Juris Rozenvalds: łotewscy politycy nie chcą rozmawiać z Rosjanami w ich języku

|

Kiedy jeszcze Vējonis był prezydentem, ja mówiłem w wywiadach: spójrzcie na Kersti Kaljulaid. To także prezydent. Ona pojechała do Narwy, mieszkała tam przez jakiś czas. Rozmawiała z ludźmi na ulicy. Można się domyślić, w jakim języku, skoro mieszka tam jedynie 5% Estończyków. To jest gest. Nie chodzi o to, żeby przejść na Łotwie na dwujęzyczność, ale żeby pokazać: „jesteście naszymi ludźmi, potrzebujemy Was”. W 2018 r. zadawałem pytanie, czy Vējonis nie mógłby czasem pojechać do Dyneburga i porozmawiać z ludźmi na ulicy. Słyszałem odpowiedź: „nie, nie może, nie ma czasu”. Później pytałem jeszcze swoich kolegów, czy możemy 18 listopada pójść do Teatru Rosyjskiego w Rydze i wspólnie obchodzić sto pierwszą rocznicę powstania Republiki Łotewskiej. Moi koledzy eksperci popatrzyli na mnie jak na wariata. A w Estonii to wszystko było. Przecież w Tallinnie działa także Teatr Rosyjski – mówi w rozmowie z Przeglądem Bałtycki łotewski politolog Juris Rozenvalds. Juris Rozenvalds / lu.lv Juris R...

Pozostało jeszcze 97% artykułu.

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.

WYBIERZ I ZAMÓW!

Dostęp jednorazowy

Zaloguj się


NEWSLETTER

Zapisz się na newsletter i otrzymaj bezpłatną 30-dniową prenumeratę Przeglądu Bałtyckiego!


×