Konstanty Kalinowski: bohater, buntownik czy obcy?

-

Kiedy 22 marca 1864 roku o godzinie 10:30 na placu Łukiskim w Wilnie odczytano wyrok śmierci przez powieszenie, Konstanty Kalinowski na chwilę przed śmiercią krzyknął: „U nas nie ma szlachty – wszyscy są równi!”. Miał wówczas ledwie 26 lat. Bohaterstwo Kalinowskiego polegało nie tylko na stosunku do władzy absolutnej. Był on też jedną z pierwszych osób, które użyły języka białoruskiego do działań politycznych.

„Mużycka prawda”

Konstanty Kalinowski

Konstanty Kalinowski (w wersji białoruskiej najbardziej znany jako Kastuś Kalinouski, w litewskiej jako Kostas Kalinauskas) jest bohaterem archetypowym. Dlaczego? Śmiało można stwierdzić, że wzywanie ludu (a na ziemiach białoruskich i litewskich w XIX wieku był to głównie lud chłopski) do powstania, do burzenia wiary w dobrego monarchę i do samostanowienia było bohaterstwem w czystej postaci. Władza, oparta na tradycji absolutystycznej, wspierana przez system stanowy i podległe jej instytucje (łącznie z religijnymi), z racji swojej logiki nie może znieść postaci, która wzywa do jej obalenia i podważa jej legalność.

Bohaterstwo Kalinowskiego polegało nie tylko na tym stosunku do władzy absolutnej. Był on też osobą, która jako jedna z pierwszych użyła języka białoruskiego do działań politycznych. W pierwszej połowie XIX wieku literaci na tych ziemiach powoli zaczynali odrodzenie literatury w języku owego ludu, pisząc poezję, utwory teatralne czy też próbując tłumaczyć dzieła napisane w innych językach. Kalinowski stwierdził, że białoruski to nie tylko język liryki czy też scenek komediowych, przerywników w operach lub w poważnych spektaklach dramatycznych, gdzie główne postacie mówią po polsku czy po rosyjsku, ale środek zachęty do działania, do zmiany istoty rzeczy, do odzyskiwania godności i do przypomnienia o własnych korzeniach.

Mimo tego, że prawdopodobnie mówił często po polsku, znał dobrze rosyjski, jego dzieło w postaci „Mużyckiej prawdy” („Mużyckaj praudy”, biał. „Chłopska prawda” – przyp. red.) i Listów spod szubienicy w sposób jasny pokazuje, że jego świadomość była białoruska. Kalinowski nie jest postrzegany jako „swój” bohater przez Polaków, Litwinów czy też Rosjan. Żaden z sąsiednich dla Białorusinów narodów nie rości sobie pretensji do jego spuścizny literackiej czy też jego mitu. Jednak wśród samych Białorusinów budzi pewne kontrowersje.

„U nas wszyscy są równi!”

Kalinowski jest młodym bohaterem. Kiedy 22 marca 1864 roku (wg tzw. starego stylu było to 10 marca) o godzinie o 10:30 na placu Łukiskim w Wilnie odczytano wyrok śmierci przez powieszenie i wspomniano o szlachcicu, sam skazaniec na chwilę przed śmiercią krzyknął: „U nas nie ma szlachty – wszyscy są równi!”. Miał wówczas ledwie 26 lat. To budzi wyobraźnię. Mówienie, że wszyscy są równi w ramach Cesarstwa Rosyjskiego było sprawą rewolucyjną, podważało sens systemu władzy, dystrybucji dóbr i pokazywało, że ten powstały lud – mimo podziałów, może domagać się równouprawnienia i godnego życia.

Pomnik Konstantego Kalinowskiego w Mostowlanach. Zdj. Adrian Grycuk / Wikipedia / CC.

Wincenty Konstanty Kalinowski był drugim synem Szymona Kalinowskiego i Weroniki Rybińskiej. Urodził się 2 lutego (wg starego stylu – 21 stycznia) 1838 roku w Mostowlanach w powiecie grodzieńskim (obecnie w województwie podlaskim). Ukończył gimnazjum w Świsłoczy, przez pewien czas mieszkał w gospodarstwie ojca – Jakuszówce, a w połowie lat 50. XIX wieku przeniósł się do brata Wiktora Ottona do Moskwy. W latach 1856–1860 był studentem wydziału prawa Uniwersytetu Petersburskiego, w roku 1861 otrzymał dyplom. Próba otrzymania posady w kancelarii generał-gubernatora wileńskiego Władimira Nazimowa nie powiodła się. Kalinowski, mając doświadczenie jeszcze z czasów studenckich w pracy nielegalnych kółek w Petersburgu, stworzył grodzieńską organizację rewolucyjną, zbliżoną ideologicznie do narodników – radykalnych rewolucjonistów rosyjskich. Celem organizacji jest przygotowanie powstania zbrojnego. Od jesieni 1862 roku Kalinowski działał w podziemiu. Od lipca 1862 roku wraz z Feliksem Różańskim, Walerym Wróblewskim oraz innymi zaczął wydawanie „Mużyckiej prawdy” – pierwszego nielegalnego periodyku w języku białoruskim. Późniejsi badacze stwierdzą, że była to pierwsza gazeta w tym języku. W październiku 1862 roku na drodze ze Słonimia do Wołkowyska rozrzucił trzeci numer gazety, w związku z czym władze rosyjskie wszczęły dochodzenie.

W „Mużyckiej prawdzie” widać pewien określony plan. Posługując się zrozumiałymi dla chłopa kategoriami, Kalinowski zwraca uwagę czytelników na konkretne problemy. Na przykład w numerze piątym jest mowa o braniu rekruta, w szóstym – o sprawach wyznaniowych. Motywem przewodnim są krytyka władzy absolutnej i żądanie „ziemi i woli”. Likwidacja cerkwi unickiej (greko-katolickiej), połączonej z rosyjskim prawosławiem, jest jednym z ważnych tematów historycznych dla autorów. Nie poruszali oni w swoich tekstach kwestii pochodzenia Białorusinów, ani nie określali granic białoruskiego obszaru etnicznego. Rozumiejąc znaczenie spraw religijnych starali się trafić do świadomości włościan poprzez powszechnie zrozumiałe sprawy: Narobiłże nam tego licha, dziatki, car moskiewski, toż przekupił ci on wielu popów, zażądał, aby zapisać nas do szyzmy, zapłacił pieniądze, żebyśmy tylko przeszli na prawosławie – i jak ten antychryst – odebrał nam naszą sprawiedliwą wiarę – unicką wiarę i zgubił nas wobec Boga na wieki, zrobił on zaś to dlatego, żeby mógł nas bez przerwy okradać, a Bóg sprawiedliwy nie miał litości nad nami. Te słowa świadczą też o tym, że świadomość przynależności do katolicyzmu obrządku wschodniego miała jeszcze spore znaczenie dla propagandy powstańczej.

Mimo licznych konfliktów pomiędzy różnymi frakcjami w wileńskim kierownictwie powstańczym, a także konfliktów ośrodka wileńskiego z powstańczą Warszawą, rozumienie potrzeby wspólnej walki było powszechne. Latem 1863 roku, kilka tygodni po objęciu stanowiska generał-gubernatora wileńskiego przez Michaiła Murawjowa (znanego później jako „Wieszatiel”) Kalinowski objął kierownictwo nad powstaniem na terenie Litwy i Białorusi (tzw. „czerwonego rządu”). W połowie października powstanie na terenach guberni zachodnich Imperium już dogorywało, a działania władz carskich były coraz bardziej brutalne i bezwzględne. Kalinowski znalazł wówczas schronienie w murach świętojańskich w Wilnie i ukrywał się pod przybranym imieniem (wg białoruskich źródeł – przyp. red.) Ignat Witażenc. Nocą 10 lutego 1864 roku (29 stycznia wg starego stylu) Kalinowski został aresztowany i wyjawił śledczym swoje prawdziwe imię. W klasztorze dominikanów, który wykorzystywany był jako więzienie, Kalinowski napisał Listy spod szubienicy – swój testament polityczny. 15 marca Murawjow wydał zgodę na powieszenie Kalinowskiego.

Bohater wykluczony

Białoruski poeta Arkadź Kulaszou w roku 1975 napisał Chamucius – wielki dramatyczny poemat, w którym Kalinowski polemizuje z Murawjowem i udowadnia swoje racje. Jest to tylko jeden z licznych przykładów tego, że bohater powstania pobudzał wyobraźnię białoruskich twórców przez cały XX wiek.

W okresie Białorusi radzieckiej postać Kalinowskiego nie budziła większych dyskusji: mimo pewnych zastrzeżeń ideologicznych, był on postacią kultury masowej, patronem ulic, w Mińsku i Świsłoczy odsłonięto jego popiersia. Na Litwie Kalinowski również został upamiętniony: nazwano jego imieniem ulicę w Wilnie, a w miejscu stracenia postawiono tablicę.

Nowa interpretacja wydarzeń powstania styczniowego oraz postaci Kalinowskiego jest zauważalna na Białorusi po roku 2000. Dla niektórych środowisk prorosyjskich (np. adeptów odrodzonej ideologii „zachodniorusizmu”) oraz części prawosławnych postrzeganie Kalinowskiego jako bohatera narodowego jest nie do przyjęcia. Próba nowego opisania wydarzeń z połowy XIX wieku, będąca w istocie powrotem do narracji imperialnej, zwraca uwagę części elit politycznych współczesnej Białorusi.

Buntownik z XIX wieku, 26-latek, sprzeciwiający się władzy absolutnej jest raczej antybohaterem w oczach części przedstawicieli władzy. Wydarzenia 2006 roku, kiedy to protestujący na placu Październikowym w Mińsku ogłaszają to miejsce „placem Kalinowskiego” też budzą potrzebę odczytania Kalinowskiego na nowo. W podręcznikach szkolnych już można przeczytać o tym, że jego postać jest „mitem historiograficznym”, a on sam był Polakiem. Ma to wykluczyć go z „ciała narodu”. Podłoże polityczne w tego typu próbach jest oczywiste.

W 2017 roku podczas prac na górze Giedymina w Wilnie odnaleziono szczątki 17 powstańców styczniowych. Wielu historyków przez lata twierdziło, że to właśnie tam należy szukać mogiły przywódców, w tym Kalinowskiego. Badania naukowe potwierdziły te przypuszczenia, np. zostały zidentyfikowane szczątki Zygmunta Sierakowskiego.

Odnaleziony

Na jesień 2019 roku planowane są uroczystości pogrzebowe na cmentarzu na Rossie w Wilnie. Po doniesieniach prasowych w marcu, że napisy na nagrobkach będą tylko po litewsku i po polsku, białoruscy działacze na Litwie oraz przedstawiciele opinii publicznej na Białorusi zaczęli zbierać podpisy pod petycją w sprawie napisów również w języku białoruskim. Mimo powściągliwości władz Białorusi w tej sprawie, Białorusini chcą jednak, żeby napisy były również w ich języku. Pamięć Sprawiedliwego (tak nazwał Kalinowskiego jeden z czołowych działaczy białoruskich XX wieku, historyk i polityk Wacław Łastowski) wymaga również sprawiedliwości w tej sprawie. 14 marca minister kultury Litwy Mindaugas Kvietkauskas potwierdził, że napis po białorusku również pojawi się na nagrobku. Choć słychać także głosy, że ta sprawa nie jest do końca pewna.

19 marca 2019 roku profesor Uniwersytetu Wileńskiego Rimantas Jankauskas powiadomił, że odkryte szczątki, z prawdopodobieństwem wynoszącym 95 procent, należą do Kalinowskiego, co ustalono drogą wykluczenia (z rodziny Kalinowskich nie ma obecnie żyjących potomków w linii męskiej).

Czy odnalezienie szczątków ciała przyczyni się do ucieleśnienia idei Kalinowskiego?

Andrzej Tichomirow
Andrzej Tichomirow
Historyk i kulturoznawca, absolwent Uniwersytetu Grodzieńskiego im. Janki Kupały i Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Zainteresowania badawcze: historia idei, historiografia, polityka pamięci oraz mniejszości etniczne i wyznaniowe w Europie Środkowej i Wschodniej. Najlepiej się czuje w Grodnie, Wrocławiu i Druskiennikach. Od dziecka jest zauroczony postaciami z książek estońskiego pisarza Eno Rauda.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here