Polska szkoła w Rzeżycy, która powstała w 1993 roku, musiała uzyskać akceptację lokalnej społeczności. Rada miejska Rzeżycy długo nie chciała zatwierdzić nam statusu. Poszłam na posiedzenie, nagle spotykam radnego i dyrektora szkoły artystycznej, on mówi: „dziś Polakami nie będziemy się zajmować”. Zamknął drzwi, ja idę i płaczę. Tak się działo później przez dwa tygodnie: „Polakami dziś się nie zajmujemy”. W końcu wzięłam wielkie, czerwone róże. Przychodzę wieczorem, a on pracował wieczorami. Mówię do niego: „Osvalds, co Polacy złego Ci zrobili, dlaczego nie chcesz, żeby nasze dzieci kształciły się dalej?”. On odpowiada: „Walentyna, nie znasz historii? Te tereny, na których żyjemy, to dawne Inflanty Polskie. Zacznie się od szkoły, a później przyjdą Polacy upomnieć się o swoje domy, o swoją ziemię. Mamy im to oddać?”. Ja odpowiadam: „Osvalds, ta szkoła nie powstaje dlatego, że Polacy chcą coś komuś odebrać, my chcemy dzieci uczyć tolerancji, pokazać, że Polacy mogą żyć i pracować w środo...
Pozostało jeszcze 96% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


