Nie minęło dwa tygodnie od wyborów samorządowych na Łotwie, które przynajmniej w paru ważnych miastach zakończyły się reprodukcją rządzącego układu, a gazeta „Ir” podłożyła pod łotewską politykę bombę, która może wysadzić niejedną partię, a w każdym razie pokrzyżować kilka karier politycznych. Ujawniono tak zwane „rozmowy oligarchów”, prowadzone w latach 2009-2011 w stołecznym hotelu „Rīdzene”, w dość pieprznym języku. Wśród bohaterów nagrań są byli politycy – charyzmatyczny lider chrześcijańsko-konserwatywnej partii LPP/LC Ainārs Šlesers, były przewodniczący Partii Ludowej Andris Šķēle, a także osoby, które do dziś działają w łotewskim życiu publicznym. W czwartek Sejm wybrał członków komisji śledczej, którzy będą badać aferę. Doszło do kolejnego, po opublikowaniu taśm, skandalu – na jej czele stanie była kontroler państwowa Inguna Sudraba, obecnie posłanka i liderka partii politycznej „Od Serca dla Łotwy”. Sęk w tym, że sama Sudraba była wspominana w nagraniach z hotelu „Rīdzene”. Wi...
Pozostało jeszcze 94% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


