Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Rozmowa ludzi wolnych – recenzja „Rozmowy Litwina z Polakiem” Piotra Kępińskiego i Herkusa Kunčiusa

Piotr Kępiński i Herkus Kunčius zasiadają do polsko-litewskiej rozmowy bez uprzedzeń, kompleksów i fobii, a przy tym nie unikają tematów trudnych i kontrowersyjnych. Czynią to lekko, bez rozdrapywania ran, za to z dużą dozą humoru i dystansem do rzeczywistości. Zapis ich dialogu to „rozmowa dwóch normalnych intelektualistów z dwóch normalnych państw” – jak pisze we wstępie Adam Michnik. To rozmowa ludzi wolnych.

Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego podjęło się w ostatnim czasie zadania wypełnienia niemałej luki na polskim rynku księgarskim: nakładem wrocławskiego wydawnictwa ukazało się w ciągu krótkiego czasu kilka pozycji autorstwa litewskich pisarzy i publicystów, czy w inny sposób przybliżających czytelnikom tematykę litewską. Warto tu wymienić dzieła literatury pięknej: „Litwina w Wilnie” Herkusa Kunčiusa i „Mam na imię Marytė” Alvydasa Šlepikasa, ale także zbiór dokumentów pod redakcją Aleksandra Srebrakowskiego „My nie bracia, my sąsiedzi” czy eseje Leonidasa Donskisa.

Przeczytaj także:  Wilno. Litewska Jerozolima – recenzja książki „Litwin w Wilnie” Herkusa Kunčiusa
Przeczytaj także:  „Mam na imię Marytė”, Alvydas Šlepikas – recenzja
Przeczytaj także:  „Władza, wyobraźnia i pamięć. Szkice o polityce i literaturze”, Leonidas Donskis
„Rozmowy Litwina z Polakiem” Piotr Kępiński, Herkus Kunčius

„Rozmowy Litwina z Polakiem” Piotr Kępiński, Herkus Kunčius

Kolejna publikacja, która niedawno dołączyła do tej listy, jest wydawnictwem niezwykłym. „Rozmowa Litwina z Polakiem” to dwugłos – jak wprost wskazuje tytuł – polsko-litewski, dialog poety, eseisty i dziennikarza (swego czasu szefa działów kulturalnych w „Dzienniku” i „Newsweeku”) Piotra Kępińskiego oraz wspomnianego wyżej Herkusa Kunčiusa, pisarza i dramaturga, szefa litewskiego PEN Clubu. Obu autorów, którzy w książce wymieniają się poglądami (nie tylko na stosunki polsko-litewskie), łączą metryki i podobne doświadczenia biograficzne, co w znaczący sposób wpływa na charakter książki. Pokrewieństwo duchowe Kunčiusa i Kępińskiego decyduje również o przedmiocie ich przelanych na papier dyskusji.

Kępiński jest Wielkopolaninem, poznaniakiem, Kunčius z kolei wychowywał się w Kownie. Obu jednak połączyło Wilno. Autor polskiego głosu w tej książce spędził tam kilka ostatnich lat i swoimi refleksjami z pobytu w litewskiej stolicy dzielił się m.in. z czytelnikami „Nowej Europy Wschodniej”. Kunčius osadził tam z kolei akcję swojej powieści, wydanej także po polsku, noszącej tytuł – nomen omen – „Litwin w Wilnie”. W tego rodzaju publikacji można było spodziewać się kolejnej rozprawy obarczonej ciężarem polsko-litewskich traum, uprzedzeń, historycznych błędów i zawiłości, z fantomowymi bólami po polskich Kresach, z antypolskimi fobiami Litwinów i tak dalej…

Na szczęście autorom udało się nie wpaść w tę pułapkę. Książka nosi tytuł „Rozmowa Litwina z Polakiem”, ale myliłby się ten, kto pomyślałby, że znajdzie w niej złote recepty na rozwiązanie polsko-litewskiego „węzła gordyjskiego”. Kępiński i Kunčius są świadomi historycznych i politycznych uwarunkowań, nie uciekają od nich, ale też nie dają się im zdominować. Narracja schodzi w pewnym momencie – bo zejść musi – na grunt znanych tematów: dwujęzycznych tabliczek, pisowni nazwisk, polskich i litewskich fobii. Bez względu na to, jak bardzo autorzy nie staraliby się, tych kwestii nie da się uniknąć. Czytelnik może nawet odnieść wrażenie, że to bardziej Polak wciąga Litwina w dyskusję na te tematy, niż odwrotnie.

Jednak „Rozmowa Litwina z Polakiem” jest przede wszystkim dialogiem dwóch rówieśników. Obaj urodzili się w połowie lat 60., ich młodość – ten czas kiedy rzeczywistość przeżywa się intensywniej – przypadła na okres wielkich przemian, znaczonych przez „Solidarność” i stan wojenny, wojnę w Afganistanie i powstanie „Sąjūdisu”, a wreszcie zdobycie upragnionej wolności i otwarcie się ich ojczyzn na świat. „Nasze pokolenie miało to szczęście, że było świadkiem nie tylko upadku muru berlińskiego, ale i rozcięcia drutu kolczastego dzielącego Litwę i Polskę” – zauważa w pewnym momencie Kunčius.

Jest więc jasne, że rozpad „starego” świata nie mógł autorów książki nie uradować. Zanim to nastąpiło, obaj na własną rękę, tak jak i wielu innych współobywateli, różnymi sposobami próbowali tworzyć wokół siebie prywatną przestrzeń wolności. Dzięki literaturze, kinematografii ale także kulturze masowej, czy muzyce rockowej wykuwali sobie swoje maleńkie okno na świat. Kunčius, co nas – Polaków musi mile połechtać, należy do tego pokolenia Litwinów, dla którego „oknem na świat” był kontakt z językiem i kulturą polską, nawet w tak prozaicznym dla nas wymiarze, jak „Lato z Radiem” czy telewizyjny „Teleexpress”.

Kępiński i Kunčius dzielą się więc swoimi zainteresowaniami i fascynacjami, przede wszystkim literackimi, także filmowymi czy muzycznymi. Wspomniane pokoleniowe powinowactwo nie oznacza zgodności autorów we wszystkich kwestiach. Najciekawsze są właśnie te fragmenty, gdzie obaj panowie K. się spierają, jak choćby w dyskusji o twórczości Tarkowskiego, czy o zachodnioeuropejskim zachłyśnięciu się komunizmem. Kępiński ma więcej wyrozumiałości dla choćby włoskich komunistów, Litwin nie idzie zaś na żadne kompromisy. Inaczej patrzą też na zorganizowaną religijność.

Jak widać na powyższym przykładzie interlokutorzy nie unikają politycznych kontrowersji. „Rozmawiając i pisząc, nie spostrzegaliśmy zmieniających się w Wilnie pór roku, ale rozumieliśmy, że za granicami Litwy i Polski zaczynają dziać się rzeczy groźne, które wkrótce niczym cienie zaczęły nas nieubłaganie prześladować” – zauważa Kunčius. Książka powstawała w czasie, gdy na Ukrainie na dobre rozgorzał konflikt wywołany rosyjską agresją. Autorzy rozumieją skalę rosyjskiego zagrożenia, odradzania się uśpionego nacjonalizmu i imperializmu, podzielają pesymistyczny pogląd na Europę Zachodnią, która nie rozumie (albo nie chce zrozumieć) obaw i problemów drugiej części kontynentu.

Na finał swoich wspólnych rozważań autorzy pozostawiają te najbardziej drażliwe polsko-litewskie kwestie. I Polak, i Litwin z dystansem podchodzą do zbiorowego, ostentacyjnego patriotyzmu i narodowej tromtadracji, dlatego łatwiej im o porozumienie. Kępiński sięga po przykłady z najnowszej europejskiej historii, jak sąsiedzi powinni takie problemy rozwiązywać, Kunčius apeluje, aby nie skupiać się na sprawach, jak to sam ujmuje, „dekoratywnych”. Jest tu i różnica zdań, i wola dialogu. „Na tle niepokoju o przyszłość naszej wspólnej Europy i naszych krajów niezgoda między sobą wydaje się tragikomiczna” – podsumowuje w posłowiu Leonidas Donskis.

Każdą z autorskich replik, które składają się na całość książki można potraktować jako rodzaj mini-eseju, choć przez cały czas zachowana jest konwencja rozmowy, a jej uczestnicy płynnie przechodzą od jednego tematu do drugiego. Jest w tym wiele erudycji, ale podanej w gawędziarskiej formie, na tyle lekko, że nawet mniej obyty czytelnik nie powinien poczuć się zniechęcony. Obaj panowie kończą swój dialog wielokropkiem, można się zatem spodziewać, że ta polsko-litewska dyskusja będzie kontynuowana…

Polub nas na Facebooku!