Fiodor Martens. Poddany cara, obywatel świata

-

Rosjanin firmujący prawa człowieka, lojalny sługa Romanowów, uczony światowego formatu – czy to jedna i ta sama osoba? Ku zdziwieniu wielu polskich czytelników, owszem. Mowa o pochodzącym z estońskiej Parnawy Fiodorze Martensie, prawniku i dyplomacie, który w dobie belle epoque jawił się twarzą Rosji wśród możnych ówczesnego świata, pomostem łączącym Zachód z ojczyzną samodzierżawia.

U progu XX wieku Carstwo było tak blisko Francji, Niemiec czy Wielkiej Brytanii jak nigdy wcześniej i nigdy później. Intelektualnie i cywilizacyjnie było w stanie zrozumieć się z Europą wciąż myślącą kategoriami imperialnymi, tak istotnymi dla identyfikacji rosyjskiego państwa po dziś dzień. Był to czas, gdy podług zasad partnerstwa, Rosja aktywnie, ramię w ramię z resztą świata, kształtowała rzeczywistość. Miarą potęgi carów był wówczas nie tylko zasięg bagnetów, ale także istotny wkład w światową naukę czy prestiżowe dyplomatyczne popisy, czego dowodem jest choćby Deklaracja Petersburska z 1868 roku ograniczająca stosowanie na polu walki pocisków mogących zadawać ofiarom nadmiernie cierpienie.

Niebagatelną rolę w tym odległym świecie fraków, cylindrów i wstęg orderowych odegrał bohater niniejszego artykułu. Jeśli mógłby być kojarzony polskim czytelnikom, to raczej prawnikom jakkolwiek zaznajomionym z pojęciem „Klauzuli Martensa” – zasady humanitaryzmu w międzynarodowym prawie konfliktów zbrojnych, za sprawą której zapisał się w historii prawa i dyplomacji.

Niejasne pochodzenie, niepewny los

Fiodor Martens, 1899 r. Zdjęcie z albumu pamiątkowego z okazji konferencji haskiej. Zdj. Bolesław Matuszewski.

Nazwać Fiodora Martensa Rosjaninem byłoby daleko idącym uproszczeniem. Przyszedł na świat w biednej rodzinie 27 sierpnia 1845 roku jako Friedrich Fromhold Martens. Z pewnością nie pochodził z inflanckiego rycerstwa. Jego ojciec był krawcem lub kościelnym w luterańskim zborze. Szybko, bo cztery lata po narodzeniu syna, zmarł. Pięć lat później malca osierociła jego matka. W 1855 roku, z inicjatywy dalszych krewnych, niepozorny chłopak został oddany na wychowanie do sierocińca przy luterańskim zborze w Petersburgu. Ukończył przykościelną szkółkę, wstąpił do Głównej Szkoły Niemieckiej św. Piotra. W 1863 roku został przyjęty na Wydział Prawa Uniwersytetu Petersburskiego. Poza tymi lakonicznymi w gruncie rzeczy wiadomościami, nic więcej na temat młodzieńczych lat wschodzącej gwiazdy nie wiadomo. Sam Martens stronił od wspomnień o dzieciństwie, którego raczej nie wspominał dobrze. W dniu sześćdziesiątych urodzin zanotował w swym pamiętniku, że nigdy nie przeżył tak nieprzyjemnego dnia, nawet biorąc pod uwagę najmłodsze lata.

Wstępując na uniwersytet nie miał przed sobą świetlanej przyszłości. Jak pisał Wladimir Pustogarow, Martens był tzw. raznoczyńcem – inteligentem, który poprawę swojego losu mógł zawdzięczyć nie tytułom szlacheckim czy pozycji, a własnej, ciężkiej pracy. Taką z pewnością okazała się akademicka przygoda, podczas której udało mu się zwrócić uwagę Ignacego Iwanowskiego – dziekana wydziału i profesora prawa międzynarodowego. Praca dyplomowa Martensa pt. O stosunkach Rosji i Imperium Osmańskiego za czasów Katarzyny II przykuła uwagę uczonego. W 1867 roku, już jako absolwent wydziału, zwrócił się on do Iwanowskiego z prośbą o możliwość pozostania na uczelni. Kiedy profesor zwrócił się z zapytaniem o katedrę, w której Martens chciałby się kształcić, Inflantczyk zażyczył sobie… katedry prawa karnego! Mając w pamięci udaną dysertację, dziekan nie przystał na jego prośbę i oznajmił, że przypisze go do katedry prawa międzynarodowego. Miał to dodatkowo skwitować słowami: „Wówczas będziemy mieli własnego Martensa”. Prof. Iwanowskij nawiązał w ten sposób do postaci Georga Friedricha Martensa (1756-1821), słynnego niemieckiego prawnika międzynarodowego. Nie mając wyboru, chłopak przystał na propozycję protektora. Został wysłany w podróż naukową po Europie. W latach 1867-1868 był słuchaczem uczelni w Lipsku, Heidelbergu i Wiedniu. Profesorowie niemieccy Caspar Bluntschli i Lorenz von Stein odcisnęli swe piętno na intelektualnych aspiracjach Martensa. Jak zauważył estoński uczony Lauri Mälksoo, bohater artykułu badał prawo międzynarodowe w ujęciu historycznym. Interpretacja tego pokroju była typowa dla niemieckiej nauki prawa. Inflantczyk pozostał pod dużym wpływem tego kierunku, czego dowiodło kolejnych trzydzieści lat jego intensywnej pracy.

Osobistość świata nauki

Powróciwszy do Petersburga, Martens obronił w 1869 roku swoją pracę magisterską (w realiach rosyjskich odpowiadała ona obecnie rozumianej pracy doktorskiej) pt. O prawie do własności prywatnej w czasie wojny. Rozpoczął karierę jako wykładowca prawa państwowego (trudno mówić o konstytucyjnym w momencie, gdy ustawy w państwie carów jeszcze nie oktrojowano). W 1871 roku Martens uzyskał stanowisko docenta, rozpoczął kurs prawa międzynarodowego, stopniowo przejmując obowiązki Iwanowskiego w katedrze prawa międzynarodowego. Po dwóch latach obronił pracę habilitacyjną – O konsulach i jurysdykcji konsularnej na Wschodzie. Tak skomentował jego pracę polski profesor prawa Antoni Białecki tuż po jej wydaniu: „nosząc głośne w historii tej nauki nazwisko sławnego w końcu przeszłego stulecia, autora teorii nowożytnej prawa międzynarodowego i wydawcy pomnikowego zbioru traktatów europejskich, petersburski jego imiennik dobrze tradycyę nazwiska inaugurował, najprzód przez zajmującą swą rozprawę w r. 1870 wydaną, o prawie własności neutralnej w czasie wojny morskiej, a obecnie dziełem, którego tytuł powyżej przytoczyliśmy. Dzieło to, ze wszech miar na uwagę zasługuje, bo stanowi nie tylko pożyteczny dla nauki nabytek, ale poruszając wiele kwestyj żywotne znaczenie dla prawnych stosunków Europy mających, jest na czasie i nie omieszka zapewne być przyswojone innym językom”. Ostatni krok na drodze ku profesurze był z pewnością bardzo udany. Jak pisał Białecki: „Taka jest treść i kierunek dzieła p. Martensa, które zaliczamy do rzędu piękniejszych i bardzo poważnych prac jakimi najnowsza literatura prawa międzynarodowego pomnożona została”. W 1876 roku Inflantczyk oficjalnie został mianowany profesorem i kierownikiem katedry prawa międzynarodowego, którą to funkcję sprawował do 1905 roku. W 1880 roku stał się współzałożycielem Rosyjskiego Stowarzyszenia Prawa Międzynarodowego.

Martens zyskał uznanie poza granicami kraju. W 1874 roku został członkiem, utworzonego rok wcześniej, Instytutu Prawa Międzynarodowego w belgijskiej Gandawie. Przez lata przynależności do organizacji stał się autorem lub współautorem licznych analiz i dokumentów przygotowywanych przez tę prywatną instytucję, m.in. na temat protektoratu nad Kanałem Sueskim, żeglugi na rzekach międzynarodowych czy projektu konwencji o międzynarodowej unii na rzecz publikacji traktatów. W 1879 roku Martens analizował sporne interesy Rosji i Wielkiej Brytanii w Azji Centralnej, apelując o współpracę imperiów. Profesor był również znaną osobistością w Międzynarodowym Komitecie Czerwonego Krzyża, które po latach współpracy doceniło zaangażowanie uczonego, dekorując go w 1902 roku medalem organizacji.

Zostało wspomniane, że historyczne podejście do prawa zaczerpnięte z Niemiec zdominowało akademicką działalność i zainteresowania Martensa. Będąc specjalistą prawa międzynarodowego, Inflantczyk pozostawał krytykiem jego ówczesnego kształtu. Ubolewał, iż nauka ta nie podjęła się dotychczas badań nad sposobem nawiązywania stosunków między państwami, biorąc za punkt odniesienia prawo wewnętrzne poszczególnych krajów. Postulował studia nad historycznym rozwojem prawa i stosunków międzynarodowych. Sam odniósł sukces na tym polu, publikując w latach 1874-1909 piętnastotomowy zbiór traktatów zawartych przez Carstwo począwszy od 1648 roku. Seria ukazała się w dwóch językach – rosyjskim i francuskim. Tym samym profesor zrealizował swój postulat badawczy na rodzimym gruncie. Paradoksalnie, Martens w pewien sposób upodobnił się do swego niemieckiego imiennika, który również zasłynął autorstwem kilkutomowego zbioru traktatów międzynarodowych. Najwyraźniej Iwanowskij miał dobre przeczucie co do Inflantczyka.

Sławę międzynarodową przyniosła profesorowi inna, bardziej uniwersalna praca. W latach 1881-1882 wydał dwutomowe Współczesne międzynarodowe prawo cywilizowanych narodów. Miarą sukcesu wydawniczego niech będzie fakt, że martensowskie opus doczekało się przekładu na siedem języków – niemiecki, francuski, hiszpański, serbski, perski, chiński i japoński, zajmując poczesne miejsce na zagranicznych uczelniach. Przez rosyjską naukę uznane zostało za ówcześnie najważniejszy podręcznik prawa międzynarodowego, pięciokrotnie wznawiany i służący studentom do początku wybuchu I wojny światowej.

Dzieła naukowe, w tym stricte prawnicze, przyćmiły inne publikacje Martensa. Jak zauważył Pustagarow, spod jego pióra wyszły rozprawy historyczne takie jak Cesarz Mikołaj I i królowa Wiktoria, Aleksander I i Napoleon, czy Rosja i Prusy za czasów Katarzyny II. Był również publicystą i pisał mniej zobowiązujące prace, np. Rosja i Anglia w Azji Średniej, którą wydał po francusku w 1880 roku. Był, jak widać, bardzo płodnym pisarzem i jak przystało na dyplomatę, doceniał znaczenie ostrości pióra.

Martens i jego wizja świata

Poglądy samego profesora miały niebagatelny wpływ na jego pozycję w Rosji i popularność poza jej granicami. To w gruncie rzeczy one uczyniły Martensa bardzo interesującą, jak na realia, w których przyszło mu żyć, postacią. Przede wszystkim był poddanym ostatniego monarchy absolutnego w Europie, specjalistą prawa międzynarodowego w kraju, gdzie do początku XX wieku nie istniało żadne towarzystwo na rzecz pokoju, a które od pięćdziesięciu lat funkcjonowały w różnych krajach Europy.

Mimo to, czy może: właśnie dlatego, w oświeconym carze Inflantczyk dostrzegał przeciwwagę dla zagrożenia, jakim jawił się ruch socjalistyczny. Miał w pamięci projekty niezrealizowanych reform socjalnych Aleksandra II, na których wprowadzenie liczył pod rządami Mikołaja II.

Lojalność wobec reżimu nie pozbawiła go własnych przekonań. Martens reprezentował nurt tzw. internacjonalistów, jak wówczas nazywano pacyfistów i zwolenników międzynarodowej współpracy. Starał się problemy świata roztrząsać na wysokich szczeblach dyplomacji. Dlatego też krytykował prawo międzynarodowe oparte na groźbie użycia przemocy.

Nie był fantastą i zdawał sobie sprawę, że eliminacja wojny w prawie międzynarodowym to wizja utopijna. Odrzucał filozoficzne przeświadczenie Immanuela Kanta o tym, że w drodze naturalnego procesu ludzkość zmierza w stronę trwałego pokoju. Gros jego aktywności koncentrowało się zatem na ograniczaniu potworności wojennych. Postulował zaprowadzenie reguł dotyczących sposobu prowadzenia konfliktów zbrojnych. Wiedział, jakie projekty przedłożyć w danym momencie, aby jeśli nie tyle osiągnąć sukces, to jednak uniknąć kompromitacji ze względu na zbyt fantastyczne propozycje.

Wspomniałem, że w Polsce niewiele miejsca poświęcono sylwetce bałtyckiego uczonego. Do wyjątków należy praca wspomnianego Antoniego Białeckiego, który skomentował i okrasił licznymi komplementami pracę habilitacyjną Martensa i samego młodego wówczas uczonego. Z jakim zapleczem intelektualnym Inflantczyk wchodził w buty profesorskie i rozpoczynał karierę dyplomaty? „W określeniach swoich, autor stawiając się na punkcie racyonalnym i liberalnym zapatrywania na sprawy społeczne, pojmuje szeroko cywilizacyjne zadania związków międzynarodowych i pragnie jak najtrwalszego ich uporządkowania, przez określenie właściwego stanowiska, jakie administracyjna działalność państwa zająć powinna” – pisał Białecki. Potwierdził też to, co zostało napisane o jego historycznym afekcie: „W ogóle jednak staje on za wyłącznie na gruncie historycznym w swojej teorii; trwałość zasad prawa widzi jedynie w warunku ich zgodności z prądem bieżących potrzeb i stosunków, nie usiłując wynaleźć najwyższych dla nich takich idei, któreby stały niewzruszone po nad ruchliwą zmiennością chwilowych kierunków”.

W kwestii prawa należy podkreślić, że Martens był humanistą i wyznawał przyrodzone prawo człowieka do życia i godności. Zwalczał handel niewolnikami. Kierował się rzymską maksymą Ubi societas ibi jus est, która inspirowała jego pogląd o utworzeniu społeczności międzynarodowej i roli państw jako elementów większego organizmu – wspólnoty opartej na prawach i interesach, także liczącej się z mniejszymi państwami. Życzył sobie powołania międzynarodowej administracji. Tym samym Martens przeciwstawiał się koncepcji koncertu mocarstw funkcjonującego od upadku Napoleona. Pozostawał krytykiem dotychczasowej dyplomacji kongresowej. Doktor prawa z Kolonii Dieter Fleck pisał, że Inflantczyk bardzo krytycznie wyrażał się o dorobku największych zjazdów Europy XIX wieku. Czuł się zawiedziony kongresem wiedeńskim, paryskim po wojnie krymskiej, kongresem berlińskim. Za kamień milowy na drodze ku pokojowemu współistnieniu narodów Martens uznał dopiero kierowaną przez siebie konferencję haską z 1899 roku – tym samym dał wyraz pewnemu samouwielbieniu, na które zwrócił uwagę znający go premier rosyjski Siergiej Witte.

Oparcia dla porządku międzynarodowego nie szukał Martens ani w idei suwerenności, ani równości państw, nie rozpatrywał tego też przez pryzmat narodowości – kluczowe były dla niego rządy prawa, poszanowanie dla prawa samego w sobie. Doceniał rolę praw człowieka, dostrzegając związek między stosunkiem państwa do jednostki, a opinią społeczności międzynarodowej o danym państwie. Gwarancja praw obywatelskich i uporządkowana sytuacja wewnętrzna były fundamentem działania i poważnego traktowania na arenie międzynarodowej.

Z punktu widzenia Rosjan, Martens z pewnością był tzw. zapadnikiem, tj. pozostawał pod silnym wpływem tradycji zachodnioeuropejskiej. Przypięto mu łatkę liberała. Duży wpływ miał na niego petersburski profesor Aleksandr Gradowskij zajmujący się zachodnioeuropejskim konstytucjonalizmem. W rozwoju historycznym Moskwy Inflantczyk doceniał momenty otwarcia Rosji na wpływy zagraniczne. Był pewien, że współczesne ujęcie prawa międzynarodowego zostało przyswojone na Wschodzie tylko dzięki otwarciu się na Europę.

W służbie cara

Po powrocie z akademickiej peregrynacji, w Petersburgu zastał go nie tylko początek pracy na uniwersytecie, ale i propozycja wstąpienia w szeregi Kolegium Spraw Zagranicznych – rosyjskiego MSZ. Na początku 1869 roku Martens został w nim sekretarzem, by dosłużyć się po latach rangi tajnego radcy. Egzaminował przyszłych rosyjskich dyplomatów. W 1881 roku został stałym członkiem Rady Kolegium, doradczego organu ministerstwa. W czasie swej pracy na rzecz carskiej dyplomacji Martensowi przyszło służyć radą sześciu kolejnym ministrom, aż do 1907 roku. Nie raz udzielano mu audiencji przed samym Mikołajem II.

Podobnie jak w 1868 roku, tak i 1874 roku, – z inspiracji carów – odbył się światowy kongres, tym razem w Brukseli. Za namową Martensa przyjął on pod obrady projekt konwencji o prawach i zwyczajach wojennych. Dzięki protekcji ministra wojny Dmitrija Milutina, bliskiego współpracownika imperatora, martensowska koncepcja trafiła na agendę zjazdu. Pomysł ograniczenia wojny prawnymi regulacjami spotkał się jednak z wrogim przyjęciem, stąd projekt przyjął formę skromnej deklaracji, nijak niewiążącej sygnatariuszy. Niezadowolony z rezultatu, Martens opublikował w 1879 roku pracę pt. Wschodnia wojna i brukselska konferencja, w której to książce atakował apologetów rozwiązań siłowych.

Od 1884 roku z ramienia Rosji Inflantczyk był stale delegowany na konferencje Organizacji Czerwonego Krzyża. W ogóle przez czterdzieści lat pracy w Kolegium Martens reprezentował Rosję na niemal wszystkich międzynarodowych konferencjach z jej udziałem. Pojawił się podczas obrad w San Stefano czy na Kongresie Berlińskim. Bywał również arbitrem w sprawach międzynarodowych. W 1891 roku rozstrzygał spór brytyjsko-francuski o Nową Fundlandię, w 1892 roku z kolei konflikt brytyjsko-holenderski. Ów arbitraż odbił się w świecie szerokim echem, rosyjski uczony sformułował bowiem wówczas zasadę odpowiedzialności kapitana statku za naruszenia prawa na morzu otwartym według praw państwa bandery statku. Trzy lata później zajmował się sporem terytorialnym między Wielką Brytanią i Wenezuelą dotyczącym rzeki Orinoko, ustanawiając granicę między Wenezuelą i Gujaną. W związku ze swym częstym zaangażowaniem w rozstrzyganie sporów, pewien angielski publicysta okrzyknął Martensa mianem „głównego sędziego chrześcijańskiego świata”. Szczyt jego popularności i znaczenia przypadł jednak na 1899 rok i organizację konferencji haskiej. Znów warto zwrócić uwagę na kolejny nieoczekiwany przez bohatera zwrot.

Sąd arbitrażowy rozstrzygający spór między Wielką Brytanią i Wenezuelą. Martens siedzi po środku.

Kiedy w 1898 roku inicjatywa wielkiego światowego kongresu ds. rozbrojenia znowu wyszła z gabinetów carskiej administracji, nieinformowany o tym Martens dowiedział się o tym fakcie z gazet, przebywając na wakacjach w swojej daczy w Inflantach. Z początku był przeciwny projektowi, nazywając go wprost absurdalnym, ministra Michaiła Murawiewa nazywając „czarodziejem” (фокусник). W sierpniu Martens otrzymał notę z Kolegium, a kiedy wreszcie wrócił z Inflant w połowie września, zgodnie z jego przypuszczeniami nic nie zostało jeszcze zaplanowane, łącznie z przedłożeniem propozycji miejsca odbycia konferencji. W ministerstwie panowało niezdrowe zadowolenie faktem, że Francja, Niemcy, USA, Japonia i Chiny przyjęły rosyjską propozycję konferencji z zainteresowaniem. Tylko Wielka Brytania z rezerwą odnosiła się do pomysłu. Niestety dla Inflantczyka, całość przygotowań spoczęła na jego barkach. Stał się on odpowiedzialny za harmonogram i program wydarzenia. Celem dyktowanych prestiżem działań Petersburga była jednak konwencja rozbrojeniowa, na którą żadne państwo nie zamierzało się zgodzić. Martens wierzył, że Rosja potrzebuje zagrać dobrą kartę na otwarcie. Zaproponował carowi publiczną deklarację o ograniczeniu naboru rekrutów jako wyraz swej dobrej woli. Cesarz nie wyraził zgody, krzyżując prawnikowi szyki. Ostatecznie Inflantczyk pospieszył przeredagować agendę, by z kongresu rozbrojeniowego uczynić pokojowy, pierwszy o takiej tematyce.

Konferencja otwarta została 18 maja 1899 roku. W obradach uczestniczyli delegaci dwudziestu siedmiu państw. Wybrany sekretarzem trzeciej z komisji – o prawach i obyczajach wojny – wykazywał zainteresowanie całością prac zgromadzenia, zostając okrzykniętym mianem „duszy konferencji”. Zdołał przełamać niechęć małych państw domagających się stałego prawa do samoobrony. Napotkał na opór, który w 1874 roku uniemożliwił wiążące rozstrzygnięcie problemu po myśli Inflantczyka. W tej sytuacji Martens zaproponował przyjęcie preambuły w brzmieniu słynnej Klauzuli Martensa. 20 czerwca Inflantczyk zanotował w swym dzienniku, że brukselska deklaracja została przyjęta jednogłośnie. Martens był zaskoczony swoim sukcesem i uznał go za swoje największe osiągnięcie. 17 lipca obrady zakończyły się przyjęciem trzech konwencji międzynarodowych. Żadna z nich nie odnosiła się jednak do koncepcji rozbrojenia, ale do ram, w których przyszłe wojny miały się zamknąć. Po powrocie do Rosji Martensa przyjął sam car, wyrażając zadowolenie z dokonań swojego Kronjurista.

W konsekwencji kongresu powołano do życia pierwszą na świecie instytucję rozstrzygającą spory międzynarodowe – Stały Trybunał Arbitrażowy – a kodeks arbitrażu, którym się posługiwał, powstał na bazie projektu Martensa. Pod rządami nowej instytucji rosyjski prawnik zdążył jeszcze pochylić się nad amerykańsko-meksykańskim sporem w 1902 roku, w roku inauguracji działalności Trybunału.

W sierpniu 1905 roku Inflantczyk uczestniczył jeszcze w negocjacjach w Portsmouth kończących wojnę rosyjsko-japońską. W tym jednak przypadku rola Martensa została zmarginalizowana. Sam dyplomata uczestniczył w przygotowaniu tekstu traktatu pokojowego, ale nie miał wpływu na przebieg rokowań jako takich.

Ostatnim akordem publicznej działalności Martensa było przygotowanie II haskiej konferencji w 1907 roku. O ile nie przyćmiła ona dokonań sprzed ośmiu lat, a jedynie powtórzyła w IV konwencji haskiej sformułowaną kilka lat wcześniej formułę humanitaryzmu, szerokim echem odbiło się nowe europejskie tournée Martensa, który w ramach przygotowań do zjazdu wizytował kolejno Berlin, Paryż, Londyn, Rzym, Hagę i Wiedeń, nakłaniając koronowane głowy do udziału w kolejnej konferencji i omawiając z nimi jej szczegóły.

Rosyjska duma

20 czerwca 1909 rou w czasie swej podróży z letniej rezydencji do Petersburga, na stacji kolejowej w Wałku (Valga/Valka) na dzisiejszej granicy łotewsko-estońskiej, Fiodor Martens zmarł na zawał serca. Cztery dni później został pochowany na luterańskim Cmentarzu Wołkowskim w Petersburgu.

W związku z wieścią o jego śmierci profesor Thomas Erskine Holland z Oksfordu miał odnieść się do tego wydarzeniami słowami Seneki: Magnus vir cecidit – odszedł wielki człowiek. Mimo wyjątkowej nietuzinkowości nie doczekał się nagrody Nobla, choć był bardzo blisko jej uzyskania w 1902 roku.

Rosyjski znaczek upamiętniający Fiodora Martensa. 2014 r.

Pamięć o prawniku nie zaginęła mimo długich lat komunizmu. Nawet pod rządami sowietów Fiodor Martens, jakby nie patrzeć sługa burżuazyjnego reżimu, pozostał cenionym specjalistą. Władimir Pustagarow twierdził, że w czasie jego studenckich lat przypadających na lata stalinizmu, Inflantczyk figurował w spisie rekomendowanych lektur w Instytucie Stosunków Międzynarodowych radzieckiego MSZ.

Renesans zainteresowania postacią przypadł jednak na okres po upadku ZSRR. Jak zauważył profesor Mälksoo, Martens przedstawiany jest obecnie w nauce jako mityczny bohater, „rosyjski Grocjusz”. Zdaniem estońskiego uczonego, owa rosyjska egzaltacja odzwierciedla psychologiczną potrzebę posiadania w swych szeregach uczonego światowego formatu o znaczącym wkładzie w naukę prawa międzynarodowego. Podręcznik do prawa międzynarodowego wydany w 1882 roku, cieszący się tak dużym poważeniem do 1917 roku, doczekał się od upadku ZSRR dwóch wznowień – w 1996 i 2008 roku. Rosyjskie biuro Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża organizuje dwa razy do roku konferencje pt. „Martens Readings”. W 2009 roku, w związku ze stuleciem śmierci petersburskiego uczonego, wydział prawa tamtejszego uniwersytetu zorganizował sympozjum ku jego czci. W październiku 2019 roku w Petersburgu odrestaurowano nagrobek z monumentem ku czci profesora.

Estońskie dziedzictwo?

Jak pisał Dieter Fleck, pochodzenie Martensa z pewnością wiązało się z Estonią, kariera – z Petersburgiem, ale swoją obecność zaznaczył na wieki w Hadze. I to właśnie Haga, zdaniem badacza,  najwięcej zyskała na postaci wybitnego prawnika. Nie mniej jednak to między Estonią i Rosją rozgrywa się pewna „rywalizacja” nie tyle o osiągnięcia, co o prawo do dumy i eksponowania tychże. Pytanie o identyfikację bohatera artykułu jest istotna ze względu na dziedzictwo profesora. Estonia stara się skorzystać na niejasnym pochodzeniu prawnika, którego mimo wszystko najostrożniej jest nazwać Inflantczykiem, nie przesądzając tożsamości.

Lauri Mälksoo pisał, że Martens nie był ani etnicznym Estończykiem, ani bałtyckim Niemcem. Jego niemieckość jest ciężka do wykazania tym bardziej, że nie figurował w rejestrach szlachty inflanckiej. Faktem jest, że potrafił znaleźć wspólny język z delegatami Berlina na konferencje międzynarodowe.

Pustogarow przedstawił dwie teorie co do pochodzenia Martensa. Według badaczy niemieckich wywodził się z biednej rodziny bałtyckich Niemców. Dla mieszkańców bałtyckiej republiki pozostaje etnicznym Estończykiem. Lauri Mälksoo zauważył, że powstałe w 1918 roku państwo starało się przyjąć i wykorzystać dziedzictwo Martensa. Badacz podał przykład dyplomaty Antsa Piipa, który w 1919 roku domagając się przez Grotius Society w Londynie uznania międzynarodowego dla Estonii, powoływał się na autorytety prawnicze, w tym bohatera artykułu, którego określił mianem swojego „słynnego krajanina”. Fleck zauważył, że tylko miesiąc różnił wiek Fiodora Martensa i Hugo Treffnera – ojca estońskiego przebudzenia narodowego. Wieszczył, że gdyby nie schronienie, jakie Inflantczyk znalazł w gimnazjum luterańskim w Petersburgu, mógł się zapisać złotymi zgłoskami jako kolejny wybitny przedstawiciel młodego bałtyckiego narodu.

Pustogarow ustalił, że w swym pamiętniku Inflantczyk nie rozstrzygnął tej kwestii, nie pisał nic o pochodzeniu, nie dostarczył nawet informacji o rodzicach na potrzeby notki biograficznej. Albo w istocie nie znał swego pochodzenia, albo skrzętnie je ukrywał. Światowe biografie długi czas pomijały jego narodowość. Jedynie estońska encyklopedia okresu międzywojennego i słowniki czasów sowieckich wskazywały na jednoznaczne estońskie pochodzenie.

Ostatecznie Friedrich Fromhold stał się Fiodorem Fiodorowiczem. Niemały wpływ miało na to jego najbliższe otoczenie, wytykające palcami jego pochodzenie społeczne i narodowościowe. Niemiecko-estońskie korzenie rzutowały na jego kontaktach i reputacji na carskim dworze, stąd chcąc nie chcąc, dokonał samoistnej „rusyfikacji”. Nie cieszył się popularnością i szacunkiem wśród rodzimych dyplomatów mimo nobilitacji przez cara, członkostwa w Radzie Kolegium i innych niewątpliwych osiągnięć.

Dacza Martensa w Waldensee. Zdjęcie z książki „The Russian Countess: Escaping Revolutionary Russia” Edith Sollohub

Do jakiegoś stopnia Martens musiał pozostać związany z Inflantami. W Waldensee, nieopodal Valmiery na Łotwie, znajdowała się jego letnia dacza, dziś już nieistniejąca. Kwestia tożsamości narodowej była przedmiotem dociekań estońskiego autora Jaana Krossa w jego powieści Professor Martensi ärasõit („Odejście profesora Martensa”). Według zamysłu Lauriego Almanna, profesora z Tallinna, mimo literackiego charakteru książka ta miała stać się obowiązkową lekturą podczas jego kursu prawa międzynarodowego na uniwersytecie w stolicy Estonii. Co więcej, według Flecka, książka ta powinna być rekomendowana studentom prawa także za granicą. Wydana w 1984 roku, przesiąknięta tołstojańskim duchem, stała się ważnym dziełem kultury estońskiej, w którym starano się uwidocznić związki prawnika z inflancką ojczyzną. Wykorzystuje historyczny fakt śmierci profesora na terenie inflanckiej guberni celem podkreślenia, że koniec końców profesor zakończył swą ziemską wędrówkę tam, skąd naprawdę pochodził. I choć pochowany w stolicy Imperium Romanowów, i tam cieszy się szacunkiem Estończyków, czego dowodzi zdjęcie okraszające artykuł poświęcony odsłonięciu pomnika nagrobnego Martensa, udekorowanego wieńcem z estońskimi barwami narodowymi.

Dyskusja na temat pochodzenia stanowi świetny dowód na to, iż Fiodor Martens wymykał się schematom. Był Inflantczykiem, jedną z wielu osobistości z bałtyckiego skrawka rosyjskiego imperium, która zasiliła szeregi znamienitych Rosjan. Choć był lojalistą, zapisał się na kartach historii jako bojownik o prawa człowieka. Znalazł się na kartach rosyjskiego kalendarza na rok 2020 poświęconego właśnie tej tematyce. Ochrona jednostki znalazła się w centrum zainteresowań rosyjskiego prawnika. I choć aspiracje pacyfistyczne człowieka zmarłego tuż przed wybuchem I wojny światowej mogą być z perspektywy czasu uznane za nic nieznaczące mrzonki, to jednak Klauzula Martensa zachowała swoją aktualność, powtórzona niemal słowo w słowo w Protokole Dodatkowym do Konwencji Genewskiej z 1949 roku o ochronie ofiar wojny. Fakt niepowodzenia utrzymania światowego pokoju nie przekreślił zasadności i celności myśli Fiodora Martensa – intelektualnego dziedzictwa, po które do tej pory sięgają przedstawiciele różnych narodowości.

 

Bibliografia:

  • Białecki Antoni, Prawidłowość stosunków międzynarodowych: rzecz z powodu dzieła pod tytułem: O juryzdykcyi konsulów na Wschodzie przez Teodora Martensa, Warszawa 1874;
  • Eyffinger Arthur, Friedrich Martens: A Founder Father of the Hague Tradition; ENDC Preceedings, v. 15, 2012;
  • Fleck Dieter, Friedrich von Martens: A Great International Lawyer from Pärnu,“Baltic Defense Review”, No. 10, v. 2, 2003;
  • Guzairov Timur, “The Portrayals of S. Witte and F.F. Martens in Jaan Kross’s «Professor Marten’s Departure»”, Acta Slavica Estonica II. Труды по русской и славянской филологии. Литературоведение VIII. Jaan Kross and Russian Culture. Tartu, 2012;
  • Mälksoo Lauri, “The liberal Imperialism of Friedrich (Fyodor) Мartens (1845-1909)” [w:] Select Proceedings of the European Society of International Law, Hélène Ruiz Fabri, Emmanuelle Jouannet, Vincent Tomkiewicz, 1, Oxford and Portland, 2006.
  • Mälksoo Lauri, “F.F. Martens and His Time: When Russia Was an Integral Part of the European Tradition of International Law”, [w:] European Journal of International Law, 25, 2014,
  • Międzynarodowe Prawo Humanitarne konfliktów zbrojnych, Warszawa 2014, red. Zbigniew Falkowski, Marcin Marcinko;
  • Пустогаров Владимир, “Ф.Ф. Мартенс: юрист, дипломат, публицист” в Советский Журнал Международного права, № 3-4, 1991.
  • Пустогаров Владимир, „Федор Федорович Мартенс (1845–1909)— гуманист нового времени”, Международный журнал Красного Креста, № 10, 1966.

Absolwent prawa na Uniwersytecie Warszawskim oraz Kolegium Europejskiego w Natolinie. Autor powieści historycznej „Wolność niejedno ma imię” (2013) i monografii: „Wyprawa Fryderyka Augusta I do Inflant w latach 1700-1701 w świetle wojny domowej na Litwie” (2015) oraz "Działania zbrojne w Rzeczypospolitej podczas interwencji rosyjskiej 1764 roku" (2020).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj