Mam na zajęciach kilka pań koło sześćdziesiątki, które zawsze mają wypełnione parę lekcji do przodu, bo nie mogą wytrzymać bezczynnego czekania na kolejne zajęcia. Są to panie z polskimi korzeniami, dla których używanie polskiego jest związane z umacnianiem swojej tożsamości, być może też z sentymentalnym powrotem do lat dzieciństwa, do języka bliskich. Uczę również jedenastoletniego chłopca z sześcioletnią siostrą, którzy z niekłamanym przejęciem przyswajają sobie nowe słowa, bo używa ich babcia, do której jeżdżą na wakacje w Polsce. A z drugiej strony, jest także młody mężczyzna pracujący w dużej firmie logistycznej, któremu te lekcje autentycznie pomagają rozumieć maile od klientów i on często zostaje po lekcjach, żeby zadać jeszcze trochę pytań o słownictwo branżowe – mówi w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim organizatorka kursów języka polskiego w Rydze i Jełgawie Ewa Sawczuk. Ewa Sawczuk ukończyła studia w zakresie filologii angielskiej i rosyjskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickie...
Pozostało jeszcze 92% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


