Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Lars Harms: politycy często oszczędzają na mniejszościach

Oczekiwań wobec nowego rządu Szlezwiku-Holsztynu, czyli koalicji „Jamajka”, obejmującej CDU, FDP i Zielonych, nie mam żadnych. Niebezpieczeństwo jest takie, że to co osiągnęliśmy w minionej kadencji jako centrolewicowy rząd z udziałem mniejszości duńskiej i fryzyjskiej, zostanie cofnięte. Tradycyjnie jedynie Związek Wyborców Południowego Szlezwiku czuje się zobowiązany działać na rzecz polityki mniejszościowej. Dla nas na przykład finansowanie zajęć z języków mniejszościowych i regionalnych w przedszkolach jest czymś oczywistym. Doświadczenia pokazują jednak, że niektórzy politycy często widzą w tej dziedzinie możliwości zaoszczędzenia pieniędzy – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu Lars Harms, czołowy kandydat Związku Wyborców Południowego Szlezwiku, czyli partii mniejszości duńskiej i fryzyjskiej, w wyborach do landtagu Szlezwiku-Holsztyna, które odbyły się w maju bieżącego roku.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Lars Harms. Zdj. Wikipedia / CC

Lars Harms jest z wykształcenia ekonomistą i działaczem mniejszości fryzyjskiej w Szlezwiku-Holsztynie. Należy do takich organizacji jak Friisk Foriining (Związek Fryzyjski), Nordfriisk Instituut (Instytut Północnofryzyjski) w Bredstedt, a także Sydslesvigsk Forening (Związek Południowoszlezwicki). Stoi na czele powiatowej organizacji Związku Wyborców Południowego Szlezwiku (SSW)  w Północnej Fryzji, w wyborach 2017 roku do landtagu był czołowym kandydatem partii SSW, będącej od pięciu lat członkiem tzw. Koalicji Wybrzeża (Küsten-Koalition). W latach 1998-2007 zasiadał w radzie gminnej miejscowości Koldenbüttel. W 2000 po raz pierwszy znalazł się w landtagu w Kilonii, od 2012 roku stał na czele frakcji SSW w parlamencie regionalnym. Działa nie tylko na rzecz mniejszości fryzyjskiej i duńskiej, ale także romskiej i Sinti.

Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Związek Wyborców Południowego Szlezwiku po raz pierwszy w 2012 roku zdecydował się na udział w koalicji rządzącej. Pięć lat spędziliście w tzw. koalicji wybrzeża . Wasza polityk Dunka Anke Spoorendonk była od 2012 do 2017 roku ministrem sprawiedliwości, kultury i spraw europejskich w gabinecie Thorstena Albiga. Pan wcześniej powiedział mediom, że w tej koalicji dokonaliście majstersztyku. Z kolei wasz działacz Flemming Meyer mówił w swojej mowie z 4 maja o 100 obietnicach SSW z programu wyborczego w 2012 roku, które zostały wcielone w życie. Jakie cele osiągnęła Wasza partia? Jakie są Wasze największe sukcesy w okresie 2012-2017? Co udało się zrobić Anke Spoorendonk jako pani minister?

Lars Harms: Nie da się powiedzieć o wszystkich sukcesach. Jako osobisty sukces Anke Spoorendonk uznałbym nową ustawę o ochronie zabytków, a także fakt, że po raz pierwszy w historii landu mamy ustawę o bibliotekach.

Jeśli chodzi o SSW, to mogę powiedzieć, że po raz pierwszy udało się podjąć zobowiązujące uregulowania na rzecz języków regionalnych i mniejszościowych. Jednocześnie zmieniliśmy ustawę fryzyjską (Gesetz zur Förderung des Friesischen im öffentlichen Raum – FriesischG; Ustawa o wspieraniu języka fryzyjskiego w przestrzeni publicznej – zakłada dwujęzyczność w powiatach Północna Fryzja i na Helgolandzie, wspieranie języka fryzyjskiego w urzędach, możliwość oficjalnego używania barw narodowych Fryzyjczyków, użycie fryzyjskiego w dokumentach i pieczęciach, a także inne uprawnienia dla mniejszości – przyp. red.) i w ten sposób położyliśmy kamień węgielny pod możliwość rozszerzenia używania dwujęzycznych tabliczek w Północnej Fryzji. Ponadto zrównaliśmy finansowanie szkół duńskich ze szkołami niemieckimi w landzie. Zapis o szkołach duńskich i nauczaniu języka fryzyjskiego znalazł się w konstytucji landowej. Podjęliśmy jednak także wiele spraw, które dotyczą ludności większościowej, takich jak chociażby ustawa o taryfach, płaca minimalna czy rejestr korupcyjny dla przedsiębiorców, którzy nie działają w zgodzie z prawem. Lista jest długa i trudno ją ciągnąć w nieskończoność.

Przeczytaj także:  Lewica i mniejszość duńska przegrały w Szlezwiku

Po wyborach będziemy mieli najprawdopodobniej sojusz trzech partii, CDU, FDP i Zielonych, czyli tzw. koalicję Jamajka. Jakie ma Pan oczekiwania? Czy widzi Pan jakieś niebezpieczeństwa?

Oczekiwań nie mam żadnych. Niebezpieczeństwo jest takie, że to co osiągnęliśmy w minionej kadencji, zostanie cofnięte. Tradycyjnie jedynie SSW czuje się zobowiązane działać na rzecz polityki mniejszościowej i językowej. Dla nas na przykład finansowanie zajęć z języków mniejszościowych i regionalnych w przedszkolach jest czymś oczywistym. Doświadczenia pokazują jednak, że niektórzy politycy widzą w tej dziedzinie możliwości zaoszczędzenia pieniędzy. Zdolność do prowadzenia spraw rządowych koalicja Jamajka musi dopiero udowodnić.

Podczas kampanii wyborczej powiedział Pan, że jako Fryzyjczyk i główny kandydat SSW jest Pan tak samo dobrym partnerem dla Duńczyków, jak Dunka Anke Spoorendonk dla Fryzów. Jak wygląda współpraca obu mniejszości? Czy są różnice zdań? Wiem, że Pan osobiście jest związany z mniejszością duńską, bo Pański syn uczęszcza do przedszkola duńskiego…

Nie ma fundamentalnej różnicy zdania między dwoma mniejszościami. Ale różne są warunki ich funkcjonowania i także wymagania. Mniejszość duńska ma swój własny system szkolny, więc domaga się finansowego równouprawnienia z ludnością niemiecką, co zresztą zostało zrealizowane podczas ostatniej kadencji. Mniejszość fryzyjska z kolei nie ma własnych szkół, a więc jej celem jest większa liczba zajęć po fryzyjsku w szkołach publicznych. Ale obie mniejszości wspierają się nawzajem w zabieganiu o realizację swoich wymagań.

Podczas kampanii mówił Pan: „koalicja wybrzeża albo nic”. Może Pan sobie wyobrazić w przyszłości sojusz SSW z prawicą, czyli CDU i FDP? Przed 2012 roku było wiele konfliktów waszej partii z chadecją, jeśli chodzi o duńskie szkolnictwo, była także negatywna kampania CDU przeciwko waszej partii mniejszościowej. Jakie warunki musiałyby zostać spełnione, by współpracować z partiami prawicowymi? Wasza partia jest raczej liberalno-lewicowa…

Dalej trzymamy się deklaracji, że po tych wyborach wspieralibyśmy tylko centrolewicową koalicję wybrzeża. W dłuższym terminie pewnie będzie możliwe, by kooperować także z innymi partiami. Do tego trzeba jednak, by te partie długofalowo udowodniły, że chcą prowadzić postępową politykę mniejszościową, a status SSW jako partii mniejszościowej, która nie musi przekraczać progu 5%, nie będzie kwestionowany. Jeśli tak się stanie, SSW będzie mogła współpracować z każdą demokratyczną partią w Szlezwiku.

Pańska partia współrządziła nie tylko Szlezwikiem, ale w latach 2010-2017, po raz drugi w historii, mieliście swojego burmistrza Flensburgu. Co wtedy osiągnęliście?

Flensburg w tym czasie posunął się gospodarczo do przodu. Pojawiło się wiele firm, stworzono parę tysięcy miejsc pracy. Znacząco rozwinęła się turystyka. Skierowano uwagę bardzo mocno na Danię, zwiększono liczbę hoteli, powiększając bazę hotelową. Szczególnie jesteśmy za to wdzięczni naszemu burmistrzowi Simonowi Faberowi…

Dziękuję za rozmowę.

 

Zdjęcie tytułowe: Flagi niemieckie i duńskie w porcie we Flensburgu. Zdj. Arne List / Flickr / CC.

Polub nas na Facebooku!