Smak lemoniady Wostok Podczas gdy przez ulicę przejeżdża sześć czołgów, Abdu i jego kumple oglądają w sklepie lodówkę. Nie starczy im pieniędzy. Młodzi chłopcy pochodzą z Syrii, mieszkają tutaj w centrum integracji dla uchodźców. Blondynek Abdu opowiada, uśmiechając się przyjacielsko, że jego matka wychowała się w sąsiedniej Białorusi i przyjechała później do jego ojca w Aleppo. Kiedy wojna robiła się coraz bardziej niszczycielska, jego rodzice uciekli z nim i jego rodzeństwem. Po paru miesiącach spędzonych w niemieckim domu dla ubiegających się o azyl zostali wysłani na Litwę dzięki unijnemu programowi rozdzielania uchodźców. Abdu w Rukli się podoba. „Tu jest pięknie. Rozumiemy się dobrze” - mówi i ma na myśli dzieci uchodźców, które między sobą rozmawiają po arabsku. „W szkole nauczyciele rozmawiają z nami po litewsku. Ja coś rozumiem, ale inni w ogóle nic”. Wjazd do Rukli. Zdj. Nils Mohr. Żołnierze Bundeswehry wciąż biegają spoceni dwójkami przez Ruklę. Chłopcy wałęsają się po tyłac...
Pozostało jeszcze 93% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


