Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Ruch, który obudził Litwę. 30 lat temu powstał Sąjūdis

3 czerwca 1988 roku to dzień, od którego zaczyna się historia Sąjūdisu – Litewskiego Ruchu na rzecz Przebudowy. Arvydas Juozaitis, filozof i publicysta, dziś wykładowca akademicki, 30 lat temu był jedną z głównych postaci ruchu. Zapytany niedawno przez dziennikarkę gazety „Respublika”, co czuł 3 czerwca, w dniu powołania Grupy Inicjatywnej Sąjūdisu, odpowiedział: Przede wszystkim radość, że wreszcie to się stało, że udało się nam. Wracałem z Akademii Nauk piechotą na Zwierzyniec, do domu – wspomina. – A nastrój miałem taki, że chciało mi się śpiewać.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Śpiewać chciało się nie tylko Juozaitisowi. Niedługo potem rozśpiewały się wszystkie kraje bałtyckie. Na wielotysięczne mityngi organizowane przez Sąjūdis oraz fronty ludowe Estonii i Łotwy ludzie przynosili zakazane przedwojenne flagi z czasów niepodległości i śpiewali tradycyjne pieśni. Historycy i publicyści nazwą ten okres – lata 1988-1991 – „śpiewającą rewolucją”. Jej zwieńczeniem było powstanie niepodległych państw: Litwy, Łotwy i Estonii.

Przebudowa i przebudzenie

Juozaitis, zanim znalazł się w gronie członków Grupy Inicjatywnej Sąjūdisu, zasłynął wygłoszonym 20 kwietnia 1988 roku w Domu Naukowca w Wilnie odczytem pt. „Kultura polityczna i Litwa”. W swoim przemówieniu 32-letni wówczas filozof poruszył wiele wątków: przypomniał o okolicznościach odzyskania przez Litwę niepodległości w 1918 roku, mówił o potrzebie samoorganizacji społecznej, pluralizmu i rządów prawa czy konieczności zwrotu kościołów wiernym.

Jeszcze parę lat wcześniej – jak zauważył w swoich wspomnieniach Vytautas Landsbergis – za takie wystąpienie można było zostać zesłanym na Syberię. Jednak pod koniec lat 80. na Litwie panowała już inna atmosfera. Juozaitis nawiązywał do hasła I sekretarza KC KPZS Michaiła Gorbaczowa, który nawoływał do budowy nowej „kultury politycznej”, czyli inicjowania aktywności społecznej poza istniejącymi zbiurokratyzowanymi strukturami.

Ale naczelnym hasłem tamtej epoki była pierestrojka (przebudowa). Przebudowie – jak chciał Gorbaczow – miał zostać poddany cały istniejący sowiecki system. Zaczęto reformować gospodarkę ostrożnie wprowadzając elementy wolnego rynku, zezwolono na druk zakazanych dotąd książek, dopuszczano do debaty o „białych plamach” w historii. Częściowa liberalizacja miała być sposobem na uratowanie systemu. Gorbaczow nie przypuszczał, że ostatecznie doprowadzi do jego upadku.

Także na Litwie społeczeństwo zaczynało się budzić. Do tej pory zmuszone było do swego rodzaju podwójnego życia: większość obywateli była pogodzona z systemem i sowiecką władzą nad Litwą, nawet jeśli uważała ją za obcą i narzuconą siłą. Ale jednocześnie unikali oni pełnego zaangażowania politycznego. Dysydentów, którzy próbowali upominać się o wolności obywatelskie i prawa człowieka było niewielu. Zamykano ich w więzieniach, zsyłano do łagrów albo zmuszano do emigracji. O odzyskaniu niepodległości mogli marzyć tylko najbardziej niepoprawni optymiści.

Życie artystyczne trwało, ale pod narzuconymi rygorami. Pojawiały się mimo to dzieła nawiązujące do folkloru czy do historii Litwy. W czasach odwilży po 1956 roku do galerii powróciły obrazy Čiurlionisa. Badaniem jego dorobku muzycznego zajmował się jako muzykolog Vytautas Landsbergis. Dla nas było zrozumiałe, że trzeba coś w życiu robić, ale nie wolno było się sprzedawać. Nie robiliśmy karier, unikaliśmy partyjnych inicjatyw. Wybieraliśmy takie gałęzie nauki czy działalności, aby móc jakoś wpływać na młodsze pokolenie – wspominał po latach.

Okowy zaczęły pękać w dobie pierestrojki. Przychylniejszym okiem patrzono na powstające kluby dyskusyjne, ożywiło się życie intelektualne, odbywały się debaty, panele i odczyty, o których następnie obszernie informowała prasa. Społeczeństwo elektryzował niepokój o stan środowiska naturalnego. Apelowano o ochronę zabytków i innych przedmiotów narodowego dziedzictwa. Dla wielu pokornych dotąd obywateli protesty w obronie przyrody i zabytków były pierwszą okazją do publicznej krytyki władz.

W sprzeciwie nie ustawali dysydenci: 23 sierpnia 1987 roku – w rocznicę paktu Ribbentrop-Mołotow – działacze nielegalnej Ligi Wolności Litwy z Antanasem Terleckasem na czele zorganizowali pod wileńskim pomnikiem Mickiewicza mityng z udziałem kilkuset osób. Padły żądania potępienia paktu i wycofania wojsk sowieckich z Litwy. Zaskoczeniem było, że nikt potem nie został aresztowany, a władze ograniczyły się do potępieńczych artykułów w państwowej prasie.

Lokalna partia komunistyczna zdawała się jednak nie nadążać za tempem zmian narzuconym w Moskwie. Coraz bardziej oczywista stawała się potrzeba powołania ruchu, w którym znalazłyby miejsce nurty wywołane intelektualnym fermentem epoki pierestrojki. Inspiracją był działający już od kwietnia 1988 roku w Estonii Front Ludowy na rzecz Przebudowy.

Patriotyczny entuzjazm

W tamtych dyskusjach aktywny udział brał wówczas Vytautas Landsbergis. Apelował do różnych środowisk o zorganizowanie spotkania w celu przedyskutowania kwestii konstytucyjnej suwerenności Litwy, statusu języka litewskiego czy praw wyznaniowych. Okazją do debaty stało się spotkanie poświęcone sytuacji gospodarczej zorganizowane 3 czerwca w siedzibie Akademii Nauk (przy alei Lenina – dziś Giedymina). Na miejscu zgromadziło się kilkaset osób, a dyskusja szybko wymknęła się spod kontroli organizatorów. Wreszcie rzucone zostało hasło powołania Ruchu na rzecz Przebudowy – czyli właśnie Sąjūdisu (lit. sąjūdisruch).

Na spotkaniu powołano 35-osobową Grupę Inicjatywną. Nie znalazł się w niej nikt z przeszłością dysydencką. Połowa członków należała do KPL, co dawało organizacji możliwość wpływu na działania instytucji państwowych. Dominowali w niej przedstawiciele nauki i środowisk twórczych, a więc m.in. aktor Regimantas Adomaitis, prawnik Juozas Bulavas, poeta Sigitas Geda, architekci Algimantas Nasvytis i Algirdas Kaušpėdas (jednocześnie lider popularnego zespołu rockowego Antis), filozof Bronius Kuzmickas, ekonomistka Kazimiera Prunskienė czy fizyk Zigmas Vaišvila.

W skład Grupy weszli także Vytautas Landsbergis, Arvydas Juozaitis czy nagradzany przez władze, a jednocześnie ceniony przez czytelników poeta Justinas Marcinkevičius, dzięki któremu – jak wspominał później Landsbergis – członkom grupy udzielił się patriotyczny entuzjazm. Wreszcie filozof, a zarazem partyjny działacz Romualdas Ozolas. Ten ostatni będzie aspirować do roli przywódcy ruchu, ale ostatecznie ustąpi miejsca Landsbergisowi. Stanie się to jednak dopiero jesienią 1988 roku. Początkowo bowiem nie zdecydowano się na wybór lidera, bo obawiano się, że może to osłabić wewnętrzną dyskusję.

Przeczytaj także:  Litewskie rozliczenia z przeszłością – spór o książkę Neriji Putinaitė

Hasło odzyskania niepodległości w programie organizacji pojawiło się nie od razu. Oficjalnym celem było wsparcie procesów pierestrojki. Wypowiedzi w sprawach narodowościowych były ostrożne, nie chciano podejmować radykalnych kroków, aby nie prowokować władz do użycia siły. Po latach Vytautas Landsbergis pisał jednak, że Sąjūdis był nie tylko ruchem na rzecz reform – taka nazwa była używana jedynie dla przykrycia jego rzeczywistych celów: Naszą intencją nie była reforma sowieckiego systemu. Tym, na rzecz czego działaliśmy, było ustanowienie litewskiego prawa.

Niedługo cała Litwa przekonała się o zdolnościach i sile nowego ruchu. W ramach Sąjūdisu integrowano spontanicznie powstające grupy lokalne zakładane w miastach i miasteczkach, w instytucjach i zakładach pracy. Wielu Litwinów otrzymało pierwszą w ich życiu szansę zaangażowania się w życie społeczne, zamanifestowania swoich poglądów, przełamania bariery strachu przed możliwymi represjami. Wkrótce zaczęto wydawać (kopiowaną na powielaczu) gazetę „Sąjūdžio žinios” („Wiadomości Sąjūdisu”), a po paru miesiącach także tygodnik „Atgimimas” („Odrodzenie”).

Czas wiecowania

Swoją prawdziwą moc Sąjūdis pokazał organizując masowe wiece, na których powiewały trójkolorowe litewskie flagi i rozbrzmiewały tradycyjne pieśni patriotyczne. Dzięki nim Litwini mogli się policzyć i zrozumieć jaką siłę stanowią, gdy są zjednoczeni. Pierwsze masowa akcja miała miejsce 24 czerwca 1988 roku na placu Giedymina (ob. Katedralnym) w Wilnie: Sąjūdis zorganizował spotkanie z delegatami na zwołaną przez Gorbaczowa XIX Konferencję Partyjną. Vytautas Landsbergis, choć był świadomy, że większość delegatów stanowią partyjni twardogłowi, publicznie wyraził nadzieję, że będą działać w interesie Litwy. W czasie mityngu udało się po raz pierwszy zebrać środki na działalność ruchu, a z głośników rozbrzmiała „Pieśń narodowa” Vincasa Kudirki, czyli przedwojenny hymn niepodległej Litwy.

Na kolejnym zgromadzeniu, 9 lipca 1988 roku w Parku Vingis (Zakret) zebrało się ok. 100 tys. ludzi, którzy wsłuchiwali się w wystąpienia działaczy Grupy Inicjatywnej: Sigitas Geda mówił o konieczności zachowania tradycji, obyczajów i kultury narodowej, Kazimiera Prunskienė o potrzebie autonomii gospodarczej, a Arvydas Juozaitis wzywał do bojkotu prasy partyjnej (zaczęły się w niej ukazywać napastliwe artykuły pod adresem ruchu). Ale na scenie pojawił się też sekretarz KC KPL Algirdas Brazauskas. Jego zapowiedź legalizacji symboli narodowych spotkała się z euforycznym przyjęciem.

Następny wiec – także w Parku Vingis – odbył się 23 sierpnia, w rocznicę zawarcia paktu Ribbentrop-Mołotow. Według różnych danych mogło w nim wziąć udział od 150 do 250 tys. osób. Zgromadzenie miało służyć upamiętnieniu ofiar sowieckiej i niemieckiej okupacji. Panował podniosły nastrój, pełen oczekiwania. Nad tłumem powiewały liczne trójbarwne chorągwie litewskie, okryte jeszcze kirem na znak żałoby – pisał prof. Piotr Łossowski. Wiec otworzył Vytautas Landsbergis, który przypomniał o zbrodniach stalinowskich i nazistowskich. Przemawiający domagali się ujawnienia prawdy o pakcie, Justinas Marcinkevičius nazwał go „aktem okrutnego bandytyzmu międzynarodowego”. Po trzech godzinach wiec zakończył się odśpiewaniem pieśni patriotycznych i zapaleniem tysięcy świec ku czci ofiar obu totalitaryzmów.

Relacje Sąjūdisu z rządzącą ekipą partyjną były skomplikowane. Na początku ze strony KC płynęły sygnały, że Partia przychylnie patrzy na utworzenie ruchu i będzie go traktować jako ważny głos doradczy. Działaczom Sąjūdisu udało się także zdobyć poparcie odwiedzającego Wilno w sierpniu 1988 roku jednego z architektów pierestrojki, sekretarza KC KPZS Aleksandra Jakowlewa. Landsbergis po latach stwierdził jednak, że choć formalnie Sąjūdis popierał reformy i tych, którzy za nimi stali to jednocześnie zdawano sobie sprawę, że wróg – czyli partyjna nomenklatura – tak naprawdę się nie zmienił.

Powstanie i rozwój Sąjūdisu nie mogły umknąć uwadze organów bezpieczeństwa. Lokalne KGB nie tylko monitorowało działalność, ale próbowało także infiltrować jego środowisko poprzez tajnych współpracowników, a inspirując agresywne artykuły w sowieckiej prasie – dyskredytować ruch i jego liderów. Gromadzono materiały na temat organizowanych przez Sąjūdis wydarzeń i ich uczestników. Funkcjonariusze starali się zablokować kanały dystrybucji prasy ruchu. Eskalowano także spór między Sąjūdisem a Ligą Wolności.

Działacze Ligi krytykowali Sąjūdis za zbytnią ugodowość, a obrane przez nich metody uważali za „drogę donikąd”. Uważaliśmy ich za naiwnych idealistów – napisze po latach Landsbergis. Organom bezpieczeństwa nie udało się jednak pogłębić podziałów między obiema organizacjami. Gdy 28 września 1988 roku milicja podjęła próbę spacyfikowania manifestacji Ligi na placu Giedymina, a wielu jej działaczy zostało zatrzymanych, dzień później Landsbergis wraz z innymi sąjūdisowcami wystąpił w ich obronie. Sowiecką prasę obiegły zdjęcia z wspólnego wystąpienia Landsbergisa i Terleckasa. Uwięzieni dysydenci wkrótce potem zostali zwolnieni.

Krótki miesiąc miodowy

Brutalne potraktowanie demonstrantów zaszkodziło pozycji I sekretarza KPL Ringaudasa Songaili. Niecały miesiąc później na plenum KC stracił stanowisko na rzecz Algirdasa Brazauskasa, który dzięki swej otwartości na współpracę zdążył już zdobyć sobie zaufanie i sympatię w szeregach Sąjūdisu. Jednocześnie, z punktu widzenia władz centralnych w Moskwie, Brazauskas gwarantował, że program przebudowy nakreślony przez Gorbaczowa będzie kontynuowany.

W międzyczasie kontrolowana przez KPL Rada Najwyższa dopuściła publiczne używanie trójkolorowej flagi i hymnu Kudirki. 7 października 1988 roku żółto-zielono-czerwony sztandar załopotał nad Basztą Giedymina. Z tej okazji na placu Katedralnym zgromadziło się ok. 100 tys. ludzi.

22 października w Pałacu Sportu w Wilnie rozpoczął się zjazd założycielski Sąjūdisu. Na zjeździe zebrało się ponad 1 tys. delegatów reprezentujących liczące ok. 180 tys. osób struktury lokalne. Wybrano władze: 220-osobowy Sejm Ruchu i 35-osobową Radę (najwięcej głosów w wyborach do Rady zdobyli kolejno: Ozolas, Prunskienė i Landsbergis). Znów zrezygnowano z jednoosobowego kierownictwa. Ostrożnie nakreślono też cele programowe: nie mówiono wprost o odzyskaniu niepodległości, ale o suwerenności w ramach rodziny narodów Związku Sowieckiego.

Zjazd założycielski Sąjūdisu w 1988 r. Zdj. Litewskie Archiwum Państwowe / I. Mikužienės.

Do uczestników zjazdu przemawiali m.in. Terleckas i Brazauskas. Ten ostatni zjednał sobie działaczy Sąjūdisu nieoczekiwaną decyzją o zwrocie wiernym wileńskiej Katedry. Gdy ogłoszona została decyzja władz w tej sprawie w Pałacu Sportu zapanowała żywiołowa radość. Jak piszą autorzy „Historii Litwy” od momentu zjazdu założycielskiego Sąjūdis stał się siłą społeczną, będącą w stanie spełniać oczekiwania i nadzieje ludzi oraz pełnić rolę pośrednika między władzami a narodem.

„Miodowy miesiąc” między ruchem a KPL rozpoczęty owacyjnym przyjęciem wystąpienia Brazauskasa w czasie zjazdu nie potrwał długo. W zdominowanym przez komunistów parlamencie litewskim działacze Sąjūdisu nie mieli siły przebicia (reprezentował ich m.in. Marcinkevičius). Rada Najwyższa poszła na ustępstwa wobec ruchu przyjmując 18 listopada 1988 roku ustawę o nadaniu statusu państwowego trójkolorowej fladze, godłu z Pogonią, „Pieśni Narodowej” oraz językowi litewskiemu. Ale jednocześnie odrzuciła postulowaną przez Sąjūdis propozycję zmian w konstytucji przyznających litewskim ustawom pierwszeństwo przed prawem ogólnozwiązkowym.

Sąjūdis przeszedł do faktycznej opozycji wobec KPL. W państwowej prasie na Litwie i w Moskwie rozpoczęła się nagonka przeciwko ruchowi, jego liderów oskarżano o nacjonalizm i ekstremizm. Władze utrudniały druk i kolportaż czasopism Sąjūdisu, a tuż przed Nowym Rokiem zamroziły jego konta bankowe. Zawieszono nadawanie przez ruch audycji telewizyjnej „Atgimimo banga”, na którą wcześniej zgodziły się władze. W oficjalnym komunikacie Biura Politycznego KC KPL z 26 listopada 1988 roku żądania ruchu nazwano nierealistycznymi, a jego działania uznano za antypaństwowe.

W tej sytuacji dla wielu działaczy stało się jasne, że ruch potrzebuje wyrazistego lidera, zdolnego do przeciwstawienia się władzom. 25 listopada 1988 roku na stanowisko przewodniczącego Sąjūdisu został wybrany Vytautas Landsbergis. Chociaż organizacji udało się zachować jedność, już wtedy zarysowały się wewnętrzne podziały. Nie wszyscy działacze byli gotowi pogodzić się z jednoosobowym kierownictwem, dla niektórych działania ruchu były zbyt konfrontacyjne, dla innych z kolei zbyt ugodowe.

W międzyczasie Sąjūdis po raz kolejny pokazał swoją siłę, zbierając 1,8 miliona podpisów przeciwko zmianom w Konstytucji ZSRS ograniczającym samodzielność republik. Działacze ruchu coraz otwarciej mówili o przywróceniu litewskiej państwowości. 16 lutego 1989 roku Sąjūdis zorganizował w Kownie i Wilnie masowe obchody rocznicy odzyskania niepodległości. Dzień wcześniej Sejm Sąjūdisu podjął uchwałę o dążeniu do odbudowy suwerenności państwowej.

Przeczytaj także:  Dzień był mglisty i pochmurny. 99 lat temu uchwalono niepodległość Litwy

Deklaracja ruchu została oficjalnie skrytykowana w czasie plenum KC KPL 21 lutego 1989 roku: dążenie do niepodległości określone zostało mianem awanturnictwa. Pojawiły się żądania ocenzurowania prasy sąjūdisowskiej. Algirdas Brazauskas oświadczył, że Litwa musi dążyć do suwerenności wyłącznie w ramach ZSRS. Skrajne hasła – wyjścia ze składu Związku Sowieckiego, ogłoszenia niepodległości Litwy – są dla nas nie do przyjęcia – mówił lider komunistów.

Tak jak wcześniej, działalność ruchu była pilnie śledzona przez służby specjalne. Jak wynika z udostępnionych niedawno akt z Litewskiego Archiwum Specjalnego, od początku 1989 roku KGB na Litwie przygotowywało się do działania w warunkach stanu wojennego, planowano m.in. zatrzymywanie osób „szczególnie niebezpiecznych” i „elementów antysowieckich”. Ale – pomimo zwiększenia nakładów – KGB coraz trudniej przychodziło werbowanie tajnych współpracowników: o ile w 1988 roku było ich 594, to dwa lata później ich liczba spadła do 117 osób.

Ku przepaści czy ku niepodległości?

26 marca odbyły się pierwsze w dziejach Związku Sowieckiego wolne wybory delegatów na Zjazd Deputowanych Ludowych. Sąjūdisowi – mimo ograniczeń ze strony administracji – udało się nie tylko zarejestrować kandydatów i przeprowadzić kampanię wyborczą. Wynik przekroczył najśmielsze oczekiwania: na 42 miejsca przysługujące Litwie aż 36 mandatów przypadło kandydatom Sąjūdisu.

Zjazd Deputowanych Ludowych, którego prace zainaugurowane zostały 25 maja stał się dla parlamentarzystów z krajów bałtyckich forum, na którym podnosili przede wszystkim kwestię suwerenności państwowej i konsekwencji paktu Ribbentrop-Mołotow. Była to dla nich znakomita okazja dla koordynacji działań i występowania wspólnym głosem mimo prób utrudniania im pracy przez nomenklaturę. W maju 1989 roku przedstawiciele Sąjūdisu oraz frontów ludowych Estonii i Łotwy powołali do życia Zgromadzenie Bałtyckie.

Z inicjatywy deputowanych z krajów bałtyckich powołano specjalną komisję w celu dokonania prawnej i politycznej oceny paktu Ribbentrop-Mołotow. Na jej czele stanął Aleksandr Jakowlew. Choć oficjalne czynniki sowieckie piętrzyły trudności przed komisją, a Gorbaczow zaprzeczał faktowi istnienia tajnych załączników, ostatecznie nomenklatura musiała skapitulować. Wnioski komisji stwierdzające autentyczność tajnych protokołów zostały zatwierdzone przez Zjazd 24 grudnia 1989 roku. Ustalenia paktu uznano za bezprawne i nieważne od chwili podpisania.

Na decyzje Zjazdu wpłynąć musiała społeczna mobilizacja mieszkańców krajów bałtyckich. 23 sierpnia 1989 roku, w 50. rocznicę zawarcia porozumień sowiecko-niemieckich, Sąjūdis wraz z dwoma pozostałymi frontami ludowymi zorganizował „żywy łańcuch”, który połączył Wilno, Rygę i Tallinn. W wydarzeniu tym, które przeszło do historii pod nazwą „Bałtyckiej Drogi” wzięło udział ok. 2 milionów ludzi. Wszyscy stanęliśmy w miejscu, przejęci głęboką ciszą i pogrążeni w zadumie – wspominał tamten moment Landsbergis.

W sowieckiej prasie nadal ukazywały się agresywne artykuły: działaczy Sąjūdisu nazywano „ekstremistami”, którzy chcą zniszczyć „przyjaźń między narodami”. W uchwale KC KPZS z 26 sierpnia znalazły się słowa potępienia „nacjonalizmu” w krajach bałtyckich. Losowi narodów bałtyckich grozi poważne niebezpieczeństwo. Ludzie powinni wiedzieć, do jakiej przepaści pchają je nacjonalistyczni liderzy. Jeśli uda im się osiągnąć swoje cele, skutki mogą być dla nich katastrofalne – brzmiała uchwała.

Na znacznie poważniejsze ustępstwa gotowa była pójść lokalna partia komunistyczna. Mimo napięć między Sąjūdisem a KPL, kierownictwa obu organizacji utrzymywały kontakty, a delegaci ruchu na Zjazd Deputowanych Ludowych otrzymali prawo uczestnictwa jako obserwatorzy w posiedzeniach Rady Najwyższej.

18 maja 1989 roku Rada Najwyższa przyjęła postulowane przez Sąjūdis poprawki do konstytucji Litewskiej SRS wprowadzające obywatelstwo litewskie, przewidujące, że dobra naturalne znajdujące się na terytorium Litwy stanowią jej własność oraz uznające pierwszeństwo ustawodawstwa litewskiego nad ogólnozwiązkowym. Uchwalona została także deklaracja o suwerenności państwowej odwołująca się m.in. do Aktu 16 Lutego 1918 roku. We wrześniu tego samego roku uchwalono ustawy o samodzielności gospodarczej, a 7 grudnia zniesiono monopol partii komunistycznej.

Sprawa polska

Zniesienie monopolu KPL było już tylko usankcjonowaniem istniejącej sytuacji politycznej. W 1989 roku w kraju działał nie tylko Sąjūdis. Reaktywowano przedwojenne partie polityczne, m.in. Chrześcijańsko-Demokratyczną, Socjaldemokratyczną czy Związek Narodowców. Powstały Komitet Obrony Więźniów Politycznych i Partia Zielonych. Nieraz członkowie Sąjūdisu łączyli zaangażowanie w ruchu z członkostwem w którejś z partii. W opozycji do Sąjūdisu w listopadzie 1988 roku powstał ruch Jedinstwo, skupiający głównie przedstawicieli mniejszości narodowych, ostro sprzeciwiający się postulatom ruchu. Nie był jednak ruchem masowym i uchodził za całkowicie kontrolowany przez partię.

Relacje Sąjūdisu z mniejszościami były trudne, nieraz konfliktowe. Przedstawiciele innych narodowości tylko w niewielkim stopniu włączyli się w działalność ruchu. Wśród delegatów na zjazd założycielski znalazło się tylko 9 Polaków i 8 Rosjan. Dochodziło do spotkań działaczy Sąjūdisu i powstałego równolegle Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego Polaków (przekształconego następnie w Związek Polaków) na Litwie, ale nie pomogły one w przełamaniu wzajemnej nieufności.

Sąjūdis dążył od odbudowy państwowości w oparciu o pojmowany etnicznie naród litewski. Budziło to obawy Polaków, czy w tak rozumianym państwie otrzymają właściwe warunki dla rozwoju własnej kultury. Oczekiwali zagwarantowania praw kulturalnych, językowych i oświatowych np. w postaci autonomii. Działacze Sąjūdisu dopatrzyli się w zgłaszanych przez mniejszość polską żądaniach autonomii zagrożenia dla integralności państwa. Z kolei Polaków wileńskich irytowały powtarzane twierdzenia, że właściwie nie są oni Polakami, lecz spolonizowanymi Litwinami – pisze prof. Piotr Łossowski.

Napięcia między ludnością tytularną a mniejszościami zaprowadziły niektórych Polaków w szeregi Jedinstwa, chociaż kierownictwo ZPL odcinało się od ich działań. Jak zauważa badacz tego zagadnienia Vladas Sirutavičius Sąjūdis nie był w stanie sformułować programu, który byłby atrakcyjny dla Polaków. Zabrakło jego zdaniem wzajemnego zaufania i gotowości do współpracy między Sąjūdisem a ZPL, jak i gotowości do uznania ZPL za głównego reprezentanta polskiej społeczności.

Na początku września 1989 roku zdominowane przez komunistów rady zamieszkiwanych przez ludność polską rejonów solecznickiego i wileńskiego proklamowały na ich terenie „Polskie Rejony Narodowościowe”. Decyzje te zostały uchylone przez Radę Najwyższa już po kilku tygodniach. Uchwalona później ustawa o mniejszościach narodowych, wprowadzająca dodatkowe regulacje dotyczące publicznego używania języka mniejszości nie satysfakcjonowała ZPL. Spór wokół sytuacji Polaków i statusu zamieszkałych przez nich rejonów miał się przeciągnąć na kolejne lata już po odzyskaniu niepodległości.

Działacze Sąjūdisu z uwagą śledzili wydarzenia poza granicami Związku Sowieckiego w przełomowym 1989 roku. 4 czerwca odbyły się wybory do Sejmu „kontraktowego”, a 9 listopada runął berliński mur. Sąjūdisowcy poszukiwali kontaktów ze środowiskami opozycyjnymi w krajach bloku socjalistycznego, w tym w Polsce. Udało się nawiązać relacje z Obywatelskim Klubem Parlamentarnym w polskim Sejmie, które później zaowocują gestami poparcia ze strony polskich posłów, gdy zagrożona będzie litewska niepodległość.

Radykalne decyzje

W obliczu coraz głośniejszych żądań niepodległościowych ze strony Sąjūdisu zmiany następowały także w samej partii komunistycznej. Na XX zjeździe KPL w dniach 19-22 grudnia 1989 roku zdecydowano o zerwaniu więzów z KPZS. W rezultacie powstała niezależna KPL z Algirdasem Brazauskasem na czele, a w odnowionym Biurze Politycznym KC znaleźli się także ludzie związani z Sąjūdisem, m.in. Ozolas i Prunskienė.

Zbliżały się wybory do Rady Najwyższej. W przedwyborczym programie znalazły się zapowiedzi działań na rzecz „niezwłocznej” i „bezwarunkowej” obudowy niepodległego państwa. Wiadomo było, że Zjazd Deputowanych Ludowych pracował nad poprawkami do Konstytucji ZSRS, które mogłyby zahamować niepodległościowe dążenia w republikach. Mieliśmy coraz mniej czasu i musieliśmy działać coraz szybciej. Musieliśmy być pewni, że nadchodzące wybory wyłonią Radę Najwyższą, której członkowie będą zdolni do podjęcia radykalnych decyzji – wspomina Landsbergis.

Wybory, które odbyły się 24 lutego 1990 roku, przyniosły sukces Sąjūdisowi. Dokładna skala zwycięstwa jest trudna do oszacowania, bo niektórzy kandydaci KPL również mieli poparcie ruchu. Można jednak przyjąć, że Sąjūdis mógł liczyć łącznie na 101 spośród 141 deputowanych. Ruch poparł m.in. kandydatów ZPL Medarda Czobota i Czesława Okińczyca. Zwycięstwo wyborcze otwierało drogę do proklamowania niepodległości. Podstawową pracę w przygotowywaniu dokumentów o przywróceniu niepodległości Litwy wykonał Klub Deputowanych Sąjūdisu – pisze politolog Adas Jakubauskas. Idea zrzeszenia deputowanych ruchu w jeden klub została zaczerpnięta od „Solidarności”.

11 marca 1990 roku, dzień po inauguracji nowo wybranej Rady Najwyższej na jej przewodniczącego został wybrany Vytautas Landsbergis. Tego samego dnia Rada podjęła uchwałę o przywróceniu państwowości Litwy. Powołano rząd, w którym funkcję premiera objęła Kazimira Prunskienė. Obok ministrów wywodzących się z niezależnej KPL szereg resortów objęli także reprezentanci Sąjūdisu. Choć cel, który stawiał sobie Sąjūdis został osiągnięty, Litwę czekało teraz kilkanaście trudnych miesięcy, w czasie których miało dojść do otwartej konfrontacji z władzami sowieckimi w Moskwie. Chociaż droga, którą przez te wszystkie lata kroczyliśmy była pełna zdradzieckich pułapek, chociaż dojście do celu kosztowało wiele wysiłku, wiele łez, wiele krwi i poświęcenia, to była to jednak nasza „droga wolności”. I zdecydowaliśmy się nią pójść – wspominał później Vytautas Landsbergis.

Przeczytaj także:  Wieczorem stała się po prostu Litwą. Rocznica 11 marca 1990 roku

Sąjūdisowskiej frakcji w Radzie Najwyższej (która przekształcona została w Sejm odrodzonej Litwy) nie udało się utrzymać jedności do końca kadencji. Wkrótce pojawiła się wewnątrzsąjūdisowska opozycja. Nie wszyscy akceptowali styl kierowania Radą przez Landsbergisa. Z przywódcą ruchu poróżnił się m.in. Arvydas Juozaitis, który nie przyjął propozycji objęcia wysokiego stanowiska w litewskiej dyplomacji.

Sąjūdis wkroczył w nową, zupełnie inną, pluralistyczną rzeczywistość polityczną. Musiał konkurować z nowo powstałymi siłami politycznymi, ale przede wszystkim z dawną KPL, która przekształciła się w Litewską Demokratyczną Partię Pracy i przeszła na pozycje socjaldemokratyczne. Lewica występowała w imieniu ludzi, którzy czuli się poszkodowani transformacją gospodarczą narzuconą przez rządy Sąjūdisu.

W 1992 roku odbyły się pierwsze wybory parlamentarne w niepodległej już Litwie. Ruch tym razem musiał uznać zwycięstwo postkomunistów. Rok później działacze głównego nurtu Sąjūdisu z Landsbergisem na czele zdecydowali o powołaniu partii – Związku Ojczyzny, która istnieje do dziś, a kieruje nim wnuk przywódcy ruchu Gabrielius Landsbergis.

Przeczytaj także:  Gabrielius Landsbergis – przyszły premier Litwy?

***

Według mnie Sąjūdis nie miał określonego początku, jak i nigdy nie będzie miał ostatecznego końca, ponieważ ucieleśnia ducha Litwy – pisał po latach Vytautas Landsbergis. Chyba trochę na wyrost, bo historia Sąjūdisu jako masowego ruchu społecznego już się zakończyła. Sama organizacja jeszcze istnieje, ale jak mówią złośliwi, został już po niej tylko szyld na budynku przy placu Katedralnym, gdzie przez lata ruch miał swoją siedzibę.

Hipotekę Sąjūdisu obciąża porażka w wyborach w 1992 roku, gdy jego przywódcy nie zdołali znaleźć właściwego języka, którym mogliby wytłumaczyć obywatelom konieczność trudnych reform ekonomicznych. Kierownictwo Sąjūdisu – wbrew deklaracjom – nie zawsze potrafiło (nie chciało?) powściągać tendencje nacjonalistyczne w swoich szeregach, co wpłynęło na relacje organizacji z mniejszościami narodowymi. Zabrakło dobrej woli w stosunkach z Polakami, choć i liderzy polskiej społeczności nie byli w tym sporze bez winy. Skutki tamtych nieporozumień odczuwane są do dziś.

Ale zasługi Sąjūdisu są nie do przecenienia. Autorzy „Historii Litwy” napisali, podsumowując ten etap w historii kraju: Sąjūdis cieszył się poparciem całego narodu i jednocześnie był źródłem jego siły i mocy. Dzięki sprzyjającym okolicznościom i niezbrojnej walce Sąjūdis zjednoczył różne warstwy społeczne i doprowadził Litwę do wolności, tym samym przyczyniając się w sposób znaczący do rozpadu ZSRR i całego systemu komunistycznego. I trudno nie przyznać im racji.

 

Korzystałem z następujących publikacji:

  • Bumblauskas A., Eidintas A., Kulakauskas A., Tamošaitis M., Historia Litwy, Wilno 2013
  • Jakubauskas A., Sajūdis a Partia Komunistyczna Litwy [w:] „Środkowoeuropejskie Studia Polityczne”, Tom 2, Poznań 2005, s. 107-122
  • Landsbergis V., Lithuania, independent again, Seattle 2000
  • Landsbergis V., Nasz patriotyzm, ich szowinizm? Rozmawia Mariusz Maszkiewicz, Toruń 2011
  • Łossowski P., Litwa, Warszawa 2001
  • Rachuba A., Kiaupienė J., Kiaupa Z., Historia Litwy. Dwugłos polsko-litewski, Warszawa 2008
  • Sirutavičius V., Litewski Ruch na rzecz Przebudowy „Sąjūdis” i Związek Polaków na Litwie: między konfliktem a poszukiwaniem porozumienia (rok 1989 – początek 1990) [w:] „Politeja”, nr 2 (16), „Studia litewskie” (red. K. Korzeniewska, A. Jokubaitis, A. Pukszto), Kraków 2011, s. 337-352

oraz materiałów internetowych: alkas.lt, delfi.lt, kgbveikla.lt, valstybingumas.lt, xxiamzius.lt i innych.

 

Zdjęcie tytułowe: Obchody rocznicy odzyskania niepodległości (16 lutego 1988 r.). Drugi od lewej Vytautas Landsbergis-Žemkalnis, trzeci Vytautas Landsbergis. Zdj. Jonas Juknevičius / Litewskie Archiwum Państwowe.

Polub nas na Facebooku!