Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Litewski rynek energii jest niezależny – rozmowa z Rokasem Masiulisem

W ostatnich latach Litwa zainwestowała duże środki w swoje bezpieczeństwo energetyczne. Terminal LNG w Kłajpedzie zmienił krajowy rynek gazu, połączenia energetyczne z Polską i Szwecją pozwalają Litwie planować synchronizację sieci energetycznej z zachodnioeuropejską. Na pytania Przeglądu Bałtyckiego o litewski rynek energii i współpracę regionalną odpowiada Rokas Masiulis, Minister Energii Litwy.

Rokas Masiulis, Minister Energii Litwy

Rokas Masiulis, Minister Energii Litwy

Rokas Masiulis od 2014 roku jest Ministrem Energii. Jest ekonomistą i menedżerem w sektorze energetyki. Przed objęciem stanowiska ministra był dyrektorem generalnym spółek Klaipėdos nafta (2010-2014) i LITGAS (2012-2013).

Kazimierz Popławski: W ostatnich latach Litwa zainwestowała duże środki finansowe i włożyła dużo wysiłku, żeby uniezależnić się od surowców rosyjskich. Jak ocenia Pan obecny stan bezpieczeństwa energetycznego kraju?

Rokas Masiulis: Rezultaty jakie osiągnęliśmy są nawet lepsze niż się spodziewaliśmy. Po pierwsze, chcieliśmy osiągnąć niezależność energetyczną, więc zainwestowaliśmy w terminal LNG i sieci elektroenergetyczne oraz w naftoport. Wraz z uniezależnianiem sektora energii siły rynkowe sprawiły, że znacznie spadły ceny energii. Obecnie ceny elektryczności, gazu i ogrzewania są najniższe w naszej historii.

Czy jest to efekt otwarcia terminala LNG czy ogólnoświatowego spadku cen surowców energetycznych?

Jest nawet więcej czynników, które wpłynęły na taka sytuację. Terminal LNG to jeden z nich – dzięki niemu staniał gaz. Elektryczność staniała dzięki połączeniom z Polską i ze Szwecją; spadek cen nastąpił głównie dzięki szwedzkiej elektryczności. Ogrzewanie staniało dzięki niższym cenom gazu oraz wykorzystaniu biomasy. Do tego należy oczywiście dodać spadek cen energii na świecie.

Jak terminal LNG w Kłajpedzie zmienił krajowy rynek gazu? Jaki jest udział gazu importowanego przez ten terminal?

Oczekujemy, że w tym roku 65% importowanego gazu wpłynie na nasz rynek właśnie przez terminal w Kłajpedzie. Pozostałe 35% zakupimy od Gazpromu. Pokazuje to, że terminal LNG wypchnął Gazprom z naszego rynku, co jest zaskoczeniem nawet dla nas.

Kim są dostawcy gazy importowanego przez terminal w Kłajpedzie?

Dotychczas jest to tylko gaz norweski. Podpisaliśmy natomiast wstępne kontrakty na dostawy z większością najważniejszych dostawców, więc w momencie, kiedy ceny surowca osiągną odpowiedni poziom będziemy podpisywać właściwe kontrakty na dostawy.

Pod koniec zeszłego roku Polska otworzyła terminal LNG w Świnoujściu. Estonia i Finlandia także planują budowę terminala LNG. Czy z perspektywy Litwy te projekty są kolejnymi krokami w kierunku poprawy bezpieczeństwa energetycznego region czy konkurencji dla terminala w Kłajpedzie?

Patrzę na te projekty pozytywnie. Terminal w Świnoujściu jest bardzo ważnym elementem infrastruktury gazowej regionu. Po otwarciu połączenia GIPL, gazociągu łączącego Polskę z Litwą, terminal jeszcze zyska na znaczeniu. Projekt świnoujski jest inny od naszego – jest znacznie większy, jest terminalem lądowym, ma swoje zalety i swoje wady. Wierzymy, że cały regionalny rynek gazu zyskuje na obu terminalach; jest dużo miejsca dla obu tych inwestycji.

Według najnowszych informacji, wspólny fińsko-estoński terminal nie powstanie – Finowie ogłosili wycofanie się z projektu, a rząd estoński ogłosił, że patrzy na planowany krajowy terminal LNG jak na projekt komercyjny. Tak duża inwestycja powinna jednak mieć wsparcie rządu. Myślę, że regionalny rynek gazu pozostanie podzielony pomiędzy terminale polski i litewski.

Przeczytaj także:  LNG nad wschodnim Bałtykiem

Jak oceniłby Pan współpracę regionalną przy innych projektach – zwłaszcza budowy połączeń elektroenergetycznych i interkonektorów gazowych? Wspomniał Pan już o GIPL. Jakie inne projekty są priorytetowe z perspektywy Litwy?

Kolejną i najważniejszą inwestycją w najbliższych latach będzie dla nas synchronizacja naszego systemu elektroenergetycznego z systemem zachodnim. W naszym przekonaniu najłatwiej będzie to osiągnąć we współpracy z Polską. Polska w pewnym sensie znajduje się w sytuacji, w której może pomóc Litwie uporać się z pozostałym rosyjskim wpływem na nasz rynek. Z tego też powodu jest on dla nas wyjątkowo ważny, także w sensie politycznym. Pierwszy etap tego projektu, a więc LitPol Link, został ukończony z sukcesem. Nazwałbym ten projekt sukcesem relacji polsko-litewskich, bo w czasie inwestycji w wielu sytuacjach pomagaliśmy sobie na wzajem.

Przeczytaj także:  Polska pomostem energetycznym dla krajów bałtyckich

Z drugiej jednak strony mamy jeden problematyczny projekt – musimy rozwiązać z naszymi polskimi przyjaciółmi sytuację związaną z PKN Orlen. Polski inwestor oczekuje, że rozwiązane zostaną kwestie taryf i połączenia kolejowego z Możejek do granicy łotewskiej. Powinniśmy znaleźć sposób, by rozwiązać te problemy; wierzę, że znajdziemy rozwiązanie, aby wszystkie nasze wspólne projekty z Polską rozwijały się w pozytywny sposób.

Co jest pozytywnym rozwiązaniem tego problemu?

Nasze przedsiębiorstwo kolejowe i PKN Orlen muszą rozstrzygnąć ten spór. Zostawiamy to tym firmom, ale nasz rząd jest ogromnie zainteresowany zakończeniem obecnej sytuacji, co powinno być dużą pomocą w tej sytuacji.

GIPL jest w trakcie powstawania, więc również będzie ukończony. Będzie to kolejny wielki wspólny projekt litewsko-polski.

Jakie znaczenie mają połączenia pomiędzy Litwą a Łotwą, Łotwą a Estonią i Estonią a Finlandią?

Są one również bardzo istotne. Dzięki tym połączeniom Litwa może odbierać energię z różnych kierunków – z południa od Polski, z zachodu od Szwecji i z północy przez Łotwę od Estonii i Finlandii.

Wspomniał Pan wcześniej o synchronizacji sieci elektrycznej krajów bałtyckich z siecią zachodnioeuropejską. Rosja wielokrotnie ostrzegała, że ten projekt może być niemożliwy lub zbyt kosztowny do zrealizowania. Jak Litwa odpowiada na te zarzuty?

Według rosyjskiego stanowiska synchronizacja naszej sieci z zachodnią przyniesie dla Rosji koszty finansowe. Myślę, że nie powinno to być przeszkodą w realizacji projektu. Łączenie krajów europejskich z innymi krajami europejskimi jest w interesie Europy. To jest naturalna kolej rzeczy. Cały projekt nie będzie wyjątkowo drogi, bo koszt synchronizacji powinien wynieść około 800 milionów euro. Obecnie dyskutujemy z Komisją Europejską i Polską w sprawie rozpoczęcia projektu. Czekamy również na studium Wspólnego Centrum Badawczego Komisji Europejskiej, które powinno być gotowe w październiku. Studium określi w jaki sposób najlepiej przeprowadzić synchronizację.

Według informacji medialnych Litwa chciałaby sprzedawać gaz Ukrainie. Czy GIPL umożliwi sprzedaż gazu importowanego przez terminal w Kłajpedzie za granicę?

Już teraz sprzedawalibyśmy gaz Ukrainie, gdyby Gazprom udostępnił swoje białoruskie rurociągi. Oczywiście połączenie przez Polskę umożliwi sprzedaż gazu Ukrainie. Z drugiej strony GIPL będzie stanowił również silny argument na rzecz budowy gazociągu łączącego Polskę z Norwegią. I vice versa – im więcej połączeń, tym więcej korzyści one przynoszą.

Jest kilka regionalnych projektów energetycznych, które dotychczas nie zostały zrealizowane. Jednym z nich jest elektrownia atomowa w Wisagini. Wygląda na to, że debata na temat projektu zupełnie ucichała. Czy projekt został definitywnie zarzucony czy są plany, aby go ożywić?

Strony zainteresowane projektem łączy umowa, według której musimy przyjrzeć się sytuacji na rynku elektryczności po uruchomieniu połączeń z Polską i Szwecją. A więc jest to rok obserwacji. Jeśli rynek, który jest teraz właściwie w fazie kształtowania się, pokaże, że jest potencjał dla budowy elektrowni, a cały projekt będzie dochodowy wówczas będzie on realizowany. Jeśli rynek wykaże, że elektrownia będzie produkowała zbyt drogą elektryczność wówczas projekt zostanie odłożony na przyszłość. Cały projekt jest jednak opracowany, jest gotowy i czeka na odpowiednią sytuację na rynku elektryczności.

Jak Litwa ocenia rosyjskie i białoruskie inwestycje energetyczne w regionie? Litwa wielokrotnie zgłaszała zastrzeżenia do projektu białoruskiej elektrowni atomowej.

Jeśli mówimy o projekcie elektrowni atomowej w Kaliningradzie należy zauważyć, że został wstrzymany i nie widzimy możliwości jego realizacji. Jest to niemożliwe technicznie – Kaliningrad nie ma odpowiednich połączeń elektroenergetycznych z Polską, ani z Litwą. Ani jeden, ani drugi kraj nie planuje budowy takich połączeń. Obwód kaliningradzki jest za mały dla elektrowni atomowej.

Jesteśmy natomiast bardzo zaniepokojeni budowaną białoruskiej elektrowni atomowej. Projekt od samego początku jest prowadzony z naruszeniem międzynarodowych norm i standardów. Na przykład miejsce pod inwestycje zostało wskazane dekretem prezydenta, a nie wybrane przez specjalistów, przez zespół Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. W ciągu prac konstrukcyjnych było wiele naruszeń, co zostało też oficjalnie potwierdzone, że naruszone zostały reguły Konwencji z Espoo i Konwencji z Aarhus. W ostatnim czasie miały miejsce trzy alarmujące wypadki. Najbardziej niepokojącym było upuszczenie reaktora z dużej wysokości i jego uszkodzenie, po czym Białoruś zamówiła jego wymianę. Pokazuje to niską jakość procesu budowy, brak nadzoru oraz brak profesjonalizmu, co tworzy bardzo wysokie ryzyko dla Litwy. Elektrownia położona jest zaledwie 20 kilometrów od naszej granicy oraz 50 kilometrów z centrum naszej stolicy, z Wilna.

 

Zdjęcie tytułowe: Pływający terminal LNG wpływa do portu w Kłajpedzie. Zdj. enmin.lrv.lt

Polub nas na Facebooku!