Za tydzień cały świat będzie obchodzić Dzień Języka Ojczystego. Z tej okazji w wielu miejscach globu odbędą się dyktanda, pogadanki, a lokalne kanały informacyjne będą się prześcigać w promowaniu wiedzy o własnym języku. Nie inaczej wygląda to u nas w Polsce. Ale przy tej okazji prawie nigdy nie wspomina się o rzeczy niemal całkowicie porzuconej i, zdaje się, przypisanej do skansenów. Polskie dialekty i gwary. O ile w przypadku dialektu wielkopolskiego czy gwary góralskiej od czasu do czasu można natrafić na drobną wzmiankę w rubasznym tonie, o tyle o gwarze mazurskiej, która miała być jednym z dowodów na polskość Prus Wschodnich, już w zasadzie zupełnie zapomniano. Trudno się temu dziwić – rdzennych mieszkańców Mazur, według Spisu Powszechnego sprzed pięciu lat, pozostało nieco ponad tysiąc. Nie wiadomo natomiast, ilu z nich wciąż posługuje się, bądź potrafiłoby posłużyć się tym lokalnym etnolektem. Zdaje się, że bardzo niewielu – czystą mazurszczyzną posługuje się dziś kilkunastu, gó...
Pozostało jeszcze 92% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


