Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

„2017. Wojna z Rosją” – recenzja książki Richarda Shirreffa

Powieść „2017. Wojna z Rosją” to fikcja polityczna, którą można jednak odczytywać jako ostrzeżenie. Z książki generała Richarda Shirreffa można wyciągnąć bardzo ważne dla bezpieczeństwa europejskiego wnioski. Zapraszamy do lektury recenzji książki. 

Richard Shirreff „2017. Wojna z Rosją”

Richard Shirreff „2017. Wojna z Rosją”

Wiosna roku 2017. W Charkowie znika kilku amerykańskich żołnierzy, którzy szkolili miejscowych. Ich porwanie przez rosyjskie służby bezpieczeństwa jest wykorzystane medialnie przez telewizję Russia Today do oskarżenia ich o działania antyrosyjskie. Na zebraniu Rady Sojuszu Północnoatlantyckiego trudno  jednak uzyskać jednomyślność dla oficjalnego potępienia ataków na Amerykanów. Kilka dni później amerykańscy piloci dwóch F16 Fighting Falcon podczas lotu patrolowego na wschodniej Ukrainie zostają zaatakowani przez myśliwce rosyjskie. Oba amerykańskie samoloty zostają zestrzelone. Rosyjskie media przekazują, że to Amerykanie pierwsi otworzyli ogień, co zmusza Rosję do podjęcia działań obronnych. Zdecydowanej reakcji NATO nadal brak. Na terenie Łotwy ginie w tajemniczych okolicznościach dwóch przywódców mniejszości rosyjskiej. Podsycane przez służby protesty wyprowadzają obywateli rosyjskojęzycznych na ulice Rygi. W trakcie ulicznej demonstracji giną trzy młode studentki. Rosyjski przekaz medialny mówi o ataku na obywateli rosyjskojęzycznych, jednak brytyjski kapitan widzi, jak decyzję o strzale snajperskim wydaje oficer rosyjskich sił specjalnych. Rosja ma już jednak pretekst i podejmuje decyzję o zaatakowaniu Litwy, Łotwy i Estonii. W trakcie ataku na bazę wojskową w Lielvārde na Łotwie giną brytyjscy żołnierze oraz amerykańscy i niemieccy marynarze zatopionych przez Rosjan okrętów wojskowych, brytyjskiego niszczyciela min HMS „Padstow” i niemieckiego FGS „Eckernforde”. Rosyjskie służby dyplomatyczne informują prezydenta, że nie ma obaw, aby NATO zareagowało zdecydowanie nawet w takiej sytuacji. Gdyby jednak NATO próbowało jakichś działań, Rosja deklaruje oficjalnie, że jest gotowa odpowiedzieć atakiem atomowym. Ta specyficznie rozumiana przez prezydenta Rosji „doktryna deeskalacji” wydaje się być skuteczna. Zakłada ona bowiem, że żaden przywódca Zachodu nie zdecyduje się zaryzykować odpowiedzi na atak atomowy, ryzykując tym samym życie milionów mieszkańców swojego kraju. To Rosja groźbą ataku nuklearnego trzyma Europę w szachu i zamierza dyktować warunki. W tym przypadku poprzez włączenie krajów bałtyckich do Federacji Rosyjskiej, a następnie dalsze rozszerzanie strefy wpływów na kolejne kraje.

Dla podratowania reputacji, premier Wielkiej Brytanii daje się jednak namówić swoim wojskowym do wysłania nowego, ogromnego lotniskowca Royal Navy „Queen Elisabeth” na wody Bałtyku w celu odstraszenia Rosjan. W związku z cięciami w armii, lotniskowiec nie jest wyposażony w nowoczesne myśliwce, a jedynie w kilka oddziałów komandosów z sił powietrznodesantowych, jednak bez rozkazu ataku. Towarzyszy mu też mocno okrojona eskorta przestarzałych fregat. Brytyjczycy w obawie, że nie objęliby dowództwa nad siłami Sojuszu, nie czekają jednak na pozostałe okręty i siły wojskowe wysłane przez Stany Zjednoczone, Niemcy i Francję. Bezbronny brytyjski lotniskowiec wraz z 900 osobową załogą, w tym dziennikarzami stacji telewizyjnych i komandosami idzie na dno Bałtyku po łatwym ataku torpedowym ze strony rosyjskiego okrętu podwodnego. Zdarzenie to, wywołane bardziej emocjonalną decyzją prezydenta Rosji niż chłodną, strategiczną kalkulacją, wydaje się punktem zwrotnym. Brytyjska opinia publiczna zaczyna się radykalizować, widząc setki trumien swoich żołnierzy i nagrania z telefonów tonących dziennikarzy, ukazujące jednoznacznie, że lotniskowiec “Queen Elisabeth” został zaatakowany. Premier zostaje zmuszony do dymisji. Jego następca – uznając, że Wielka Brytania znalazła się w stanie wojny z Rosją – jest bardziej zdecydowany zarówno do współpracy w ramach NATO, jak i większego włączenia się sił brytyjskich do działań zbrojnych. Kluczowym wyzwaniem staje się wyegzekwowanie przez NATO zobowiązań artykułu 5 Traktatu Sojuszu Północnoatlantyckiego o solidarnej reakcji wszystkich państw członkowskich w przypadku ataku zbrojnego na choćby jednego z członków.

Ostatecznie, pod presją wydarzeń i rosnącego zagrożenia rozpadem Sojuszu to się udaje. Stany Zjednoczone po raz kolejny biorą na siebie największy ciężar zaangażowania militarnego. Za pomocą strategii  połączenia działań zbrojnych i cyberataku paraliżującego zarządzanie sieciami elektroenergetycznymi, udaje się wojskom NATO zneutralizować rosyjskie wyrzutnie rakietowe z taktycznymi głowicami atomowymi Iskander, rozmieszczone na terenie obwodu Kaliningradzkiego, a zmobilizowane i zebrane w końcu po ponad 2 miesiącach siły pancerne i powietrznodesantowe państw NATO zajmują tę część terytorium rosyjskiego. Staje się to później argumentem w politycznych negocjacjach pokojowych z Rosją na rzecz wycofania się z krajów bałtyckich i doprowadzenia do zakończenia działań zbrojnych.  Prezydent Rosji w wyniku tych działań traci poparcie w kraju, jego pozycja słabnie, co wzmacnia i aktywizuje konkurencję w jego otoczeniu. Ginie w samolocie nad Syberią w drodze na szczyt klimatyczny dla podratowania wizerunku, a jego miejsce zastępuje jeden z kolejnych nacjonalistycznych radykałów.

Fikcja polityczna, realne zagrożenie i ważne wnioski

Tak w skrócie wygląda fabuła niezwykle ciekawej książki generała Richarda Shirreffa, byłego zastępcy naczelnego dowódcy Sojuszniczych Sił Zbrojnych NATO w Europie, historyka po studiach w Oxfordzie, który wstąpił do wojsk brytyjskich i przez 37 lat wspinał się po szczeblach wojskowej kariery. Po odejściu z wojska i założeniu firmy zajmującej się analizą strategiczną, zadebiutował jako autor political fiction. Sama książka dostarcza wielu interesujących informacji zarówno o strategiach działania sił zbrojnych (morskich, powietrznych, lądowych), jak i na temat procesu podejmowania decyzji na różnych szczeblach polityczno-wojskowych w przypadku zaistnienia  ataku zbrojnego na państwo będące członkiem NATO. Pomimo pozytywnego finału opisanego scenariusza i doprowadzenia do zakończenia konfliktu o kraje bałtyckie (choć jak wiadomo z historii najnowszej, urażona duma pokonanego kraju może stanowić jeszcze mocniejsze paliwo dla konfrontacyjnego nacjonalizmu, co w przypadku ambicji imperialnych Rosji nie jest bez znaczenia), autor zwraca uwagę, iż udało się tego dokonać nie tyle dlatego, że wszystko zadziało jak należy, ale dlatego, że w ostatniej chwili, w jeszcze nie do końca rozmontowanych strukturach wojskowych, znalazło się kilka właściwych osób na właściwych miejscach, które potrafiły podjąć trafne decyzje. Poza interesującą strategią rozwoju wydarzeń, praca byłego generała Shirreffa jest więc przede wszystkim krytyczną oceną aktualnego stanu przygotowania Sojuszu Północnoatlantyckiego na sprostanie realnym zagrożeniom ze strony Rosji. Krytyka dotyczy zarówno struktury systemu decyzyjnego, jak i stanu jakości zasobów uzbrojenia wojsk sojuszniczych.

Traktując political fiction Richarda Shirreffa jako swego rodzaju analizę strategiczną, można wysnuć następujące wnioski:

  • Dla NATO: z pewnością książka generała Richarda Shirreffa, mimo pozytywnego i pokrzepiającego zakończenia, jest bardzo krytyczna jeśli chodzi o aktualny stan zarówno uzbrojenia, zaangażowania krajów członkowskich, jak i samego procesu decyzyjnego w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego. Autor zwraca uwagę na okres zimnowojenny, kiedy zadaniem NATO było powstrzymywanie potencjalnej agresji ze strony Układu Warszawskiego. Wtedy sposób podejmowania decyzji, mimo że obciążony ryzykiem, był znacznie bardziej scentralizowany. Kiedy po upadku ZSRR zmodyfikowano doktrynę NATO, decyzje o zaangażowaniu wojsk Sojuszu i wszelkich akcjach militarnych musiały uzyskiwać jednomyślne poparcie w głosowaniu na forum Rady państw członkowskich, w dodatku znacznie poszerzonej. To, że złożone relacje polityczno-gospodarcze z Rosją niektórych państw członkowskich NATO mogą wpływać na skuteczność operacyjną podejmowanych przez Sojusz decyzji widać było wyraźnie zarówno podczas konfliktu w Libii, jak i ciągle niezakończonego konfliktu w Syrii. Teza powtarzana kilkukrotnie w rozwijanym przez Shirreffa scenariuszu wydarzeń, odnosząca się do źródeł decyzji Rosji o podjęciu działań zbrojnych wobec krajów Pribałtyki dotyczy przede wszystkim tego, jak Rosja ocenia stan oraz słabości samego Sojuszu. „Wojny rozpoczyna się wtedy, gdy ma się świadomość, że druga strona jest w osłabieniu” – mówi na kartach książki prezydent Federacji Rosyjskiej.
  • Dla Europy: współpraca i pogłębiona integracja zarówno w ramach Unii Europejskiej jak i NATO nadal stanowi najlepszą gwarancję bezpieczeństwa dla Europy. Unia Europejska wciąż nie wypracowała jednak ani sprawnie działającej wspólnej polityki zagranicznej, ani rzeczywistej polityki bezpieczeństwa i obrony (poza sformalizowaniem niektórych jej celów w dokumentach unijnych). Niektóre kraje, jak Wielka Brytania, Niemcy, Włochy czy Francja, stanowiące trzon struktur UE, w ostatnich dekadach znacznie zredukowały i osłabiły swój potencjał militarny (Wielka Brytania, niegdyś potęga morska, obecnie prezentuje się tu mniej niż skromnie). Inne, jak Grecja czy Węgry, gospodarczo coraz bardziej uzależniają się od współpracy z Rosją, co przekłada się na ich malejące zaangażowanie we współpracę w ramach Sojuszu, a tym samym osłabia skuteczność oraz szybkość jego reakcji. Autor wskazuje, jak istotne znaczenie strategiczne dla stabilności w Europie mają Litwa, Łotwa i Estonia w scenariuszu dalszego rozwoju napięć na linii Zachód-Rosja. Jak żywe są w strukturach władz Rosji sentymenty po ich utracie wraz z upadkiem Związku Radzieckiego. Przy takim rozwoju wydarzeń potencjalną areną konfliktu zbrojnego staje się Morze Bałtyckie, jedyne morze wewnętrzne Unii Europejskiej, skupiające dookoła kraje o najwyższym poziomie dobrobytu, innowacyjności i stabilności politycznej. Niemniej narażone na działania coraz bardziej agresywnego i nieprzewidywalnego sąsiada. W opisanym scenariuszu kraje regionu nordycko-bałtyckiego niebędące członkami NATO, czyli Szwecja i Finlandia, wspierają  ostatecznie działania Sojuszu, rezygnując w toku wydarzeń ze swojej doktryny neutralności i niezaangażowania.
  • Dla Polski: mimo opisanych słabości Paktu Północnoatlantyckiego nie warto jednak ani psuć relacji wojskowych i politycznych z Sojuszem, ani lekceważyć jego ciągle kluczowego potencjału dla obrony swoich członków, szczególnie w przypadku pogłębiającego się konfliktu z Rosją. Relacje wojskowe oznaczają tu m.in. inwestowanie we własne uzbrojenie, sojusze regionalne i szkolenie wyspecjalizowanych sił. Z drugiej strony skuteczna realizacja doktryny odstraszania w postaci art. 5 Traktatu może okazać się wyzwaniem dla NATO. Dobrą inwestycją byłaby “gra na kilku fortepianach”, na przykład poprzez wzmacnianie naszej współpracy z krajami w regionie Morza Bałtyckiego, zorientowane na wypracowanie wspólnej, regionalnej strategii bezpieczeństwa i obrony w gronie państw, z których żadne nie zamierza być zależne od Rosji. Poza współpracą militarną, od takich krajów jak Estonia czy Szwecja wiele moglibyśmy się nauczyć na przykład w zakresie zabezpieczeń przed cyberatakami.

***

Akcja książki jest dynamiczna, nawet jeśli czasem toczy się w gabinetach poszczególnych ciał decyzyjnych. Konstrukcja dialogów, które czasem są niejako pisane pod czytelnika, wprowadzanego od podstaw w meandry struktur NATO-wskich i samego mechanizmu funkcjonowania oraz przeplatania się poziomów decyzyjności politycznych i wojskowych, sprawiają, że lektura jest przystępna dla każdego, kto choć trochę interesuje się polityką międzynarodową.

Autor celowo podkreśla też konkretne sprawy, ważne przede wszystkim dla swojego kraju, jak konsekwencje cięć wydatków na utrzymanie armii w Wielkiej Brytanii. Widać wyraźnie, że po odejściu z wojska mógł i chciał sobie w końcu pozwolić na powiedzenie niektórych, mało przyjemnych rzeczy bardziej dobitnie. Zwraca przy tym szczególną uwagę na te mankamenty funkcjonowania systemu NATO-wskiego, które w przypadku realnego konfliktu z Rosją mogą się okazać jego najsłabszym ogniwem („to, co działa najsprawniej w Sojuszu, to jedynie jego struktura dowódcza”).

Rok 2017 już za pasem. Miejmy nadzieję, że scenariusz zdarzeń, opisany przez generała Richarda Shirreffa okaże się jednak wyłącznie fikcją literacką.

Richard Shirreff „2017. Wojna z Rosją”, przeł. Radosław Kot. Dom Wydawniczy Rebis: Poznań 2016.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Polub nas na Facebooku!