, osoby słuchające mojej muzyki to nie są statystyczni Norwegowie, a raczej ludzie szukający czegoś nowego do posłuchania zamiast bezmyślnego hip-hopu (prędzej hip-popu). Okazują nam więc współczucie i zrozumienie dla naszej sprawy.

Jakie masz plany i marzenia? Jak wyobrażasz sobie swoją przyszłość?

Moim planem i marzeniem jest możliwość zarabiania na życie tworząc muzykę oraz podróżowania po świecie promując naszą kulturę. Gdzie widzę siebie w przyszłości, hmmm… Nie ośmielam się nigdy przewidywać takich rzeczy, więc po prostu powiem: mam nadzieję, że wyląduję w dobrym miejscu.

Czy sądzisz, że wasza wspaniała kultura przetrwa? Co ludzie i władze powinny jeszcze zrobić, by ją zachować?

Trudno cokolwiek przewidzieć, ale biorąc pod uwagę, jak się sprawy mają obecnie, wierzę, że nasza kultura sobie poradzi. Nie mam prostej podpowiedzi, co ludzie lub władze powinny zrobić, ale może pierwszym krokiem powinna być akceptacja?

Wielkie dzięki za Twój czas! Czy mógłbyś na końcu pozdrowić Polskę w języku samskim?

Dziękuję za serię dobrych pytań, mam nadzieję, że moje odpowiedzi są satysfakcjonujące. Bures Polen, mu namma lea SlinCraze, savan didjiide buorit beassážiid!

 

Zdjęcie tytułowe: SlinCraze i Bong’ Ante w czasie koncertu. Zdj. Johan Mathis Gaup / facebook.com/slincraze.

Polub nas na Facebooku!