Olga Anna Wiewióra (ur. 1980, pseudonim literacki: Aleksandra Keller) – pisarka, tłumaczka poezji łotewskiej. Absolwentka polonistyki na Wydziale Filologiczno-Historycznym w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Częstochowie. W latach 2013–2015 redaktor naczelna pisma Częstochowski Magazyn Literacki GALERIA. Współpracuje z pismami literackimi, takimi jak Twórczość, Odra, Akcent, Lublin. Kultura i społeczeństwo a także z Ośrodkiem Promocji Kultury „Gaude Mater” w Częstochowie i Muzeum Częstochowskim – Domem Poezji im. Haliny Poświatowskiej. Autorka zbioru esejów Kellerowskie szkice częstochowskie 2009-2011 i powieści Dialogi rodzaju żeńskiego oraz Listy Nauzykai (I nagroda w XXI Ogólnopolskim Konkursie Literackim organizowanym pod patronatem Prezydenta Miasta Lublina przez Lubelski Oddział Stowarzyszenia Pisarzy Polskich w kategorii „Najlepsza książka młodego autora”), współautorka książki Wokół twórczości Andrzeja Kalinina. Laureatka Międzynarodowej Nagrody Literacko-Artystycznej im. Pantełejmona Kulisza (Ukraina) za popularyzację literatury ukraińskiej w Polsce (2018). Rezydentka Międzynarodowego Domu Pisarzy i Tłumaczy w Ventspils na Łotwie (2014, 2019) oraz Translation House Looren w Szwajcarii (2017). W 2020 roku w jej przekładzie ukazała się antologia współczesnej poezji łotewskiej Wszystkie ptaki, co we mnie… (Wydawnictwo Warsztaty Kultury, Lublin 2020), a rok później – tomik wierszy Jurisa Kronbergsa Wilk Jedno Oko (Wydawnictwo Warsztaty Kultury, Lublin 2021). W ciągu ostatnich dwóch lat ukazały się w Polsce dwie książki poetyckie w Pani przekładzie. Pierwsza, antologia Wszystkie ptaki, co we mnie, prezentuje utwory najważniejszych łotewskich poetek i poetów drugiej połowy XX wieku. Druga, tomik Wilk Jedno Oko, to bodaj najważniejszy cykl poetycki Jurisa Kronbergsa, łotewsko-szwedzkiego poety i tłumacza. Obie pozycje pełnią nieocenioną rolę w przybliżaniu łotewskiej literatury czytelniczkom i czytelnikom z Polski. Kieruje Panią poczucie misji? Cieszę się, że lubelskie wydawnictwo Warsztaty Kultury zdecydowało się na wydanie w tak krótkim czasie dwóch książek poetyckich tłumaczonych z języka, w którym pisana twórczość literacka nie jest obecna w takim stopniu, na jaki zasługuje. Łotwa to część Europy. Ani jej położenie geograficzne, ani liczba ludności, ani skomplikowana historia nie są argumentami, które mogłyby tłumaczyć tę nieobecność w polskiej przestrzeni literackiej. Gdyby rozszerzyć tę perspektywę o kulturę, religię, stosunki społeczne, Łotwa jest dla Polaków wciąż enigmatyczna, nieuchwytna, egzotyczna. A jeśli już jakoś funkcjonuje w języku polskim, to konotuje się zwykle z nieco pejoratywną frazeologią lub nieokreśloną „szlachtą kurlandzką” z Kariery Nikodema Dyzmy Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Wpływ na taki odbiór może mieć historia tego kraju, który rzeczywiście niepodległym, samoistnym państwem był przez dość krótki czas po I wojnie światowej. Epizod 20 lat zupełnej suwerenności na tle wielowiekowego uzależnienia od wpływów niemieckich, polskich, szwedzkich i rosyjskich oraz związana z tym mozaika…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

