Macierzyństwo kontra władza. Recenzja powieści Nory Iksteny „Mleko matki”

-

Ryga w cieniu Związku Radzieckiego, końcówka lat 60. ubiegłego wieku. Na świat przychodzi córka – główna bohaterka i jedna z narratorek opowieści. Matka, ambitna i pracowita ginekolożka, znika zaraz po porodzie. Po tym, jak radzieccy żołnierze aresztowali jej ojca, tak bardzo nienawidzi władzy komunistycznej i obowiązującego ustroju, że postanawia nie karmić dziecka własnym mlekiem, które, w jej świadomości, przesiąkło wszechobecnym złem i osobistym cierpieniem. Tak rozpoczyna się doceniona na świecie powieść Nory Iksteny pod tytułem Mleko matki, którą, dzięki przekładowi Daniela Łubińskiego, możemy już przeczytać po polsku.

W Mleku matki na tle wielkiej historii rozgrywa się nie mniej wielki, osobisty dramat. Matka wraca po kilku dniach, ale nigdy nie będzie karmić piersią. Wkrótce zostawi córkę pod opieką babci i ruszy do Leningradu doskonalić sztukę lekarską. W imię niesienia pomocy pacjentkom będzie gotowa – do czasu – iść na ustępstwa wobec znienawidzonej władzy. Jej buntownicza natura i upór dadzą jednak o sobie znać na tyle, że wkrótce jej kariera zostanie przerwana na zawsze. Ze stolicy radzieckiego imperium trafi na łotewską wieś, gdzie przez całe życie będzie usuwać ciąże i odbierać porody miejscowych ludzi. Tam też zacznie budować więź ze swoją kilkuletnią już córką. I właśnie ta relacja jest trzonem powieści Nory Iksteny. Dzięki przeplatającym się dwóm narracjom poznajemy perspektywy obu bohaterek. Matka wspomina własne dzieciństwo i młodość, bada korzenie swojej niechęci do panującego systemu, szuka sensu macierzyństwa – nie tylko własnego, ale ogólnoludzkiego, egzystencjalnego, będącego swoistym buntem wobec politycznej władzy. Córka, której towarzyszymy od lat wczesnego dzieciństwa po okres studiów, usiłuje matkę zrozumieć i usprawiedliwić. Czuje wobec niej podziw i lęk jednocześnie. Urodzona w ustroju komunistycznym dziewczynka nie zna innego świata. Przyjmuje go takim, jakim jest i próbuje cieszyć się życiem, co również pogłębia przepaść między nią a matką.

Przeczytaj także:  Czy łotewska proza podbije Europę?

Jedliśmy kolację, pies pod stołem czyhał na łakome kąski i matka opowiadała mi o różnych rzeczach, o których nikt mi wcześniej nie mówił. Tłumaczyła, że kiedyś byliśmy wolni. Wolni? Nie rozumiałam od czego. „Mieliśmy swój własny kraj”. „Ale przecież mamy swój kraj – mówiłam – Związek Radziecki”. „Była tylko Łotwa” – mówiła matka, a jej twarz nabierała groźnego wyrazu, którego kiedyś tak bardzo się bałam. „Była tylko Łotwa – powtarzała – Ruskie wszy, nie mieszkają u siebie, tylko lezą do nas”. „Ruskie wszy? W naszej szkole były dwie łotewskie klasy i jedna rosyjska, i żyliśmy przyjaźnie. Dlaczego wszy?”.

Nora Ikstena „Mleko matki”, przeł. Daniel Łubiński

Akcja powieści obejmuje lata 70. i 80. ubiegłego wieku, a kończy się w momencie odzyskania przez Łotwę niepodległości. Skomplikowana więź między matką i córką to również pewien symbol odbudowywania relacji obywateli ze swoją rodzicielką – Łotwą, jednak „Mleko matki” nie jest historiozoficzną parabolą, a przede wszystkim mocną powieścią psychologiczną. Nie jest także autobiografią, choć trudno nie poddać się wrażeniu, że książka jest bardzo osobista. Nora Ikstena, tak samo jak bohaterka powieści (córka), urodziła się 15 października 1969 roku. Niewykluczone, że mocno zapadły jej w pamięć wydarzenia historyczne, o których wspomina w książce, takie jak Bałtycki łańcuch – pokojowy protest mieszkańców trzech państw bałtyckich 23 sierpnia 1989 roku, czy pogrzeb tragicznie zmarłego, kultowego poety Klāvsa Elsbergsa. Bardzo dokładnie i obrazowo pisarka odmalowuje również Rygę, miasto w którym się wychowała. Ta uniwersalna opowieść o relacjach rodzinnych jest bowiem mocno osadzona w ówczesnej łotewskiej rzeczywistości. Po lekturze warto zapoznać się z umieszczonymi na końcu uwagami tłumacza, które przybliżą topografię miasta oraz polityczne i literackie aluzje.

Przeczytaj także:  Bałtycki łańcuch. Protest Litwinów, Łotyszy i Estończyków w 50. rocznicę paktu Ribbentrop-Mołotow

Nora Ikstena jest obecnie jedną z najpopularniejszych łotewskich pisarek w swojej ojczyźnie i za granicą. Absolwentka Uniwersytetu Łotwy oraz Uniwersytetu Columbia, prozaiczka i eseistka, mająca w dorobku kilka powieści, aktywnie udziela się w świecie literackim, na przykład jako współzałożycielka Międzynarodowego Domu Pisarzy i Tłumaczy w Ventspils. Powieść Mleko matki ukazała się na Łotwie w 2015 roku, w serii historycznej Mēs. Latvija, XX gadsimts (My. Łotwa, wiek XX). Rok później otrzymała nominację do Łotewskiej Nagrody Literackiej roku (Latvijas Literatūras gada balva). W 2019 roku anglojęzyczny przekład pod tytułem Soviet Milk (tłumaczka, Margita Gailitis, za zgodą autorki zdecydowała się na modyfikację tytułu, co uwydatniło polityczną wymowę książki) nominowano do Nagrody Literackiej Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBRD), obok, między innymi, powieści Olgi Tokarczuk Prowadź swój pług przez kości umarłych. Powieść przełożono już na kilkanaście języków, a dzięki solidnej pracy tłumacza, Daniela Łubińskiego, po lekturę sięgnąć mogą teraz czytelniczki i czytelnicy z Polski.

Nora Ikstena Mleko matki, przekład Daniel Łubiński, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2021

Absolwentka Bałtystyki na Uniwersytecie Warszawskim. Autorka przekładów poezji i prozy z języków łotewskiego i litewskiego. Interesuje się historią i poetyką reklamy oraz narracją w biznesie. Lubi podróże na Północ. Mieszka w Warszawie. Prowadzi blog o literackiej stronie reklamy: www.smarzewska.com.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

Subskrybuj newsletter Przeglądu Bałtyckiego, żeby otrzymywać informacje o nowych artykułach.





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj