Przeczytaj także: Bałtycki front: gdzie imperium Putina spotyka się z Unią Europejską Prawdą jest, że liczba dowodów wzrostu aktywności militarnej w regionie Morza Bałtyckiego jako następstwa kryzysu ukraińskiego jest ogromna. Samoloty rosyjskich sił powietrznych latają z wyłączonymi transponderami, tworząc niebezpieczeństwo dla ruchu lotniczego. Rosyjskie okręty wojenne dały odczuć swoją obecność na morzu. W odpowiedzi NATO wzmocniło misję patrolującą przestrzeń powietrzną i zwiększyło liczebność jednostek wysyłanych na ćwiczenia w regionie, by potwierdzić zobowiązania wobec krajów bałtyckich i odstraszyć Rosję. Chociaż na pierwszy rzut oka można dostrzec powierzchowne podobieństwa sytuacji nad Bałtykiem do przypadku ukraińskiego, różnice są zdecydowanie większe. Po pierwsze, kraje bałtyckie są członkami NATO i UE, więc wrogie działania wobec nich oznaczałyby dla Rosji poważniejsze konsekwencje. Sukces operacji krymskiej opierał się na zaskoczeniu. Nieliczni spodziewali się atak...
Pozostało jeszcze 89% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


