„Nie chciał umierać, niepogodzony z Litwą”. Litewska prasa o śmierci Józefa Piłsudskiego

-

Przez całe dwudziestolecie międzywojenne Litwini nosili w sobie poczucie wielkiej krzywdy, jaką uczyniła jej Polska i osobiście Józef Piłsudski, wydając rozkaz zbrojnego zajęcia Wilna. Ale stwierdzenie, że marszałek Polski był głównym czarnym charakterem litewskiej publicystyki byłoby niesprawiedliwe. Świadczą o tym reakcje kowieńskiej prasy na śmierć Piłsudskiego. Polskiego przywódcę a zarazem „syna Litwy” żegnano z szacunkiem i zadumą nad dalszymi losami obu państw.

Był 13 maja 1935 roku, poniedziałek. Pierwszą stronę sanacyjnej „Gazety Polskiej” wypełniał ogromny nekrolog. „Zgon Józefa Piłsudskiego” – informowały grube, czarne litery. Marszałek i Wódz Naczelny zmarł dzień wcześniej, o godz. 20:45. „Największy Człowiek, jakiego Polska w ciągu dziejów wydała – odszedł w wieczność” – dopisano drobnym drukiem u dołu nekrologu. Dokładnie osiem lat wcześniej Piłsudski przeprowadził zbrojny zamach, dzięki któremu mógł później skupić w swoich rękach – choć oficjalnie zadowalał się jedynie stanowiskami ministra spraw wojskowych i generalnego inspektora sił zbrojnych – pełnię władzy w państwie. W ostatnich miesiącach życia złożony śmiertelną chorobą nie mógł już całkowicie kontrolować sytuacji politycznej.

Pierwsza strona „Gazety Polskiej” z 13 maja 1935 r.

Ocena tego, na ile Piłsudskiemu udało się zrealizować cele i zamierzenia, z którymi szedł po władzę w 1926 roku wykracza daleko poza skromne ramy niniejszego artykułu. Jeden z problemów, który bez wątpienia przez długie lata zaprzątał myśli Piłsudskiego – pogodzenie Polski i Litwy – pozostawał nierozwiązany. On sam był zresztą oskarżany, w pierwszej kolejności przez Litwinów, o bycie głównym winowajcą tego sporu. Kością niezgody było Wilno, z utratą którego piętnaście lat wcześniej Litwini nie chcieli i nie mogli się pogodzić. Relacje polsko-litewskie trwały w stanie swoistego zawieszenia, bo chociaż funkcjonowały na poziomie nieoficjalnym, osobistym czy rodzinnym, to oficjalnie oba państwa nie utrzymywały stosunków dyplomatycznych. Polska i Litwa były do siebie odwrócone plecami.

„Do tych tam w Kownie”

Nawet mimo bariery dzielącej w owym czasie oba kraje śmierć Piłsudskiego nie mogła przejść na Litwie bez echa. Zmarł nie tylko przywódca sąsiedniego, choć wrogiego państwa i polityk formatu europejskiego. Józef Piłsudski, często nazywany wówczas w Kownie „Juozasem Pilsudskisem” był przecież Litwinem, chociaż pewnie litewskość pojmował w innych nieco kategoriach, niż elity polityczne nad Niemnem. Marszałek Polski nigdy jednak nie zapomniał, gdzie się urodził i dokąd sięgały jego rodzinne korzenie. Pochodzenie nie pozostało bez wpływu na to, jak chciał ukształtować nowy ład w Europie Środkowo-Wschodniej po upadku wielkich imperiów, a czego nie udało mu się ostatecznie zrealizować.

Przeczytaj także:  Ofensywa Wileńska. Zajęcie Wilna w czasie wojny polsko-bolszewickiej

Stosunkowi Piłsudskiego do Litwy można poświęcić osobne, obszerne opracowanie. Dość powiedzieć, że widział dla niej miejsce w swoim projekcie federacyjnym. Do Litwinów zwracał się w swojej odezwie „Do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego” z 22 kwietnia 1919 roku, oferując im możliwość „rozwiązania spraw wewnętrznych, narodowościowych i wyznaniowych” tak, jak sami sobie będą życzyć, „bez jakiegokolwiek gwałtu lub nacisku ze strony Polski”. Ówczesne litewskie elity nie były jednak zainteresowane tworzeniem nowego organizmu państwowego wspólnie z Polską, obawiając się, że podobnie jak kilka stuleci wcześniej, Litwa znów zostanie przez nią zdominowana i spolonizowana.

Józef Piłsudski przyjmuje defiladę wojsk na placu Katedralnym w Wilnie. 18 kwietnia 1922 r. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Ale nawet po zajęciu siłą Wilna w 1920 roku Piłsudski, przynajmniej oficjalnie, nie wyrzekł się swojego zamiaru doprowadzenia do zgody w stosunkach polsko-litewskich (choć zdaniem wielu Litwinów fakty miałyby temu przeczyć). W czasie uroczystości z okazji inkorporacji Wilna do Polski, 20 kwietnia 1922 roku, mówił: „Lecz przez cześć dla przeszłości, przez szacunek dla krwi wspólnie przelanej, dzisiaj, w dzień wielkiego triumfu, triumfu polskiego, który tak gorąco wszyscy tu zebrani odczuwają, nie mogę nie wyciągnąć przez kordon nas dzielący ręki, do tych tam w Kownie, którzy może dzień dzisiejszy, dzień naszego triumfu, uważają za dzień klęski i żałoby. Nie mogę nie wyciągnąć ręki, nawołując do zgody i miłości. Nie mogę nie uważać ich za braci”.

Strażnik polskiej obecności

Przez całe dwudziestolecie międzywojenne Litwini nosili w sobie poczucie wielkiej krzywdy, jaką uczyniła jej Polska i osobiście Piłsudski, wydając rozkaz zbrojnego zajęcia Wilna. Od jego zwrotu Litwini uzależniali nawiązanie stosunków z Polską. Ale stwierdzenie, że marszałek Polski był głównym czarnym charakterem ówczesnej litewskiej publicystyki byłoby niesprawiedliwe. Stosunek kowieńskich elit politycznych i intelektualnych czy Litwinów w ogóle do osoby Piłsudskiego nie był tak jednoznaczny. „Rozbieżność w ocenie jego postaci determinowało już samo litewskie pochodzenie Józefa Piłsudskiego. Zależnie od okoliczności albo go krytykowano i nazywano renegatem, albo doceniano umiejętność sprawowania rządów twardej ręki nad «anarchistycznymi Polakami»” – stwierdza litewski historyk Algis Kasperavičius.

Nawet przy zerwanych stosunkach dyplomatycznych okresowo dochodziło między Litwą a Polską do napięć. Wtedy także postać Piłsudskiego była przywoływana częściej jako sprawcy nieszczęść i cierpień Litwinów. Dla działaczy wpływowego Związku Wyzwolenia Wilna, aspirującego do roli kustosza pamięci o zagrabionej stolicy – jak zauważa historyk Krzysztof Buchowski – „Strażnikiem polskiej obecności w Wilnie był przede wszystkim Piłsudski, «renegat o hotentockich zakusach» i jego zwolennicy, przedstawiani jako rzecznicy polityki ekspansji «od morza do morza»”. Po postać Piłsudskiego sięgano także chętnie dla uzasadnienia konkretnych działań politycznych.

Antanas Smetona. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Zamach majowy w roku 1926 w Polsce zbiegł się ze zmianą władzy – na drodze legalnej – na Litwie. Zepchnięci do opozycji litewscy chrześcijańscy demokraci atakowali centrolewicowy rząd Mykolasa Sleževičiusa, posługując się także argumentem rzekomej polskiej agresji, która miała grozić Litwie po przejęciu władzy przez Piłsudskiego. Zasłaniając się potencjalnym zagrożeniem bolszewickim przewrotem – i właśnie rzekomym atakiem ze strony Polski – narodowo nastawione koła w wojsku litewskim przy wsparciu chadeków przeprowadziły w grudniu 1926 roku zamach stanu, który do władzy wyniósł Antanasa Smetonę (prezydenta w latach 1926–1940). Niejeden historyk i publicysta tak polski, jak litewski będzie później doszukiwał się podobieństw w obu przewrotach.

Przeczytaj także:  Duet Antanasa i Zofii Smetonów

„Józef Piłsudski nadal był nazywany największym wrogiem Litwy oraz krytykowany za wprowadzenie w Polsce rządów sanacji. Często krytyka ta była nieobiektywna, oparta na materiałach polskiej prasy opozycyjnej” – pisze Algis Kasperavičius. „Trzeba jednak przyznać, że w litewskiej prasie pojawiały się i pozytywne oceny rządów sprawowanych przez Piłsudskiego w Polsce”. Choć trudno mówić, aby w kolejnych latach nastąpił propolski zwrot w litewskiej polityce, to wydarzenia w Niemczech w 1933 roku – dojście do władzy nazistów nie ukrywających swoich pretensji do litewskiej Kłajpedy – skłaniały kowieńskie elity do szukania dróg porozumienia z Warszawą. A więc i z Piłsudskim.

Przeczytaj także:  Litewska flaga na Kurfürstenstraße. Sto lat stosunków litewsko-niemieckich

Wysiłki w celu normalizacji były podejmowane także przez stronę polską. Rozpoznaniu nastrojów służyło wysłanie do Kowna nieoficjalnego przedstawiciela polskich władz Tadeusza Katelbacha – w charakterze korespondenta „Gazety Polskiej”. W „tymczasowej” stolicy Litwy przebywał w latach 1933–1937. Jego częstym interlokutorem, niekryjącym propolskich sympatii był minister spraw zagranicznych Stasys Lozoraitis. W czasie jednego ze spotkań w 1935 roku Katelbach przedstawił mu propozycję ustanowienia stałych delegacji: polskiej w Kownie i litewskiej w Warszawie. Jak wspominał po latach: „(Lozoraitis – przyp. aut.) dał mi wyraźnie do zrozumienia, że moja sugestia została pozytywnie potraktowana przez Prezydenta Smetonę. Gdy uszczęśliwiony tą wiadomością przygotowywałem się w drogę do Warszawy, otrzymałem z Berlina telefon zawiadamiający o śmierci Marszałka”.

Przygnębiające wrażenie

Obszerne relacje o śmierci Piłsudskiego, przygotowaniach i przebiegu uroczystości pogrzebowych przez cały tydzień nie schodziły z pierwszych stron najważniejszych litewskich gazet. Pisano o żałobnym nastroju w Warszawie i kondolencjach napływających z zagranicy, uwadze litewskiej prasy nie umknęły wieści o nadaniu imienia zmarłego Uniwersytetowi Warszawskiemu, ani o wydaniu serii znaczków z jego wizerunkiem. „Jego śmierć i uroczystości pogrzebowe odbiły się szerokim echem, a informacje o nich podawano z należytym szacunkiem” – zauważa dziś Algis Kasperavičius. A świadek tamtych wydarzeń Tadeusz Katelbach po latach zanotował: „Wrażenie śmierci Marszałka w Kownie było olbrzymie. Głośniki radiowe nastawione były na Warszawę. O niczym więcej nie mówiono. Od głosów paszkwilanckich odbijały artykuły poważne”.

Pierwsza strona „Lietuvos aidas” z 13 maja 1935 r.

„Polacy całkiem słusznie mówią, że Piłsudski w polskiej historii będzie stanowił oddzielną epokę. Jego zasługi dla Polski są rzeczywiście ogromne. Pracował on dla Polski całe swoje życie, choć całkiem od Polaków odcinał się i stronił. Ale to Polaków jeszcze bardziej do niego przyciągało, o czym świadczy i to przygnębiające wrażenie, jakie jego śmierć wywarła na niemal wszystkich warstwach polskiego społeczeństwa” – pisał 14 maja prorządowy „Lietuvos aidas”. W tym samym numerze jednak inny autor przypominał, że celem polityki zagranicznej Piłsudskiego była „idea Wielkiej Polski od morza do morza”. Nie mogli na nią przystać Litwini, którzy w 1920 roku „bohatersko powstrzymali próbę przedarcia się Żeligowskiego do Bałtyku”.

Ta sama gazeta 20 maja oddawała głos swojemu warszawskiemu korespondentowi (pełnił analogiczną rolę jak Katelbach) Valentinasowi Gustainisowi. W obszernym artykule „Polska bez Piłsudskiego” rozważał on, co czeka kraj opuszczony przez swojego przywódcę, zastrzegając, że nie ma w nim dziś nikogo, kto mógłby się z Piłsudskim równać. Sedno polityki polskiej powinno jednak pozostać niezmienne, bo dzieło Piłsudskiego będą kontynuować jego najbliżsi współpracownicy, pozostający u władzy. Wiele zadań Piłsudski pozostawił bowiem niezrealizowanych. Jako jedno z najważniejszych Gustainis wskazywał uporządkowanie relacji z Litwą.

„Stary marszałek, podobno, najwyraźniej czując, że jego życie zbliża się do kresu, miał być owładnięty ideą doprowadzenia do pokoju z Litwą. Widocznie podziałała tak na niego płynąca w jego żyłach litewska krew i poczucie krzywdy, którą Polska wyrządziła Litwie” – odnotowywał litewski dziennikarz. Gustainis wspomina o krążących po Warszawie opiniach o przekonaniu Piłsudskiego, że zagrożenie niemieckie prędzej czy później zbliży Litwę do Polski. I o jego niechęci do koncepcji wielostronnego Paktu Wschodniego francuskiego ministra Louisa Barthou, który właśnie Litwę miał odwodzić od zbliżenia z Polską. „Nie ma jednak wątpliwości, że nie chciał umierać, dopóki te stosunki (z Litwą – przyp. aut.) nie zostaną naprawione. Ale los zdecydował inaczej” – konkludował korespondent.

Przeczytaj także:  „Ale Łotwa będzie silniejsza”. Józef Piłsudski a stosunki Warszawy z Rygą

Dziennik „Rytas”, związany z opozycyjnymi już wówczas chadekami, dzień po śmierci marszałka donosił na pierwszej stronie: „Zmarł marszałek Piłsudski. W Warszawie przygnębienie. W Berlinie zdenerwowanie. Paryż podnosi zasługi marszałka. Londyn rozważa kwestię następcy Piłsudskiego”. Dwa dni później w tej samej gazecie znalazł się rys biograficzny zmarłego, przypominający m.in. ciekawe epizody z okresu jego działalności niepodległościowej. Jednocześnie autor artykułu podkreślał litewskie pochodzenie Piłsudskiego. Miał on być „rdzennym Żmudzinem”, a jego nazwisko wywodziło się rzekomo od nazwy folwarku „Pilsuda” w okolicach Rosieni. Licznie rozsiani po Litwie krewni Piłsudskiego mieli nosić nazwisko Giniatovičius-Rimša.

Pierwsza strona „Rytas” z 13 maja 1935 r.

W tymże „Rytasie” 14 maja ukazał się tekst „Na śmierć marszałka Piłsudskiego” autorstwa niejakiego dr. A. Pakalniškisa (pod tym pseudonimem ukrywał się zapewne lider chadeków i b. premier Leonas Bistras). Pisał on o silnej osobowości zmarłego, która imponowała wielu, zwłaszcza wojskowym. „Jak by nie oceniać dyktatury w ogóle, to nie można zanegować faktu, że to właśnie osoba Piłsudskiego i jego wola były podstawą pewnego porządku i dyscypliny, które zawsze były tak potrzebne skłonnym do niezdrowego indywidualizmu Polakom” – odnotowywał. I zaraz potem, rozważając czy Polska aby nie pogrąży się w anarchii, dodawał: „Polityczne osłabienie Polski w obecnych warunkach byłoby niebezpieczne nie tylko dla niej samej, ale i dla jej sąsiadów w krajach bałtyckich”.

„Dr Pakalniškis” przypominał jednocześnie, że to właśnie Piłsudski „jest tą osobą, z czyjego rozkazu została uczyniona Litwinom największa krzywda, z powodu której cierpią oni i dzisiaj”. Chodziło oczywiście, o zajęcie Wilna, „które zepsuło stosunki polsko-litewskie i zaszkodziło obu państwom”. Wspominając zaś o pragnieniu Piłsudskiego, by pogodzić się z Litwą, autor artykułu zauważał: „Jeśli zmarły rzeczywiście tego pragnął, a tylko nie zdążył tego zrealizować, to polskie społeczeństwo upamiętniło by najlepiej swojego wielkiego bojownika, spełniając jego pragnienie niczym testament i doprowadzając do ładu w stosunkach z Litwą w oparciu o chrześcijańską sprawiedliwość i miłość”.

„Nie szkodził nam tylko wtedy, gdy nie mógł”

Sporo uwagi poświęcił Piłsudskiemu sympatyzujący z opozycyjnymi ludowcami „Lietuvos žinios”, który obok standardowych relacji i depesz w dziewięciu kolejnych numerach publikował w częściach obszerny tekst pod znamiennym tytułem „Od czerwonego sztandaru do dyktatury marszałka”. Anonimowy autor drobiazgowo opisywał życiorys Piłsudskiego, działalność niepodległościową, okres legionowy, wojnę polsko-bolszewicką i sytuację wewnętrzną w Polsce po odzyskaniu niepodległości. „Imperialistyczną” nazwał ideę Piłsudskiego federacji narodów Europy Środkowej, „wbrew ich woli”.

Przeczytaj także:  Dlaczego Litwa powinna uczcić 150. rocznicę urodzin Józefa Piłsudskiego?

„Litewskość” Piłsudskiego budziła sceptycyzm autora „Lietuvos žinios”. „Może i «antropologicznie» Piłsudski był «z pochodzenia Litwinem», (…), ale jest faktem, że już za młodu, określił się on stanowczo jako Polak” i odegrał centralną rolę w konflikcie z Litwą. Autor krytycznie ocenił rządy sanacji: po śmierci Piłsudskiego pozostała pustka, a Polska stanęła na rozdrożu – albo czeka ją powrót do parlamentaryzmu, albo dyktatura generałów, pogłębienie wewnętrznych konfliktów i przemocy. „Życzmy ludowi polskiemu, żeby wraz ze śmiercią Piłsudskiego umarł także reżim dyktatorski w Polsce” – kończył publicysta.

Artykuł „Od czerwonego sztandaru do dyktatury marszałka” w „Lietuvos žinios” z 14 maja 1935 r.

Krytycznych uwag nie szczędził Piłsudskiemu organ Związku Wyzwolenia Wilna „Mūsų Vilnius”, nazywając go „jawnym wrogiem naszej ojczyzny”, który „nie szkodził nam tylko wtedy, gdy nie mógł”. Spuścizną zaś Piłsudskiego były nie tylko złe stosunki Polski z Litwą, ale ze wszystkimi sąsiadami w ogóle, konflikty wewnętrzne i zwalczanie opozycji, trudności gospodarcze, bezrobocie czy militaryzm prowadzący do pochłaniania coraz większych środków budżetowych przez wojsko. A jednocześnie w tym samym artykule… podkreślano litewskie pochodzenie zmarłego.

Autor tekstu w „Mūsų Vilnius” charakteryzował więc Piłsudskiego jako w pewnym sensie Litwina, „systematycznego i skłonnego do porządku”, który nie mógł ścierpieć „słowiańskiej anarchii” i typowego dla Polaków podejścia „jakoś to będzie”. Nie mogąc zaś inaczej wychować Polaków, Piłsudski wymyślał im od najgorszych. „Jeśli powtórzymy jego najłagodniejszą charakterystykę Polaków – «naród idiotów i degeneratów» – to będzie to tylko niewielka część tego, co zdarzało się słyszeć z jego ust wybranym polskim politykom i w Sejmie, i Senacie, i prasie” – podsumowywał autor artykułu.

Tekst w tygodniku „Trimitas”, organie Litewskiego Związku Strzeleckiego wyróżniał się głównie nazwaniem zmarłego „Juozasem Ginetą-Pilsudskisem” (wskazując historyczną nazwę jego rodu). Autor artykułu przewidywał, że Litwini zapamiętają go jako „wyrodka swojej ojczyzny, który zagrabił jej stolicę”, wspominając jednocześnie, że Piłsudski „był typowym litewskim szlachcicem, którego świadomość była owładnięta myślą o zjednoczeniu Litwy i Polski”. Był uparty, twardy i grubiański. Umierał „nie pojednawszy się ze swoją prawdziwą ojczyzną Litwą i nie naprawiwszy wyrządzonych jej krzywd”.

Nekrolog Piłsudskiego w tygodniku „Karys” z 16 maja 1935 r.

Bardziej łaskawy był dla Piłsudskiego autor nekrologu w wojskowym tygodniku „Karys”. Odnosząc się do jego roli w stosunkach litewsko-polskich ograniczył się w zasadzie do jednego zdania, stwierdzając, że „oceni to historia”. Więcej uwagi poświęcono w tekście zasługom Piłsudskiego dla Polski, zwłaszcza dla stworzenia armii niepodległego państwa. Scementował i umocnił polskie wojsko, składające się z żołnierzy walczących wcześniej w różnych mundurach. I właśnie wśród nich cieszył się szczególnym szacunkiem. Wreszcie w 1926 roku „twardą ręką przejął władzę i powstrzymał zaczynającą się w Polsce anarchię, będącą wynikiem nieliczącej się z bezpieczeństwem państwa śmiertelnej walki przeróżnych partii” – pisał publicysta „Karysa”.

Co dalej?

Choć życie polityczne w Polsce na pewien czas zamarło, to świat jednak nie stanął w miejscu. Sytuacja międzynarodowa stawała się coraz bardziej napięta. Obok depesz o śmierci i pogrzebie Piłsudskiego litewskie gazety informowały o wizytach szefa francuskiej dyplomacji Pierre’a Lavala w Warszawie i Moskwie oraz o francuskich próbach stworzenia systemu bezpieczeństwa zbiorowego w Europie, o rosnących napięciach między Włochami a Abisynią, reperkusjach procesu narodowych socjalistów w Kłajpedzie (kilkudziesięciu działaczy NSDAP sądzono za działalność wymierzoną przeciwko Litwie) czy o wygłoszonej 21 maja w Reichstagu mowie Adolfa Hitlera. Kanclerz Rzeszy wyraźnie opowiadał się w niej przeciwko paktowi o nieagresji z Litwą.

W reakcjach litewskiej prasy na śmierć Piłsudskiego pobrzmiewały echa litewskich obaw przed zagrożeniem niemieckim, a pośrednio także przed ewentualnym zbliżeniem niemiecko-polskim. Nie brakowało zatem rozważań, co skłoniło Piłsudskiego do zawarcia w 1934 roku wspólnej z Niemcami deklaracji o niestosowaniu przemocy. Odnotowywano zaniepokojenie, które śmierć Piłsudskiego wywołała w Berlinie. „Dr. A. Pakalniškis” był przekonany, że nowi polscy liderzy nie zerwą współpracy z Francją i tym samym Polska nadal będzie blokować ekspansję Niemiec na Wschód – „w pierwszej kolejności na kraje bałtyckie”.

Wielkim nieobecnym w artykułach litewskiej prasy publikowanych po śmierci Piłsudskiego był prezydent Antanas Smetona, który nie złożył oficjalnych kondolencji, ani nie wysłał delegacji na pogrzeb – co było zrozumiałe wobec braku stosunków dyplomatycznych. O zmarłym wypowiadał się jednak z szacunkiem. W przemówieniu wygłoszonym 13 czerwca 1935 roku w swej rodzinnej miejscowości, Smetona mówiąc o litewskich staraniach o odzyskanie Wilna wspomniał i o złożonym tam w trakcie uroczystości pogrzebowych sercu marszałka: „Wilno, duchowa kolebka naszego narodu, stolica naszego narodu, ono będzie nasze. Więc solidarne starania narodu nie mogą pozostać bez skutku. Serce, które tam zostało złożone i które ja szanuję, nie będzie w stanie pohamować owych starań”.

Przeczytaj także:  Od „zimnej wojny” do normalizacji – polskie ultimatum wobec Litwy w 1938 roku

W dwóch kolejnych numerach miesięcznika „Vairas” (sympatyzującego z partią narodowców prezydenta Smetony) obszerny esej poświęcił Piłsudskiemu jego bliski przed laty współpracownik Michał Römer. Zmarłego nazwał „synem Litwy i emigrantem” oraz „człowiekiem wielkiej i tragicznej historii”. Łaskawe względem Piłsudskiego komentarze w prasie litewskiej świadczyły, że w ówczesnym Kownie nie brakowało gotowości do nowego otwarcia w stosunkach z Polską, a łagodny ton nekrologu w „Karysie” mógł wskazywać, że dojrzewają do tego szczególnie wpływowe koła wojskowe.

Wkrótce stosunki polsko-litewskie wpadły jednak w dawne koleiny. Stanowisko Warszawy, gdzie niemal samodzielnym kreatorem polityki zagranicznej stał się minister Józef Beck, uległo usztywnieniu. W kręgach urzędniczych MSZ zaczęła kiełkować myśl o zmuszeniu Litwy do nawiązania relacji dyplomatycznych w drodze ultimatum…

Korzystałem z następujących publikacji:

  • Buchowski, K., Związek Wyzwolenia Wilna i mit wileński w międzywojennej Litwie, „Studia z Dziejów Rosji i Europy Środkowo-Wschodniej” 2006, t. 41, s. 47–74
  • Kasperavičius, A., Wizerunek Józefa Piłsudskiego na Litwie przed II wojną światową [w:] Bez emocji. Polsko-litewski dialog o Józefie Piłsudskim, red. D. Jastrzębska-Golonkowa, A. Nikžentaitis, W. Suleja, T. Wolsza, Warszawa 2020, s. 264–276
  • Katelbach, T., Dialog polsko-litewski, „Kultura” 1956, nr 1, s. 88–93
  • Katelbach, T., Moja misja kowieńska, „Zeszyty Historyczne” 1976, z. 36, s. 60–97
  • Svarauskas, A., „Udział” Józefa Piłsudskiego w polityce wewnętrznej Litwy w okresie dwudziestolecia międzywojennego [w:] Bez emocji…op. cit., s. 115–126

oraz materiałów archiwalnych zamieszczonych w serwisach: epaveldas.lt i polona.pl.

Cytaty z prasy litewskiej w przekładzie własnym.

Absolwent Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, doktorant na Wydziale Historyczno-Socjologicznym Uniwersytetu w Białymstoku, starszy analityk w Instytucie Europy Środkowej w Lublinie, interesuje się krajami bałtyckimi, stosunkami polsko-litewskimi i polsko-białoruskimi, był współautorem "Programu Bałtyckiego" w Radiu Wnet, publikował m.in. w "Nowej Europie Wschodniej", "New Eastern Europe" i "Tygodniku Powszechnym".

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj