Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Wesprzyj Fundację Bałtycką i Przegląd Bałtycki

Tegoroczny marsz Baltic Pride rekordowo popularny

,

Nawet osiem tysięcy osób mogło wziąć udział w sobotniej paradzie, która przeszła ulicami Rygi z okazji odbywającego się co roku Baltic Pride. Okazuje się, że tęczowa impreza, która każdego roku ma miejsce w innej bałtyckiej stolicy, zgromadziła aż o trzy tysiące uczestników więcej niż zorganizowany w 2015 r. w Rydze Europride. Na pochodzie w obronie praw osób LGBT było kolorowo i bezpiecznie, panował nastrój zabawy i pikniku, praktycznie nie zanotowano agresywnych zachowań ze strony przeciwników osób homoseksualnych. Niewielka grupa osób, które protestowały przeciwko równouprawnieniu społeczności LGBT, zgromadziła się wokół ogrodu Vērmanes, a także na ulicy Brīvības.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Trwający ponad godzinę marsz osób homoseksualnych, biseksualnych, transseksualnych i ich sojuszników przeszedł ulicami Rygi, od Elizabetes (Elżbiety) przez Brīvības (Wolności), Bruņinieku (Rycerską) i Tērbatas (Dorpacką), by wrócić do ogrodu Vērmanes, gdzie zorganizowano koncert. Maszerującą społeczność LGBT wsparli przedstawiciele ambasad akredytowanych w Rydze, wśród nich amerykańskiej, brytyjskiej i niemieckiej. Po raz pierwszy swoje stoiska na Baltic Pride otworzyły także partie polityczne – liberalna koalicja „Jesteśmy za” i „Dla Rozwoju Łotwy” oraz socjalistyczna partia „Postępowi”, w wydarzeniach wzięła też udział młodzieżówka prawicowej partii „Jedność”. Nie zjawili się za to przedstawiciele Socjaldemokratycznej Partii „Zgoda”, na którą głosuje elektorat rosyjski, a także tradycyjnej Łotewskiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej, która wezwała swoich zwolenników, by w wyborczej kabinie skreślili kandydatów tych partii, które wsparły Baltic Pride. Pod ogrodem Vērmanes protestowali prawosławni z ikonami, krzycząc, że „na Łotwie nie ma Sodomy i Gomory”.

Przeczytaj także:  Tęczowa Ryga. Czy Łotwa się zmienia?

Sądzę, że impreza była sukcesem – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu związany z liberalną koalicją „Jesteśmy za” i „Dla Rozwoju Łotwy” młody polityk Krišjānis Bušs. – Zebrało się ponad osiem tysięcy uczestników, a więc więcej niż w 2015 r. Bardzo mało osób protestowało. Wyszły na Pride rodziny z dziećmi. Myślę, że Łotysze bardzo powoli zaczynają akceptować gejów jako część naszego społeczeństwa. Mimo to Łotwa pozostaje wciąż jednak jednym z najmniej przychylnych społeczności LGBT krajów – mówi naszemu portalowi Bušs, który na Pride przyszedł z żoną i dwoma synami.

Za sukces uważa Baltic Pride 2018 także litewski działacz LGBT Mindaugas Kluonis. – Po pierwsze zwiększyła się liczba osób, a poza tym ludzie mogli przejść bezpiecznie i bez żadnych incydentów. Jedyna rzecz, jakiej mi brakowało, to brak jakiegoś wspólnego przesłania dla uczestników, konkretnych haseł na marszu, postulatów, bardziej skoncentrowano się na happeningu – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu Kluonis, który na Baltic Pride mającym się odbyć w 2019 r. w Wilnie spodziewa się jeszcze większej liczby uczestników, wskazując jednocześnie, że walka będzie trudna, bo władzę w Wilnie może przejąć mniej przychylny społeczności LGBT mer.

Przeczytaj także:  Społeczność LGBT w krajach bałtyckich. Po transformacji trochę łatwiej

Sobotni marsz był kulminacją obchodów „Baltic Pride 2018”, wcześniej odbyły się inne wydarzenia, które trwały już od marca 2018 r. z okazji stulecia niepodległej Łotwy. W piątek zorganizowano forum biznesowe „Think diversity!”, w sobotę zaś konferencję pod hasłem „Wolność słowa i zgromadzeń”. W ciągu tygodnia w centrum kultury w Kaņepe odbywał się festiwal filmowy, na którym zaprezentowano filmy o tematyce LGBT. Przeciwko organizacji imprezy opowiedzieli się nacjonaliści łotewscy, domagając się, by sobotnie wydarzenie przenieść poza granice ogrodu Vērmanes. Inni protestowali przeciwko łączeniu stulecia Republiki Łotewskiej z wydarzeniami na rzecz społeczności LGBT. Socjaldemokratyczny mer Rygi Nił Uszakow, mimo że jego partia należy formalnie do Partii Europejskich Socjalistów i ma swoją tęczową organizację, nie objął imprezy swoim patronatem.

Baltic Pride odbywa się co roku w jednej ze stolic bałtyckich. W 2017 r. był to Tallinn, w 2019 r. będzie to Wilno. Szefowa organizacji na rzecz osób LGBT „Mozaika” Kristīne Garina wskazuje, że na Łotwie dokonał się ostatnio regres, jeśli chodzi o prawa homoseksualistów. W marcu 2018 r. Sejm odrzucił zdecydowaną większością głosów projekt ustawy o związkach partnerskich. Według ostatniego badania ILGA Łotwa jest najmniej przyjaznym osobom LGBT krajem Unii Europejskiej, niewiele różniąc się od Rosji, Ukrainy czy Białorusi.

Przeczytaj także:  Łotysze nie będą zawierać związków partnerskich

 

Zdjęcie tytułowe: Baltic Pride 2018 w Rydze. Zdj. LGL / Facebook.

Polub nas na Facebooku!