Ojārs Ēriks Kalniņš: nie róbmy koncesji wobec Rosji

Rzecz, której nie chcielibyśmy widzieć w kontekście Ukrainy to koncesje. Uznanie, że Krym jest częścią Rosji. Dla krajów bałtyckich jest to szczególnie ważne, bo przez 50 lat mieliśmy politykę nieuznawania okupacji sowieckiej. Wielu ludzi w latach osiemdziesiątych mówiło, że może już czas na zmianę tego stanowiska. Ci z nas, którzy mieszkali w Ameryce, chcieli zachowania tej polityki. To opłaciło się w 1991 roku, bo mieliśmy już legalny status jako niepodległe państwa. Moim ukraińskim kolegom mówię, że sprawy Krymu mogą nie rozwiązać w ciągu paru lat, ale niech nie poddają się, my czekaliśmy 50 lat – mówi w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim Ojārs Ēriks Kalniņš, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu Łotwy.

|

Ojārs Ēriks Kalniņš Ojārs Ēriks Kalniņš jako syn antykomunistycznych rodziców swoją młodość spędził na emigracji. Po 1990 roku przyjechał na Łotwę. W niepodległym państwie sprawował funkcję ambasadora w Waszyngtonie i Meksyku. Od 1999 do 2010 roku był dyrektorem Instytutu Łotewskiego. W 2010 roku zaangażował się w działalność w prawicowej proeuropejskiej koalicji Jedność (Vienotība). Został posłem na Sejm. Mandat pełni już po raz trzeci. Od sześciu lat jest przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu Łotewskiego. Tomasz Otocki: Przez długi okres mieszkał Pan w Stanach Zjednoczonych. Muszę zatem naszą rozmowę zacząć od kampanii wyborczej w Ameryce. Czy oglądał Pan debatę między Hilary Clinton a Donaldem Trumpem? Jakie jest Pana pierwsze wrażenie? Są dwie rzeczy. Jedna to moja osobista reakcja, druga sprawa – reakcja publiczności amerykańskiej. Ja osobiście byłem ambasadorem Łotwy w USA podczas kadencji Billa Clintona. Wiele razy spotkałem zatem nie tylko prezydenta, ale także jego...

Pozostało jeszcze 95% artykułu.

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.

WYBIERZ I ZAMÓW!

Dostęp jednorazowy

Zaloguj się