Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Filips Rajevskis: nie ma szans dla Tatiany Żdanok

Trzeba pamiętać, że w wyborach do Sejmu jest pięć okręgów. Wydaje się, że Rosyjski Związek Łotwy mógłby powalczyć o Łatgalię i Rygę, w Semigalii, Kurlandii czy Vidzeme nie mają większych szans. Ale nawet w Łatgalii, ciężko im będzie rywalizować ze „Zgodą”, która jest tam silna. Zostaje Ryga. Ale nie da się wejść do Sejmu, w każdym razie jest to bardzo trudne, jeśli ma się poparcie tylko w Rydze. Nie przekroczy się progu 5%. Po drugie, jak już mówiłem, Mamykin jest kandydatem w Vidzeme, Żdanok w Rydze, ale gdzie jest reszta lokomotyw wyborczych? – pyta w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim politolog Filips Rajevskis.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Filips Rajevskis

Filips Rajevskis jest łotewskim politologiem, absolwentem Uniwersytetu Łotewskiego, studiował nauki polityczne także na Swansea University w Wielkiej Brytanii. Jeden z najważniejszych komentatorów łotewskiej sceny politycznej. Dyrektor ds. public affairs prywatnej agencji PR Mediju Tilts.

Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Ostatnio mieliśmy ważną deklarację Andrieja Mamykina na temat startu w wyborach do Sejmu XIII kadencji z listy Rosyjskiego Związku Łotwy. Mamykin został w 2014 r. wybrany do Parlamentu Europejskiego z konkurencyjnej listy „Zgody”…

Filips Rajevskis: … a teraz narzeka, że „Zgoda” nie robi nic w kwestii praw mniejszości rosyjskiej, gdy wdrażana jest reforma ministra Kārlisa Šadurskisa.

Wydawało się, że kontrowersyjna reforma da wiatr w żagle Rosyjskiemu Związkowi Łotwy, ale mimo domniemanego startu Tatiany Żdanok i pewnego już startu Mamykina w wyborach parlamentarnych, oddźwięk społeczny jest niewielki. Sondaże Rosyjskiego Związku Łotwy nie drgnęły.

Rosyjski Związek Łotwy krytykuje „Zgodę”, że ta nie sprzeciwia się reformie edukacyjnej, ale na razie echo tych protestów jest niewielkie. Widziałem demonstrację tej partii, ludzi, którzy na początku czerwca szli znad Dźwiny pod radę ministrów protestować przeciwko reformie edukacyjnej ministra Šadurskisa, ale było to najwyżej tysiąc osób, w większości 50+ czy nawet 60+, czyli emeryci. Ale jak emerytów może interesować, to co się dzieje w rosyjskich szkołach?

Nie da się zatem obecnych protestów Żdanok porównać do tego, co było w 2004 r., gdy podobna reforma była uchwalana przez łotewski Sejm?

Byłem wtedy u ministra Šadurskisa, w siedzibie Ministerstwa Oświaty i Nauki, protestujących było naprawdę mnóstwo i wydawało się to groźne. Ja dzisiaj takiej grozy na ulicach nie widzę.

Dlaczego Rosjanie nie wychodzą na ulicę?

Myślę, że bardziej zainteresowani są dyskusją o pójściu sześciolatków do szkół niż zmianą proporcji w szkołach średnich, jeśli chodzi o nauczanie rosyjskiego. Ponadto reforma Šadurskisa z 2004 r. była raczej sukcesem. Młodzi Rosjanie mówią teraz o wiele lepiej po łotewsku. A skoro mówią o wiele lepiej, to nie idą na demonstracje, na które chodzą głównie emeryci. To jest taka sama kwestia jak z obywatelstwem. To nie jest problem dla tych Rosjan, którzy już je mają. Skoro mają, to nie wychodzą demonstrować, żeby bezpaństwowcy dostali paszport łotewski. Bo dla nich liczy się ich własny interes, a nie solidarność z innymi Rosjanami.

Przeczytaj także:  Reforma oświaty na Łotwie wejdzie w życie, polskie szkoły w Łatgalii i Rydze zostają

Tatiana Żdanok trzy razy wchodziła z dobrym wynikiem do Parlamentu Europejskiego. Z kolei od 2010 r. Rosyjski Związek Łotwy regularnie jest poza Sejmem. Czy ta partia jest silna w wyborach europejskich, ale słaba, gdy mówimy o wyborach sejmowych?

Trzeba pamiętać, że w wyborach parlamentarnych jest pięć okręgów. Wydaje się, że partia Tatiany Żdanok mogłaby powalczyć o Łatgalię i Rygę, w Semigalii, Kurlandii czy Vidzeme nie mają większych szans. Ale nawet w Łatgalii, ciężko im będzie rywalizować ze „Zgodą”, która jest tam silna. Zostaje Ryga. Ale nie da się wejść do Sejmu, w każdym razie jest to bardzo trudne, jeśli ma się poparcie tylko w Rydze. Nie przekroczy się progu 5%. Po drugie, jak już mówiłem, Mamykin jest kandydatem w Vidzeme, Żdanok w Rydze, ale gdzie jest reszta lokomotyw wyborczych?

O tym jeszcze porozmawiamy. Z obecnych sondaży wynika, że nawet „Zgoda” w tych wyborach może mieć kłopoty, tak samo jak było jesienią 2014 r. Jeśli mało Rosjan pójdzie na wybory, to wygrać je może Związek Zielonych i Rolników, który w ostatnim sondażu był nawet na pierwszym miejscu.

To jest jedyna z „łotewskich” partii, która ma elektorat rosyjski. To są pragmatycy, dlatego Rosjanie na nich głosują. Wystarczy spojrzeć na Jurmałę, Dyneburg czy Jełgawę. Jeśli dany wyborca rosyjski nie jest zbytnio skoncentrowany na zagadnieniach narodowościowych, to wtedy Związek Zielonych i Rolników jest partią do zaakceptowania. Oni nie odwołują się do ideologii, nie adresują też swojego programu tylko do Łotyszy, ale mówią o sprawach gospodarczych czy społecznych do obu elektoratów. Jeśli Rosjanie zagłosują na ZZS, to ta partia rzeczywiście może wygrać wybory.

Przeczytaj także:  Rajevskis: wierzę w powstanie partii, która zyska głosy rosyjskiego elektoratu

W obecnych sondażach do Sejmu wchodzą jedynie trzy partie: „Zgoda”, ZZS oraz narodowcy. Oni mogą być pewni swojego miejsca w Sejmie. Natomiast jest bardzo dużo małych ugrupowań, które są albo tuż nad progiem, albo tuż pod progiem. Mam na myśli Nową Partię Konserwatywną, Jedność, koalicję liberalną „Attīstībai Par!” czy KPV.LV Artussa Kaimiņša.

Nie byłbym taki pewny, jeśli chodzi o wejście narodowców do Sejmu. Mamy obecnie aferę korupcyjną związaną z narodowcami. W 2014 r. oni nie mieli alternatywy. A obecna Nowa Partia Konserwatywna, związana z byłymi pracownikami KNAB, może być i w zasadzie już jest taką alternatywą. W wyborach do rady miejskiej Rygi w 2017 r. elektorat nacjonalistów głosował właśnie na partię Jānisa Bordānsa.

Jaką koalicję będziemy mieli po wyborach? „Zgoda” bardzo chce wejść do rządu, ale praktycznie może to zrobić tylko razem ze Związkiem Zielonych i Rolników.

Z sondaży wynika bardzo ciekawy fenomen. O ile elektorat „Zgody” bardzo jest za tym, by wejść do koalicji z partią premiera Mārisa Kučinskisa, to wyborcy Związku Zielonych i Rolników nie są zainteresowani takim sojuszem. Dlatego za każdym razem, gdy są wybory, „Zgoda” jest bardzo chętna do wejścia do rządu, z kolei Związek  Zielonych i Rolników mówi „nie, nie będziemy wspólnie rządzić”.

Dwie partie łotewskie są jednak bardzo krytyczne wobec partii premiera Mārisa Kučinskisa i wydaje się, że nie wejdą do jego rządu, mam na myśli Nową Partię Konserwatywną oraz „Attīstībai Par!”. A obecna koalicja z Jednością i narodowcami może nie mieć większości.

Nie przesadzałbym, wydaje mi się, że obie partie bez problemu odnajdą się w takiej koalicji. Oni są pragmatyczni. Było ciekawe wydarzenie podczas wieczoru wyborczego w czerwcu 2017 r., gdy były wybory samorządowe. Przez moment wydawało się, że Nił Uszakow stracił większość w Rydze i nową koalicję będą budować partie łotewskie. Wtedy Jānis Bordāns, lider Nowej Partii Konserwatywnej, powiedział, że teraz odrzucamy program i kierujemy się innymi zasadami. Czyli możemy tworzyć koalicję z tymi, których wcześniej krytykowaliśmy. Ostatecznie „Zgoda” uzyskała większość i Nił Uszakow pozostał merem Rygi, a Bordāns jest w opozycji.

Wracając do Pana pytania: partia Bordānsa nie jest oczywiście gotowa rządzić ze „Zgodą”, ale bez problemu mogą rządzić ze Związkiem Zielonych i Rolników.

Nikt z partii łotewskich nie chce rządzić razem ze „Zgodą”.

Teoretycznie może być jeszcze rząd mniejszościowy z jej udziałem. To znaczy formalnie mogą nie być w koalicji, ale delegować swojego przedstawiciela do rządu. Może nim być np. Vjačeslavs Dombrovskis, obecnie desygnowany na premiera, który ma już doświadczenie w rządzeniu. Paręnaście lat temu także była taka sytuacja, kiedy Łotewska Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza wspierała rządu mniejszościowy i ich przedstawicielem w rządzie był minister rolnictwa Pēteris Salkazanovs. Choć formalnie nie wchodzili do koalicji. Oczywiście, jeśli rząd mniejszościowy formować będą narodowcy, to „Zgody” tam nie będzie.

Przeczytaj także:  Jānis Ikstens: mniejszość rosyjska, wchodząc do rządu, zadowoliłaby się trzema resortami

Jak Pan ocenia zagranie „Zgody” z wystawieniem Vjačeslavsa Dombrovskisa na premiera? On kiedyś był liberałem, członkiem rządu Valdisa Dombrovskisa i Laimdoty Straujumy, a teraz ma być socjaldemokratą? Czy Rosjanie go poprą?

To dla niego największe ryzyko, że starając się uniknąć trudnych pytań o ideologię polityczną, stanie się kandydatem rosyjskim. A wtedy straci w oczach łotewskich wyborców, którzy mogliby głosować na „Zgodę”. To jest wielkie ryzyko.

Myśli Pan, że Rosjanie zagłosują na niego dlatego, że był przeciwko reformie edukacji Šadurskisa?

Myślę, że będzie wiele powodów. Po pierwsze jest Rosjaninem. Jest inteligentnym człowiekiem, który sobie poradził i przykładem tego, że Rosjanie także mogą odnieść sukces na Łotwie. Nikt mu nie mówił: „jesteś Rosjaninem i nie możesz być ministrem”. A był ministrem w dwóch rządach.

Przeczytaj także:  Łotewska socjaldemokracja przygotowuje się do wyborów

Wracając do koalicji, która wyłoni się po wyborach. Obecny układ już jest nie do powtórzenia?

„Jedność” na pewno nie będzie miała dwudziestu trzech posłów, jak ma obecnie. Może mieć siedmiu, ośmiu, jeśli przekroczy próg wyborczy. To się przełoży na dwóch ministrów w rządzie. Edgars Rinkēvičs może pozostać ministrem spraw zagranicznych, Rihards Kozlovskis ministrem spraw wewnętrznych. Ale wciąż trzem partiom będzie daleko do większości.

Możemy mieć rząd pięciu partii, wliczając w to Nową Partię Konserwatywną i „Attīstībai Par!”.

Wtedy wracamy do lat dziewięćdziesiątych. Nie wierzę w przetrwanie rządu pięciu partii, wtedy możemy mieć przyspieszone wybory, na których zyskają duże ugrupowania, bo zawsze na nich zyskują.

Premier Māris Kučinskis zachowa stanowisko w każdym przypadku?

Jest w każdym razie najpoważniejszym kandydatem, by zostać ponownie premierem. Przede wszystkim należy do najsilniejszej partii na scenie politycznej Łotwy. Całkiem dobrze sobie radzi z funkcją szefa rządu, co prawda jego agenda koncentruje się głównie na polityce gospodarczej, ale to nie jest źle. Dzięki temu, że został premierem w 2016 r. udało się rozwiązać problem Aivarsa Lembergsa, który w poprzednich wyborach zawsze był kandydatem ZZS na szefa rządu. Chyba wszyscy są z tego zadowoleni.

Przeczytaj także:  Simona Gurbo: Nowy rząd łotewski przetrwa do 2018 roku

Artis Pabriks opuścił „Jedność”, choć jeszcze parę lat temu był jej kandydatem na premiera. Popiera teraz nową koalicję „Attīstībai Par!”. Czy to im pomoże?

Oczywiście. On jest świetnym kandydatem na lidera listy w Vidzeme. Przez lata był profesorem na uczelni w Valmierze. Po drugie, w Vidzeme mieszka wielu wojskowych, a on był pozytywnie oceniany jako minister obrony. Ponadto zawsze kandydował z Vidzeme jako działacz Jedności i miał tam dobre rezultaty.

Koalicja „Attīstībai Par!” nie ma jednak na razie bardzo dobrych sondaży (wywiad był przeprowadzany na początku czerwca, obecnie sondaże są całkiem pozytywne – przyp. red.). Z partii „Par!” odeszło czterech posłów, którzy wrócili do Jedności…

Myślę, że to dobrze dla tej koalicji, że posłowie tacy jak Lolita Čigāne, Ints Dālderis, Aleksejs Loskutovs czy Andrejs Judins odeszli. Ale jest to złe dla Jedności, że wrócili do tej partii. Wcześniej pracowali głównie na swój rachunek…

Przeczytaj także:  Juris Pūce: Liberalizm to nie tylko gospodarka, to także prawa człowieka

Jeśli chodzi o Nową Partię Konserwatywną, to odniosła ona świetny wynik w wyborach do rady miejskiej Rygi w 2017 r. Dzięki ludziom z łotewskiego biura antykorupcyjnego, czyli KNAB, takim jak Juta Strīķe i Juris Jurašs. Ale teraz muszą mieć lokomotywy we wszystkich okręgach…

Juta Strīķe i Juris Jurašs są głównie politykami ryskimi. Oni dobrze się czują w Rydze. Jānis Bordāns może ma doświadczenie poza stolicą jako były minister sprawiedliwości, ale tych dwóch pracowników KNAB… Myślę, że konserwatyści mogą mieć problemy z przekonaniem do siebie ludzi w Kurlandii, Semigalii czy Łatgalii. Nastawienie Strīķe i Jurašsa, że „wszyscy kradną” i „wszystkich wsadzimy do więzienia” może być mało przydatne w regionach. Nowa Partia Konserwatywna musi stworzyć nową agendę, która będzie nie tylko dla Rygi, ale dla całej Łotwy.

Partia KPV.LV Artussa Kaimiņša, obecnie aresztowanego przez KNAB, ma wysokie poparcie.

Ale nie da się sklonować Kaimiņša i dać go jako kandydata w każdym regionie. Pamiętam jak rozmawialiśmy przed wyborami w 2014 r., kiedy Inguna Sudraba miała wysokie poparcie. Ale to nie przełożyło się na wysoki wynik jej ugrupowania „Od Serca dla Łotwy”. Bo nie dało się sklonować Sudraby i dać jej jako kandydatki w każdym z regionów. Taki trick był możliwy dawno temu w łotewskiej polityce, ale nie teraz.

Za rok mamy wybory do Parlamentu Europejskiego. Niektóre partie takie jak Związek Zielonych i Rolników czy „Zgoda” mają w nich tradycyjnie problemy.

Te wybory są problematyczne dla wszystkich. W „Zgodzie” największy problem miał Boris Cilewicz. On tyle razy chciał zostać europosłem, a nie wyszło. Myślę, że ich kandydatem mógłby być teraz Vjačeslavs Dombrovskis.

Przeczytaj także:  Boris Cilewicz: Łotwa jest krajem, gdzie grupy etnicznie spokojnie koegzystują

W 2019 r. będą także wybory prezydenckie. Czy uważa Pan, że Raimonds Vējonis ma szansę na reelekcję?

Tak.

On jednak podpisał prawo o reformie oświaty, o przejściu szkół na język łotewski, a także o likwidacji prywatnych uczelni nauczających w języku rosyjskim. Czy „Zgoda” udzieli mu poparcia?

Wtedy „Zgoda” go poparła. Ale nie wiemy, co stało za tym dealem i nie wiemy, co będzie stać w 2019 r. Jest chyba jeszcze za wcześnie, by o tym mówić. W dodatku nie wiemy, czy prezydent będzie wybierany w wyborach jawnych czy tajnych, jak dotychczas. Jeśli to pierwsze, to o wiele trudniej będzie handlować głosami.

Uważa Pan,  że Raimonds Vējonis powinien startować?

Nie uważam go za złego prezydenta, tak jak mówią niektórzy, bywali gorsi…

Przeczytaj także:  Raimonds Vējonis nowym prezydentem Łotwy

Andris Bērziņš.

O Valdisie Zatlersie też nie powiedziałbym, że był świetnym prezydentem. Może liberałowie, politycy, którzy są aktywni na Facebooku, krytykują go, ale na poziomie kontaktu ze zwykłymi ludźmi, w regionach, on jest popularny. Problem Vējonisa polega na tym, że jego zdrowie jest słabsze niż jeszcze parę lat temu. To mogłoby go powstrzymać od kandydowania w 2019 r. Sądząc jednak po jego deklaracjach politycznych, wsparciu dla swojego zaplecza w postaci Związku Zielonych i Rolników, to chyba poważnie rozważa kandydowanie w wyborach.

Dziękuję za rozmowę.

 

Zdjęcie tytułowe: Kongres Związku Zielonych i Rolników w kwietniu 2018 r. Zdj. Związek Zielonych i Rolników.

Polub nas na Facebooku!