Trzy czwarte rosyjskości. 75 lat obwodu kaliningradzkiego

-

4 lipca 1946 roku władze sowieckie podjęły decyzję o przemianowaniu obwodu królewieckiego na kaliningradzki, a stolicy regionu z Królewca (Kienigsbiergu) na Kaliningrad. Ta symboliczna zmiana stanowiła dopiero początek oswajania cywilizacyjnie obcej przestrzeni, która znalazła się w granicach imperium jako łup wojenny. Losy obwodu pokazują, jak nietypowe miejsce zajmuje w rosyjskiej codzienności nawet teraz – 75 lat od jego utworzenia.

Zdobycz na faszystach

Gdy pod koniec stycznia Armia Czerwona zamykała pierścień okrążenia wokół Królewca, wojna w Prusach Wschodnich trwała w najlepsze. Nadejście pożogi zwiastowały dwa naloty brytyjskie na Królewiec 27 i 30 sierpnia 1944 roku. W ich wyniku przestało istnieć historyczne centrum miasta – Stare Miasto, Lipnik i Knipawa. Szacuje się, że Brytyjczycy zniszczyli wówczas dwie piąte domów w mieście. Cudem ocalała knipawska katedra i grób-mauzoleum Immanuela Kanta, najbardziej znanego królewczanina.

Bombardowanie było jedynie ostrzeżeniem i próbą złamania oporu ludności cywilnej. Do Prus Wschodnich wojska sowieckie wkroczyły dopiero jesienią. Była to pierwsza prowincja Niemiec w granicach z 1937 roku, która doświadczyła zemsty za zniszczenia dokonane przez Wehrmacht i Luftwaffe od Leningradu do Stalingradu. Zachęcała do tego propaganda, określając Prusy jako „legowisko faszystowskiej bestii” czy „bastion niemieckiego militaryzmu”. Z tego powodu zniszczenia tutejszych wsi i miast były szczególnie duże. Zaważyły one na tempie powojennej odbudowy.

Prowincja stała się prawdziwym łupem wojennym. Przez długi czas funkcjonowała pod administracją wojenną, nastawioną bardziej na grabież niż utrzymanie porządku. Nazwy miejscowości pozostały niemieckie, choć zapisywano je cyrylicą, przez co dla wielu brzmiały złowieszczo.

Zmianę zapoczątkowała stolica regionu – z Królewca (Kienigsbiergu) przemianowano ją na Kaliningrad na cześć zmarłego w czerwcu 1946 roku Michaiła Kalinina. Nominalnie był on głową państwa sowieckiego, dlatego jego podpisy widnieją między innymi na dokumentach dotyczących zbrodni katyńskiej.

Miesiąc po śmierci Kalinin stał się patronem wysuniętego najdalej na zachód dużego miasta Związku Sowieckiego. Tym samym rozpoczęła się kampania rusyfikacji i sowietyzacji tutejszych toponimów. Wystruć stała się Czerniachowskiem (od generał Armii Czerwonej, który zginął w 1945 roku pod dzisiejszym Pieniężnem), Święta Siekiera – Mamonowem (również od dowódcy sowieckiego), a Tapiewo – Gwardiejskiem. Welawa, gdzie uzgodniono traktaty przerywające zależność lenną Prus Książęcych od Rzeczypospolitej, ustąpiła miejsce Znamienskowi („znamia” to po rosyjsku sztandar). Tylża, w której Napoleon i Aleksander I uzgadniali warunki pokoju na tratwie pośrodku Niemna, to dziś Sowieck.

Przeczytaj także:  Kapitalne Gierdawy. Żeleznodorożnyj szuka pomysłu na siebie

Wiele miejscowości przesiedleńcy przemianowali na te, z których pochodzili. Inne opisywały okoliczną przyrodę, przez co dzisiaj w obwodzie kaliningradzkim znajduje się na przykład kilka wsi Sosnowka. Jedynie nieliczne miejsca zachowały swoje przedwojenne brzmienie. Domnau z kościołem górującym nad wsią to dziś Domnowo, a Taplaki z ruinami zamku to Tałpaki.

Stalinowska półsierota

Historyk Jurij Kostiaszow napisał, że choć obwód kaliningradzki swoje pojawienie się na świecie zawdzięcza wyłącznie Stalinowi, nie było to ukochane dziecko sowieckiego dyktatora. Mocarstwa podzieliły Prusy Wschodnie między Polskę a ZSRS, ponieważ dyktator potrzebował niezamarzającego portu wojennego nad Bałtykiem. Choć zazwyczaj w tym kontekście mówi się o Królewcu, jego położenie nad Zalewem Wiślanym wykluczało stacjonowanie tam większych jednostek (tor wodny był zbyt płytki). Ostatecznie bazą sowieckiej marynarki stała się Piława, przemianowana na Bałtyjsk. Litewska Kłajpeda służyła zaś jako zaplecze medyczne.

Przeczytaj także:  Niepodzielne w Prusach Wschodnich było tylko niebo

Nie wiadomo było jednak, jak postąpić z resztą obwodu. Odbudowywać? Przebudowywać? Co ze stworzeniem cywilnej administracji i integracją regionu z imperium? Kreml musiał też odpowiedzieć na pytanie o los przebywających tu nadal Niemców. Wszak decyzje Sojuszniczej Rady Kontroli dotyczące i wysiedleń z Polski, Czechosłowacji, Węgier i Austrii nie rozciągały się na Prusy Wschodnie.

Wiosną 1947 roku do Kaliningradu przybył Piotr Andriejewicz Iwanow, pierwszy kierownik regionalnej partii komunistycznej. Zastał tu istny dziki zachód: samowolę generałów, brak podstawowych środków do życia, bałagan w kołchozach oraz brak postępu w odbudowie infrastruktury.  Ten obraz nędzy i rozpaczy wzbudził w idealistycznym komuniście gniew. Iwanow napisał do Stalina, wyliczając nieprawidłowości uniemożliwiające okrzepnięcie władzy sowieckiej w obwodzie kaliningradzkim.

Pod jego wpływem w czerwcu tego samego roku doszło do godzinnego posiedzenia Komitetu Centralnego Wszechrosyjskiej Partii Komunistycznej (Bolszewików). Postanowiono na nim, że specjalna komisja sprawdzi stan rzeczy na miejscu. Zaproszony na spotkanie Iwanow usłyszał od Stalina, aby „pisał więcej i częściej”. Ta fraza w ustach człowieka, który nie znosił panikarzy, oznaczała koniec pierwszego szefa kaliningradzkich komunistów. Gdy komisja przyjechała do Kaliningradu, Iwanow wiedział, że czeka nie tylko odsunięcie od pełnionej funkcji, ale i znacznie więcej nieprzyjemności. Wolał popełnić samobójstwo.

Poświęcenie Iwanowa nie poszło na marne. Wkrótce opracowano Stalinowski Plan Budowy Obwodu Kaliningradzkiego, który miał poprawić warunki bytowe ludności, przyśpieszyć odbudowę obiektów przemysłowych, wzmocnić miejscowe kołchozy i sowchozy oraz zgazyfikować i zelektryfikować region.

Pojawiły się również plany przebudowy Kaliningradu, stylem i rozmachem przypominające te znane z Warszawy. Ostatecznie w pierwszych kilku latach udało się jedynie wypełnić czteropiętrowymi chruszczowkami prospekt Leninowski, biegnący od placu Zwycięstwa do głównego dworca kolejowego. Duża część miasta i jeszcze większa prowincji nadal leżała w gruzach.

Obłoki flamingo

Kolejne dekady upłynęły na stopniowym oswajaniu tutejszej przestrzeni. Niemcy, których jeszcze w 1945 roku było tu 100-130 tysięcy, wyjechali do 1950 roku. Nowi osadnicy przybywali już nie tylko z centralnej Rosji oraz Białorusi i Ukrainy, ale również z Kaukazu i Azji Środkowej, choć wśród tych ostatnich odsetek powrotów był największy. Ich niechęć wynikała z różnic klimatycznych i rozmijania się wizji zadbanych wsi z zastanymi ruinami.

Te ostatnie z czasem coraz większej grupie osób zaczęły dawać poczucie o przedwojennym obliczu tych ziem. Do rangi symbolu urósł zamek królewski w Kaliningradzie. Choć uszkodzony w 1944 i 1945 roku, jego ostatki miały się dobrze jeszcze na początku lat 60. Był miejscem zabaw dzieci i romantycznych spacerów zakochanych. Władzom w Moskwie zamek jawił się jako złowieszczy symbol starych czasów i jako taki powinien być zniszczony. Mimo sprzeciwu regionalnego środowiska akademickiego, które zaproponowało przekształcenie obiektu w muzeum, ruiny wysadzono w powietrze w 1969 roku.

Wkrótce potem we wschodniej części byłego zamku rozpoczęto budowę Domu Sowietów. Miała to być wizytówka nowych czasów – monumentalny budynek mieszczący siedzibę partii komunistycznej miał górować nad historycznym centrum miasta, przypominając o tym, kto zwyciężył w wojnie sprzed ćwierćwiecza. Budowa napotykała jednak na szereg problemów związanych z kryzysem ekonomicznym doby późnego Breżniewa i niestabilnym gruntem. Aby położyć fundamenty, wbito w ziemię prawie 1200 pali. Ostatecznie prac zaprzestano w 1985 roku, gdy gotowość konstrukcji szacowano na 95 procent.

Życie toczyło się dalej i nie ograniczało do spoglądania w przeszłość. Wielu dzisiejszych 60- i 70-latków, urodzonych już w obwodzie kaliningradzkim, za największą dumę regionu uważa flotę rybacką. W latach 70. pływała na dalekie wody Atlantyku, przywożąc do tutejszych kombinatów świeże ryby. Kaliningradzkie konserwy rybne znano w całym Związku Sowieckim, podobnie jak wyroby z bursztynu. Istniejąca w Jantarnym (przedwojennych Palmnikach) największa na świecie kopalnia tego surowca w szczytowym okresie odpowiadała za dwie trzecie globalnej produkcji.

Jak podsumować czas, gdy młody obwód na rubieżach z jednej strony coraz bardziej zrastał się z imperium, z drugiej zaś zaczynał nieśmiało spoglądać w niedawno jeszcze zakazaną przeszłość? Na drugim albumie grupy Brawo, wydanym w 1985 roku, charyzmatyczna Żanna Aguzarowa śpiewa:

Niedawno gościłam w cudownym kraju
Tam kąpią się rafy w bursztynowej fali
W cienistych sadach zastygły wieki
I w barwie flamingo płyną obłoki
Wśród szmaragdowych wzgórz migocze rzeka
Jak baśń przepiękna, jak sen głęboka
I na niebie błyszczący miesiąc
Dosięgnąć chce fali ręką pienistą

(tłumaczenie autora)

Hедавно гостила в чудесной стране.
Там плещутся рифы в янтарной волне.
В тенистых садах там застыли века.
И цвета фламинго плывут облака.
В холмах изумрудных сверкает река,
Как сказка прекрасна, как сон глубока
И хочется ей до блестящей луны
Достать золотистою пеной волны

Królewski piekarz

Przez wszystkie lata ZSRS obwód kaliningradzki pozostawał regionem zamkniętym. Pierwszy konsul generalny RP w Kaliningradzie, Jerzy Bahr, jako młody chłopak wybrał się tam ze znajomym pociągiem z Wilna. Jakimś cudem zdołał tego dokonać, choć po latach wspominał, że miał więcej szczęścia niż rozumu. Nieliczne kontakty transgraniczne miały w sobie coś z groteski. Niektóre spotkania odbywały się dosłownie na linii granicznej, na której ustawiano stół. Z jednej strony zasiadali przy nim polscy dygnitarze, z drugiej sowieccy.

Wszystko zaczęło się zmieniać w 1991 roku. Postępujący rozpad ZSRS i rywalizacja między Gorbaczowem a Jelcynem sprzyjała podejmowaniu odważnych decyzji. W maju kaliningradzki port został otworzony dla jednostek zagranicznych. Dwa lata później uruchomiono pociąg pasażerski z Gdyni do Kaliningradu. Rozpoczynał się nowy okres w historii regionu, w którym przeszłość przed- i powojenną czekała konfrontacja z teraźniejszością pełną trudności politycznych, gospodarczych i społecznych.

Otwarcie manifestowało się to w ożywionej dyskusji na temat dziedzictwa Prus Wschodnich. Już w latach 80. zaczęło formować się środowisko, które Olga Siezniewa nazwała kopaczami. Byli to poszukiwacze skarbów, pasjonaci historii i ludzie z marginesu, którzy nie odnajdywali się w sztywnych ramach społecznych. Pod wpływem zainteresowań lub sytuacji ekonomicznej zaczęli wynajdywać i handlować różnorodnymi przedmiotami sprzed 1945 roku: butelkami, kuflami do piwa, fragmentami zastawy stołowej czy tabliczkami z nazwami ulic.

Kopacze byli zaczynem prężnej grupy regionalistów, którzy przyczynili się do powstania mitu o idyllicznych Prusach Wschodnich. Fotografie zadbanych uliczek Królewca przeciwstawiali dziurawym chodnikom Kaliningradu, secesyjne kamienice obdrapanym blokowiskom, zaś nieukończoną i ponurą bryłę Domu Sowietów wspaniałemu zamkowi królewskiemu. Podobne procesy zachodziły na regionalnej prowincji. Przedwojnie dla wielu stało się antytezą trudnej teraźniejszości, tym bardziej że wyobrażenie o nim można było swobodnie kształtować.

Nastała moda na Kienigsbierg, którą mimochodem wzmocnił Władimir Putin. W 2005 roku zaprosił Jacquesa Chiraca i Gerharda Schrödera na obchody 750-lecia Królewca. Rosyjski prezydent mówił wówczas o związkach Rosji i Europy, podkreślając wyjątkową rolę Kaliningradu w budowaniu mostów między wschodem a zachodem.

Nawiązywanie do czasów przedwojennych oficjalnie uznano ze nieszkodliwe, a czasami wręcz za pożądane. Dzięki polepszającej się sytuacji gospodarczej zaczęły powstawać restauracje posługujące się nazwami historycznymi. Hitem okazały się tablice rejestracyjne ze stylizowanym napisem Königsberg. Największa regionalna sieć piekarnio-cukierni nazywa się Königsbäcker.

Wschodniopruski karnawał stał się nawet elementem szerszej agendy politycznej. W 2012 roku część środowisk protestujących przeciwko gloryfikacji dygnitarzy czasów stalinowskich zaproponowało porzucenie nazwy Kaliningrad. Alternatywą był przedwojenny Królewiec lub Kantgrad – na cześć Immanuel Kanta, którego 300. rocznicę urodzin będziemy obchodzić w 2024 roku.

Pojawiły się również propozycje przebudowy historycznego centrum Kaliningradu, zniszczonego przez Brytyjczyków w 1944 roku. Projekt nazwano Serce Miasta. W jego ramach rosyjscy i zagraniczni architekci puścili wodze fantazji. Niektórzy postulowali powrót do przedwojennej zabudowy i odbudowę zamku królewskiego. Inni spoglądali na elbląską retrowersję, zakładającą nowoczesne budowle wpisane w formy średniowiecznych kamienic. Wszystkie te plany oznaczały zburzenie Domu Sowietów.

Ostatecznie obydwa tematy umarły, bo zasadniczo zmieniła się atmosfera polityczna.

Odwiecznie rosyjski Kaliningrad

Gdy Rosja anektowała Krym, a w Donbasie rozpoczęła się regularna wojna, przyzwolenie na mnogość narracji o historii Rosji i jej sąsiadów szybko się skończyło. Opowieść o pięknych Prusach Wschodnich, które uległy zniszczeniu wskutek działań zbrojnych, godziła w mit o bohaterskiej Armii Czerwonej, walce z faszyzmem i zwycięskim Związku Sowieckim. Stopniowo negowanie oficjalnej wykładni historycznej zaczęto nazywać königsbergizacją i germanizacją. Sprzeciw lojalnych wobec Kremla publicystów wzbudziły też dwujęzyczne tabliczki z nazwami ulic (jedna współczesna po rosyjsku, druga przedwojenna po niemiecku).

Odgórnie zarządzony odwrót od tematyki wschodniopruskiej oznaczał ofensywę motywów wielkorosyjskich. Zarówno regionalni, jak i petersburscy i moskiewscy publicyści rozpoczęli poszukiwania punktów stycznych między siedmioma wiekami istnienia państwa krzyżackiego, Prus Książęcych, Prus i zjednoczonych Niemiec a dziejami Rusi, Moskwy, Rosji i Związku Sowieckiego. Znaleźli je w konfliktach zbrojnych.

Gdy w połowie XVIII wieku wybuchła wojna siedmioletnia, Prusy znalazły się w tragicznym położeniu. Wojska rosyjskie bardzo szybko wkroczyły do Prus Wschodnich i rozpoczęły ich okupację. Panująca wówczas w Petersburgu caryca Elżbieta przyjęła przysięgę wierności od mieszkańców prowincji. Złożył ją między innymi Immanuel Kant.

Pół wieku później również wojna związała współczesny obwód kaliningradzki i Rosję. Zmagania z Napoleonem przez kilka miesięcy rozgrywały się właśnie tutaj. Bitwy pod Iławą Pruską (dzisiejszym Bagrationowskiem) i Frydlądem (Prawdinskiem), choć przegrane przez Romanowów, mają stanowić dowód na długotrwałą obecność Rosji i Rosjan w Prusach Wschodnich, podobnie jak I wojna światowa. Latem 1914 roku wojska rosyjskie doszły aż do linii Dejmy na ok. 40 kilometrów od Królewca.

Te narracyjne akrobacje dobrze podsumowuje film „Rosyjskie Prusy”, którego premierowy pokaz miał miejsce pod koniec 2019 roku. W myśl jego twórców obwód kaliningradzki łączą tysiącletnie związki z Rosją. Jak to możliwe? Przeważająca część materiału została poświęcona wspomnianym wyżej wojnom. Ostatnie kilka minut to natomiast wzmianka, że niemal dziesięć wieków temu po terenie plemiennych jeszcze Prus krążyły monety bite przez Nowogród Wielki i Psków.

Za słowami poszły czyny. Od kilkunastu miesięcy trwa intensywna zabudowa Wyspy Październikowej – podmokłych łąk w widłach Pregoły, które jeszcze przed wojną leżały odłogiem. W sąsiedztwie stadionu piłkarskiego, goszczącego mecze Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 2018 roku, powstaje centrum kulturalne, mające mieścić filie moskiewskiego Teatru Wielkiego, Galerii Tretiakowskiej i petersburskiego Ermitażu. Stolica obwodu ma częściej gościć artystów z głębi Rosji, dowodząc swoich związków z powojenną macierzą.

W całym regionie dokonuje się przebudowa przestrzeni. Normalnym widokiem są nowe cerkwie prawosławne, zbudowane w tradycyjnym bizantyjsko-ruskim stylu, na tle ruin czerwonoceglanych kościołów i warowni z czasów krzyżackich. Dużo uwagi obwodowi kaliningradzkiemu poświęca patriarcha moskiewski Cyryl I, który w połowie lat 80. był tutejszym metropolitą.

Postscriptum

Jeszcze w 2020 roku gubernator obwodu kaliningradzkiego Anton Alichanow uważał Dom Sowietów za trwały element krajobrazu Kaliningradu i powód do dumy mieszkańców całego regionu. Proponował również, by przenieść do niego jak najwięcej urzędów i stworzyć tam centrum obsługi obywatela. Kaliningradzki Internet zareagował z typową dla siebie ironią – powstała minigra, polegająca na dokładaniu do Domu Sowietów kolejnych kondygnacji tak, że budynek może dosięgnąć kosmosu.

W 2021 roku Alichanow obwieścił, że Dom powinien zostać rozebrany, a na jego miejscu powstać nowa dzielnica. Petersburskie studio architektoniczne zaproponowało konstrukcje ze szkła, betonu i metalu z ponad 100-metrową dominantą. Niektórzy miejscowi projektanci wrócili natomiast do koncepcji odbudowy zamku królewskiego. Dialog między starym a nowym, materialnymi wizjami przyszłości a duchami przeszłości trwa w obwodzie kaliningradzkim w najlepsze.

Artykuł prezentuje wyłącznie prywatne poglądy autora i nie powinien być utożsamiany ze stanowiskiem żadnej instytucji, z którą autor jest powiązany.

Ukończył Uniwersytet SWPS, Uniwersytet Warszawski i Petersburski Uniwersytet Państwowy. Jest doktorem kulturoznawstwa, historykiem i politologiem. Zawodowy dyplomata. Do czerwca 2021 r. pracował jako wicekonsul w Konsulacie Generalnym RP w Kaliningradzie. W wolnych chwilach fotografuje zarówno aparatami cyfrowymi, jak i analogowymi. Więcej informacji o jego aktywności można znaleźć na stronie www.milosz.dk.

3 KOMENTARZE

  1. „Mocarstwa podzieliły Prusy Wschodnie między Polskę a ZSRS”. Nie. Jedne i drugie Stalin miał w garści, Nie potrzebował niczyjej zgody.

  2. Przepraszam, author mial. racje. „Dopiero” odnosilo sie do bombardowani w sierpniu 1944. Podejrzewam, ze sowieci mogli zajac skrawek Prus Wsch.juz w sierpniu 1944. Do Wilna weszli 25 lipca.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj