Przegląd wojska dokonany przez Józefa Piłsudskiego po zajęciu Wilna. Zdj. Siemaszko Leonard / Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Ofensywa Wileńska. Zajęcie Wilna w czasie wojny polsko-bolszewickiej

-

Operacja Wileńska w kwietniu 1919 roku była pierwszym poważnym testem dla Wojska Polskiego jak i dla młodego państwa polskiego. Wilno miało nie tylko znaczenie sentymentalne dla Marszałka Piłsudskiego. Miasto miało znaczenie militarne i polityczne. Bez Wilna nie dało się prowadzić dalszej ofensywy na wschód w ramach prowadzonej wojny polsko-bolszewickiej oraz realizować planów politycznych dotyczących ziem dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Zdawaliśmy sobie sprawę jak najdokładniej, że nieudanie się ataku skompromitowałoby oręż polski, a pod względem politycznym – państwo polskie – tak tuż przed wkroczeniem do Wilna sytuację wspominał major Tadeusz Piskor uczestnik kwietniowej ofensywy. Wrażenia mjr. Piskora pokazują jakie znaczenie dla ówczesnych mogła mieć możliwa klęska w trakcie Operacji Wileńskiej. Dziś pomija się często ów kontekst, ale były to pierwsze regularne walki między Armią Czerwoną a Wojskiem Polskim. Jej możliwe niepowodzenie byłoby ciosem dla morale wojska, ale i całego społeczeństwa polskiego.

Pierwsze koncepcje uderzenia w kierunku Wilna w głowie Marszałka zrodziły się jeszcze w styczniu 1919 roku. Realne działania planistyczne rozpoczęły się dopiero kilka tygodni później. Wpłynęła na to sytuacja wojskowo–polityczna w regionie, a było nią nawiązanie w lutym realnej linii styku między siłami rewolucyjnej Rosji, a  zrębami Wojska Polskiego na północnym-wschodzie.

Przed Naczelnikiem Państwa stało trudne zadanie. Nieprzyjacielem, któremu trzeba było stawić czoła byli nie tylko bolszewicy, ale też opozycyjne środowiska narodowe, czas oraz przestrzeń. „Trąby narodowo-jerychońskie” jak określał opozycję Marszałek Piłsudski żądały dalszego skupienia wysiłku na kierunku ukraińskim. Planowana operacja musiała być przeprowadzona jak najszybciej – w maju resztki wojsk Ober-Ostu miały wycofać się z Grodna, które zostałoby przejęte przez bolszewików. Co stawiałoby Wojsko Polskie w beznadziejnej sytuacji. Trzecim czynnikiem było rozległe błotniste terytorium, które stanowiło wyzwanie dla szybkiej akcji.

Plan Naczelnego Wodza

Na początku marca 1919 roku prace koncepcyjne Naczelnego Wodza zostały przełożone na papier. Plan działań zbrojnych został opracowany przy udziale dwóch byłych żołnierzy legionowych: płk Wacława Stachiewicza i ppłk Tadeusza Kasprzyckiego.

Sytuacja Operacyjna wiosną 1919 roku w przeddzień działań zbrojnych. Opracowanie międzywojenne autorstwa kpt. szt. gen. Adama Przybylskiego.

Polegał on na równoczesnym natarciu na Baranowicze, Nowogródek, Lidę oraz wysłaniu w kierunku Wilna samodzielnej grupy operacyjnej złożonej z piechoty i jazdy. Zadanie postawione przed zgrupowaniem uderzającym na Wilno było niezwykle ryzykowne. Wymagało ono od dowodzących odwagi, inicjatywy i zdecydowania. Musieli oni działać w trudnych warunkach. Niewiadomą było stanowisko resztek formacji niemieckich w Grodnie oraz reakcja sił litewskich. Największe zagrożenie stanowiło odcięcie od reszty sił polskich walczących pod Lidą i Nowogródkiem. Kluczową rolę w całym założeniu miało odegrać zajęcie i utrzymanie Lidy. Tam znajdowała się stacja kolejowa, dzięki której można było utrzymać stałe połączenie z oddalonym o około 100 km Wilnem.

W kwietniu osiągnięto pozycje wyjściowe do planowanej operacji. Według założeń przyjętego planu operacyjnego wydzielono pięć grup wyznaczonych do realizacji głównych zadań:

  • samodzielna grupa kawalerii (ppłk. Bolesław Belina–Prażmowski),
  • grupa piechoty wspierająca działania kawalerii (gen. Edwarda Rydza–Śmigłego),
  • zgrupowanie przeznaczone do zajęcia Lidy (gen. Józefa Lasockiego),
  • grupa działająca na froncie Baranowicze–Nowogródek (gen. Adam Mokrzecki),
  • grupa osłaniająca operacje od strony Grodna (płk. Bolesław Frej).

Na Wilno marsz!

Główne działania w ramach Operacji Wileńskiej rozpoczęły się 16 kwietnia 1919 roku. Synchronicznie około godziny 5 nad ranem rozpoczęły się dwie akcje. Ze znajdującej się na południowych-zachód od Lidy miejscowości Myto na północ ruszyła grupa kawaleryjska Beliny–Prażmowskiego. W ślad za nimi kilka godzin później marsz rozpoczęła grupa piechoty pod dowództwem Rydza–Śmigłego. Równocześnie pozostałe zgrupowania rozpoczęły wykonywać swoje zadania na kierunku wschodnim. Kluczową kwestią pozostało zgranie działań grupy operacyjnej maszerującej na północ i oddziałów zajmujących Lidę. To od uruchomienia połączenia kolejowego na linii Lida–Wilno zależało powodzenie całej operacji.

„Beliniacy” dotarli pod Wilno dopiero we wczesnych godzinach porannych 19 kwietnia.  Marsz wydłużyły trudne warunki terenowe. „Droga w miejscach położonych wyżej obeschła już po roztopach wiosennych; natomiast w kotlinach i dolinach tworzyła błota, trudne do przebycia. Artylerja z trudem, przy pomocy żołnierzy, nadążała w marszu. Widoki dla taborów i kolumny prowiantowej były jak najgorsze” – wspominał mjr Piskor. Nie tylko warunki terenowe spowolniły grupę Beliny. Zmęczenie po forsownym marszu pierwszego dnia (ułani przebyli ok. 50 km) oraz brak zapasów dawał się we znaki. Przez większość czasu ugrupowanie poruszało się pieszo, konno zaś służbę pełniła tylko awangarda grupy marszowej. Wytchnienie przyszło dopiero w Wielkich Solecznikach, gdzie znajdowały się składy owsa, a następnie w Turgielach.

Drugim wyzwaniem dla kawalerzystów maszerujących w kierunku Wilna był brak komunikacji ze stanowiskiem Naczelnego Wodza. Rozkazy przychodziły ze znacznym opóźnieniem, nie działała również komunikacja z grupą piechoty pod dowództwem Rydza-Śmigłego. To wszystko sprawiało, że ułani byli w coraz trudniejszej sytuacji. Belina czekając na rozkazy od Naczelnego Wodza mógł narazić powodzenie całej operacji. Plotki o tym, że na Wileńszczyźnie operuje Wojsko Polskie rozchodziły się jak burza. Docierały one nawet pod wileńskie dachy. Sytuacja coraz bardziej groziła dekonspiracją, a w konsekwencji załamaniem przebiegu całej operacji.

Tak więc, wieczorem 18 kwietnia płk. Belina-Prażmowski podjął samodzielną decyzję o wkroczeniu do miasta. Analizując literę dotychczasowych rozkazów oraz informacje uzyskane z rozpoznania w terenie, postanowił czym prędzej ruszać na Wilno. Wysyłając stosowne meldunki do dowództwa poczynił ostatnie przygotowania i wydał rozkaz wymarszu. Ułani Beliny ruszyli około godziny 21 z okolic Turgiel w kierunku południowych przedmieść Wilna.

Przejęcie dworca

Dzień 19 kwietnia był przełomowy dla całej operacji. Lida była już opanowana i zabezpieczone zostało połączenie kolejowe do Wilna. Zaś na południe od Niemna siły polskie nadal wiązały oddziały bolszewickie walką. Tymczasem wczesnym rankiem, między godziną czwartą a piątą, spieszeni kawalerzyści posuwali się po pogrążonych we śnie wileńskich ulicach. Celem nadrzędnym było szybkie wdarcie się na dworzec kolejowy, przejęcie kontroli nad nim i stacjonującym tam taborem kolejowym. W dalszej kolejności zablokowanie połączenia kolejowego w kierunku na Landwarowo skąd przybyć mogły sowieckie posiłki.

Bolszewicy w Wilnie do ostatniej chwili nie zdawali sobie sprawy z tego, że do miasta zbliża się Wojsko Polskie. Wskazuje na to łatwość z jaką pierwszego dnia ułani zajmowali kolejne ulice w centralnej części Wilna.

O świcie dworzec należał już do ułanów pod wodzą mjr. Mariusza Zaruskiego. Niemal bez ponoszenia strat własnych ułani wraz z polskimi kolejarzami rozbroili pełniących służbę na stacji „krasnoarmijców” oraz zabezpieczyli pokaźny skład kolejowy. Niedługo potem Wilnian obudził stukot końskich kopyt. Budzący się do życia mieszkańcy wychodzili na ulice i ochoczo dołączali do ułańskich patroli. Największą i zorganizowaną grupą byli robotnicy ze stowarzyszenia św. Kazimierza. Uzbrojeni w przejęte rosyjskie karabiny pełnili służbę patrolową oraz pełnili rolę przewodników po krętych wileńskich uliczkach, co było pomocne, bo żaden z polskich oficerów nie znał topografii miasta.

Początkowy efekt zaskoczenia, z którego korzystali ułani zakończył się w późnych godzinach popołudniowych. Żołnierzom mjr. Zaruskiego i mjr. Orlicza-Dreszera do tego momentu udało się zająć znaczną część centralnego Wilna. Bolszewicy stacjonujący w mieście zaczęli odpowiadać ogniem. Z końcem dnia „linia frontu” przebiegała w okolicach skrzyżowania ulic Niemieckiej, Trockiej i Wileńskiej oraz w okolicach placu Katedralnego.

Naczelnik Państwa Józef Piłsudski podczas mszy świętej. Na lewo od niego siedzi gen. Edward Śmigły-Rydz. Na lewo od podwyższenia, na pierwszym planie, oparty o szablę stoi płk Władysław Belina-Prażmowski. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Pomimo początkowego sukcesu Wojska Polskiego wieczorna sytuacja była dramatyczna. Dwie grupy szturmowe walczące pierwszego dnia na ulicach Wilna liczyły jedynie po dwudziestu kilku ułanów, były wycieńczone. Reszta ułanów musiała pełnić służbę pomocniczą i koniowodnych. Nastroje pogarszały się wraz ze spodziewaną na kolejny dzień kontrofensywą bolszewików. Przed ułanami pojawiła się nawet perspektywa odstąpienia od dalszego wyzwalania miasta, zakończenia miejskiej eskapady i wycofania się na pozycje pod miastem. Nocą w mieście pojawił się jednak pierwszy pociąg ze wsparciem. Następnego dnia o poranku gotowy do walki stanął cały oddział piechoty liczący około 1000 bagnetów dowodzonych przez kpt. Władysława Złom-Langnera.

Przybliżony schemat postępów oddziałów Wojska Polskiego w Wilnie między 19 a 21 kwietnia 1919 roku. Zielony – 19 kwietnia, czerwony – 20 kwietnia, niebieski – 21 kwietnia (opracowanie własne).

W głąb miasta

Przybycie posiłków do Wilna pozwoliło zluzować zmęczonych długim marszem oraz pierwszym dniem walk ułanów. Odpowiedzialność nad kolejnymi punktami w mieście przejmowała nowoprzybyła piechota. Tego dnia przeprowadzono również zmiany w strukturze dowodzenia. Mjr Dreszer stał się odpowiedzialny za obie grupy uderzeniowe działające w Wilnie, a mjr Zaruski został dowódcą całego miasta.

Równocześnie w godzinach porannych bolszewicy nadal kontrolujący resztę miasta ruszyli do kontrataku. Intensywne walki uliczne miały miejsce w dwóch rejonach Wilna. W staromiejskich zaułkach wzdłuż ulicy Wileńskiej na odcinku od Niemieckiej do Benedyktyńskiej oraz w okolicach Góry Zamkowej. Po kilkugodzinnej obronie piechota ruszyła do natarcia. W centrum udało się zająć kilka kolejnych kwartałów, zaś z okolic placu Katedralnego ruszyła ofensywa wzdłuż Wilii w kierunku Łukiszek.

Pomimo niewielkich sukcesów oddziały Wojska Polskiego operujące w Wilnie uzyskały dogodną pozycję do kontynuacji działań następnego dnia. Z dwóch stron okrążyły dzisiejszy Prospekt Giedymina (ówcześnie ulica nosiła jeszcze rosyjską nazwę – Świetojerska).

Do ostatecznego rozwiązania doszło w ciągu kolejnego dnia walk. Do Wilna przybyły kolejne tabory kolejowe z piechotą dowodzone przez gen. Rydza-Śmigłego. Zdobywający dysponowali już około 4 tys. bagnetów gotowych do prowadzenia dalszych walk, co dawało realną przewagę liczebną. Działania zaplanowane na 21 kwietnia zakładały równoczesne uderzenie z dwóch kierunków, co miało doprowadzić do zamknięcia bolszewików broniących się w zachodniej części śródmieścia w kleszczach.

Żołnierze piechoty w małych grupach od wczesnych godzin porannych zajmowali kolejne ulice. Poruszali się na odcinku przez górę Bouffałową i Cmentarz Ewangelicki do Mostu Zwierzynieckiego oraz wzdłuż Wilii dążąc do wyjścia na Most Zwierzyniecki.

Około południa niemal całe centrum Wilna było pod kontrolą Wojska Polskiego. Ofensywa została zatrzymana tuż po zajęciu dzielnicy Zwierzyniec na linii Karolinka–Krzyżówka–Szyszkinie. W pozostałych dzielnicach miasta poruszały się lotne grupy patrolowe penetrujące ulice na północnym brzegu Wilii. Z informacji przyniesionych przez zwiadowców w Tuskulanum i Śnipiszkach wynikało, że siły nieprzyjaciela wycofują się na całej linii. Po godzinie 16 w mieście broniły się już tylko odizolowane oddziały bolszewickie w Tuskulanum i na Łukiszkach.

Przybycie Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego do Wilna. Powitanie na dworcu kolejowym. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Zarzewie sporu

Odezwa “Do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego” w języku polskim i litewskim wydana przez Józefa Piłsudskiego. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Po wygaszeniu walk miejskich do Wilna przybył sam Naczelny Wódz Marszałek Józef Piłsudski. Wydarzenie to miało duże znaczenie polityczne dla państwa polskiego budującego swoją wschodnią granicę. Szczególnie ważna była wydana przez Piłsudskiego 22 kwietnia „Do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego” . Choć jej treść skierowana była do mieszkańców ziem litewsko-białoruskich, to jej rzeczywistym adresatem była raczej społeczność międzynarodowa. Odezwa miała podkreślać, że polski marsz na wschód ma charakter wyzwoleńczy, nie jest zaś podbojem. Adresatem były też elity  litewskie w Kownie. Myśl przewodnia odezwy miała pokazywać otwartość strony polskiej w rozwiązaniu skomplikowanych kwestii etnicznych na ziemiach byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Pomimo tego, zajęcie Wilna przyczyniło się do zaognienia relacji polsko-litewskich i dało początek sporu Wilno, który trwał przez następne dwie dekady.

Przeczytaj także:  Od „zimnej wojny” do normalizacji – polskie ultimatum wobec Litwy w 1938 roku

Bartosz Chmielewski
Bartosz Chmielewski
Absolwent historii wojskowości w Akademii Obrony Narodowej i warszawskiego Studium Europy Wschodniej. Jego zainteresowania oscylują głównie wokół dziejów wojska narodowego i sowieckiego na obszarze Łotwy, Litwy i Białorusi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here