„Żandarm Europy” kontra „nowoczesny kraj północy”. Relacje polskich i fińskich socjalistów

-

W ostatnich latach z okazji Święta Pracy przypominaliśmy jak wyglądały w okresie międzywojennym stosunki między polskimi a łotewskimi i estońskimi socjalistami. Ciekawe, że przed wojną do krajów bałtyckich była zaliczana także Finlandia, która uzyskała niepodległość na rok przed Łotwą i Estonią. Z różnych przyczyn relacje Warszawy i Helsinek nie były jednak tak zażyłe jak polsko-estońskie czy polsko-łotewskie. Mimo tego marszałek Piłsudski także z Finlandią chciał budować Związek Bałtycki, oddzielający nasz region od Niemców i Sowietów. Nie udało się to z wielu przyczyn: stanowiska Europy Zachodniej, a także negatywnego wizerunku Polski w Finlandii, nazywanej przez lokalnych socjalistów zacofanym „żandarmem Europy”. Tymczasem polscy socjaliści o Finach mieli bardzo dobre zdanie.

Tadeusz Hołówko. Fragment zdjęcia. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Jedne z pierwszych doniesień w polskiej prasie na temat socjaldemokracji w Finlandii opublikował w „Robotniku” Tadeusz Hołówko. W kilkuczęściowym tekście „Wrażenia z krajów bałtyckich” z 1922 roku skreślił historię fińskiej lewicy, przedstawił także aktualną sytuację geopolityczną kraju, poświęcając parę słów choćby walce o przyłączenie Karelii. Jednak tego wytrawnego socjalistę i współpracownika marszałka Piłsudskiego przede wszystkim musiał interesować stosunek „czerwonych Finów” do niepodległej Polski i jej planów umeblowania sytuacji w Europie Wschodniej. Nie miał dla nas dobrych wiadomości. „Trzeba bowiem przyznać, że mamy w demokratycznych kołach Finlandii opinię państwa na wskroś reakcyjnego, zaborczego, zanulowanego w wojnie, gotowego bić się w każdej chwili z każdym ze swych sąsiadów. Niezadługo przed moim przyjazdem w „Socjaldemokraten”, centralnym organie fińskich towarzyszy, ukazał się artykuł p.t. „Żandarm Europy” – tym żandarmem ma być Polska. Artykuł ten mówi, że Polska podjęła się roli gnębiciela innych narodów – Litwinów, Białorusinów, Ukraińców, że jest posłusznym narzędziem w rękach Francji na rozkaz której gotowa choć jutro zacząć wojnę z Rosją o należności wierzycieli francuskich. Wielkiego wysiłku trzeba było z mej strony, aby przekonać towarzyszy fińskich, że tak nie jest”.

***

Socjaldemokratyczna Partia Finlandii powstała w 1899 r. w Turku (po szwedzku Åbo) jako Fińska Partia Robotnicza, obecną nazwę uzyskała cztery lata później. Jej pierwszym liderem został Nils Robert af Ursin, nauczyciel, którego poglądy stopniowo ewoluowały od liberalizmu w kierunku socjalizmu. Ursin zasiadał w fińskim parlamencie już w czasach carskich – warto pamiętać, że taka instytucja, inaczej niż w Inflantach, Kurlandii i Estlandii, istniała. Wielkie Księstwo Finlandii różniło się ustrojem od guberni bałtyckich.

Fińska lewica stopniowo rosła w siłę, co może dziwić w kraju rolniczym, pozbawionym większego przemysłu. Jak pisało w 1907 r. warszawskie „Słowo” „powodzenie partii socjaldemokratycznej na wyborach sejmowych (…) w znacznym stopniu tłumaczy się szerokim poparciem żywiołów wiejskich. Dane statystyki wyborczej nie budzą pod tym względem żadnych wątpliwości. Już sam ten fakt, że w obecnej Finlandii jest około stu tysięcy robotników zatrudnionych w zakładach przemysłowych, a socjaldemokraci otrzymali około trzystu pięćdziesięciu tysięcy głosów, świadczy, że na kandydatów socjaldemokratów głosowali nie tylko robotnicy”. Podobne zjawisko wystąpi po 1918 r. w niepodległej Łotwie – sukces lewicy będzie się przypisywać głównie jej radykalnemu podejściu do reformy rolnej.

Przeczytaj także:  Pod czerwonym sztandarem. Łotewska socjaldemokracja przed wojną

Lewica, mocna już w czasach carskich, święciła coraz większe triumfy. W 1917 roku na marszałka fińskiego Senatu wybrano Oskari Tokoia, przywódcę fińskich związków zawodowych. Tymczasem następuje rewolucja październikowa i socjaldemokracja fińska dzieli się na dwa odłamy, tych którzy będą podążać za eksperymentem bolszewickim, a także na reformistów. Spora część działaczy partii pozostanie zresztą neutralna. 29 sierpnia 1918 r. powstaje Komunistyczna Partia Finlandii. Odrodzona Socjaldemokratyczna Partia Finlandii przyjmuje zaś program reformistyczny, oparty na poglądach Eduarda Bernsteina i Karla Kautskyego.

Żadnych układów z Polską?

Dla Józefa Piłsudskiego, naczelnika odrodzonej Polski, zaś wcześniej antycarskiego rewolucjonisty, Finlandia nie jest obcym krajem. „Sytuacja zmieniła się, gdy polityka rusyfikacji Finlandii zaczęła obowiązywać także w latach dziewięćdziesiątych XIX wieku. Większość Polaków, którzy znali ten temat, prawdopodobnie odczuwało schadenfreude: lojalność również nie przyniosła nic Finom. Józef Piłsudski i inni przywódcy polskiego ruchu socjalistycznego dostrzegli jednak możliwość zaangażowania Finlandii w walkę o niepodległość buforowych narodów. Kilkakrotnie były wysyłane wiadomości i informacje do towarzyszy fińskich, starano się współpracować z fińskimi działaczami niepodległościowymi, a sam Piłsudski przebrany za „towarzysza Wiktora” udał się do Finlandii w 1907 r., aby nawiązać współpracę” – pisał w latach osiemdziesiątych XX w. fiński historyk Hovi Kalervo. W latach trzydziestych na temat związków Piłsudskiego z Finlandią powstała publikacja Alicji Bełcikowskiej, niestety obecnie zupełnie zapomniana.

Warszawa, 17 marca 1922 roku. Ministrowie spraw zagranicznych Polski, Łotwy, Estonii i Finlandii – Konstanty Skirmunt, Zigfrīds Anna Meierovics, Ants Piip i Rudolf Holsti podpisują porozumienie zawierające pakt o nieagresji, umożliwiające wzajemną pomoc w razie napaści, choć bez wyraźnego zobowiązania. Budowa Międzymorza czy Związku Bałtyckiego to wielkie marzenie Józefa Piłsudskiego, który wobec Finlandii nie kierował się sentymentem z okresu carskiego, po prostu chciał wciągnąć ten kraj w budowę „buforu” między Niemcami a Rosją Sowiecką. Niestety fiński parlament Eduskunta decyduje się na odrzucenie porozumienia, głosami prawicy, ale także socjalistów, którzy boją się wciągnięcia przez Polskę do jej „awanturniczej polityki” antysowieckiej. Ówczesny „Dziennik Wileński” zgryźliwie zauważy przy tym: „orientacja rosyjsko-niemiecka zwyciężyła w Finlandii nad rządem postępowym Vennoli-Holsti. Że jest to wynik rosyjsko-niemieckiej roboty jest rzeczą jasną. Układ Warszawski, a szczególnie jego punkt siódmy posiadał realne znaczenie raczej dla Finlandii niż Polski”.

Przeczytaj także:  Czerwona Estonia, czyli polsko-estońskie spotkania socjalistów

Warto jednak dodać, że 17 stycznia 1925 r. między Polską, Łotwą, Estonią i Finlandią zawarto w Helsinkach konwencję o koncyliacji i arbitrażu, zarejestrowaną w Sekretariacie Ligi Narodów. Będzie to już jednak po odejściu Józefa Piłsudskiego z funkcji naczelnika państwa.

Czapiński pisze listy z Helsinek

Kazimierz Czapiński. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Tymczasem leżącą na północy młodą republiką coraz bardziej zainteresowani są polscy socjaliści, którzy publikują w „Robotniku”. Pomijając kilkuczęściowy tekst Tadeusza Hołówki z 1922 roku, warto zwrócić uwagę na artykuł Kazimierza Czapińskiego pod tytułem „List z Finlandii” zamieszczony rok później w „Robotniku”. Poseł PPS na Sejm, z wykształcenia prawnik z wielkim stażem w ruchu lewicowym, pisał o swoich wrażeniach z pobytu w Helsinkach, gdzie miał okazję spotkać się z adwokatem i działaczem kooperatyw Väinö Tannerem, od 1918 r. stojącym na czele fińskiej lewicy, który wiele zrobił dla jej rehabilitacji po wojnie domowej.

Przywódca socjaldemokracji nie tylko opowiedział Czapińskiemu o działających w Finlandii spółdzielniach, ale zaprowadził go także do największej tego typu kooperatywy zwanej „Elanto” (pol. „Pożywienie”), która w Helsinkach posiadała wówczas sto dwadzieścia filii, z czego prawie połowę dla sprzedaży chleba i mleka. „Posiada własną piekarnię, największą na północny Europy, własny browar oraz własną wędliniarnię. Poza tym rozporządza pięcioma składami aptecznymi, siedmioma restauracjami, dwoma wielkimi gospodarstwami wiejskimi w okolicach miasta, dla hodowli warzyw itp. „Elanto” ma obszerny własny tabor automobilów itd.”, donosił z Finlandii Czapiński. Kooperatywy miały zresztą w Finlandii długą tradycję, jednak w 1916 r. podzieliły się na „burżuazyjne” i „postępowe”.

Kazimierz Czapiński, w Polskiej Partii Socjalistycznej przez cały okres dwudziestolecia międzywojennego odpowiedzialny za relacje z Łotwą, Estonią i Finlandią, miał także okazję wygłosić odczyt w siedzibie „Elanto” na temat sytuacji w Polsce. Towarzyszy i towarzyszki interesowało m.in. położenie kobiet, dopytywały o działaczkę PPS Zofię Praussową. Nie od rzeczy będzie dodać, że aż jedenastu posłów socjalistycznych do Eduskunty było wówczas płci żeńskiej, zaś pierwszą fińską ministerką zostanie właśnie socjalistka Miina Sillanpää, feministka, z zawodu służąca, redaktorka lewicowego pisma „Toveritar” („Towarzyszka”). Będzie to jednak dopiero wtedy, gdy lewica dojdzie do władzy.

Przeczytaj także:  Katoliczki, socjalistki, emancypantki. Historia praw kobiet na Litwie

Przeczytaj także:  „Nie chcemy w ministerstwie kobiet”. Trudna droga Łotyszek do równouprawnienia

Poseł Czapiński, który odwiedził Finlandię w rok po odrzuceniu Układu Warszawskiego, interesował się także poglądami na temat geopolityki i sojuszy. „W kraju istnieją silne wpływy niemieckie. Nade wszystko jednakowoż góruje obawa daleko idących orientacji politycznych, które mogłyby Finlandię wciągnąć w niebezpieczną grę polityczną. W kołach socjalistycznych przeważą prąd na rzecz neutralności i chęć aby Finlandię pozostawiono w spokoju, stąd znaczna obawa przed orientacją bałtycką, a więc i polską”, napisał Czapiński, który Finlandię pożegnał w sposób osobliwy. Udał się do galerii obrazów, gdzie podziwiał dzieła Alberta Edelfelta, Akseli Gallen-Kalleli i Eero Järnefelta.

Wycieczka TUR do Łotwy, Estonii i Finlandii

Väinö Voionmaa. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Tymczasem jest grudzień 1926 roku, na Litwie autorytarny zamach stanu Antanasa Smetony, który zniszczy litewską socjaldemokrację. Nordycka republika ma jednak więcej szczęścia. W tym samym miesiącu fińska lewica dochodzi bowiem do władzy, obejmując ważne teki: Tanner zostaje premierem, profesor historii Väinö Voionmaa ministrem spraw zagranicznych, adwokat Rieti Itkonen ministrem spraw wewnętrznych, były robotnik Kaarlo Heinonen obrony narodowej, zaś rolnictwa Mauno Pekkala, który po II wojnie światowej przejdzie na stronę skrajnej lewicy. Ministrem bez teki zostaje wspomniana Miina Sillanpää.

W trakcie rządów socjalistycznych w Finlandii, Towarzystwo Uniwersytetu Robotniczego urządza w lipcu 1927 roku wielką bałtycką eskapadę, o której pisaliśmy już wiele razy, choćby w tekstach poświęconych socjalistom łotewskim i estońskim. Spiritus movens podróży, opisanej przez Marię Dąbrowską w jej książeczce „U północnych sąsiadów”, będzie oczywiście Czapiński. Podczas tej podróży działacze PPS mieli okazję spotkać całą wierchuszkę socjalistów fińskich.

Miina Sillanpää. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

„Na przystani oczekuje nas delegacja towarzyszy fińskich z sekretarzem partii tow. Wiikiem (…) udajemy się na przyjęcie do p. ministra Filipowicza, tam urządzamy małą owację dla kobiety – ministra tow. Sillanpää i ministra oświaty tow. Ailio. Na przyjęciu spotykamy także cały szereg innych wybitnych socjalistów finlandzkich i np. znaną działaczkę tow. Seppala. Niestety porozumieć się nie jest znowu tak łatwo. Minister Ailio i tow. Wiik mówią dobrze po niemiecku, natomiast ministerka Sillanpää (organizatorka służących, sama była służąca) oraz tow. Seppala, co się nazywa, ani jednego żywego słowa w żadnym znanym nam języku”, donosił Czapiński. Polscy socjaliści mają okazję podziwiać wielki granitowy gmach, będący siedzibą Fińskiej Partii Socjaldemokratycznej, a także zapoznać się z prasą socjalistyczną. Jest czas także na wypoczynek, podobnie jak w Estonii: wycieczka udaje się na wyspę Suursaari, a także zwiedza fińskie muzea. Stołują się oczywiście w kooperatywie „Elanto”.

Przeczytaj także:  Kiedyś była, dziś chyba nie. Lewica w krajach bałtyckich

Jednym z punktów wyprawy jest zapoznanie się z oryginalnym fińskim systemem oświatowym, w którym niebagatelny udział mają socjaliści. W końcu polscy wycieczkowicze goszczeni są w radzie ministrów, gdzie premier Väinö Tanner opowiada im o dylematach związanych ze współrządzeniem z konserwatywną mniejszością szwedzką. „Z wielką przykrością opuszczaliśmy nazajutrz (…) uroczą Finlandię i gościnnych towarzyszów-gospodarzy. Już jesteśmy na statku. Zgromadzeni towarzysze finlandzcy wznoszą okrzyki na naszą cześć. Minister Ailio żegna nas uroczyście. Towarzyszki fińskie rozdają kwiaty.

– Niech żyje socjalistyczna Finlandia!

– Niech żyją socjaliści polscy!

Nasz chór śpiewa Międzynarodówkę. Znowu okrzyki, kwiaty i wiwaty. Widzę, że niektóre towarzyszki fińskie są bardzo, szczerze markotne”.

„Od krwawego Mannerheima do towarzysza Tannera!”

Tematyka fińska nie zejdzie ze szpalt „Robotnika” aż do 1939 roku. Już po wycieczce TUR do Finlandii Kazimierz Czapiński dokonuje w grudniu 1927 roku podsumowania dziesięciu lat niepodległości nordyckiego państwa, podkreślając, że obecnie Finlandia jest jedynym krajem europejskim z socjalistycznym rządem. Sporą część tekstu zajmuje wspomnienie ciężkich losów Finów pod władzą carską, co niewątpliwie zbliżało oba narody, choć przecież władza carska była dla Wielkiego Księstwa Finlandzkiego o wiele bardziej łaskawa niż dla Kraju Przywiślańskiego czy guberni bałtyckich. Publicysta „Robotnika” wspomina także biały terror „Mannerheimów i Goltzów” w Finlandii w 1918 roku, który pochłonął życie wielu socjalistów, robotników. Ale teraz jest inaczej. „Z wielką sympatią patrzymy dalej na głęboko sięgającą demokrację fińską. Lud, naprawdę lud, rządzi w tym północnym kraju, w tej dalekiej demokracji (…) A ruch kobiecy? Dziś była służąca tow. Sillanpää jest ministrem opieki społecznej. A oświata, tak głęboko sięgająca do najdalszych zakątków!”, zachwycał się Czapiński. Dwa tygodnie po tym tekście socjaliści oddadzą władzę w Finlandii.

Przeczytaj także:  Od „Kalevali” do niepodległości Finlandii

Przychodzi w końcu czas na rewizyty. W 1929 roku Warszawę odwiedza redaktor “Fińskiego socjalisty”, w artykule w “Robotniku” przedstawiany jako tow. Päräleinen, perfekcyjnie posługujący się rosyjskim, który zwiedziwszy wystawę poznańską, wynosi z Polski pozytywne wrażenia. Przyznaje także, że nasz kraj ma w państwach europejskich niezbyt dobrą reputację. „Zagranica nie posiada dokładnego wyobrażenia o stanie rzeczy w Polsce. Jeśli weźmiemy np. sytuację polityczną, zagraniczna opinia wyobraża sobie stosunki polskie jako znacznie bardziej prymitywne niż są w rzeczywistości. Dopiero teraz, po dłuższym pobycie w Polsce, po powrocie z Jugosławii i Bułgarii, zaczynam dobrze sobie zdawać sprawę z waszego skomplikowanego położenia politycznego”. Czy nie brzmi to trochę znajomo?

Sportowa Finlandia

Platformą, na której mogli współpracować socjaliści polscy i fińscy, był oczywiście robotniczy sport, zjawisko niezmiernie popularne zarówno w Polsce, jak w Łotwie, Estonii i Finlandii. W sierpniu 1927 roku w Helsinkach odbył się IV Międzynarodowy Socjalistyczny Kongres Sportu Robotniczego, na który trafili delegaci osiemnastu państw, w tym towarzysze Jerzy Szapiro i Jerzy Michałowicz. O ile w polskim Związku Robotniczych Stowarzyszeń Sportowych, afiliowanych przy Polskiej Partii Socjalistycznej, działało 13 tysięcy sportowców, to w Finlandii było to aż 33 tysięcy. Podczas obrad jeden z fińskich socjalistów zaproponował, by językiem „międzynarodówki sportowej” stał się esperanto. W czasie trwania kongresu Finowie urządzili zawody lekkoatletyczne, w których wzięli udział socjaliści. „Towarzysze finlandzcy zajęli się bardzo serdecznie uczestnikami Kongresu i w licznych wycieczkach dali możność zwiedzenia pięknego pobrzeża, jezior i lasów”, pisał „Robotnik”.

Dwa lata później w „Robotniku” ukazał się tekst „Dlaczego Finowie są dobrymi sportowcami?”, w którym zapytano działacza sportowego Vaino Kostiainena, skąd się bierze sukces Finów w dziedzinie sportu. Socjalista wskazał następujące przyczyny: bliskość natury, niechęć do alkoholu, sauna, „właściwa zaprawa sportowa”, a więc marsze, biegi, gimnastyka, a także narciarstwo i łyżwiarstwo. „Wreszcie naród fiński jest w mniejszym niż inne narody stopniu niewolnikiem morderczego tempa naszych czasów. Mamy jeszcze czas na zdrowy sen, który sportowcowi przywraca siły. Sam Kostiainen jest żywym przykładem rozwoju powstającego w skreślonych przez niego warunkach”.

Przeczytaj także:  Nieznana sportowa historia. Łotewscy Polacy na olimpiadach

Kraj bez analfabetów i bezrobocia

Väinö Tanner. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Finlandia będzie także opisywana w „Robotniku” w latach trzydziestych, choć może nieco rzadziej niż wcześniej. Socjalistyczni dziennikarze będą śledzić sukcesy fińskiej lewicy, która do 1945 r. nie obejmie już samodzielnych rządów, jak wcześniej, ale jednak będzie stawać do wyborów i obejmować stanowiska ministerialne w koalicyjnych gabinetach. Na przykład Väinö Tanner zostanie w 1937 r. ministrem finansów, zaś dwa lata później ministrem spraw zagranicznych. Będzie w składzie rządu Finlandii, gdy będzie się toczyć wojna zimowa i wojna kontynuacyjna ze Związkiem Sowieckim. Z kolei były minister spraw zagranicznych z 1926 roku profesor historii Väinö Voionmaa obejmie tekę szefa resortu przemysłu i handlu.  Tym samym los lewicy fińskiej będzie się różnić zarówno od Litwy i Łotwy, gdzie zdelegalizowano ją w latach 1927-1934, jak i od Polski czy Estonii, gdzie formalnie przetrwa, ale zmarginalizowana.

W związku z sytuacją międzynarodową zmienią się nieco poglądy socjaldemokracji, wciąż będącej najliczniejszym ugrupowaniem w Finlandii. Jak informowała w 1939 r. socjalistyczna „Gazeta Robotnicza” z Katowic „w kołach parlamentarnych fińskich twierdzi się, iż zarząd fińskiej partii socjaldemokratycznej ma przedłożyć kongresowi partyjnemu projekt zmiany programu partyjnego w części dotyczącej dziedziny zbrojeń i polityki zagranicznej. Dotychczasowy program partyjny datuje się z 1930 roku i głosił oparcie o Ligę Narodów. Dziś Fińska Partia Socjalistyczna (…) doszła do przekonania, że jedynie należycie uzbrojona, silna armia może być istotną gwarancją niepodległości”.

Przeczytaj także:  Międzywojenna Polska świętuje niepodległość Finlandii

Przeczytaj także:  „Razem”, czyli jak obchodzić stulecie niepodległości po fińsku

W 1937 roku w „Robotniku” ukaże się spory tekst (właściwie wywiad) o Finlandii autorstwa byłego posła Zygmunta Kazimierza Piotrowskiego, trzy lata później ofiary zbrodni katyńskiej. Artykuł zamieszczono pod znamiennym tytułem: „W kraju, gdzie nie ma bezrobocia! Finlandią rządzą robotnicy i chłopi”. Autor miał okazję podróżować do Finlandii samolotem (w 1937 r. otwarto linię Warszawa-Helsinki), a także nacieszyć się przyrodą tego północnego kraju. Był także czas na sentymenty, dziesięć lat wcześniej odbyła się wycieczka TUR do Finlandii, w której wziął udział Piotrowski. Wtedy spotkał się z premierem Tannerem, po dziesięciu latach już tylko ministrem. „Minister Tanner jest mężczyzną w sile wieku, przystojny, bardzo sympatyczny, siwy, liczy lat 54. Już przed 30 laty jako 24-letni działacz socjalistyczny zostaje posłem do parlamentu i od tego czasu bez przerwy reprezentuje fińską klasę robotniczą nie tylko w parlamencie (…) Jest to najtęższa głowa w gabinecie koalicyjnym. Podkreślali to w rozmowach ze mną nawet przeciwnicy polityczni: dziennikarze i wyżsi urzędnicy i politycy burżuazyjni. Z twarzy i całego zachowania się towarzysza ministra przebija jakaś niefińska żywość i wiele serdeczności”. Piotrowskiego zainteresowała sytuacja kraju, który nie ma analfabetów, bezrobotnych, posiada zaś brak rąk do pracy, z kolei Tanner podzielił się planami obniżki podatków, spłaty długów i wielkich robót publicznych. Wspomniał także o tym, że fińskiej lewicy i chłopom udało się zmarginalizować lokalnych faszystów. „Mogę więc śmiało stwierdzić, że oba tzw. skrajne skrzydła słabną. Na lewo – komuniści, na prawo faszyści”, powiedział na pożegnanie Tanner.

Zakończenie

W 1939 r. wybuchnie II wojna światowa, Polska stanie się ofiarą dwóch agresorów, z kolei Finlandia obroni swoją niepodległość, za cenę choćby utraty Wyborga, do którego także podróżowali polscy socjaliści, jako do drugiego co do wielkości miasta fińskiego. W 1945 r. zainstalowany zostanie w Polsce reżim stalinowski, jednak przez pewien czas będzie istnieć zarówno Polska Partia Socjalistyczna, jak i „Robotnik”, gdzie będą ukazywać się zdawkowe informacje o socjalistach fińskich. Niestety Kazimierz Czapiński, najwybitniejszy znawca krajów bałtyckich wśród polskich socjaldemokratów, kto wie, czy w ogóle nie jeden z najlepszych znawców Nadbałtyki w Polsce, zostanie w 1941 roku zamordowany przez nazistów w Oświęcimiu.

W 1948 r. powstanie Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, do 1989 r. partia rządząca, zaś w Finlandii święcić triumfy, choć może nie od razu, będą socjaliści. W 1946 r. premierem zostanie Mauno Pekkala, socjalista tylko do 1945 r., później teki szefów rządu obejmą socjaldemokraci Karl-August Fagerholm (trzy razy: w latach 1948, 1956 i 1958), Rafael Paasio (w 1966 i 1972 roku), Mauno Koivisto (w 1968 i w 1979 r.), Kalevi Sorsa (w 1972 i 1977 i 1982 r.).

Przeczytaj także:  Mauno Koivisto – prezydent czasów przełomu

Przeczytaj także:  Finlandyzacja. Ślady dawnych wpływów sowieckich we współczesnej Finlandii

To już jednak okres powojenny, gdy dla polskiej lewicy ważne były relacje pragmatyczne z krajem poddanym „finlandyzacji”, a nie socjalistyczna, internacjonalistyczna przyjaźń.

Korzystałem z następujących publikacji: Hovi Kalervo, „Interessensphären im Baltikum. Finnland im Rahmen der Ostpolitik Polens 1919-1922”, Helsinki 1984; Andrzej Skrzypek, „Zwia̜zek Bałtycki. Litwa, Łotwa, Estonia i Finlandia w polityce Polski i ZSRR w latach 1919-1925”, Warszawa 1972; Marii Dąbrowskiej, „U północnych sąsiadów”, Warszawa 1929; głównie jednak archiwalnych numerów „Robotnika”, „Gazety Robotniczej”, „Polski Zbrojnej”, „Słowa” i „Dziennika Wileńskiego”.

W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj