Zapomniane polsko-inflanckie nekropolie

-

Początek listopada w Polsce to dni tłumnego odwiedzania grobów przodków. Inflanty Polskie już nie istnieją, nazwa ta odnosi się dziś jedynie do krainy historycznej, obecnie jest to Łatgalia. Na łatgalskich cmentarzach, zwłaszcza tych zapomnianych, nie ma mowy o „tłumnych odwiedzinach”, choć to ważna część polskiego dziedzictwa kulturowego poza granicami kraju.

Cmentarz w Taunagach. Zdj. Radosław Budzyński.

Niewiele jest osób, które faktycznie zrobiły cokolwiek dla ocalenia licznych nagrobków świadczących o niełatwych polskich dziejach Łatgalii. A przecież po kościołach, to cmentarze – paradoksalnie – dawały wolność posługiwania się językiem polskim; na nagrobkach umieszczano epitafia w języku polskim. Współcześnie w Łatgalii wiele, zwłaszcza mniejszych szlacheckich nekropolii nie istnieje lub znajduje się w stanie całkowitej ruiny. Kto zapali znicze na tych ocalonych mogiłach? Kto przystanie przy ich grobach i poświęci im chwilę zadumy? Odwiedzając Rzeżycę, bez problemu odnaleźć można polskie mogiły na cmentarzu komunalnym – jest ich tam wiele. Ciekawe, że niektóre – zdawałoby się typowe i nie do podrobienia – polskie nazwiska zostały zapisane z łotewska. W innym stanie znajdują się pomniki przeszłości rozrzucone na niemałym przecież terenie Łatgalii, zlokalizowanie wielu z nich nie jest sprawą prostą.

Przeczytaj także:  Bogactwo językowe łotewskich cmentarzy

Cmentarz przy drodze Berzygał-Sarkanie. Zdj. Radosław Budzyński.

W czasie tegorocznej podróży do Łatgalii, korzystając z uprzejmości miejscowego księdza, udało mi się odwiedzić kilka z takich zapomnianych cmentarzy. Stary, jak nazywają go miejscowi, „szlachecki” cmentarz znajduje się w lesie przy drodze z Berzygału do Sarkań. Zostały tu już ostatnie ślady historii – pozostało kilka mogił, na jednej z nich udało się odczytać nazwisko pochowanej osoby. Nie prowadzi tu żadna tabliczka, cmentarz schowany jest w starym lesie, a nagrobki przysłonięte wysoką trawą. Mimowolnie przypomina się Gloria victis. Chciałoby się zapytać: „co się tu działo?”. Czy ktoś tam jeszcze dotrze?

Nagrobek Aleksandra Rodziewicza. Zdj. Radosław Budzyński.

Drugi odwiedzony przeze mnie cmentarz znajduje się niedaleko stąd, w malowniczo położonych Sarkaniach. Na tej nekropolii spoczywa kilku przedstawicieli rodziny autorki Dewajtis, Marii Rodziewiczówny. Pochowano tu w 1832 r. podkomorzego powiatu rzeżyckiego Andrzeja Rodziewicza. Urodził się on w 1789 r., a więc w czasach, gdy – jeśli jeszcze istniał – to powiat rzeżycki należał do imperium carskiego. Rzeczpospolita, która skurczyła się o Inflanty Polskie w 1772 r., mimo swojego upadku w 1795 r., wciąż miała swoich przedstawicieli. Byli oni na tyle wierni nieistniejącemu krajowi, że pamięć o nim chcieli utrwalić również po swojej śmierci. Nawet jeśli swoją polskość mogli wyrazić jedynie nagrobnym napisem w języku polskim. Kto o nich pamięta?

Nagrobek Gustawa Manteuffla w Drycanach. Zdj. Radosław Budzyński.

Nieco inaczej przedstawia się sytuacja kolejnego z odwiedzonych przeze mnie cmentarzy. To zespół kilku nagrobków nieopodal kościoła parafialnego w Drycanach. Pochowani tam są przedstawiciele rodziny baronostwa Manteufflów: polska patriotka i mecenaska Maria z Ryków Manteufflowa, jej mąż baron Jakub Manteuffel oraz kilkoro ich dzieci zmarłych w dzieciństwie. Oprócz nich Augusta Rykowa (matka Marii Manteufflowej) oraz wybitny dziejopis Inflant Polskich – Gustaw Manteuffel. Drycany należały do rodziny Ryków przynajmniej od II poł. XVI wieku. Spośród upamiętnień wielu pokoleń tej rodziny, której miejscem spoczynku były podziemia kościoła w Wielonach, przetrwało tylko kilka nagrobków w sąsiednich Drycanach. Choć krypty wielońskie zostały ostatnio uporządkowane, to po okresie wojen światowych i sowieckiej okupacji do niedawna nie było tam czego szukać. Obecnie znajduje się tam jedynie symboliczna tablica poświęcona Michałowi Rykowi. A Drycany? Dzięki zapewnieniom Pani Doroty Janiszewskiej-Jakubiak, dyrektor Narodowego Instytutu Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą, jest nadzieja na odtworzenie jeszcze w tym roku polskiej tablicy pamiątkowej na symbolicznym nagrobku Gustawa Manteuffla. Czy to się uda?

Przeczytaj także:  Drycany. Pocztówka z wakacji

Przeczytaj także:  Gustaw Manteuffel – historyk i etnolog Inflant Polskich

Krótkie migawki z polskich nekropolii katolickich położonych w południowo-wschodniej Łotwie nie wyczerpują oczywiście całego, złożonego tematu (bo to kraina wielu wyznań z kirkutami, cmentarzami raskolników i in.). Opracowania naukowe poświęcone wybranym cmentarzom polsko-inflanckim są oczywiście mniej lub bardziej szczegółowe i dostępne dla czytelników. Jednak długie dziesięciolecia zaniedbań i opóźnień w prowadzonych pracach dokumentacyjnych, niestety, dają o sobie znać. Kiedy będziemy w tych dniach odwiedzać groby naszych bliskich, mogiły zasłużonych postaci, inne miejsca pamięci, nie zapomnijmy również o tych nagrobkach, które przyozdobione będą jedynie jesiennymi liśćmi, a za kolorowe znicze będą musiały wystarczyć ostatnie promienie słońca.

Doktorant w Katedrze Międzynarodowych Studiów Polonistycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Studiował również na Uniwersytecie Warszawskim (bałtystyka) i University College London (SSEES). Jego zainteresowania badawcze obejmują m.in. kulturę I Rzeczypospolitej (zwłaszcza dawnych Inflant Polskich) oraz glottodydaktykę (edukacja międzykulturowa). Nauczał języka polskiego w Kazachstanie i na Ukrainie. Stypendysta Rządów Republiki Litwy (2010) i Łotwy (2013). Publikował m.in. w:„Ruchu Literackim”, „Wielogłosie” i „JOwS”.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj