Konwencja kobiet Łotewskiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej. Zdj. Łotewskie Archiwum Narodowe.

„Nie chcemy w ministerstwie kobiet”. Trudna droga Łotyszek do równouprawnienia

-

We wszystkich trzech krajach bałtyckich kobiety otrzymały czynne i bierne prawo wyborcze w 1918 roku. Jednak inaczej niż na Litwie, gdzie w każdej kadencji Sejmu zasiadały kobiety, Łotyszki mimo formalnego równouprawnienia politycznego nie osiągnęły w przedwojennej polityce porównywalnej pozycji z południowym sąsiadem, gdzie kobiety kandydowały nawet na urząd prezydenta. Republika Łotewska, mimo aktywności takich działaczek jak Aspazija, Berta Vesmane czy Klāra Kalniņa, była krajem o wiele bardziej zmaskulinizowanym. Wreszcie koniec marzeniom o równouprawnieniu położył pucz Ulmanisa z 1934 roku, gdy Łotwa zaczęła stawać się państwem coraz bardziej konserwatywnym.

Modna tendencja

Aspazija około 1912 r.

Jeśli nie liczyć wyborów samorządowych przeprowadzonych w carskiej Rosji w 1905 r., w których mogły brać udział także łotewskie kobiety, co daje niektórym Łotyszom tytuł do mówienia, że w prawach kobiet Łotwa wyprzedziła swego czasu Finlandię, która płci żeńskiej dała prawa głosu w 1906 roku, to równouprawnienie kobiet przyszło na Łotwie już w 1918 r. Traktowana obecnie jako główne święto państwowe data 18 listopada, gdy republika ogłosiła swą niepodległość, jest także świętem płci żeńskiej. To wtedy Rada Narodowa postanowiła, że wybory do Zgromadzenia Ustawodawczego, które miało zostać rychło zwołane, odbędą się „w formie powszechnej, bezpośredniej, równej, tajnej i proporcjonalnej z udziałem dwóch płci”. Ta zasada uzyskała potwierdzenie w „ustawie o wyborach do Zgromadzenia Ustawodawczego” przyjętej 19 sierpnia 1919 r., a także w uchwalonej 15 lutego 1920 r. konstytucji Republiki Łotewskiej, zwanej „Satversme”, obowiązującej do dzisiaj. – Równouprawnienie płci, podobnie jak rezygnacja z honorowania przywilejów stanowych, a także cenzusu majątkowego, była „modną tendencją” w prawie europejskim na początku XX wieku – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu profesor Sanita Osipova, sędzia Sądu Konstytucyjnego Łotwy, badaczka sytuacji kobiet w przedwojennej Łotwie.

Przeczytaj także:  Katoliczki, socjalistki, emancypantki. Sto lat praw kobiet na Litwie

„Duch czasu” oczywiście działał, jednak równouprawnienie nie spadło kobietom z nieba, nie było również prezentem od walczących o niepodległość Łotwy mężczyzn. Od drugiej połowy XIX wieku nad Bałtykiem dawał o sobie znać aktywny ruch feministyczny, sufrażystowski, który domagał się przyznania kobietom prawa głosu. Wśród łotewskich feministek znalazły się takie postaci jak poetka Elza Pliekšāne, żona poety Rainisa, znana szerzej jako Aspazija, działaczka rewolucyjna Berta Vesmane, małżonka Frīdrihsa Vesmanisa, późniejszego pierwszego przewodniczącego Sejmu, czy dentystka Klāra Kalniņa, związana z Paulsem Kalniņšem, matka honorowego przewodniczącego Międzynarodówki Socjalistycznej w latach osiemdziesiątych XX wieku Bruno Kalniņša. Wszystkie trzy panie, oprócz tego, że były żonami znanych działaczy łotewskich, łączyło zaangażowanie w ruch socjalistyczny. Aspazija jako socjalistka uczestniczyła w rewolucji 1905 roku, po czym z mężem udała się na emigrację do Szwajcarii. Po powrocie na Łotwę aktywnie zaangażowała się aktywnie w walkę o prawa kobiet. Z kolei Klāra Kalniņa na początku XX wieku oprócz udziału w socjalistycznej rewolucji, redagowała razem z mężem gazetę „Cīņa”, czyli „Walka”. W 1917 roku została wybrana radną Rygi, w wolnej Łotwie zaś objęła funkcję członkini Rady Narodowej, która w 1918 r. przyznała kobietom prawo głosu w wyborach. Później Kalniņa stała na czele sekcji kobiecej Łotewskiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej, działała także w żeńskiej sekcji Międzynarodówki Socjalistycznej.

Przeczytaj także:  Kiedyś była, dziś chyba nie. Lewica w krajach bałtyckich

Nie tylko socjalistki

Zelma Cēsniece-Freidenfelde

Byłoby jednak niesprawiedliwie pisać, że w prawa kobiet na Łotwie angażowały się tylko kobiety o poglądach lewicowych. Owszem, ruch socjalistyczny miał równouprawnienie wprost wypisane na sztandarach, jednak w pierwszym Sejmie Łotwy, wybranym w 1920 r., oprócz trzech wspomnianych „czerwonych działaczek” znalazły się trzy inne panie: Valērija Seile oraz Apolonija Laurinoviča (obie Łatgalska Partia Chłopska), a także bezpartyjna Zelma Cēsniece-Freidenfelde. Ta ostatnia była z zawodu lekarką, działaczką „Narodowego Centrum”. W 1922 r. została pierwszą przewodniczącą Łotewskiej Narodowej Ligi Kobiecej. W latach trzydziestych jej nazwisko znalazło się w spisie „400 Outstanding Women of the World and Costumology of Their Time” wydanym w Chicago. Docenienie przyszło zza oceanu wtedy, gdy na Łotwie ku końcowi miała się już demokracja parlamentarna.

Przeczytaj także:  Pod czerwonym sztandarem. Łotewska socjaldemokracja przed wojną

Ciekawą postacią spoza grona socjalistek była Apolonija Laurinoviča, z zawodu nauczycielka, która po odejściu z Sejmu pracowała w szpitalu w Dyneburgu, a od 1926 do 1938 r. była dyrektorką domu dziecka w semigalskich Kałkunach (ob. część Dyneburga). Nieco większą karierę zrobiła Valērija Seile, która była znaną łatgalską działaczką oświatową, społeczną, zarazem naukowcem. W czasie I wojny światowej zaangażowała się w Łatgalskie Towarzystwo Pomocy Ofiarom Wojny, później zakładała gazetę „Latgolas vords”. W 1917 r. weszła w skład Pierwszego Kongresu Łatgalskiego, który odbył się w Rzeżycy. Opowiadała się jednoznacznie za przynależnością dawnych Inflant Polskich do Łotwy. W 1918 r. weszła w skład Rady Narodowej, która 18 listopada ogłosiła niepodległość, później zaś była członkinią Sejmu Ustawodawczego, a także wiceministrem oświaty. Po odejściu z aktywnej polityki została dyrektorem Instytutu Nauczycielskiego w Dyneburgu, a także redaktorką naczelną pisma „Latgolas Škola”. Seile, inaczej niż Laurinoviča, która po II wojnie światowej udała się na emigrację, została w kraju, gdzie pracowała jako nauczycielka w ryskiej szkole. Zmarła w sowieckiej Łotwie w 1970 r.

Przeczytaj także:  Niełatwe dzieje Łatgalii. Na marginesie rozważań o tożsamości łatgalskiej

Podział na kobiety o poglądach lewicowych i prawicowych wbrew pozorom ma znaczenie praktyczne. Oba środowiska inaczej ustawiały bowiem sobie priorytety. – Socjaldemokratki domagały się przede wszystkich równouprawnienia w prawie pracy, podczas gdy zmiany w prawie cywilnym stały u nich na ostatnim miejscu, z kolei priorytety kobiet mieszczańskich były dokładnie odwrotne. Obie grupy argumentowały, że równouprawnienie jest konieczne z powodu okoliczności socjoekonomicznych, bo kobiety nie mogą się już więcej poświęcać tylko rodzinie – pisze historyczka z Uniwersytetu Łotewskiego Ineta Lipša.

Nawet jeśli mężczyzna ubóstwia, to nie znaczy, że szanuje

Czym zajmowały się kobiety wybrane do łotewskiego Sejmu? – Jedną z pierwszych ustaw niepodległej Łotwy, która wprowadziła nowe uregulowania do prawa rodzinnego, była „ustawa o małżeństwie” uchwalona 1 lutego 1921 r. Nowe prawo, które wzorowano na Szwajcarii, przewidywało znaczące zmiany w sytuacji małżeństwa idące w kierunku liberalizującym. Zresztą projekt ustawy wywołał w Zgromadzeniu Ustawodawczym namiętne debaty. Posłanki podkreślały, że wolność rozwodu jest porównywalna z likwidacją niewolnictwa. Aspazija podczas omawiania projektu tej ustawy w dniu 10 grudnia 1920 r. wystąpiła z bardzo długą mową – opowiada Przeglądowi Bałtyckiemu profesor Sanita Osipova. To wtedy Aspazija powiedziała słynne zdanie, które wryło się w historię łotewskiego feminizmu: nawet jeśli mężczyzna traktuje swoją żonę jak bóstwo, nie oznacza to wcale, że respektuje ją jako człowieka.

Liberalna „ustawa o małżeństwie” została uchwalona generalnie dzięki wysiłkom posłanek-socjaldemokratek. W wyniku tego powstało nowoczesne prawo, odpowiadające duchowi czasu, które przewidywało równe prawa małżonków, niezależnie od ich płci, poglądów czy religii. W prawie cywilnym udało się z kolei zawrzeć instytucję rozwodu, pod warunkami wymienionymi w ustawie – dodaje Osipova.

Nie chcemy kobiet w służbie dyplomatycznej

Zigfrids Anna Meierovics, minister spraw zagranicznych Łotwy. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

O ile w 1918 r. przyszło formalne równouprawnienie, to łotewskie kobiety dalej angażowały się głównie w sferze socjalnej, zdrowotnej czy oświatowej, tak jakby nie do końca wierzyły, że mogą rzucić mężczyznom rękawice w walce o władzę. Były jednak wyjątki. Wspomniano już o pierwszej kobiecej wiceminister, panie zaczęły także pracę w służbie dyplomatycznej. Od 1919 do 1920 r. Anna Rūmane-Ķeniņa wprowadziła biuro prasowe poselstwa Łotwy w Paryżu, zaś Austra Ozoliņa-Krauze była szefową analogicznej jednostki w Berlinie. W 1920 r. Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Rydze rozwiązało te biura, zaś kobietom zakazano w ogóle pracy w służbie dyplomatycznej. Podczas rozmowy z Anną Rūmane-Ķeniņą ówczesny minister, konserwatysta Zigfrīds Meierovics wyraził to wprost: praca kobiet jest co prawda cenna jak złoto, ale nie chcemy pań w służbie dyplomatycznej.

Przeczytaj także:  Ēriks Jēkabsons: Przed wojną między Polską a Łotwą panowała ostrożna przyjaźń

Tymczasem jest rok 1922 i kobiety znikają z Sejmu. To nie znaczy, że nie było ich na listach, nawet Związek Polaków w Łotwie, na którego czele stała Stanisława Dowgiałłówna, jedna z pierwszych Polek, które w ogóle mogły studiować na Uniwersytecie Jagiellońskim, ma wtedy na liście trzy panie, jednak do Sejmu wchodzi akurat adwokat Jan Wierzbicki. Kobiety muszą się zadowolić niższymi funkcjami. Znana notariuszka i wydawczyni polskiej prasy, „papieżyca łotewskiej Polonii”, jak ją określi wileńskie, konserwatywne „Słowo”, Ludmiła Jakubowiczowa, zostaje radną Dyneburga. Kobiety zasiadają w gremiach samorządowych, ale wciąż nie mogą trafić do Sejmu. Wybory 1922 roku – zero mandatów, jesień 1925 r. – zero mandatów, jesień 1928 r. – żadna kobieta nie trafia do Sejmu, choć w tych wyborach zgłoszono listę kobiecą (Latvju sieviešu apvienība) z dwudziestoma kandydatkami o poglądach narodowych, związanych z czasopismem „Nākotnes Sieviete” („Kobieta Przyszłości”). Tymczasem głosujący dalej skreślają „płeć piękną” z list. Dopiero jesienią 1931 r. do parlamentu trafi ponownie kobieta, tym razem jako „rodzynek”. Nazywa się Berta Pīpiņa, jest dziennikarką, pisarką, działaczką „Demokratycznego Centrum”, a także wieloletnią przewodniczącą Narodowej Ligi Kobiet Łotewskich. Do Sejmu dostaje się jednak tylko dlatego, że swojego mandatu zrzeka się generał Eduards Kalniņš. Lider „Demokratycznego Centrum”, były prezydent Gustavs Zemgals, uznaje bowiem, że dla dobra demokracji łotewskiej dobrze jest mieć kobietę w parlamencie.

Przeczytaj także:  Album „100 Polaków zasłużonych dla Łotwy”

Dlaczego ich nie było

Dlaczego kobiety pozwoliły tak zmarginalizować się w demokratycznej Łotwie, przecież kraju o wiele bardziej postępowym od rolniczej, konserwatywnej i katolickiej Litwy? – Doszłam do wniosku, że zadecydowało wykształcenie i kultura. Kobiety wolały zajmować się szkołą czy sztuką. Aspazija, nasza największa poetka, pisała sztuki teatralne, w których optowała za narodową i obywatelską świadomością. Z kolei filozofka Zenta Mauriņa, pisarka Anna Brigadere, kompozytorka, pianistka i organistka Lūcija Garūta, dziennikarka Emīlija Banjamiņa, a także wiele innych ludzi sukcesu, wybrały zaangażowanie nie polityczne, ale na rzecz społeczeństwa – wyjaśnia w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim prof. Sanita Osipova. – To było pierwsze lub drugie pokolenie wykształconych kobiet na Łotwie. My Łotysze jesteśmy małym narodem i wielu z nas musi się imać równocześnie wielu zajęć. Najważniejsze cele takie jak przyznanie praw wyborczych czy reforma prawa małżeńskiego z uzyskaniem możliwości rozwodu zostały osiągnięte na początku niepodległości Łotwy. Być może kobiety uznały, że to wystarcza? – zastanawia się sędzia Sądu Konstytucyjnego.

Tymczasem są lata dwudzieste i kobiety angażują się w wiele inicjatyw pozapolitycznych. Istnieją organizacje feministyczne, wydawane są czasopisma. Najważniejszą organizacją jest założona w 1917 r. w Sankt Petersburgu Narodowa Liga Kobiet Łotewskich, w oryginale Latvju sieviešu nacionālā līga. Później, w wyniku ustaleń podjętych na pierwszej konferencji kobiet łotewskich jesienią 1925 r., powstanie Rada Organizacji Kobiecych Łotwy, czyli Latvijas Sieviešu organizāciju padome. W 1931 r. do rady będzie należało czternaście organizacji kobiecych. W tym samym roku odbędą się wybory do Sejmu, które paniom nie przyniosą sukcesu, mimo wystawienia kobiecej listy do parlamentu. Zdobędzie ona zaledwie dziesięć tysięcy głosów, za mało, by dostać się do Sejmu. Kobiety piszą jednak artykuły, które ukazują się w łotewskiej prasie, w pismach takich jak „Jaunākās Ziņas”, „Zeltene”, „Latviete” czy „Darba Sieviete”. Do tej ostatniej gazety teksty wysyłają socjalistki.

Przeczytaj także:  Kobieta silniejsza niż mężczyźni. 50 lat ordynacji kobiet w Estonii

Mimo istnienia aktywnego ruchu socjalistycznego w przedwojennej Łotwie, który dawał chyba kobietom najwięcej wolności, wiele inicjatyw kobiecych ma program konserwatywny, dziś byśmy określili go nawet jako skrajnie prawicowy. Związek Łotewskich Kobiet, który zgłosił swoją listę w 1928 r. domagał się, jak pisze prof. Ineta Lipša „zahamowania przypływu obcych na Łotwę, tego by urzędnicy instytucji państwowych i większych przedsiębiorstw mieli tylko »narodowość łotewską«, a także by niełotewscy przedsiębiorcy nie mogli dostawać kredytów. Kobiety domagały się priorytetu dla rolnictwa, »bo nasze państwo bazuje na rolnictwie«”. Kobiety żądały także ograniczenia prostytucji, wieczorków tanecznych, reglamentacji albo zakazu sprzedawania alkoholu, zakazu niemoralnych przedstawień oraz pornografii, a także wprowadzenia cenzury dla literatury erotycznej. – Na tej bazie kobiety po prostu nie mogły konkurować z partiami chrześcijańskimi – dodaje Lipša.

Tematyka walki z alkoholem będzie się zresztą często powtarzać na Łotwie, podobnie jak w większości państw europejskich. W 1932 r. powstaje projekt, by na terenach przygranicznych można było otwierać sklepy alkoholowe bez zgody samorządów lokalnych. Projekt jest opracowany przez ministra finansów pochodzącego z „Demokratycznego Centrum”, Gustavsa Zemgalsa, jednak posłanka Berta Pīpiņa, działaczka tejże partii, domaga się prawa weta, bo nie wyobraża sobie zgody na zwiększenie użycia alkoholu. Wcześniej partia obiecała Pīpiņi, że w sprawach kobiet i alkoholu nie będzie jej obowiązywać dyscyplina partyjna. Później Pīpiņi zarzucano nielojalność.

Nowa, konserwatywna Łotwa

Premier Karlis Ulmanis witany w trakcie podróży kwiatami. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

W końcu przychodzi 15 maja 1934 r. i następuje prawicowy zamach stanu kierowany przez premiera Kārlisa Ulmanisa, działacza Łotewskiego Związku Chłopskiego. Działacze Łotewskiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej lądują w więzieniach, podobnie jak skrajni prawicowcy. Ulmanis tnie po obu skrzydłach, zamyka także Sejm, który nie zbierze się już do czasu okupacji sowieckiej w czerwcu 1940 r.

Ulmanis prowadził nacjonalistyczną i konserwatywną politykę. Ale nie ograniczył już raz wywalczonych praw kobiet. Niestety dalszy rozwój został zahamowany, a kodeks cywilny, który powstał w 1937 r., był całkiem konserwatywny i tradycjonalistyczny. Trzeba także dodać, że w związku z rozwiązaniem Sejmu kobiety nie mogły już więcej uczestniczyć w wyborach – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu prof. Sanita Osipova.

Przeczytaj także:  „Pomaluj Łotwę na czerwono-biało-czerwono”. Narodowcy obchodzą rocznicę puczu Ulmanisa

Mimo wprowadzenia dyktatury na użytek zewnętrzny mówi się raz po raz o kobietach. Ērika Valtere, żona posła łotewskiego w Warszawie Miķelisa Valtersa, literatka i tłumaczka wielu dzieł polskiej literatury, odznaczona przez Polską Akademię Literatury Srebrnym Wawrzynem Akademickim za „szerzenie znajomości literatury polskiej wśród obcych”, lubi organizować w Warszawie wieczorki na temat praw kobiet na Łotwie. Jednak gdy w maju 1938 r. wygłasza w stolicy Polski odczyt o kobietach, to więcej woli mówić o tradycjach, a także udziale kobiet w powstawaniu dajn niż sprawach politycznych. – W tej poezji ludowej występują dwie symboliczne postacie: Laima i Mara, wędrujące przez kraj, by spieszyć z pomocą ludziom. U ich boku stoją „córki słońca”, które wraz z „synami słońca” są symbolami radości i współczującej pomocy. Ulubioną też postacią w poezji ludowej jest sierota, o którą nikt nie dba, a która pracowitością znajduje sobie szczęście – relacjonuje wykład Valtere „Kurier Warszawski”. Niestety ani Laima, ani Mara w ulmanisowskiej Łotwie do parlamentu kandydować nie mogą. – Dużo kobiet kończy ostatnio studia medyczne i prawnicze. Nowy kodeks cywilny przed rokiem wprowadzony, zrównuje w zupełności prawa współmałżonków zarówno w zakresie prawa majątkowego, jak i prawa do opieki nad dzieckiem – streszcza wykład Valtere „Polska Zbrojna”.

Łotewskie kobiety w strojach ludowych. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Koniec wolnej Łotwy

W czerwcu 1940 r. na Łotwę wchodzą wojska sowieckie, zostają zorganizowane „wybory do Sejmu Ludowego”, w których może wziąć udział zaledwie jedna lista. Do parlamentu trafiają kobiety o nastawieniu komunistycznym: Broņislava Juhno, Milda Bundule-Birkenfelde, Olga Auguste, Marija Rezgale, Ieva Paldiņa, Ieva Vinholde, Ilona Jakubovska, Trīne Birģele. Sejm Ludowy zbiera się i uchwala wniosek o przyłączenie Łotwy do Związku Sowieckiego, któremu Rada Najwyższa ZSRR zadośćuczyni w sierpniu 1940 r., gdy formalnie Łotwa stanie się częścią „wielkiego imperium”. Następuje okupacja sowiecka, która zakończy się dopiero w 1991 r. W związku ze zmianą systemu, zmianie ulega także pozycja kobiet. – W nowych republikach sowieckich wprowadzono prawo Rosji Sowieckiej, które po prostu przetłumaczono na lokalne języki. Nasze ustawy straciły ważność, a w życie weszły sowieckie. Kiedy mówimy o prawach kobiet, to formalnie w Związku Radzieckim było równouprawnienie. Ale to wszystko iluzja, wraz z obowiązkową „kwotą dla kobiet” w parlamencie i w radach lokalnych, „szczęśliwą klasą robotniczą” w „idealnym sowieckim małżeństwie”. W gruncie rzeczy wszyscy byli wtedy równouprawnieni w braku równouprawnienia  – mówi Sanita Osipova.

***

8 marca jest częścią systemu propagandowego Związku Sowieckiego, okupacyjnego reżimu. Kobiety łotewskie nie zasłużyły na to upokorzenie, które znajduje się w naszym systemie prawnym. Sejm powinien to zmienić – napisała parę dni temu na Twitterze doktor nauk prawnych, była wiceprzewodnicząca komisji ds. zbadania akt KGB na Łotwie Kristīne Jarinovska. I choć została za swoje słowa skrytykowana, jej wpis pokazuje, jak trudne jest odwoływanie się na Łotwie do dziedzictwa walki o prawa kobiet. Przecież 8 marca świętowała także Klāra Kalniņa, która po 1945 r. mieszkała na emigracji w Szwecji, a także wielu antysowiecko nastawionych socjalistów łotewskich. Jednak rany pozostawione przez Związek Sowiecki są tak głębokie, że dziś trudno na Łotwie rozmawiać o 8 marca albo o kwotach dla kobiet w parlamencie.

Przeczytaj także:  Ewelina Mokrzecka: jako kobieta nie czułam się dyskryminowana na Wileńszczyźnie

A jest o czym mówić. Niedawno odbyły się wybory do Riigikogu, parlamentu estońskiego, w których mandaty zdobyło 29 kobiet. Tymczasem w tym gremium zasiada łącznie 101 deputowanych. Uznano to za wielki sukces bałtyckiej republiki. Na Łotwie nie jest lepiej. Niespełna co trzeci poseł do obecnego Sejmu jest płci żeńskiej. W samorządzie jest bardzo podobnie. Może zatem jednak warto przypominać Łotyszom o Aspaziji, Bercie Vesmane czy Valēriji Seile?

Niekoniecznie 8 marca, ale jednak.

Korzystałem z następujących źródeł: Ineta Lipša „Nation building and gender issues in interwar Latvia. Representations and reality”, [w:] „War, Revolution and Governance. The Baltic countries in the Twentieth Century”, ed. Lazar Fleishman, Amir Weiner, Boston 2018; Ineta Lipša, Frauen in den Parlamentswahlen der Republik Lettland 1920–1934, [w:] „Forschungen zur Baltischen Geschichte”, 2, 2007, s. 127-148; Sanita Osipova, „Sieviešu tiesības Latvijā 1918–1940: starp politisko pilntiesību un civiltiesisko nevienlīdzību”, [w:] „Juridiskā zinātne”, nr 8, 2015, s. 111–125; prasa polska („Słowo”, „Kurier Wileński”, „Kurier Warszawski”, „Polska Zbrojna”).

Specjalne podziękowania dla prof. Sanity Osipovej za przesłanie swoich komentarzy, które zamieściłem w tym artykule.

Tomasz Otocki
Tomasz Otocki
W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here