Między polityką, ideologią a interpretacją historii. Konflikty o pomniki sowieckie w Europie Środkowo-Wschodniej

-

Konflikt o pomnik marszałka Iwana Koniewa w Pradze, który został niedawno zdemontowany, jest jednym z frontów walki o historię pomiędzy Rosją a krajami Europy Środkowo-Wschodniej. Liczne przykłady napięć w relacjach między Moskwą a Pragą, Warszawą, Rygą czy Tallinnem pokazują także, że temat jest ciągle aktualny i wywołuje wielkie emocje.

Po odzyskaniu niepodległości lub niezależności przez kraje Europy Środkowo-Wschodniej rozpoczął się proces weryfikacji i reinterpretacji historii, która bardzo często jest rozbieżna z wcześniejszą narracją komunistyczną i obecnie prowadzoną przez władze rosyjskie. Na początku kwietnia 2020 roku został zdemontowany pomnik marszałka Iwana Koniewa, który dowodził operacją wyzwolenia Pragi w 1945 roku, a w 1956 roku kierował wojskami tłumiącymi powstanie na Węgrzech. Wywołało to ostry spór na linii Moskwa-Praga. Był to kolejny poważny spór o pomnik pomiędzy Moskwą a krajami Europy Środkowo-Wschodniej. Na moje pytania o debatach, kontekstach i przyczynach sporów wokół sowieckich pomników, odpowiedzieli eksperci z Czech, Białorusi, Łotwy i Estonii.

Dla lepszego zrozumienia powracających ostrych i emocjonalnych debat i sporów o interpretację historii, w tym właśnie znaczenie pomników, niniejszą analizę należałoby uzupełnić i skonfrontować z rosyjskim punktem widzenia. Ponieważ temat jest złożony i obszerny, rosyjska perspektywa zostanie przybliżona w oddzielnym tekście na łamach Przeglądu Bałtyckiego.

Przeczytaj także:  Między polityką, ideologią i interpretacją historii. Rosyjskie media wobec Europy Środkowo-Wschodniej

CZECHY

Na pytania o sytuację w Czechach odpowiada mgr Michael Škvrňák, socjolog, doktorant Uniwersytetu Karola w Pradze, do niedawna analityk Czeskiego Radia.

Czy mógłby Pan przybliżyć obecny konflikt o pomnik Koniewa w Pradze? Jaką rolę odegrał on w historii Pragi i Czech? Jakie są reakcje władz rosyjskich i Ambasady Federacji Rosyjskiej, a jakie władz miasta i rządu czeskiego? Dlaczego pomnik zdemontowano i jak to może wpłynąć na przyszłe relacje czesko-rosyjskie?

Niedawne zdemontowanie pomnika Koniewa w Pradze to wynik długiej debaty dotyczącej znaczenia pomników upamiętniających Armię Czerwoną i jej udziału w wyzwoleniu Pragi. Pierwsze debaty na temat zdemontowania pomnika Koniewa miały miejsce już w latach 90. XX wieku, kiedy demontowano inne pomniki związane z ustrojem komunistycznym. Jednak w 2018 roku zmieniła się tylko tablica opisująca postać marszałka Koniewa. Oryginał przedstawia Koniewa jako „dowódcę pierwszego frontu ukraińskiego, który 9 maja 1945 roku uratował Pragę przed zniszczeniem”. Nowa tablica skorygowała informację o wpływie Armii Czerwonej podczas końcowego etapu wojny, mówi już o oddziałach Koniewa jako o „pierwszych, które weszły do Pragi” i wspomina o zaangażowaniu Koniewa w tłumienie powstania węgierskiego w 1956 r., budowaniu muru berlińskiego oraz inwazji na Czechosłowację w 1968 r. W końcu powtarzające się niszczenie pomnika przez wandali przyczyniło się do ostatecznej decyzji o jego usunięciu, co udało się podczas stanu wyjątkowego wprowadzonego podczas pandemii koronawirusa.

Chociaż nie ma wątpliwości co do wkładu Armii Czerwonej w klęskę nazistowskich Niemiec, to udział w wyzwoleniu Pragi reżim komunistyczny przeceniał. Oddziały Koniewa wkroczyły do Pragi 9 maja. Ale większość niemieckich wojsk odeszła z Pragi już 8 maja po niemieckiej kapitulacji, uzgodnionej między generałem niemieckich wojsk w Pradze i Czeską Radą Narodową, organizacją stojącą na czele Powstania Praskiego trwającego od 5 maja. W momencie przybycia wojsk Koniewa zostały zatem w Pradze tylko fanatycy SS. Całą sprawę jeszcze bardziej komplikuje fakt, że Powstaniu Praskiemu pomogły jednostki „własowców”, Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej, rosyjskich kolaborantów z nazistami, którzy pomogli powstaniu, żeby poprawić swój wizerunek w oczach Amerykanów, a do których strefy w końcu wycofali się.

Demontowanie pomnika nie pozostało bez reakcji ze strony rosyjskiej. Oprócz oświadczenia z ambasady, Rosja wszczęła postępowanie karne przeciw Ondřejowi Kolářowi, burmistrzowi dzielnicy Pragi 6, gdzie stał pomnik. Z powodu pogróżek Kolář razem z burmistrzem Pragi Zdeňkem Hřibem, który m.in. wymusił zmianę nazwy placu, na którym znajduje się ambasada Federacji Rosyjskiej, na Plac Borisa Niemcowa, i burmistrzem dzielnicy Praga-Řeporyje Pavlem Novotným otrzymał ochronę policji. Kolář otrzymał ochronę ponownie, pierwszy raz był już chroniony przez policję na jesieni 2019 roku, gdy rada dzielnicy zdecydowała o usunięciu pomnika. Tym razem cała sprawa jest powiązana z artykułem z tygodnika Respekt, który twierdził, że do Pragi przybył agent tajnych służb rosyjskich z walizką z rycyną, a który stanowi zagrożenie dla wspominanych burmistrzów. Cała sprawa jest jednak nietransparentna i nie da się jednoznacznie powiedzieć, czy chodzi o uzasadnione obawy czy raczej ktoś kogoś wodzi na nos.

Czy konflikt o pomnik wywołał dyskusje na temat interpretacji historii wśród czeskich polityków i historyków? Jak reagują na fakt demontażu pomnika mieszkańcy Pragi i dzielnicy Praga 6?

Myślę, że wśród historyków interpretacja końca II wojny światowej jest jasna. Jeżeli coś wywołuje dyskusje to działania polityków, szczególnie lokalnych polityków, którzy zdecydowali się robić politykę zagraniczną. Czasami dość skandalicznie, jak w przypadku Pavla Novotnégo, na którego plany wybudowania pomnika „własowcom” oczywiście reagowała rosyjska ambasada, według której pomnik naruszałby międzynarodowe umowy o zakazie przedawnienia zbrodni wojennych. Następnie Novotný na Twitterze opublikował teatralny list do Putina pełny inwektyw, w którym pisze, że Řeporyje to niezależna dzielnica Pragi, która będzie decydować o swoich sprawach sama.

Trzeba jeszcze zrozumieć, że za sprawą pomników leży głębsza kwestia dotycząca pozycji Czech w Europie lub podziału między Zachodem i Wschodem. O ile reżim komunistyczny podkreślał rolę ZSRR i milczał o wyzwoleniu zachodnich Czech przez wojska amerykańskie, to obecnie możemy obserwować przypominanie udziału USA. Na przykład od 1990 roku corocznie miasto Pilzno organizuje Święto Wolności, w którym świętowane jest wyzwolenie miasta przez Amerykanów, podczas gdy w miastach wyzwolonych przez Armii Czerwoną świętowanie końca wojny jest raczej skromne.

Przeciw demontażu pomnika protestowało kilkadziesiąt osób, przeważnie zwolenników Partii Komunistycznej i aktywistów skrajnej prawicy. Jednak większość nie jest mieszkańcami Pragi 6. Generalnie z tej sytuacji korzystają obie strony sporu, lokalni politycy pokazują swoją determinację w przeciwstawianiu się Rosji, Rosja wykorzystuje sytuację, aby pokazać, że jej przeciwnicy są faszystami, bo kto inny by demontował pomniki żołnierzy walczących przeciwko faszystom?

Jak wyglądała sprawa pomników sowieckich w Czechosłowacji po 1948 roku i jak reagowali na to mieszkańcy np. Pragi?

Pomniki sowieckie w Czechosłowacji można podzielić na dwie kategorie: pomniki przywódców ZSRR i pomniki poległych żołnierzy Armii Czerwonej z II wojny światowej. Podczas gdy pomniki należące do drugiej kategorię pozostały, to pomniki Stalina zostały usunięte w latach 60. XX wieku. Dotyczyło to i monumentalnego pomnika Stalina na praskiej Letné, gdzie obecnie stoi metronom. W przypadku innych przywódców ZSRR, szczególnie Lenina, doszło do usunięcia ich pomników dopiero po obaleniu reżimu komunistycznego.

Jak zmieniła się sytuacja po 1989 roku? Czy Czechy, jak Polska, masowo zmieniali nazwy ulic, demontowali pomniki? I czy wywoływało to podobne do obecnej reakcje ze strony Moskwy?

Po upadku reżimu komunistycznego Czesi demontowali pomniki związane z reżimem, szczególnie pomniki Lenina. Do zmian nazw ulic również doszło. Na przykład Aleja 7 listopada (rewolucja październikowa) zmieniła nazwę na Aleja 17 listopada (aksamitna rewolucja). Oprócz demontowania pomników powróciły pomniki pierwszego prezydenta Czechosłowacji Tomáša Garrigue Masaryka oraz symbole związane z tradycją demokratycznej Czechosłowacji.

Demontowanie pomników w latach 90. nie dotyczyło pomników upamiętniających udział wojsk Armii Czerwonej w II wojnie światowej. Chociaż i w ich przypadku doszło do kontrowersji. Najbardziej znany przypadek to pomalowanie pomnika sowieckiego czołgu w Pradze na kolor różowy, które przeprowadził artysta David Černý w 1991 roku. Lokalne władze praskie przemalowały czołg znowu na kolor zielony, ale grupa 15 posłów i posłanek na protest przeciw ściganiu Černégo pomalowała czołg ponownie na kolor różowy. Na miejscu powstał też improwizowany pomnik „własowców”. Cała sprawa zakończyła się usunięciem czołgu i przeniesieniem go do muzeum wojskowego.

Pomalowanie czołgu nie było ostatnim przypadkiem, kiedy pomnik wojsk sowieckich został zdewastowany. W kilku ostatnich latach takiego typu pomniki w wielkich miastach zostały oblane czerwoną farbą, w Brnie też ktoś namalował na pomniku serce w kolorach ukraińskiej flagi.

BIAŁORUŚ

Kwestię pomników sowieckich na Białorusi przybliża mgr Andrzej Tichomirow, historyk i kulturoznawca, absolwent Uniwersytetu Grodzieńskiego oraz  Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego, specjalizujący się w historii idei oraz polityce pamięci.

Białoruś stereotypowo uchodzi za jedną z najbardziej zsowietyzowanych republik byłego ZSRR. Jak wyglądała kwestia pomników sowieckich po zakończeniu II wojny światowej?

W okresie radzieckim na Białorusi głównym obiektem upamiętnienia były przede wszystkim wydarzenia i osoby związane z ruchem rewolucyjnym, partią komunistyczną, a po II wojnie światowej – z bohaterami wielkiej wojny ojczyźnianej, ofiarami wśród ludności cywilnej, bohaterstwem narodu białoruskiego podczas wojny. W okresie dwudziestolecia międzywojennego istniała oczywista różnica pomiędzy terenami, należącymi do Białoruskiej SRR oraz znajdującymi się w granicach II Rzeczypospolitej.

W czasach radzieckich niewątpliwie na pierwszy plan wysuwały się pomniki Włodzimierza Lenina (które do dziś istnieją prawie w każdej większej miejscowości) oraz Józefa Stalina (te zostały zdemontowane do początku lat 60. XX wieku). Po 1964 roku – kiedy to w całym Związku Radzieckim zaczęto masowo świętować zakończenie wielkiej wojny ojczyźnianej 9 maja oraz zajmować się upamiętnianiem związanych z nią wydarzeń, na Białorusi pojawiają się liczne pomniki oraz całe kompleksy memorialne (najsłynniejsze to – pomnik w Twierdzy Brzeskiej oraz na miejscu spalonej wsi Chatyń pod Mińskiem). W Mińsku został postawiony pomnik bohaterów getta, nawet z napisami w języku jidysz, ale później napis został zamieniony. W ZSRR w zasadzie wszystkie pomniki związane z ofiarami Holokaustu starano się określić jako upamiętnienie „zwykłych” mieszkańców bez podawania narodowości.

Brześć. Fragment pomnika “Twierdzy – bohatera ZSRR”. Zdj. Mirosław Jankowiak.

W zachodnich regionach Białorusi po 1945 roku niektóre pomniki po tzw. „czasach polskich” (w taki sposób miejscowi określali lata 20. i 30. XX w.) zachowano w dużej mierze dzięki miejscowym społecznościom: tak się stało z popiersiem Elizy Orzeszkowej. W większości przypadków pomniki związane z wydarzeniami wojny 1920 roku oraz inne zostały zniszczone albo w okresie 1939–1941, albo ostatecznie po 1945 roku.

Po 1945 roku powstają monumentalne pomniki poświęcone wielkim postaciom kultury białoruskiej: Franciszkowi Skarynie w Połocku, pisarzom Jance Kupale i Jakubowi Kołasowi w Mińsku oraz w niektórych innych miejscowościach. W latach 70. i 80. coraz więcej jest tablic pamiątkowych oraz innych mniejszych form. W drugiej połowie lat 80. i na początku lat 90. na fali odrodzenia narodowego powstają formy upamiętnień nieoficjalnych, nie związanych z wyraźną sankcją władz komunistycznych. Wśród nich „pomnik ludowy” w lesie Kuropaty pod Mińskiem w miejscu masowego rozstrzeliwania ludności w okresie represji stalinowskich. W roku 1990 w Grodnie na cmentarzu wojskowym został również ustawiony pomnik ofiar zbrodni katyńskich oraz pomniki żołnierzy polskich poległych w 1920 i 1939 roku.

Co zmieniło się w polityce wobec pomników po odzyskaniu przez Białoruś niepodległości w 1991 roku? Czy Białoruś to rzeczywiście skansen postsowiecki?

Po odzyskaniu niepodległości w 1991 roku kwestia upamiętnień odeszła na drugi plan w obliczu dużych kłopotów ekonomicznych i kryzysu politycznego w połowie lat 90. Część pomników z okresu komunistycznego została zdemontowana – np. popiersia Karola Marksa i W. Lenina przed dawnym budynkiem KC Komunistycznej Partii Białorusi (obecnie jest to budynek Administracji Prezydenta), jednak w większości przypadków pomniki Lenina w kraju pozostały, co budzi ogromne zainteresowanie osób z zewnątrz. Często z tego powodu Białoruś określana jest jako „skansen radziecki” czy „skansen komunistyczny”. Warto jednak pamiętać, że dla sporej części ludności pomniki te nie maja już tego znaczenia semantycznego czy też emocjonalnego jak kiedyś. Wiele młodszych osób wcale nie ma pojęcia kim był Lenin. Z reguły sam fakt pozostawiania tych pomników tłumaczy się w mediach tym, że jest to spuścizna historyczna i powinna ona pozostać. W niewielkich miejscowościach w ostatnich latach nawet usunięto pomniki Lenina, często o wątpliwej estetyce, ale nie wzbudza to większego zainteresowania mediów czy społeczeństwa. Dla innych grup obywateli obecność pomników z okresu komunistycznego jest raczej świadectwem poprzednio dominującej ideologii lub nawet też kolonializmu rosyjskiego.

Po 1991 roku na Białorusi pojawiają się nowe pomniki związane z okresem II wojny światowej, np. pomnik radzieckich pograniczników w Grodnie, poświęcony walkom w 1941 roku. Najwięcej uwagi po 2000 roku poświęcono kompleksowi „Linia Stalina” pod Mińskiem, gdzie „odtworzono” fragment instalacji obronnych z lat 1940–1941 i ustawiono tam popiersie Stalina (2005). Nieco wcześniej, w 2000 roku w mieście Świsłocz, niedaleko granicy z Polską odnowiono popiersie Stalina, które zostało postawione w centralnej alei miasta obok pomników Lenina, Romualda Traugutta i żołnierzy, którzy zginęli podczas wojny w Afganistanie. Ważnym elementem w polityce pamięci Białorusi są też pomniki związane z ofiarami II wojny światowej. Został odnowiony pomnik mińskiego getta (tzw. „Jama”) w 2000 roku. W okresie 2002–2019 prowadzono prace związane z upamiętnieniem ofiar nazistowskiego obozu śmierci Trościeniec pod Mińskim. Podczas otwarcia jednej z części tego kompleksu obecni byli prezydenci Białorusi, Niemiec i Austrii (2018). Otwarcie kompleksu w Trościeńcu świadczy o potrzebie władz Białorusi połączenia własnej narracji historycznej z ogólnoeuropejską, szczególnie w kwestii upamiętnienia ofiar II wojny światowej.

Po 1991 roku na Białorusi postawiono pomniki związane z dużo wcześniejszym okresem historii – Wielkim Księstwem Litewskim oraz Rzeczpospolitą. Wśród nich warto powiedzieć o pomnikach wielkiego księcia Olgierda w Witebsku, wielkiego księcia Giedymina w Lidzie oraz Tadeusza Kościuszki w Mereczowszczyźnie. Pomnik Kościuszki został całkowicie sfinansowany ze składek osób prywatnych z Białorusi oraz przedstawicieli diaspory białoruskiej z całego świata.

Miejsce masowych mordów w Kuropatach stało się ważnym elementem pamięci społecznej i wszelkie próby władz niszczenia tego miejsca (rozbudowa obwodnicy, pozwolenie na budowę restauracji obok uroczyska, usuwanie krzyży w 2019 roku) wzbudzają protesty wielu aktywistów. W 2019 roku został ustawiony pomnik, uzgodniony z władzami, co poniekąd jest potwierdzeniem uznania przez nie tego, że w tym miejscu leżą ofiary represji komunistycznych (przez wiele lat próbowano negować ten fakt).

Czy na Białorusi, jak w przypadku Estonii czy Polski, możemy mówić o konfliktach na linni Mińsk-Moskwa wywoływanych w związku z pomnikami?

W zasadzie na poziomie międzypaństwowym nie było konfliktów pomiędzy Białorusią a Rosją w sprawie pomników czy też szeroko rozumianej polityki historycznej. Na Białorusi zachowały się w większości pomniki z okresu radzieckiego, radzieckie nazwy ulic i placów, a koncept „wielkiej wojny ojczyźnianej” jest składową częścią „ideologii państwowej” i kultywowanej pamięci historycznej. W związku z tym władze rosyjskie w zasadzie nie mają powodów do protestów. Mimo tego, że dla części nastawionych prorosyjsko mieszkańców Białorusi obecność nowych pomników wielkich książąt czy Tadeusza Kościuszki jest pewnym problemem, otwartych protestów w tej sprawie nie było. W 2019 roku władze Grodna zdecydowały się usunąć pomnik Wasilija Czapajewa – bohatera wojny domowej w Rosji. Pomnik powstał dopiero w 1981 roku i był wykonany z niezbyt trwałych materiałów, po latach miał juz niezbyt estetyczny wygląd. Planuje się przekazanie pomnika do muzeum i znalezienia dla niego nowego miejsca. Pomnikiem opiekowała się miejscowa diaspora czuwaska (Czapajew był Czuwaszem) i w pewnym stopniu stał się ważnym miejscem pamięci dla tej grupy. Po nagłośnieniu sprawy w mediach władze Grodna musiały tłumaczyć sytuację ambasadzie Rosji, a komunikat rosyjskiego MSZ był utrzymany w spokojnym stylu, gdyż ostatecznie przyznano rację władzom miejskim.

Jak wygląda kwestia polskich pomników i cmentarzy na Białorusi?

Pomniki i cmentarze polskie na Białorusi, szczególnie z okresu II wojny światowej, są zachowane, niektóre zostały odnowione również z pomocą wojska białoruskiego, np. w Słonimiu. Istnieje problem z upamiętnianiem żołnierzy AK, ponieważ do dziś toczą się dyskusje na ten temat wśród historyków białoruskich. Pomniki akowców, często ustawiane prywatnie, są obiektem wandalizmu i czasem jest to nagłaśniane w mediach.

Ogólnie można powiedzieć, że kwestia pomników na Białorusi jest dość złożona: zasadniczo różne grupy społeczne mają „swoje” miejsca pamięci. Część tych pomników rzeczywiście jednoczy społeczeństwo – szczególnie pomniki ofiar II wojny światowej i cmentarze, część zaś wzbudza pewne kontrowersje. Jeśli chodzi o wyraźny konflikt pamięci, to są to niewątpliwie Kuropaty oraz inne miejsca, gdzie pochowano ofiary represji komunistycznych. Choć w ostatnich latach ze strony władz są wyraźne sygnały wzywające do zgody w tej sprawie. Mimo braku wyraźnej „dekomunizacji” przestrzeni publicznej (pomników, toponimiki), Białoruś powoli buduje własną „politykę historyczną” i coraz częściej odwołuję się do spuścizny nieradzieckiej.

Przeczytaj także:  Martin Klähn: by dekomunizować, trzeba mieć większość

ŁOTWA

O pomnikach sowieckich na Łotwie mówi dr Kaspars Zellis, historyk pracujący na Uniwersytecie Łotewskim w Rydze, specjalizujący się w historii XX wieku, szczególnie w historii propagandy i zagadnieniach pamięci zbiorowej na Łotwie.

Jak wyglądała kwestia sowieckich pomników w czasach Łotewskiej SRR?

Sytuacja z pomnikami sowieckimi na Łotwie ma odmienny charakter niż w innych krajach byłego Układu Warszawskiego. Pomniki stawiane w czasach sowieckich miały przekaz integracyjny: pokazać rewolucyjną przeszłość narodu łotewskiego, wzmocnić mit o tym, że historię sowieckiej Łotwy w 1919 roku przerwała Łotwa burżuazyjna, opierająca się na państwach Ententy i innych kontrrewolucyjnych krajach jak Estonia, Polska i in. Pomniki postawione w łotewskich miastach w latach 20. i 30. XX wieku, upamiętniające walkę o niepodległość, demontowano. W niektórych miejscowościach, jak na przykład w Rzeżycy (Rēzekne) na miejscu pomnika Latgales Māra (Łatgalska Mara, Zjednoczeni dla Łotwy – przyp. aut.) postawiono pomnik Lenina. W innych miejscowościach na miejscu tych pomników stawiano obiekty przyrodnicze. Pomniki upamiętniające wojnę o niepodległość usuwano, a stawiano w ich miejsce pomniki rewolucyjnej przeszłości Łotwy. Tak na Cmentarzu Matīsa w Rydze na miejscu rozstrzelania w 1921 roku dziewięciu łotewskich komunistów zainstalowano tablicę upamiętniającą rewolucjonistów. W mieście Valmiera postawiono pomnik rozstrzelanych valmierskich komsomolców. W centrum Rygi w 1960 roku w Parku Komunardów (łot. Komunara Laukums, obecnie Esplanāde – przyp. red.) utworzono aleję bohaterów z popiersiami łotewskich komunistów.

Szczególne znacznie w okupowanej Łotwie miały miejsca pamięci poświęcone strzelcom łotewskim z I wojny światowej. O ile w niepodległej Łotwie uważano ich za zwiastunów narodowego ducha Łotyszy i żołnierzy walczących o wolność, to sowiecka ideologia zmieniła ich charakter – zrobiła ze strzelców żołnierzy walczących o sowiecką Łotwę. W 1970 roku w centrum Rygi postawiono pomnik łotewskich czerwonych strzelców, który faktycznie przez 20 lat służył jako reprezentacyjne miejsce sowieckiego reżimu na Łotwie. Kompleks Cmentarza Braterskiego w Rydze, gdzie byli pochowani i strzelcy, i walczący o niepodległą Łotwę został rozbudowany o część z żołnierzami sowieckimi, pozwalając tym samym na wykorzystywanie Cmentarza Braterskiego podczas świąt sowieckiej Łotwy.

Większość pomników postawionych głównie w latach 60. i 70. XX wieku poświęcona była wydarzeniom II wojny światowej. Tutaj przede wszystkim trzeba wspomnieć utworzenie monumentów na miejscach pochówku żołnierzy sowieckich, a w miastach – „wyzwolicielom” tychże miast. Pojawiły się także pomniki poświęcone ofiarom nazistowskiego terroru. Szczególnie ważny jest tutaj kompleks obozu Salaspils (1967 rok), który jest jednym z największych takiego typu pomników w Europie. Narracja o obozie Salaspils uzupełniona została o narrację propagandy sowieckiej (zawyżona liczba ofiar, zawyżona liczba ofiar torturowanych przez nazistów). W ten sposób stał się jednym z kluczowych miejsc pamięci w okupowanej Łotwie. Tutaj odwiedzającym trzeba było wyjaśnić, od kogo uratowała naród łotewski Armia Czerwona.

Jeżeli chodzi o tendencje stawiania i stosunku do pomników, to było różnie. Pomniki sowieckie stawiano przede wszystkim z myślą o pokoleniu, które wyrosło już po wojnie, które nie miało utrwalonej pamięci o niepodległej Łotwie, o terrorze reżimu sowieckiego, o II wojnie światowej. Pomniki te faktycznie spełniały rolę katalizatorów tego, czego nauczano w szkołach, co pokazywano w telewizji i w kinie, o czym można było przeczytać w książkach i gazetach.

Odnośnie stosunku na Łotwie do pomników sowieckich – była strona oficjalna, wzmacniana sowieckimi ceremoniami w związku z odbywającymi się świętami sowieckimi, przyjmowanie do młodzieżowej organizacji komunistycznej itd. Ale są też świadectwa ukazujące wybuchy przeciwko tej wizji pamięci – na przykład pod koniec lat 60. XX wieku KGB zanotowało, że młodzież wieczorem w dniu wszystkich świętych zapala świece pod pomnikiem pierwszego prezydenta Łotwy Jānisa Čakste, który został zasłonięty elementami krajobrazowymi na cmentarzu w Rydze. W czasach sowieckich było także widoczne podejście ironiczne wobec pomników Lenina, który znajdował się w każdym centrum rejonowym na Łotwie, oraz w stosunku do pomników wyzwolicieli.

Jak zmieniła się sytuacja po 1991 roku, jak wygląda polityka władz łotewskich? Jakie są reakcje społeczeństwa wobec tej polityki?

Na początku lat 90. XX wieku najpierw usunięto pomniki Lenina, co odbyło się bez żadnych incydentów. Na początku lat 90. na prowincji usunięto także niektóre pomniki żołnierzy sowieckich – wyzwolicieli, ale ich liczba była niewielka. W 1994 roku, w podpisywanej umowie pomiędzy Łotwą i Rosją o opiece socjalnej rosyjskich weteranów wojennych i ich rodzin został dodany paragraf, zgodnie z którym Łotysze zobowiązali się do opieki nad miejscami pochówku żołnierzy sowieckich i miejsc pamięci. Umowa ta zawiera jednak niejasny termin, co należy uznawać za miejsce pamięci. W latach 90. usunięto także pomniki żołnierzy Armii Czerwonej w miastach Kieś (Cēsis), w Jełgawie. W innych miastach usuwanie pomników zetknęło się z niewielkimi protestami konserwatywnie nastawionej społeczności rosyjskojęzycznej. Jednak sprzeciwu ze strony Rosji nie było.

Sytuacja zmieniła się po dojściu do władzy W. Putina i rozpoczęciu nowej polityki historycznej i polityki wobec rodaków. Od lat dwutysięcznych można zauważyć, że pomniki sowieckie służą jako miejsce spotkań rosyjskojęzycznych mieszkańców Łotwy z okazji świętowania 9 maja, czego nie było wcześniej w latach 90. Usuwanie tych pomników spotyka się z komentarzami ze strony Moskwy o rehabilitacji nazizmu na Łotwie. W 2016 roku został usunięty pomnik sowieckich marynarzy, którzy zginęli w 1941 roku w mieście Limbaži. Reakcją była nota Ambasady Rosji, na którą odpowiedziano, że pomnik nie znajdował się w spisie miejsc pamięci Rosji.

Najbardziej jaskrawym przykładem w dyskusji o opiece nad pomnikami jest postawiony w 1985 roku Pomnik żołnierzy Armii Radzieckiej – wyzwolicieli radzieckiej Łotwy i Rygi z rąk okupantów niemiecko-faszystowskich (nazywany potocznie Pomnikiem Zwycięstwa – przyp. red.), przed którym 9 maja spotyka się rosyjskojęzyczna społeczność, aby świętować Dzień Zwycięstwa. Pomnik ten starali się już w 1997 roku zburzyć członkowie ultraprawicowej grupy Pērkonkrusts, ale szkody odnieśli sami pomysłodawcy zburzenia. Od początku lat 2000. mają miejsce regularne dyskusje (szczególnie kiedy zbliża się 9 maja) o usunięciu pomnika lub uzupełnieniu go o odpowiednią informację historyczną. Miała miejsce i inicjatywa obywatelska dotycząca usunięcia pomnika, która zetknęła się ze sprzeciwem łotewskiego MSZ, które poinformowało, że pomnik podlega ochronie zgodnie z umową z 1994 roku.

Warte uwagi jest to, że ten pomnik ma typowo etniczny charakter. Tak np. żołnierze 130 Łotewskiego Korpusu Strzelców, który walczył w składzie Armii Czerwonej w latach II wojny światowej, swoich zmarłych wspominają co roku w pierwszą sobotę sierpnia na Cmentarzu Braterskim w miejscowości Vietalva.

Przeczytaj także:  „Zburzcie wreszcie tego fallusa”. Jaki los czeka ryski Pomnik Zwycięstwa?

Czy w ostatnich latach miały miejsce konflikty o pomniki sowieckie na linii Ryga-Moskwa?

Wokół pomników na Łotwie nie było takich konfliktów, jak na przykład z „Aloszą” w Tallinnie (Brązowy Żołnierz, o czym dalej – przyp. red.). U nas także nigdy nie zachęcano do usuwania pomników i miejsc pochówku sowieckich żołnierzy. Kwestia ta jest uregulowana porozumieniem między Łotwą i Rosją z 2007 roku o statusie pochówków. Konflikt przede wszystkim ma miejsce w sferze medialnej, gdzie każdego roku stawiane jest pytanie o usunięcie Pomnika Zwycięzców w Rydze. O sytuacji w Limbaži już wspomniałem wcześniej. Jednym z punktów sporu jest pomnik więźniów obozu w Salaspils, który został rozszerzony w 2008 roku o nową ekspozycję, opierającą się o nowe badania na temat tego obozu nazistowskiego, które rozwiały część sowieckich mitów o Salaspilsie. Ze strony propagandy rosyjskiej, którą podłapała część rosyjskojęzycznych mediów na Łotwie, były mocne ataki oskarżające, że nowa wystawa ma na celu usprawiedliwienie i rehabilitację nazizmu we współczesnej Łotwie.

Czy w mediach łotewskich poruszane są kwestie pomników sowieckich w innych krajach, np. Estonii, Polsce czy ostatnio w Czechach w kontekście usunięcia pomnika Koniewa w Pradze?

Oczywiście, media całkiem często przybliżają sytuację wokół pomników wojennych w innych krajach. Stanowi to jeden z głównych katalizatorów do wznowienia dyskusji o sytuacji pomników sowieckich w Rydze i szeregu innych miast. Reakcja na te informacje jest niejednoznaczna, o ile w łotewskich mediach tego typu wiadomości przedstawiane są ze zrozumieniem, to nie można tego powiedzieć o reakcji mieszkańców rosyjskojęzycznych. Na Łotwie tak ułożyły się warunki, że najbardziej skomplikowaną kwestią nie jest sprawa pomników, a świętowanych dni, których nie ma w oficjalnym kalendarzu Łotwy. To już wspomniany wcześniej 9 maja, kiedy mamy Dzień Zwycięstwa i 16 marca – Dzień Pamięci Legionu, kiedy to odbywa się impreza związana z żołnierzami tzw. Legionu Łotewskiego, ludzi których w większości zmobilizowano pod koniec wojny do dwóch dywizji SS (15. i 19.), a które walczyły przeciwko Armii Czerwonej. Obydwa dni każdego roku wykorzystywane są w celu zwiększenia kapitału politycznego różnych partii politycznych i w celach dyskredytacji Łotwy na arenie międzynarodowej. O ile najnowsze sondaże dotyczące polityki historycznej ukazują na coraz większe zrozumienie tych dni, to nie można tego powiedzieć o dyskursie publicznym.

Przeczytaj także:  8 i 9 maja na Łotwie: zwycięstwo nadal dzieli

ESTONIA

Na pytania dotyczące kwestii pomników sowieckich w Estonii odpowiedział dr Heiko Pääbo, wykładowca Uniwersytetu w Tartu, dyrektor Studium Europy Środkowej i Wschodniej, Rosji i Eurazji w Instytucie Politologii im. Johanna Skytte. Specjalizuje się w zagadnieniach polityki pamięci w Estonii, w szczególności w analizie podręczników.

Jak wyglądała sytuacja z pomnikami sowieckimi w okresie Estońskiej SRR?

W okresie sowieckim władze usunęły pomniki symbolizujące niepodległą Estonię. Te związane z wojną o niepodległość (1918–1920) były szczególnie problematyczne, ponieważ była to wojna, w której Estończycy walczyli z bolszewikami. Pomniki takie zostały usunięte lub zniszczone w pierwszej kolejności. Niszczenie pomników było tylko jednym z elementów szerzej prowadzonej polityki pamięci przez Sowietów, a której celem było wymazanie estońskiej pamięci zbiorowej. Polityka ta obejmowała także zmianę nazw ulic i placów, usuwanie niektórych książek z użytku publicznego, wprowadzanie nowych ideologicznie poprawnych podręczników, narzucanie narracji przyjaznej wobec wizji radzieckiej i rosyjskiej, która przedstawiała Estończyków jako osoby pozbawione siły sprawczej pod rosyjską opieką i kierownictwem. Starych bohaterów narodowych usunięto lub zmieniono ich charakter, a wprowadzono nowych. Estońscy komuniści, którzy zostali straceni lub uwięzieni przez Republikę Estońską (np. tych, którzy w grudniu 1924 r. próbowali dokonać zamachu stanu z pomocą Moskwy) stali się nowymi bohaterami. Miało to pokazać Estończykom ich bezwarunkowe poparcie dla komunistów.

Pomniki Lenina i początkowo Stalina (te usunięto po jego śmierci) były wznoszone w całej Estonii. Ponadto stawiano pomniki ofiar II wojny światowej. Jako ofiary wojny określono jednak tylko tych walczących po stronie radzieckiej. Uszczegóławiając, niektóre pomniki zostały wzniesione w miejscach zbiorowych grobów żołnierzy radzieckich, inne dla upamiętnienia ludzi, którzy zostali zmobilizowani do Armii Czerwonej z miejscowych wsi lub miasteczek. Upamiętniono także ofiary nazistowskich okrucieństw, choć nacisk położono na bohaterskich żołnierzy a nie na bezradne ofiary. Nie jestem w stanie określić, ile pomników zostało wzniesionych, ale przestrzeń z pomnikami była systematycznie zmieniana w czasach sowieckich. Nieprawidłowe byłoby stwierdzenie, że np. Narwa ma więcej pomników sowieckich niż Tallinn lub Tartu, ponieważ ludność Narwy została prawie całkowicie zmieniona w czasach sowieckich. Polityka pamięci nie była prowadzona przez lokalne władze, ale z Moskwy, szczególnie na etapie, w którym miała miejsce czystka pamięci.

Pomniki sowieckie były używane, jak każdy inny pomnik dzisiaj, w celu upamiętnienia wydarzeń ważnych dla społeczeństwa. Zostały narzucone lokalnej kulturze pamięci i odbywały się wokół nich ceremonie publiczne. Kolejne pytanie dotyczy tego, jak szczerzy byli ludzie w czasach sowieckich, kiedy uczestniczyli w tych obchodach? Władze sowieckie nie dały ludziom dużego wyboru, czy chcą uczestniczyć w obchodach, czy nie. Aktywny udział w ceremoniach nie oznaczał zatem akceptacji dla tych pomników wśród społeczeństwa.

Podczas sowieckiej czystki przestrzeni związanej z pomnikami opinia publiczna nie była brana pod uwagę. Ze względu na stalinowski terror niewiele osób stawiało opór publicznie. Tak więc niektóre pomniki sowieckie zostały zniszczone przez dysydentów, ale ci ludzie zostali surowo ukarani za takie praktyki, a pomniki były stawiane ponownie.

W późnym okresie sowieckim większość ludzi traktowała już pomniki jako zwykłe obiekty w przestrzeni publicznej. Oczywiście dla niektórych osób były bardziej irytujące niż dla innych, ale nie było możliwe systematyczne niszczenie tych pomników. Dla porównania, dysydenci, którzy wznieśli trójkolorową flagę niepodległej Estonii, zostali uwięzieni (a mówię tutaj o okresie już po czasach stalinowskich). Zatem jaki rodzaj czynnych działań przeciwko pomnikom mogli prowadzić ci, których drażniły te posągi? Nie mogę zaprzeczyć, że prawdopodobnie niektórzy ludzie odczuwali szczęście i zadowolenie na ich widok, ale większość przyjmowała je po prostu jako coś, co zawsze było tam obecne.

Co się zmieniło po 1991 roku w polityce władz wobec pomników sowieckich?

Pomniki Lenina szybko zniknęły, niektóre z nich zostały przeniesione jako inicjatywa oddolna już w trakcie procesu przywracania niepodległości, np. w Tartu Lenina usunięto w 1990 r. Ostatni pomnik Lenina został usunięty w Narwie pod koniec 1993 r. (został przeniesiony na dziedziniec Zamku Hermanna – przyp. red.). Wiele pomników o charakterze ideologicznym usunięto lub powoli się rozpadają, ponieważ nikt już o nie nie dba. Jednak niektóre z nich są dziś wyeksponowane w parku sowieckich pomników w Estońskim Muzeum Historii, niektóre zostały wykorzystane do projektów artystycznych (np. głowa posągu Lenina została zastąpiona lampą elektryczną w Parnawie i posłużyła jako posąg przy wejściu do lokalnej galerii sztuki). Tablice pamiątkowe bohaterów komunistycznych zostały usunięte i schowane w magazynach muzeów lub zniknęły. Niektóre pomniki o mniej wyraźnym ideologicznym charakterze pozostały nietknięte.

Bardziej skomplikowana sytuacja ma miejsce w przypadku sowieckich pomników wojennych. Istnieje ponad 250 cmentarzy wojennych i grobów zbiorowych lub grobów osób, które zginęły w czasie II wojnie światowej jako żołnierze Armii Czerwonej. Wiele z nich wciąż stoi z różnych powodów. Po pierwsze, pomniki sowieckie zmobilizowanych do wojska mężczyzn z estońskich wiosek i miasteczek upamiętniają lokalne straty. Jednak nie stanowią już miejsca, wokół którego organizowanie są obchody. Wiele grobów wojennych podlega ochronie prawnej niezależnie od tego, w której armii służyli mężczyźni. Estonia podpisała umowę z Wielką Brytanią, Niemcami i Finlandią o opiece nad grobami wojskowymi, ale z Rosją taka umowa nie została zawarta. Chociaż ambasada rosyjska zapewnia fundusze na opiekę nad tymi zabytkami, wiele z nich jest w złym stanie, szczególnie w mniejszych wioskach lub odległych od centrów regionach. Niemniej są grobami wojennymi i dlatego w większości nikt ich nie niszczy. Chociaż zdarzyło się kilka przypadków wandalizmu.

Brązowy Żołnierz w Tallinnie. Zdj. Kazimierz Popławski

W większych miastach (Tallinn, Tartu, Narwa) istnieją pomniki z czasów II wojny światowej, i głównie to rosyjskojęzyczna mniejszość przynosi kwiaty i gromadzi się podczas uroczystości 9 maja. Przeniesiono tam również rosyjskie zwyczaje upamiętniania (np. wstążka Świętego Jerzego, mundury Armii Czerwonej, działania Pułku Nieśmiertelnych itp.). W Tallinnie taki punkt spotkań znajduje się przy tzw. Brązowym Żołnierzu (nazywany potocznie także „Aloszą”, oficjalnie Pomnik Wyzwolicieli Tallinna – przyp. red.), który został przeniesiony z centrum miasta na cmentarz wojskowy na obrzeżach miasta. Ta relokacja wywołała silne oburzenie w 2007 r., które zakończyło się zamieszkami w Tallinnie i północnej Estonii.

Przeniesienie pomnika podyktowane było również częstymi aktami wandalizmu i tym, że stał się głównym punktem zbornym sił radykalnych zarówno ze strony Estończyków, jak i rosyjskojęzycznych. O ile pierwsza grupa dążyła do usunięcia pomnika, próbując go nawet zniszczyć, to druga zmobilizowała masy do jego ochrony. W tej eskalacji rząd postanowił przenieść pomnik, aby usunąć go z oczu estońskich radykałów narodowych i utworzyć pomnik upamiętniający straty wojenne. Jednak, jak już wspomniałem, powstał w ten sposób pewien punkt zborny, w którym rosyjscy nacjonaliści przenoszą kremlowskie praktyki dotyczące propagandy pamięci. Niemniej jednak nie jest właściwe postrzeganie wszystkich ludzi, którzy przynoszą tam kwiaty 9 maja, jako podpisujących się pod propagandą Kremla. Wielu z nich jest także krytycznych i potępia te propagandowe działania. Chcieliby upamiętnić członków swojej rodziny, którzy zginęli podczas wojny.

Czy kwestia sowieckich pomników wywołała w przeszłości poważne kryzysy na linii Tallinn–Moskwa? Jak Estonia chciałaby unikać takich problemów w przyszłości?

Jak już wspomniałem, pomnik nie został zdemontowany ani usunięty, ale przeniesiony. Pozostał w jednym kawałku i jest w pełni funkcjonalny i wykorzystywany przez osoby, które uważają uroczystość 9 maja za ważną. Chociaż Rosja próbowała rozpropagować fałszywe informacje, że rząd estoński chce zniszczyć pomnik także po jego przeniesieniu. Rząd rosyjski sformułował przekaz w ten sposób, że pomnik uratowano przed zniszczeniem tylko z powodu rosyjskiej presji. To było kłamstwo, ale wielu rosyjskojęzycznych mieszkańców początkowo uwierzyło w to kłamstwo.

Masowa mobilizacja społeczności rosyjskojęzycznej, która doprowadziła do zamieszek w Tallinnie, została zorganizowana z Moskwy. Oczywiście można również rząd estoński, który nie dostrzegł pojawiającego się napięcia oraz za odrzucenie bardziej otwartego podejścia do społeczności rosyjskojęzycznej w tym procesie. Niemniej jednak bez interwencji Moskwy sytuacja nie wymknęłaby się spod kontroli. W rezultacie napięcia między Estonią a Rosją wzrosły, ambasador Estonii został fizycznie zaatakowany w Moskwie, estońska ambasada w Moskwie została oblężona przez rosyjskich prokremlowskich działaczy młodzieżowych, a także rozpoczęły się przeciwko Estonii cyberataki. Oficjalnie Rosja temu zaprzecza, ale niektórzy „patrioci” chwalili się swoją rolą w tym ataku. I chociaż początkowo oficjalnie stwierdzono w ramach poprawności politycznej, że źródło ataku nie jest znane, dziś ani rząd estoński, ani sojusznicy z NATO nie mają wątpliwości, że ataki te były organizowane z Rosji.

Z punktu widzenia cyberbezpieczeństwa atak ten dał naszemu krajowi doskonałe doświadczenie, podnosząc rangę Estonii jako wiodącego kraju w dziedzinie cyberobrony w kontekście NATO. W Tallinnie zostało otwarte NATO Cooperative Cyber Defence Centre of Excellence (Centrum Doskonalenia Cyberobrony przy NATO – przyp. red.).

Z punktu widzenia bezpieczeństwa społecznego rząd otworzył oczy na politykę integracyjną. O ile wcześniej uważano, że skoro rosyjskojęzyczni uczą się języka estońskiego, to są oni również automatycznie zintegrowani, to kryzys ten pokazał, że potrzeba czegoś więcej niż tylko nauki języka. Wiele dyskutowano na temat nauczania historii, miały miejsce rozważania dotyczące wieloaspektowego nauczania historii, a także w centrum polityki integracyjnej znalazło się pytanie, w jaki sposób zbliżyć osoby estońsko- i rosyjskojęzyczne, aby nie zmuszać rosyjskojęzycznych do nauki języka estońskiego, ale zintegrować ich ze sobą. Kryzys pojawił się w tym samym czasie, gdy rząd Estonii przygotowywał nowy plan strategii polityki integracyjnej i te nowe pomysły zostały w nim uwzględnione.

Uważam, że szok ten długoterminowo miał bardziej pozytywne skutki, umożliwiając pewną liberalną zmianę w społeczeństwie estońskim, nawet jeżeli nie było to widoczne od razu, a początkowe rozumowanie było takie, że dwie społeczności pozostają w różnych twierdzach. Był to zatem ważny moment przebudzenia dla estońskiej elity politycznej, aby włożyć więcej wysiłku w politykę integracyjną.

Czy podobnego typu konflikty w relacjach polsko-rosyjskich czy teraz czesko-rosyjskich są szerzej komentowane w mediach estońskich?

Tak, kwestie te są przedmiotem zainteresowania estońskich środków masowego przekazu. W niektórych przypadkach są one prezentowane równolegle ze sprawą Brązowego Żołnierza, w innym kontekście są przedstawiane jako rosyjska ideologiczna walka o narrację historyczną. Niemniej jednak domyślnie rozumie się, że w 2007 roku byliśmy pierwszym przypadkiem, gdy sprawa sowieckiego pomnika naprawdę zyskała tak dużą uwagę międzynarodową. Od momentu sprawy estońskiej Rosja eskalowała wojnę na polu polityki pamięci.

Jak postawy przyjmują Polacy w Estonii w tym kontekście? Czy dostrzegana jest ich opinia czy jakaś działalność popierająca władze estońskie bądź rosyjską wizję historii?

Społeczność polska w Estonii jest bardzo mała i mało widoczna publicznie. Liczbę społeczności szacuje się na poniżej 2000 osób. Wielu z nich przeniosło się do Estonii po odzyskaniu niepodległości Estonii i dlatego podzielają estoński punkt widzenia. Polacy, którzy mają korzenie w Estonii przedwojennej, są dobrze zintegrowani ze społecznością estońską i dzielą się swoimi opiniami. Wśród tych, którzy przybyli do Estonii w czasach sowieckich, niektórzy zostali zrusyfikowani i dlatego prawdopodobnie mają wspólne stanowisko w tej kwestii z osobami rosyjskojęzycznymi, ale zapewne bardziej to zależy od tego, do której przestrzeni informacyjnej należą. Generalnie w przestrzeni publicznej polska mniejszość nie wypowiada się na te kwestie, co wynika z moich osobistych obserwacji i doświadczeń z Polakami w Estonii. Dlatego na podstawie moich osobistych doświadczeń mogę stwierdzić, że Polacy bardzo dobrze rozumieją estońskie doświadczenie podwójnej okupacji. Znam jednak głównie Polaków, którzy są późnymi imigrantami z okresu po 1990 roku.

ZAKOŃCZENIE

Jak pokazały wypowiedzi specjalistów na temat pomników sowieckich, kwestia ta jest cały czas aktualna i wywołuje emocje różnych grup społecznych. Punktem wyjścia do niniejszych rozważań był niedawny konflikt o pomnik marszałka Iwana Koniewa w Pradze, który został zdemontowany, co wywołało ostrą reakcję ze strony Rosji. Dobór krajów wyniknął z kolei z chęci pokazania sytuacji w kilku regionach Europy, w których poziom zideologizowania i reżimu był różny i różnie potoczyły się losy tych państw – Czechy jako kraj historycznie najbardziej zachodni z ukształtowaną tożsamością i wizją historii, dwie byłe republiki radzieckie (Łotwa i Estonia), które powróciły do tradycji przedwojennych oraz prozachodniej polityki zagranicznej i w kwestii polityki pamięci, i na koniec Białoruś, która do dzisiaj dryfuje pomiędzy Zachodem a Rosją z opinią „postsowieckiej” i stereotypem kraju z „Leninami w każdym mieście”. Wyżej wymienione kraje wiele łączyło – we wszystkich (z różnym natężeniem) stawiano pomniki komunistów, żołnierzom Armii Czerwonej itd., ale też dostrzegalne są obecnie spore różnice.

Polityka Moskwy, szczególnie od przejęcia władzy przez Władimira Putina, jest tutaj jasna i nie może budzić jakiegokolwiek zdziwienia czy zaskoczenia. Należy zwrócić uwagę na rosnące nakłady finansowe, medialne, polityczne i prawne, mające na celu utrzymanie rosyjskiej wizji historii i roli poszczególnych narodów w II wojnie światowej, nie tylko wewnątrz Federacji Rosyjskiej, ale również w innych krajach. Przykład Polski pokazuje, że obraz kraju walczącego z nazistami w czasie II wojny światowej, dla uzyskania bieżących korzyści politycznych, został zmieniony w mediach rosyjskich na „kraj współpracujący z nazistami (sprawa Zaolzia w 1938 roku) i kraj ponoszący winę za wybuch II wojny światowej”. Natomiast przykład Czech, że w kwestii pomników sowieckich Moskwa reaguje bardzo mocno również w przypadku państw, które, wydawałoby się, są już od szeregu lat całkowicie w zachodniej strefie politycznej, wojskowej, medialnej i historycznej. Niewątpliwie nowym aspektem jest tutaj stworzenie dodatkowych podstaw prawnych w rosyjskim prawodawstwie do pociągnięcia do odpowiedzialności za niszczenie pomników sowieckich również obywateli innych krajów.

Ciekawa okazała się kwestia polityki pamięci na terytorium Białorusi. Stereotypowo uznaje się ją za postsowiecką, z zachowanymi pomnikami czasów sowieckich itp. W dużej mierze jest to prawda – koncepcja wielkiej wojny ojczyźnianej do dzisiaj jest składową częścią kształtowanej wizji historii, z tego też powodu nie ma poważnych konfliktów na linii Mińsk-Moskwa. Rzeczywistość okazuje się jednak nieco bardziej różnorodna. Ma miejsce powolna, systematyczna zmiana wizji historii – nie burzy się wprawdzie masowo pomników sowieckich (choć są czasami demontowane), ale też widać pewną tendencję nawiązywania do tradycji europejskich oraz do czasów Wielkiego Księstwa Litewskiego. Powstają też pomniki upamiętniające ofiary II wojny światowej (Holocaustu, czy ofiar komunistów). Na poziomie lokalnym niektóre pomniki wprawdzie wywołują emocje (np. ludzie różnie wspominają działania partyzantki sowieckiej czy polskiej), ale nie jest to odczuwalne w zasadzie na poziomie całego kraju. O ile konflikt na linii Mińsk-Moskwa (poza drobnymi incydentami) właściwie nie istnieje, to największą osią konfliktu jest pomnik w Kuropatach będący świadectwem zbrodni komunistycznej, a który przy każdej próbie wymazania z pamięci historycznej tego wydarzenia wywołuje mocne protesty białoruskiej społeczności.

W przypadku Łotwy nie było ostrych napięć na linii Ryga-Moskwa wokół demontażu pomników czy przenoszenia ich, natomiast są one miejscem zbierania się i świętowania różnych grup. Z jednej strony mamy wielu Rosjan i osoby pozostające w kręgu mediów i kultury rosyjskojęzycznej (świętowanie Dnia Zwycięstwa 9 maja), z drugiej strony wspominanie Legionu Łotewskiego SS – obydwa te wydarzenia co roku wywołują wielkie emocje wśród ludności i są wykorzystywane przez media w kreowaniu odpowiedniego wizerunku – np. Łotyszy jako współpracowników nazistowskich Niemiec. Zmiana w polityce Moskwy zauważalna jest od momentu dojścia do władzy W. Putina. Konflikt ma przede wszystkim charakter medialny, obejmuje to przedstawianie Łotyszy jako współpracowników nazistowskich Niemiec i jako osób, które chcą rehabilitować nazistów.

Najmocniejszy konflikt międzynarodowy miał miejsce w przypadku Estonii i był to skandal wokół pomnika Brązowego Żołnierza. Na przełomie kwietnia i maja 2007 roku jego przeniesienie wywołało nie tylko gwałtowne protesty w Tallinnie, ale też ostre spięcie na linii Tallinn-Moskwa. Na serwery najważniejszych estońskich instytucji państwowych przeprowadzono cyberatak. Doświadczenie to zostało wykorzystane przez władze estońskie nie tylko dla usprawnienia modelu polityki integracyjnej wobec mniejszości narodowych, ale stało się również katalizatorem w budowaniu cyberbezpieczeństwa państwa.

Zajmuje się językowym i kulturowym pograniczem słowiańsko-bałtyckim. Absolwent warszawskiej białorutenistyki i polonistyki. Studiował w Studium Europy Wschodniej UW. Współpracował z Fundacją im. Kazimierza Pułaskiego jako ekspert ds. państw bałtyckich i obwodu kaliningradzkiego. W latach 2008-2017 pracował w Instytucie Slawistyki PAN. Od 2018 pracownik Instytutu Słowiańskiego Akademii Nauk Republiki Czeskiej. Najlepiej czuje się na Białorusi, Łotwie i w Szwecji.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj