Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Wesprzyj Fundację Bałtycką i Przegląd Bałtycki

Na Litwie powstaje nowa lewicowa partia

,

Oficjalny skrót nowej litewskiej partii różni się od socjaldemokratów zaledwie jedną literką D, którą dodano do nazwy partii. Do zjazdu działaczy nowego ugrupowania doszło w sobotę w Wilnie. Nowym przywódcą Litewskiej Socjaldemokratycznej Partii Pracy (LSDDP), bo tak nazywa się nowy twór, został były premier i wieloletni parlamentarzysta Gediminas Kirkilas.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Parę miesięcy temu w łonie litewskich socjaldemokratów doszło do rozłamu. Większa część partii pod kierownictwem Gintautasa Paluckasa (LSDP) opowiedziała się przeciwko utrzymaniu koalicji ze Związkiem Rolników i Zielonych. Mniejsza część ugrupowania, głównie starsi wiekiem działacze, była zwolennikami pozostania w rządzie Sauliusa Skvernelisa. Starzy socjaldemokraci utworzyli w Sejmie odrębną frakcję, która wspiera rząd, a ostatnio opowiedziała się, inaczej niż socjaldemokraci Paluckasa, przeciwko rozwiązaniu Sejmu. Dziś mają swoją partię, która ma zamiar wystartować w kolejnych wyborach.

Weteran litewskiej polityki Gediminas Kirkilas, w latach 2006-2008 premier Litwy, a obecnie wiceprzewodniczący Sejmu, był jedynym kandydatem na szefa ugrupowania. Na swoje stanowisko został wybrany jednogłośnie, wskazując, że nowe ugrupowanie to „prezent dla Litwy na stulecie jej niepodległości”. Wiceprzewodniczącymi ugrupowania zostały stare tuzy socjaldemokracji: były minister sprawiedliwości i ambasador Juozas Bernatonis, posłowie Irena Šiaulienė i Andrius Palionis, były wiceminister spraw wewnętrznych, a obecnie doradca premiera Elvinas Jankevičius, były poseł i radny Szawli Andrius Šedžius, dyrektorka administracji rejonu szyrwinckiego Ingrida Baltušytė Četrauskienė, a także dawni działacze oligarchicznej Partii Pracy Uspaskicha, byli posłowie Kęstutis Daukšys i Petras Čimbaras. Stanowisko wiceprzewodniczącej partii objęła także dotychczasowa liderka Partii Pracy, mer Szyrwintów, Živilė Pinskuvienė.

W obradach nowego ugrupowania uczestniczyli ważni goście, wśród nich premier Saulius Skvernelis, wieloletni działacz socjaldemokracji i doradca szefa rządu Česlovas Juršėnas, poseł do Parlamentu Europejskiego Zigmantas Balčytis, minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius, prezydent Konfederacji Biznesu Vladas Sutkus oraz dyrektor Konfederacji Pracodawców Danas Arlauskas. Byli także przedstawiciele Kolei Litewskich, a także ambasadorowie Łotwy i Gruzji.

Gediminas Kirkilas podczas sobotniego zjazdu wskazał priorytety nowego ugrupowania: stworzenie struktur lokalnych, przygotowanie się do wyborów lokalnych, a także rozpoczęcie rozmów ze Związkiem Rolników i Zielonych o formalnym już wejściu do koalicji tworzącej rząd. Mówił też o różnicach między jego ugrupowaniem a partią Paluckasa, która „nagle zdecydowała się stać skrajnie lewicową, modlić się do marksizmu, a to jest przeżytek, my będziemy się od nich różnić tym, że jesteśmy nowocześni” – podkreślił Kirkilas.

Przeczytaj także:  Kirkilas: Powinniśmy pójść na kompromis w stosunkach z Polską

Zdaniem litewskich politologów perspektywy nowej partii nie są różowe, bo na Litwie istnieje już jedna parlamentarna partia lewicowa, w dodatku Socjaldemokratyczna Partia Pracy będzie skupiać raczej weteranów litewskiej polityki, a w samorządach lewicowcy raczej pozostali przy starym szyldzie socjaldemokratycznym, który niesie Gintautas Paluckas. – Nowa partia nie jest zagrożeniem dla tradycyjnej lewicy, ponieważ to ugrupowanie bez ideologii, złożone z byłych członków socjaldemokratów, liberałów, Partii Pracy Uspaskicha i innych działaczy, dla których ważna jest władza, a nie dobro mieszkańców – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu Robert Duchniewicz, radny rejonu wileńskiego i szef partii Paluckasa w regionie podwileńskim. – Nazwa, której oni używają i która jest bardzo podobna do naszego ugrupowania może wprowadzić mieszkańców w błąd. Członkowie partii Kirkilasa już dawno jednak utracili poparcie społeczeństwa – dodaje Duchniewicz.

W zjeździe Litewskiej Socjaldemokratycznej Partii Pracy wzięło udział więcej niż sześciuset delegatów, spośród prawie pięciu tysięcy założycieli. Według prawa litewskiego partia polityczna musi liczyć nie mniej niż dwa tysiące członków.

 

Zdjęcie tytułowe: Zjazd Litewskiej Socjaldemokratycznej Partii Pracy. Zdj. LSDDP / Facebook.

Polub nas na Facebooku!