Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Powstaje nowa gazeta o Mazurach

,

„Cejtunek”, jak mawiali Mazurzy na „gazetę” w swojej pełnej odwołań do niemczyzny gwarze, powstaje obecnie na Mazurach. Nazwa „cejtunku”, czyli „Céch”, nawiązuje do międzywojennego czasopisma pod tym samym tytułem, wydawanego przez Kurta Obitza, mazurskiego lekarza, dziennikarza, wybitnego działacza regionalnego, a zarazem naukowca, pochodzącego z powiatu węgorzewskiego, żyjącego w latach 1907-1945. Pomysłodawcami wydawnictwa, które postanowił także wesprzeć Przegląd Bałtycki, są Piotr Szatkowski, od prawie pięciu lat zajmujący się promowaniem mazurskości, prowadzący facebookową stronę „Mazurskie Słówko na Dziś”, oraz ksiądz ewangelicki Dawid Banach, proboszcz parafii luterańskiej w Suwałkach, Mazur z dziada pradziada.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Postanowiliśmy stworzyć czasopismo, którego brakuje na mazurskim „rynku” od czasu międzywojennego „Cechu”. Nie zawłaszczamy tej nazwy, „Cech” był tylko jeden. Chcemy jednak kontynuować dziedzictwo i dzieło Kurta Obitza, który mawiał: „Jesteśmy Mazurami”. Tego głodu bycia sobą nie można uciszyć i wewnętrzny głos woła do nas nieustannie, niby głos żywcem pogrzebanego – deklarują autorzy inicjatywy na stronie zrzutka.pl, gdzie do dziś można wpłacać pieniądze na rozruch czasopisma. Miłośnicy regionu mazurskiego chcą stworzyć kwartalnik o obliczu promazurskim, opisujący kulturę, historię i teraźniejszość Mazurów, a także promować mazurską tożsamość i mowę. „Cech” ma być także forum wymiany poglądów między ludźmi związanymi z regionem. – Redakcja w tej chwili ciągle się kształtuje, ale już widać, że projekt zainteresował samych Mazurów, co najbardziej cieszy. Są to osoby z bardzo różnych stron i środowisk, ale wszystkich łączy miłość do regionu. Oprócz księdza Banacha, pastora luterańskiego pełniącego posługę w Gołdapi i Suwałkach, pojawili się potomkowie Mazurów ostródzkich, zasiedziali w Warszawie oraz osoba o zacięciu historycznym mieszkająca w Suszu, a także wywodząca się z Ostródy. Zgłosił się też mój jeden krajan – jego mazurskie korzenie sięgają Działdowszczyzny. Mamy również potomka Mazurów niemieckojęzycznych wywodzących się spod Kętrzyna. Są wszakże i osoby spoza Mazur, a sercem będący blisko nas – mówi w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim Piotr Szatkowski. Arkana kuchni przybliży czytelnikom „Céchu” Agnieszka Grzybowska – Mazurka z Giżycka, która coraz aktywniej wspiera odrodzenie kultury regionu. W 2016 r. na łamach „Przeglądu Bałtyckiego” ukazał się jej tekst poświęcony świętu reformacji.

Przeczytaj także:  Dzień Reformacji po mazursku

Co ciekawe, pierwszymi punktami dystrybucji gazety będą filiały parafii ewangelicko-augsburskich w Giżycku i Gołdapi. – Oczywiście mam nadzieję, że za pośrednictwem ks. Płoszka „Céch” dotrze także do Ostródy, podejmiemy również próby dystrybucji we wszystkich pozostałych powiatach mazurskich, głównie poprzez parafie i filiały Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego – dodaje Piotr Szatkowski. Mimo, że część „Céchu” będzie dotyczyła tematyki luterańskiej, pismo będzie świeckie, trzeba jednak pamiętać o wielowiekowych związkach Mazurów z wiarą ewangelicką, których nie da się pominąć. – Kościół ewangelicko-augsburski to obecnie główny punkt zbierania się Mazurów, najbardziej spójne tożsamościowo miejsce, pewna opoka dla wielu potomków Mazurów. Dostrzegam to i doceniam od lat, choć na zbliżenie z kościołem zdecydowałem się w swoich mazurskich działaniach dopiero rok temu – mówi Szatkowski.

Przeczytaj także:  W cieniu trudnej historii. Ewangelickie, mazurskie losy w Prusach Wschodnich

Twórcy gazety chcą uniknąć powszechnego po II wojnie światowej plątania Warmii z Mazurami, które po 1945 r. rozpłynęły się w jednym „regionie warmińsko-mazurskim”. – Mazury to tak szeroki temat, że na opisywanie Warmii nie starczyłoby zwyczajnie miejsca, biorąc pod uwagę, że jeden numer „Céchu” obliczony jest na około 20-24 strony. Oczywiście czasami mogą pojawić się pewne wzmianki, chociażby w kontekście działań rewitalizacyjnych na Warmii, by móc porównać pomysły, nauczyć się czegoś od Warmiaków. Ale trzonem pisma i motywem przewodnim pozostaną Mazury – deklaruje Szatkowski.

Przeczytaj także:  Mazurska krew czy mazurski duch? Co dziś znaczy "być Mazurem"?

Pierwszy numer „Céchu” napisany po polsku i po mazursku, choć autorzy nie bronią się przed artykułami napisanymi w języku niemieckim, pojawi się w formie internetowej już we wrześniu, właśnie trwa składanie pierwszej połowy numeru inauguracyjnego. Inicjatorzy planują jednak także wydanie stu sztuk czasopisma na każdy kwartał, by docierać do tych, którzy wciąż preferują media papierowe, a także pojawić się w bibliotekach na Mazurach. – Artykuły będą miały formę popularyzatorską, popularno-naukową bądź reporterską, czytelnik nie otrzyma więc kolejnego periodyku naukowego o profilu regionalnym, a raczej czasopismo trafiające „pod strzechy”, budujące tożsamość mazurską i poszerzające podstawową wiedzę o Mazurach – podsumowuje Piotr Szatkowski.

Czytelnicy Przeglądu Bałtyckiego mogą wesprzeć pierwsze numery gazety pod tym linkiem: https://zrzutka.pl/8vvmyj.

 

Zdjęcie tytułowe: Jezioro Dargin na Mazurach. Zdj. Joanna Pędzich-Opioła / Flickr / CC.

Polub nas na Facebooku!