Dmitrij Ikonikow: druga tura dla Aliansu Rosjan w Wisagini jest wciąż realna

-

Uważam, że dobry rezultat będzie taki, jeśli zdobędę jeden głos więcej niż cztery lata temu, w ten sposób będzie można mówić o wzroście zaufania. Ale jeśli mówić już na poważnie, to wszelkie prognozy są niewdzięczną sprawą, a ja nie lubię wróżyć z fusów. Nie chodzę także do wróżek. Nasze główne zadanie to poważne zwiększenie liczby radnych koalicji AWPL-ZChR i Aliansu Rosjan w radzie miejskiej. Stanowisko mera nie jest zaś celem samym w sobie, choć nie ubiegam się o tę funkcję, żeby przegrać. Wydaje mi się, że szansa na udział w drugiej turze wyborów wciąż jest i ona jest całkiem realna – mówi w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim Dmitrij Ikonikow, radny Wisagini z listy Akcji Wyborczej Polaków na Litwie i Aliansu Rosjan, kandydat na mera miasta w niedzielnych wyborach.

Dmitrij Ikonikow urodził się w 1980 roku w Kownie, gdzie ukończył także Gimnazjum im. Aleksandra Puszkina, z pochodzenia jest Białorusinem. W 2006 r. został absolwentem studiów prawniczych w Bałtyckim Instytucie Rosyjskim w Rydze, później pracował w różnych przedsiębiorstwach („Distrima”, „Mairina”, „Filtpakas). Od 2011 do 2015 r. był dziennikarzem Pierwogo Bałtijskogo Kanała, w 2017 r. zaś został redaktorem wisagińskiej gazety „Sugardas”. Od 2013 do 2014 r. sprawował funkcję asystenta europosła Waldemara Tomaszewskiego. W 2015 r. został wybrany radnym Wisagini z listy Bloku Waldemara Tomaszewskiego, koalicji skupiającej Alians Rosjan oraz Akcję Wyborczą Polaków na Litwie. Kandydował także na urząd mera, jednak przegrał w pierwszej turze. Obecnie ponownie ubiega się o mandat radnego i stanowisko mera jako kandydat Aliansu Rosjan i AWPL-ZChR.

Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: W Wisagini, podobnie jak w całej Litwie są dwie rosyjskie partie, Alians Rosjan i Związek Rosjan Litwy. Dlaczego Pan zdecydował się przystąpić właśnie do Aliansu? Związek Rosjan nie spodobał się?

Dmitrij Ikonikow: Realnie w Wisagini, podobnie jak w całej Litwie, uchowała się de facto tylko jedna rosyjska siła polityczna, czyli Alians Rosjan. Jeśli mówimy o Związku Rosjan Litwy to on zakończył swoją egzystencję parę lat temu. Biorąc jednak pod uwagę, że Alians Rosjan najbardziej aktywnie pracuje w Kłajpedzie, to jego działalność w Wilnie i Wisagini dopiero zaczyna się. Związek Rosjan Litwy już dawno zdyskredytował się i nikt nie bierze już jego pod uwagę jako siły, która stawia przed sobą inne cele niż zaspokojenie osobistych ambicji swoich liderów. Swoją drogą w najbliższych wyborach oni znów „rozpuścili” się na liście jednej z partii politycznych.

Mowa o Związku Zielonych i Chłopów, z ramienia którego startują radni Vitalius Besakirskas i Aleksandr Kloczan. Z kolei w Wilnie także nie ma już listy Związku Rosjan Litwy, jest ona za to w Kłajpedzie, gdzie startuje Wiaczesław Titow. Pan jest kandydatem na mera rekomendowanym przez Akcję Wyborczą Polaków na Litwie i Alians Rosjan, ale należy Pan do tego ostatniego ugrupowania. Czy może Pan trochę opowiedzieć naszym czytelnikom, w jaki sposób wygląda praca Waszego ugrupowania w Wisagini? Ilu macie członków, co robicie na co dzień? Jak współpracujecie ze Związkiem Polaków na Litwie?

Osobiście nie jestem członkiem ani Aliansu Rosjan, ani Akcji Wyborczej Polaków na Litwie…

Może jednak Pan coś opowiedzieć na ten temat.

Owszem, dość ściśle współpracuję z przedstawicielami dwóch sił politycznych w Wisagini. Jak już wspomniałem, po tym jak ostatecznie przestał działać Związek Rosjan Litwy przed Aliansem Rosjan znajduje się ważne zadanie przywrócenia zaufania Rosjan i ludności rosyjskojęzycznej do polityki w naszym kraju. Nie jest tajemnicą, że praktycznie wszystkie partie polityczne Litwy w chwili obecnej starają się rozgrywać kartę „przyjaźni z Polakami” albo „przyjaźni z Rosjanami”. Tylko, że ta „przyjaźń” kończy się wraz z zamknięciem lokali wyborczych. Polaków i Rosjan chcą zjednać do siebie zarówno liberałowie, jak i Partia Pracy, socjaldemokraci, teraz nawet konserwatyści.

Wracając jednak do struktury AWPL-ZChR i Aliansu Rosjan w Wisagini…

Obecnie one są dopiero organizowane. Jest tak, że zdołaliśmy się wyzwolić od balastu, przyciągnęliśmy młodych, aktywnych mieszkańców miasta, zaś na wybory wystawiliśmy najsilniejszą w historii listę, na której o mandaty radnych walczy się dwóch, trzech ludzi, jak wcześniej, ale minimum dziesięciu. Jeśli zaś chodzi o AWPL-ZChR to powiedziałbym, że nasze stosunki nie bazują na okazyjnej współpracy, ale na nieustannej wspólnej działalności, a to już jest coś więcej. W Wisaginie nie ma osobnej „listy Polaków” albo „listy Rosjan”. My idziemy „noga w nogę” w tym samym kierunku…

Przeczytaj także:  Odnowiono polsko-rosyjską koalicję wyborczą na Litwie

Nie każdy polski mieszkaniec Wileńszczyzny wie, jakie partie wchodzą w skład koalicji obecnie rządzącej Wisaginią. Możemy to przypomnieć?

W 2015 r. mieszkańcy miasta dali bardzo precyzyjny, dokładny sygnał miejscowej władzy. Wskazano kurs na odnowę i reformy. Niestety ci, którzy otrzymali większość w radzie miejskiej, a to jest lista mera Wisagini Dalii Štraupaitė, reprezentującej Litewski Związek Wolności (liberałów), a także społeczny komitet wicemistrza Europy Jewgienija Szuklina „Wisaginia to my”, nie zdołali wiernie zinterpretować głosu wisagińczyków. Mając szesnastu z dwudziestu pięciu radnych w radzie miejskiej, a także dwóch przedstawicieli opozycji, którzy de facto znajdują się „w kieszeni” , jak również pełną kontrolę nad administracją miejską, nie rozwiązano żadnego poważnego problemu w mieście. Kwestie ochrony zdrowia, edukacji, sfery społecznej, gospodarki miejskiej, energetyki pozostały na tym samym poziomie, na którym były w 2015 r. Jako przedstawiciel opozycji sądzę, że w związku z tym odpowiednią ocenę władzom miasta dadzą 3 marca mieszkańcy.

Mer Dalia Štraupaitė, liberałka z partii Artūrasa Zuokasa, pracuje na swoim stanowisku od ośmiu lat. Ona jest dobrym merem, czy złym? Jakie są u niej wady, a jakie zalety?

Pracę mera oceni niedługo wyborca. Ja mogę jedynie potworzyć, że między 2015 a 2019 r. nie podjęto w mieście praktycznie ani jednej decyzji, która zmieniałaby sytuację Wisagini na lepszą. Ten okres czterech lat można nazwać zastojem. Tylko jeden przykład: w 2015 r. zatrzymano pracę nad renowację dwóch szkół miejskich i w ciągu tego okresu praca nie ruszyła z miejsca. Czy zna Pan wielu merów i rządzących koalicji, którzy pozwoliłby, żeby taka sytuacja miała miejsce w ich mieście?

Na czym polegała Wasza praca jako polsko-rosyjskiej koalicji w Wisagini? Co Wam się udało osiągnąć?

Wisaginia jest liderem na Litwie, gdy mówimy o starzeniu się mieszkańców. Problemy z tym związane są czynnikiem, który społecznie wydaje się szczególnie istotny. Mówimy więc o prewencji chorób, jakości usług medycznych, klimacie społecznym. W mieście, gdzie mieszka 18,5 tysiąca mieszkańców, około stu rodzin znajduje się w sferze ryzyka socjalnego, a w nich żyje prawie dwieście dzieci. Obciążenie pracowników socjalnych jest ogromne. Ja jako radny starałem się wpływać na rządzących i żądałem od nich poszerzenia jakości usług, gdy mowa o higienie, rehabilitacji, podwyższeniu wynagrodzeń dla pracowników socjalnych. Brałem aktywny udział w przygotowaniu decyzji, która pozwoliła zmniejszyć o 40% koszt usług wywozu śmieci z miasta. To wpłynęło na portfele mieszkańców. Opowiadałem się także za sensowną polityką energetyczną.

Jest Pan kandydatem na mera, proszę więc nazwać trzy ważne rzeczy, które chce Pan osiągnąć w Wisagini?

Uważam, że szpital miejski powinien uzyskać status regionalnego, a usługi higieniczne i rehabilitacyjne powinien być na najwyższym poziomie. Druga sprawa to efektywna gospodarka miejska i efektywne wykorzystanie budżetu. Jako trzecią sprawę wskazałbym wzmocnienie systemu kształcenia uzupełniającego.

Wisaginia to wieloetniczne miasto. Jak układają się tutaj stosunki między Litwinami a rosyjskojęzyczną częścią miasta?

Problemów w relacjach między narodowościami w mieście nie ma, relacje między poszczególnymi grupami etnicznymi dyktuje codzienność. Od czasu do czasu pojawi się jakiś szowinizm, zarówno ze strony Litwinów, jak i Rosjan czy Białorusinów, jednak to wszystko nie ma charakteru systemowego. Bardziej stanowi to odbicie intelektu poszczególnych osób.

Jakie są główne problemy Rosjan, Białorusinów i Polaków w Wisagini?

Głównym problemem można nazwać brak znajomości języka państwowego. W tym sensie Polacy w Wisagini są w zdecydowanie lepszej sytuacji. Największe problemy pod tym względem mają Rosjanie i Białorusini. W pierwszej kolejności jest to związane z ich wiekiem, choć trzeba przyznać, że wielu młodych wisagińczyków także nie błyszczy znajomością języka państwowego. Brak znajomości litewskiego pozbawia mieszkańców możliwości, by w sposób adekwatny i rzeczywisty uczestniczyć w politycznym życiu miasta, a niektórym politykom daje dodatkową możliwość wprowadzać mieszkańców w błąd i manipulować nimi. Na naszej liście wszyscy kandydaci, niezależnie od wieku, świetnie władają litewskim.

W 2015 r. otrzymał Pan jako kandydat na mera 7,36% głosów. Jaki rezultat chce Pan osiągnąć na obecnych wyborach? Jak dużej frakcji AWPL-ZChR i Aliansu Rosjan oczekujecie po wyborach?

Uważam, że dobry rezultat będzie taki, jeśli zdobędę jeden głos więcej niż cztery lata temu, w ten sposób będzie można mówić o wzroście zaufania. Ale jeśli mówić już na poważnie, to wszelkie prognozy są niewdzięczną sprawą, a ja nie lubię wróżyć z fusów. Nie chodzę także do wróżek. Nasze główne zadanie to poważne zwiększenia liczby radnych koalicji AWPL-ZChR i Aliansu Rosjan w radzie miejskiej. Stanowisko mera nie jest zaś celem samym w sobie, choć nie ubiegać się o tę funkcję, żeby przegrać. Wydaje mi się, że szansa na udział w drugiej turze wyborów wciąż jest i ona jest całkiem realna.

W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj