Uniwersytet Stefana Batorego w Wilnie. Dziedziniec Piotra Skargi. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

80 lat temu powstało Stronnictwo Demokratyczne. Działało także w Wilnie i Lwowie

-

15 kwietnia 1939 r. odbył się Ogólnopolski Zjazd Założycielski nowego ugrupowania, które konstruowały osoby zbliżone dotychczas do środowiska sanacyjnego. W deklaracji programowej Stronnictwa Demokratycznego (SD) przedstawiono plan rozwoju gospodarczego i oświatowego, modernizację wojska, jednak nade wszystko chodziło o odbudowę nadwerężonej po zamachu majowym w 1926 r. demokracji. Pierwszym przewodniczącym SD został lekarz i senator, znany wolnomularz, były rektor Uniwersytetu Warszawskiego Mieczysław Michałowicz. Młoda partia działała także w Wilnie, gdzie zajmowała stanowisko w sprawach polsko-litewskich, a także wzięła udział w ostatnich wyborach do rady miejskiej wiosną 1939 r., gdzie uzyskała swojego przedstawiciela. Niestety wybuch II wojny światowej pokrzyżował plany rozbudowy tego środowiska, zaś po zakończeniu okupacji niemieckiej i odpadnięciu Wilna od Polski, Stronnictwo Demokratyczne na parędziesiąt lat zostało podporządkowane rządzącym w Polsce komunistom.

Druga połowa lat trzydziestych była w Polsce, podobnie jak w Litwie, Łotwie i Estonii, okresem wzmagania się autorytarnych tendencji w życiu publicznym: dotyczyło to zarówno obozu narodowo-demokratycznego, coraz bardziej zafascynowanego „modelem włoskim” i „berlińskim”, a także sprawującego od 1926 r. niepodzielną władzę obozu piłsudczykowskiego. Polska liberalna inteligencja, która w obawie przez rządami narodowo-demokratycznymi poparła zamach majowy w 1926 r., po śmierci Józefa Piłsudskiego (1935 r.) wyrażała coraz większe rozczarowanie wobec polityki rządzącego Obozu Zjednoczenia Narodowego. Wynikiem tego niezadowolenia były zakładane od 1937 r. Kluby Demokratyczne. Organizacje te, skupiające zarówno „legionową lewicę”, liberalną inteligencję, jak i „postępową” młodzież, powstały głównie w dużych miastach II RP: Warszawie, Lwowie, Łodzi, Krakowie, Poznaniu czy Bielsku. Idea demokratyczna zawitała jednak także na Kresy Północno-Wschodnie, co przypisać należy działającemu tutaj aktywnie ośrodkowi uniwersyteckiemu. W lutym 1938 r. powstał bowiem Komitet Organizacyjny Klubu Demokratycznego w Wilnie na czele z profesorami Bronisławem Krzyżanowskim, Manfredem Kridlem, Julianem Rudnickim oraz Eugenią Szabelską. W kwietniu tego roku demokraci uzyskali pozwolenie od władz sanacyjnych na założenie klubu. Zanim jednak doszło do pierwszego zebrania o sprawach polsko-litewskich wypowiedzieli się działacze warszawskiego Klubu Demokratycznego, powstałego o wiele wcześniej, bo już jesienią 1937 r. Z inicjatywy zarządu warszawskiego KD jego członkowie przez aklamację przyjęli uchwałę poświęconą Litwie. Inicjatywa miała miejsce 25 marca 1938 r., w niecały tydzień po nawiązaniu stosunków polsko-litewskich, co zostało także odnotowane w deklaracji. Jej autorzy pisali:

„uznając doniosłość nawiązania z Litwą stosunków dyplomatycznych Klub Demokratyczny wyraża życzenie, by stosunki te zacieśnione zostały i rozszerzone na płaszczyźnie kulturalnej i gospodarczej współpracy dla dobra obu narodów i w myśl zasady: wolni z wolnymi, równi z równymi. Tylko dobrowolna i szczerza przyjaźń Litwy z Polską pozwoli na należne przygotowanie obu państw do obrony przed grożącą im zaborczością… Głośne oświadczenie kanclerza Hitlera, uznającego Pomorze za „obszar niemiecki” jest ostatnim ostrzeżeniem dla Polski i demokracji świata przed dalszą obłędną agresywnością totalizmu. Polska powinna zacieśnić swe sojusze obronne z demokracjami zachodu oraz narodami bałtyckimi i stanąć zdecydowanie w szeregu państw antytotalnych”.

(„Czarno na Białym”, nr 14, 1938 r.; „Epoka”, nr 10, 1938 r.)

Przeczytaj także:  Od „zimnej wojny” do normalizacji – polskie ultimatum wobec Litwy w 1938 roku

Pozytywnie na temat ponownego nawiązania relacji polsko-litewskich wypowiedziała się gazeta obozu lewicowo-demokratycznego „Epoka”, wydawana przez Henryka Lukreca, skutecznej polityce rządu przeciwstawiając utopijne postulaty endecji dotyczące włączenia Litwy w skład Polski.

Klub Demokratyczny w Wilnie

Placówka wileńska demokratów zainaugurowała swą działalność w dniu 2 maja 1938 r. wygłoszeniem przez szefa klubu warszawskiego prof. Mieczysława Michałowicza wykładu pod tytułem „Sumienie obywatelskie”, w którym uczestniczyło kilkaset osób. Nie obyło się bez zakłócenia przez falangistów, którzy napadli na kilkunastu działaczy młodzieżówki Polskiej Partii Socjalistycznej, instytucji odrębnej, ale sprzyjającej nowo powstałym Klubom Demokratycznym, w których znaleźli się także niegdysiejsi socjaliści. Powołaniu wileńskiego środowiska demokratów przyklasnęła warszawska „Epoka” regularnie zamieszczająca informacje o działalności demokratycznych środowisk w całym kraju. W połowie maja 1938 r. pismo, używając specyficznej, charakterystycznej dla końca lat trzydziestych „postępowej” retoryki, zauważało: „duch demokracji pomimo zapór i tam ciemnogrodzkich żyje, rozwija się i skupiać zaczyna w grodzie Mickiewicza rozproszonych dotąd demokratów”. Prezesem Klubu Demokratycznego w Wilnie został wybrany jednogłośnie profesor Manfred Kridl, urodzony we Lwowie w rodzinie o korzeniach czeskich historyk literatury wykładający na Uniwersytecie Stefana Batorego, autor podręczników szkolnych z dziedziny literatury. Czasopismo „Epoka” nakreśliło z tej okazji obszerny portret profesora pióra Marii  Żeromskiej. Prof. Kridl został następnie m.in. przewodniczącym okręgu wileńskiego Stronnictwa Demokratycznego.

Pierwszy przewodniczący SD, lekarz i senator, znany wolnomularz, były rektor Uniwersytetu Warszawskiego Mieczysław Michałowicz. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Przeczytaj także:  „Cieszyn wraca do macierzy”. Wilniuk świętuje zajęcie Śląska Cieszyńskiego

Wileński Klub Demokratyczny skupił takie osoby jak: Stefan Srebrny – filolog i profesor literatury klasycznej, Bohdan Zawadzki – psycholog, Kazimierz Petrusewicz – adwokat, Bronisław Krzyżanowski – adwokat i polityk, były wicemarszałek Sejmu Litwy Środkowej, a także małżeństwo Wiktora i Haliny z Zasztowtów Sukiennickich, znanego sowietologa oraz adwokatki i malarki. Wśród członków Klubu znaleźli się także matematycy Julian Rudnicki i Antoni Zygmund. Trzeba dodać, że było to w zasadzie środowisko jednorodne narodowo, choć przez ówczesnych przeciwników określane takimi epitetami jak „masońskie” i „żydowskie”. Jest faktem, że wielu członków wileńskiego Klubu należało do wolnomularstwa – by wymienić choćby nazwiska Witolda Abramowicza czy Kazimierza Petrusewicza, jednak jak twierdził prof. Antoni Czubiński, nieżyjący już badacz historii Stronnictwa Demokratycznego, traktowanie Klubów czy SD jako ekspozytury masonerii nie znajduje uzasadnienia. Kto chce wierzyć w teorie spiskowe, niech wierzy…

Pod koniec maja 1938 r. odbyło się zebranie programowe Klubu Demokratycznego w Wilnie, na którym referat poświęcony ideologii wygłosił prof. Bohdan Zawadzki, głos w dyskusji zabrał również prezes Kridl, a także przedstawiciel młodzieżówki PPS blisko współpracującej z Klubem. Tematem dyskusji były m.in. reformy społeczne i walka o demokrację. Zdecydowano o nawiązaniu współpracy ze środowiskiem białoruskim. Na następne zebranie zaproszono Antoniego Łuckiewicza, dyrektora Muzeum Białoruskiego, w latach 1918-1919 premiera i ministra spraw zagranicznych Białoruskiej Republiki Ludowej.

Przeczytaj także:  Od Bohuszewicza do braci Łuckiewiczów: 100 lecie Białoruskiej Republiki Ludowej

Zarząd klubu opracował memoriał na temat polityki narodowościowej wobec Litwinów i Białorusinów, który przesłano premierowi Felicjanowi Sławoj-Składkowskiemu. W memoriale wskazano na konieczność radykalnej zmiany polityki administracji państwowej w stosunku do mniejszości narodowych na Wileńszczyźnie. Zapowiedziano powstanie sekcji młodych Klubu Demokratycznego.

Polsko-litewska deklaracja współpracy i przyjaźni

Najbardziej znaczącą datą w dziejach Klubu był jednak 31 grudnia 1938 r., gdy po licznych spotkaniach polsko-litewskich, uchwalono polsko-litewską deklarację współpracy i przyjaźni. Obie strony uznały w niej „za słuszne i naglące”: rozwiązanie kwestii szkolnictwa, a więc: zapewnienie wolności nauczania w szkolnictwie niższym i średnim, utworzenie przy Uniwersytecie Stefana Batorego katedry filologii litewskiej; zapewnienie prawa zrzeszenia się w organizacjach i instytucjach politycznych, kulturalno-oświatowych, naukowych i gospodarczych;  umożliwienie dostępu do pracy i stanowisk w urzędach i instytucjach państwowych i samorządowych; równouprawnienie Litwinów przy przeprowadzaniu reformy rolnej, przyznanie im prawa do nabywania nieruchomości w miastach i na wsi na równych zasadach. Potrzeby Litwinów uznano za „niezaprzeczalne i słuszne”, a ich spełnienie za „konieczny warunek zgodnego i lojalnego współżycia w Rzeczypospolitej Polskiej”. Podkreślono jednocześnie, by wszystkie te postulaty – równie „niezaprzeczalne i słuszne” – zostały zrealizowane w państwie litewskim w stosunku do mniejszości polskiej. Pod deklaracją podpisali się ze strony Klubu: M. Kridl, B. Krzyżanowski, K. Szabelska, H. Kappowa, L. Abramowicz, H. Sukiennicka-Zasztowt, W. Sukiennicki, J. Rudnicki. Ze strony litewskiej podpisał się m.in. Konstantinas Stašys.

Reakcje na deklarację litewską Klubu Demokratycznego

Deklaracja została zauważona w związanym z PPS „Dzienniku Ludowym”, który stwierdził, że „ma duże znaczenie polityczne, jako pierwsza próba porozumienia polsko-litewskiego na szerokiej podstawie politycznej i kulturalnej – porozumienia przeprowadzonego bez udziału czynników urzędowych, lecz przez bezpośrednie zetknięcie przedstawicieli społeczeństwa polskiego i litewskiego”. Spotkała się także z pozytywnym odzewem w wydawanym przez PPS „Robotniku”. Jako „całkowicie zgodną z zasadami SD” poparło ją po uprzedniej analizie i omówieniu Prezydium Komitetu Organizacyjnego Stronnictwa Demokratycznego. W superlatywach pisała o niej demokratyczna „Epoka”, komentując, iż „nie trzeba wskazywać jak ważną i doniosłą jest ta próba w chwili, gdy w Kłajpedzie rządzi Gauleiter Neumann, zaś w Huszcie „włodarzą”… wiadomi radcy ks. Wołoszyna; nie trzeba również podkreślać, jak ważne jest to porozumienie ze stanowiska polskiej racji stanu”.

Łyżki dziegciu można się doszukiwać w polemikach zamieszczonych na łamach „Kuriera Wileńskiego”. Jako pierwszy zabrał głos Piotr Lemiesz (prawdziwe nazwisko Józef Święcicki) w artykule „Dlaczego tylko demokraci”. Chwaląc deklarację (m.in. za „zasadę wzajemności”), zapewniał, że „warto by pójść nawet i dalej niż chce deklaracja, zwłaszcza w dziedzinie kulturalnej”, gdyby ta zasada została właśnie zachowana. Jednocześnie poddał krytyce „fetysz demokracji”, zwracając uwagę, że „nie idea demokratyczna, nie ckliwy sentyment, nie humanitaryzm, a wyraźnie narodowa i państwowa nasza racja stanu tego (uporządkowania stosunków polsko-litewskich – przyp. red.) wymaga”. W odpowiedzi Lemieszowi głos zabrał Witold Abramowicz, precyzując, że pod deklaracją mogą podpisywać się nie tylko demokraci.

Swoje zastrzeżenia, również na łamach „Kuriera Wileńskiego”, zgłosił także wykładowca Uniwersytetu Stefana Batorego oraz znany wileński sowietolog Stanisław Swianiewicz, wyrażając żal, że „deklaracja otrzymała dość jednostronny ideologicznie stempel Klubu Demokratycznego”, dodając, że kwestia ta „nie jest sprawą obojętną”, gdyż „może wzbudzić nieufność i przyczynić się do zmniejszenia wagi samej deklaracji”. Wyrażając „najpełniejszy szacunek” do prac Wileńskiego Klubu Demokratycznego, a także żywiąc „wdzięczność za podjęcie pożytecznej inicjatywy”, przypomniał, że słowo „demokracja” bywa często wytrychem dla „różnych sił nic wspólnego nie mających z humanitaryzmem haseł demokratycznych”. Sformułował również credo polskiej polityki wschodniej: „jesteśmy zainteresowani w tym, aby na północ od nas panowały nie Rosja, nie Niemcy, lecz wolne narody bałtyckie”. Zauważył, że represywna polityka wobec mniejszości litewskiej na Wileńszczyźnie często wynika z restrykcji wobec Polaków na Litwie. Odnosząc się do postulatów kulturalnych dodał, że możliwa jest nie tylko jedna, ale kilka katedr historii i kultury litewskiej, na których wykłady byłyby prowadzone również po litewsku. „Wilno, w którym naród polski jest i musi być gospodarzem, powinno jednak wytwarzać wartości kulturowe, które staną się dobytkiem nie tylko życia polskiego, lecz życia innych narodów tej części Europy”. Zaraz dodawał: „nie jest więc bynajmniej sprzeczne z interesami Państwa Polskiego, z misją dziejową narodu polskiego, jeżeli wśród nas, na ulicach Wilna, język litewski zadźwięczy nieco częściej niż jest to obecnie”.

Klub Demokratyczny jako siła polityczna miasta Wilna

Demokraci wileńscy nie stronili od udziału w praktycznej stronie polityki. W wyborach do rady miejskiej Wilna świeżo powołane do życia Stronnictwo znalazło się we wspólnym bloku wyborczym z PPS (tak jak we Lwowie) oraz Okręgową Komisją Związków Zawodowych i Pracowników Umysłowych. Kandydaci SD zostali umieszczeni na wspólnej liście, wśród nich Manfred Kridl, Bronisław Krzyżanowski, Kazimierz Petrusewicz oraz mecenas Halina Zasztowt-Sukiennicka. Z mniej znanych działaczy Klubu Demokratycznego kandydowali Romuald Więckowicz, Eliza Petrusewicz, Ewelina Wróblewska, Roman Kongiel i Bronisław Halicki. Ostatecznie mandat uzyskał jedynie Petrusewicz, zaś jego zastępcą został prof. Bohdan Zawadzki.

Przeczytaj także:  "Pati swego miasta nie przeklnie". 120 lat Bundu na Litwie

Powstanie ogólnopolskiej partii – Stronnictwa Demokratycznego

Wileńscy demokraci mieli swój udział w ukonstytuowaniu się Stronnictwa Demokratycznego 15 kwietnia 1939 r. Wiceprzewodniczącym jego Rady Naczelnej został wspomniany już prof. Manfred Kridl. Stanął on również na czele Komisji Programowej SD. Rok wcześniej czterej działacze Wileńskiego Klubu Demokratycznego byli delegatami na konferencję organizacyjną Stronnictwa Demokratycznego we Lwowie (czerwiec 1938). Wileńscy działacze weszli w skład władz centralnych SD. Warto zajrzeć do IX Rozdziału Deklaracji Programowej SD pod tytułem „polityka zagraniczna i obronności”. Wśród postulatów „wolności od sojuszy z państwami totalnymi” oraz aliansu Polski z demokracjami Zachodu (USA, Wielką Brytanią i Francją) znalazły się dobre relacje polityczne i gospodarcze z narodami czeskim, słowackim i litewskim. Trudno nie doszukać się tu inspiracji działaczy wileńskich Stronnictwa Demokratycznego.

Epilog

Po wybuchu II wojny światowej w okupowanym przez Litwinów i Sowietów Wilnie nie było miejsca na polską działalność polityczną czy partyjną. Choć Stronnictwo Demokratycznego prowadziło w czasie wojny swą działalność podziemną pod kryptonimem „Prostokąt”, to nie zachowały się informacje o aktywności demokratów w Wilnie. Z kolei przed jesienią 1939 r. okres inkubacji nowych idei był na tyle krótki, że deklaracja Klubu Demokratycznego z Wilna na temat stosunków polsko-litewskich z 31 grudnia 1938 r. nie zdołała wybrzmieć w taki sposób, na jaki zasługiwała. Gdyby demokraci mieli więcej czasu nasze relacje mogły się ułożyć zupełnie inaczej, bez ingerencji ze strony totalitarnych sąsiadów. Gdyby wojna nie wybuchła także szybko, być może Stronnictwo Demokratyczne by okrzepło i stało się także w Wilnie czymś rodzaju małej, liberalnej partii, sojuszniczki polskiej lewicy. Przedwojenna Polska nie cierpiała jednak na nadmiar liberalnych idei…

Gdy w latach 1944-1945 r. na tereny Polski weszła Armia Czerwona, stało się jasne, że Wileńszczyzna odpadnie od Polski, a z nią cała piękna tradycja Uniwersytetu Wileńskiego, z którego wywodziła się większość działaczy wileńskiego Klubu Demokratycznego. W Polsce Ludowej tematyka litewska stała się tabu, zaś samo Stronnictwo Demokratyczne podporządkowane władzy PPR i PZPR. Pojedynczy działacze z „okresu wileńskiego” znaleźli swą przystań w partii należącej po 1956 r. do Frontu Jedności Narodu (warto wspomnieć np. o Witoldzie Wencliku, prezydencie Białegostoku, czy o Feliksie Jordanie Lubierzyńskim, burmistrzu Olecka na Mazurach). Dopiero w latach osiemdziesiątych SD usamodzielni się i zacznie prowadzić niezależną politykę, doprowadzając wraz z „Solidarnością” i Zjednoczonym Stronnictwem Ludowym do powołania pierwszego po 1945 r. niekomunistycznego rządu Tadeusza Mazowieckiego. Ale nie będzie to już ugrupowanie profesora Kridla, Krzyżanowskiego, Petrusewicza czy Sukiennickich. Choć dziś formalnie istnieje jako partia polityczna, ciągłość została przerwana. Na stronie internetowej SD dziś tylko parę słów o rocznicy powstania…

Artykuł, który publikujemy z okazji osiemdziesięciolecia Stronnictwa Demokratycznego, jest skróconą i nieco zmienioną wersją odczytu wygłoszonego podczas konferencji „Czesław Miłosz a polsko-litewski dialog międzykulturowy” (18-19 maja 2011 r.), organizowanej przez Katedrę Bałtystyki Uniwersytetu Warszawskiego, zamieszczonego w 2014 r. w piśmie „Baltica-Silesia” („Klub Demokratyczny w Wilnie i Stronnictwo Demokratyczne wobec spraw polsko-litewskich (1938-1945)”, lit. wersja „Vilniaus demokratijos klubo ir Demokratijos požiūris į Lenkijos ir Lietuvos istoriją (1938-1945)”.

Tomasz Otocki
Tomasz Otocki
W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here