Rainis przemawia do robotników w święto pracy i w dniu zwołania Zgromadzenia Konstytucyjnego, miting zorganizowany 1 maja 1920 r. przez LSDSP. Zdj. RMM.

Kiedyś była, dziś chyba nie. Lewica w krajach bałtyckich

-

Sto lat od swojego powstania kraje bałtyckie mają kłopot z socjaldemokracją. Na Litwie lewica rozbiła się w 2017 r. na dwie konkurujące ze sobą partie, na Łotwie o miano prawdziwie lewicowego ugrupowania walczy młode środowisko „Postępowych”, które w ostatnich wyborach zdobyło zaledwie niecałe trzy procent głosów, zaś w Estonii po przejściowej większej popularności socjaldemokracja jest co prawda w rządzie, ale z poparciem rzędu paru punktów przed marcowymi wyborami do Riigikogu. Książka „Social Democracy and State Foundation” wydana przez Fundację Friedricha Eberta w 2018 r. pokazuje jednak, że nie zawsze tak było. Lewica odegrała ważną rolę w powstaniu niepodległych państw bałtyckich, zaś takie postaci jak Rainis, August Rei czy Vincas Čepinskas na trwałe wpisały się do lokalnego krajobrazu politycznego.

Ugrupowania lewicowe w krajach bałtyckich powstały na przełomie XIX i XX wieku, początkowo jak w przypadku Łotewskiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej będące sekcją socjaldemokratów rosyjskich. O niepodległości swoich krajów początkowo nie marzyły, snując plany budowy własnych ojczyzn w ramach federalnej Rosji. I tak choćby lewica łotewska domagała się, by w jednym organizmie terytorialnym połączyć ze sobą gubernie kurlandzką, inflancką i część witebskiej, obejmującą Łatgalię. Estończycy zaś chcieli zjednoczenia guberni estlandzkiej, obejmującej północną Estonię, z północną częścią guberni inflanckiej. Ostatecznie zostanie to przeprowadzone już pod koniec I wojny światowej.

Przeczytaj także:  Niebiesko-czarno-biała flaga na Długim Hermanie. 99 lat temu Estonia uzyskała niepodległość

Rok 1918 wszystko zmieni, bo okaże się, że po wybuchu rewolucji październikowej w Rosji trzeba myśleć o budowie własnych niepodległych państw, w co lewica włączyła się równie ochoczo co ugrupowanie prawicowe. A była to siła popularna w poszczególnych krajach. W wyborach z 1919 r. Estońska Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza uzyska 41 mandatów do Riigikogu, zaś Partia Pracy (nieco odrębna ideologicznie, ale także lewicowa) trzydzieści. Łącznie posłów było stu dwudziestu. Rok później odbędą się wybory na Łotwie, które także wygra lewica, popularna dzięki swojemu programowi parcelacji wielkich majątków ziemskich należących do Niemców i reformy rolnej. Łotewska Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza otrzyma 38,7% głosów. W Sejmie Ustawodawczym powołanym do życiu w 1920 r. uzyska ona przemożny wpływ na kształt nowej konstytucji łotewskiej („Satversme”), uchwalonej dwa lata później i do dziś obowiązującej. To dzięki stanowisku lewicy prezydent na Łotwie okazał się tak słabą figurą (wybierany na trzy lata przez parlament, bez znaczących kompetencji; socjaldemokraci w ogóle nie chcieli początkowo urzędu prezydenta). Z kolei w Estonii w wyniku pomysłów lewicy funkcji prezydenta w ogóle nie przewidziano, co uczyni ustrój estoński dość oryginalnym na tle krajów europejskich (pierwszym prezydentem zostanie dopiero dyktator Konstantin Päts).

Stosunkowo najmniej korzystna sytuacja dla lewicy będzie na Litwie, która jeszcze w pierwszej połowie XX wieku była krajem wybitnie rolniczym, w dodatku pozbawionym stołecznego Wilna. W wyborach do Sejmu Ustawodawczego w 1920 r. Litewska Partia Socjaldemokratyczna uzyska zaledwie 12,7% głosów. Nieco lepiej będzie w 1926 r. i wtedy na krótki moment dojdzie do władzy na Litwie rząd lewicowo-chłopski (Vincas Čepinskas, rektor Uniwersytetu Litewskiego w Kownie, zostanie w nim ministrem oświaty). Później jednak nastąpi zamach stanu Antanasa Smetony i lewica zostanie zdelegalizowana. O tym okresie autorzy książeczki niestety nie wspominają, a warto by było choćby napisać o powstaniu w Taurogach (1927 r.), a także aktywności lewicy litewskiej na emigracji w Polsce i na Łotwie.

Przeczytaj także:  "Pati swego miasta nie przeklnie". 120 lat Bundu na Litwie

Mimo sukcesów na Łotwie (do 1934 r. LSDSP była najsilniejszą frakcją w Sejmie) socjaldemokracja rządziła zaledwie dwa razy, obawiając się wchodzenia do koalicji. Jaki był powód? Ideolog łotewskiej lewicy Fricis Menders, „ostry umysł” i równie „ostry język”, uważał, że najpierw trzeba odbudować kapitalizm na Łotwie, dopiero później, zgodnie z doktryną marksistowską, może wejść na to miejsce socjaldemokracja z planami budowy socjalizmu. Mimo takich poglądów LSDSP dwa razy weszła do rządu: raz na parę miesięcy (gabinet Jānisa Pauļuksa, 1923), później na dwa lata (rząd Marģersa Skujenieksa, 1926-1928). Ten ostatni gabinet, którego członkiem był znawca polityki zagranicznej i socjalista Felikss Cielēns, podpisał kontrowersyjną umowę handlową ze Związkiem Sowieckim, co z niepokojem przyjmowała choćby polska prasa (a także łotewska prawica). Socjaliści łotewscy, od początku lat dwudziestych rozbici na „mienszewików” i „większościowców” (jedna frakcja bardziej, druga mniej radykalna, ten podział nie ma skądinąd nic wspólnego ze znanym nam z Rosji), byli dość naiwni jeśli chodzi o możliwość ułożenia sobie dobrych relacji ze Związkiem Sowieckim. Otrzeźwienie przyjdzie dopiero w 1940 roku.

Przeczytaj także:  Sowieckie deportacje w czerwcu 1941 roku

August Rei. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Trochę więcej szczęścia, jeśli chodzi o udział w rządach miała lewica estońska, także dlatego, że ruch socjalistyczny i robotniczy był tam o wiele bardziej rozwinięty. Obok Estońskiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej istniała Partia Pracy. Ta ostatnia opierała się na ideologii łączącej idee rosyjskich trudowików, rosyjskich narodowych socjalistów, a także niemieckich rewolucjonistów i francuskich radykałów. Jej liderem pozostawał jeden z najaktywniejszych polityków Estonii, w latach 1929-1931 starszy państwa, a wcześniej poseł w Warszawie Otto Strandman. Socjaldemokraci estońscy oraz Partia Pracy od początku znaleźli się w koalicji rządzącej, gdzie popchnęli do przodu ideę reformy rolnej, odbierającej przywileje niemieckim baronom. Dobry czas dla socjalistów przyszedł w 1928 r., gdy ich lider August Rei został premierem, zaś inni działacze ministrami finansów, handlu i przemysłu (Aleksander Oinas, mąż pisarki i socjalistki Almy Ostra-Oinas), pracy i edukacji (Leopold Johanson). Rząd Reia przetrwał jednak zaledwie parę miesięcy i nie zdążył wprowadzić w życie zamierzonych reform. Później w Estonii nastąpi już trudny okres dla lewicy, zaś od 1934 r. państwo stanie się krajem autorytarnym podobnie jak Litwa i Łotwa. Najtrudniej, jak już wcześniej pisałem, było na Litwie. Co prawda socjaldemokracja powstała tam oficjalnie już w 1896 r., a zakładali ją tacy ludzie jak Alfonsas Moravskis i Andrius Domaševičius, to w wolnej Litwie nie odnosiła ona sukcesów, choć posiadała własną frakcję w Sejmie, a także przedstawicieli w samorządach. Jedynie w okresie 1926-1927 była ugrupowaniem rządzącym.

Oprócz nakreślenia historii lewicowych organizacji na Litwie, Łotwie i w Estonii, książeczka „Social Democracy and State Foundation” wydana przez Fundację Friedricha Eberta (zbliżoną do niemieckiego SPD, działającą na kraje bałtyckie, z siedzibą oddziału w Rydze) ukazuje wiele sylwetek socjalistów bałtyckich. Dowiemy się z niej o takich postaciach jak małżeństwo Rainis i Aspazija, Fricis Menders, Felikss Cielēns, Marģers Skujenieks, Pauls Kalniņš, Miķelis Valters (Łotysze), Steponas Kairys, Vincas Čepinskas, Kipras Bielinis, Vladas Požela, Juozas Paknys, Mykolas Biržiška (Litwini), a także Mihkel Martna, Aleksander Oinas, Karl Ast, August Rei (Estończycy). O wielu z tych osób pisaliśmy już w Przeglądzie Bałtyckim w 2017 i 2018 r. z okazji Święta Pracy.

Przeczytaj także:  Czerwona Estonia, czyli polsko-estońskie spotkania socjalistów

Pauls Kalniņš. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

W publikacji znaleziono także odpowiednie miejsce dla kobiet. Są dwa duże biogramy socjalistek: Almy Ostra-Oinas, estońskiej pisarki, posłanki do Riigikogu kilku kadencji, która umrze w 1960 r. na zesłaniu w Republice Komi, a także Klāry Kalniņi, działaczki Łotewskiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej, szefowej jej sekcji kobiecej, która po II wojnie światowej uda się na emigrację wraz z mężem (Pauls Kalniņš, przewodniczący przedwojennego Sejmu) i synem (Bruno Kalniņš, przed 1934 r. szef robotniczej sekcji sportowej SSS, w latach osiemdziesiątych honorowy przewodniczący Międzynarodówki Socjalistycznej). W sekcji litewskiej książki umieszczono także zdjęcie adwokatki i socjalistki Liudy Purėnienė, a także publicystki Ony Leonaitė-Kairienė, drugiej żony Steponasa Kairysa, choć niestety nie znajdziemy ich biogramów w książce (trzeba szukać informacji na własną rękę).

Przeczytaj także:  Katoliczki, socjalistki, emancypantki. Sto lat praw kobiet na Litwie

O ile autorzy zauważyli działalność kobiet w ruchu socjalistycznym, to praktycznie nie mamy informacji w tej książeczce o mniejszościach narodowych (jedynie w sekcji litewskiej podkreśla się, że Litwa była niejednorodna etnicznie, istniała tam Polska Partia Socjalistyczna, zaś w 1920 r. kraj pozbawiono Wilna). Owszem, jest informacja o powołaniu do życia „Bundu” w 1897 r., ale chciałoby się poczytać więcej o socjalistach polskich, żydowskich i niemieckich działających w krajach bałtyckich. Kolejnym mankamentem książki jest właściwie jej zakończenie na 1940 r. (okres dyktatur w krajach bałtyckich także jest opisany dość zdawkowo). A przecież historia bałtyckich socjaldemokracji, które po 1945 r. wejdą w skład Unii Socjalistycznej Europy Środkowo-Wschodniej (SUCEE), gdzie spotkają się z socjalistami polskimi, czechosłowackimi, węgierskimi, bułgarskimi, jugosłowiańskimi, rumuńskimi i ukraińskimi, jest równie fascynująca. Może to jednak temat na kolejną, odrębną już publikację?

Gdy uświadomimy sobie daty śmierci poszczególnych działaczy lewicowych, ogarnia nas smutek. Bałtyccy socjaldemokraci byli ochoczo zabijani przez Sowietów (Marģers Skujenieks i Hans Martna w 1941 r., Aleksander Oinas, Karl Virma, Jaan Vain, Jüri Jaakson i Juhan Kukk w 1942 r.). Jedynie części socjalistów udało się zbiec przed Rosją Sowiecką (Steponas Kairys, który zmarł na emigracji w Brooklynie, August Rei, który dożył swych dni w Sztokholmie w 1963 r., pełniąc funkcję szefa państwa na emigracji, czy wspomniana już łotewska rodzina Kalniņšów). Sowietom chodziło nie tylko o zgładzenie poszczególnych polityków, ale także zabicie pamięci o niezależnej, antytotalitarnej lewicy, która działała w Europie Środkowo-Wschodniej, jako równoprawny członek Międzynarodówki Socjalistycznej. Książka wydana przez Fundację Friedricha Eberta oddaje hołd tym postaciom, a także walczy z zapomnieniem. I dlatego warto ją mieć w swojej bałtyckiej biblioteczce.

Tõnu Ints, Kristjan Saharov, Ivars Ījabs, Gintaras Mitrulevičius „Social Democracy and State Foundation: Estonia, Latvia, Lithuania”, Fiedrich Ebert Stiftung FES, Riga 2019, 188 s. (słowo wstępne Tobias Mörschel, dyrektor FES na kraje bałtyckie), ISBN 978-9934-8794-8-7

Dziękuję Fundacji Friedricha Eberta za przekazanie egzemplarza na rzecz Fundacji Bałtyckiej.

Tomasz Otocki
Tomasz Otocki
W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here