Rosjanie nie chcą ideologii LGBT na ulicy, w szkołach, małżeństw gejowskich. Kolejna sprawa, która nas łączy to stosunek do migrantów. Ani społeczność estońska, ani rosyjska, nie chcą, by nasz kraj zamienił się w państwo imigracyjne, ściągając parędziesiąt tysięcy Ukraińców. Część przedsiębiorców myśli, że może zatrudnić jak najwięcej osób pochodzących z innych krajów. Ale to jest złe myślenie. Problemem jest obniżanie wymagań płacowych. Ukraińcy przyjeżdżają do nas i mogą pracować za najniższe stawki, co negatywnie wpływa na rodzimych pracowników. Bo jeśli Estończyk czy miejscowy Rosjanin chce dostawać za swoją pracę tysiąc euro miesięcznie, a Ukrainiec tę samą pracę wykona za trzysta, to jaką motywację będzie miał pracodawca, by płacić wyższe stawki? Kolejną sprawą jest mentalność, którą ci ludzie przywożą ze sobą. Nie chcemy ludzi prokremlowskich – mówi w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim Jaak Madison, poseł estońskiej nacjonalistycznej partii EKRE do Parlamentu Europejskiego.
Jaak M...
Pozostało jeszcze 96% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


