Nie taki diabeł straszny Przez pryzmat nieudanych powstań, represji, zesłań na Sybir czy przymusowej rusyfikacji, carska Rosja jawi się nad Wisłą jako kraina zamordystycznych rządów. Wszelkie przejawy liberalizacji życia społecznego w Imperium kojarzą się Polakom raczej z opozycyjnymi kręgami rosyjskiej inteligencji, w sferze ustrojowej zaś – z krótkotrwałym eksperymentem cara Aleksandra, który zamyślił urządzić Królestwo Kongresowe podług konstytucji, samemu pozostając absolutnym włodarzem Wszechrosji. Tymczasem nasi rodacy doby zaborów zdawali sobie sprawę z istnienia zakątka rosyjskiej ziemi, gdzie przez większą część dziewiętnastego stulecia można było poczuć się jak w Europie. Jeden jedyny punkt na mapie ojczyzny samodzierżawia zachował liberalny, jak na carskie warunki, charakter. Co więcej, przez czas znacznie dłuższy, niż piętnastoletni eksperyment w Królestwie Polskim. Miejscem tym była wszechnica w Dorpacie – uczelnia powołana w miejscu istniejącego w XVII wieku Academia Gust...
Pozostało jeszcze 96% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


