Macierzyństwo kontra władza. Recenzja powieści Nory Iksteny „Mleko matki”

|

Ryga w cieniu Związku Radzieckiego, końcówka lat 60. ubiegłego wieku. Na świat przychodzi córka – główna bohaterka i jedna z narratorek opowieści. Matka, ambitna i pracowita ginekolożka, znika zaraz po porodzie. Po tym, jak radzieccy żołnierze aresztowali jej ojca, tak bardzo nienawidzi władzy komunistycznej i obowiązującego ustroju, że postanawia nie karmić dziecka własnym mlekiem, które, w jej świadomości, przesiąkło wszechobecnym złem i osobistym cierpieniem. Tak rozpoczyna się doceniona na ś...

Zamów prenumeratę w dowolnym wariancie, aby móc przeczytać cały artykuł. Prenumerując wspierasz Przegląd Bałtycki!

Wybierz prenumeratę od 5 zł!

Dostęp jednorazowy

Jeśli już prenumerujesz, zaloguj się.


NEWSLETTER

Zapisz się na newsletter i otrzymaj bezpłatną 30-dniową prenumeratę Przeglądu Bałtyckiego!