Sierpniowy koszmar Królewca oczami Michaela Wiecka

Królewiec już w XVI wieku urósł do rangi ważnego ośrodka kulturalnego najpierw dla protestantów, później dla Litwinów, Niemców, Polaków i Żydów. Na tle rolniczych i konserwatywnych Prus Wschodnich wyróżniał się wielkomiejskością i inteligenckością. Wielu jego mieszkańców krytycznie odnosiło się do nazistów oraz II wojny światowej. Mimo to stał się jednym z pierwszych miast III Rzeszy, które spotkała całkowita zagłada. Świadectwo tych wydarzeń pozostawił nam Michael Wieck, królewiecki Żyd.

|

Koniec beztroskiej wojny Od pierwszych dni września 1939 roku do Prus Wschodnich docierały jedynie echa wojny. Koncentracja wojsk przed atakiem na Polskę i Związek Sowiecki kilkanaście miesięcy później nie zaburzyła normalnego życia prowincji. Do jej stolicy, Królewca, wrogie samoloty docierały rzadziej i w znacznie mniejszych liczbach niż robotnicy przymusowi z ziem opanowanych przez Wehrmacht. W okolicy znajdowały się filie obozów zagłady, o których mieszkańcy albo nie wiedzieli, albo nie chcieli wiedzieć. Mimo pewnych niedogodności codzienność płynęła podobnie jak przed wojną. Wszystko uległo zmianie jesienią 1944 roku. Porażki wojsk niemieckich na froncie wschodnim sprawiły, że Armia Czerwona dotarła do Niemna – rzeki granicznej między III Rzeszą a Litwą. Prusy Wschodnie stały się pierwszą prowincją Niemiec w granicach z 1937 roku, do której mieli wkroczyć żołnierze sowieccy. Miało to kolosalne znaczenie dla losu całego regionu. Stał się on bowiem pierwszą okazją do wzięcia odwetu ...

Pozostało jeszcze 91% artykułu.

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.

WYBIERZ I ZAMÓW!

Dostęp jednorazowy

Zaloguj się