Zebrał się Sejm Łotwy. Przysięgi po łatgalsku, liwsku i kurlandzku. Wybrano prezydium

-

We wtorek na pierwsze posiedzenie zebrał się Sejm XIII kadencji wybrany w wyborach 6 października. Ze względu na trudną sytuację powyborczą, do ostatniej chwili nie było wiadomo, kto ostatecznie zasiądzie w prezydium parlamentu. Na przewodniczącą zaproponowano dotychczasową szefową Sejmu Inārę Mūrniece, reprezentującą narodowców. Przeszła większością głosów jako kandydatka dotychczasowych ugrupowań rządzących. W skład prezydium weszła także reprezentantka prawicowej Jedności Inese Lībiņa-Egnere, będąca w poprzedniej kadencji, podobnie jak obecnie, wiceprzewodniczącą Sejmu, a także sejmowa nowicjuszka, radna Jurmały, reprezentująca Nową Partię Konserwatywną Dagmāra Beitnere-Le Galla, także wybrana na wiceprzewodniczącą. Sekretarzem Sejmu został ponownie przedstawiciel partii mniejszości rosyjskiej „Zgoda” Andriej Klementiew, zaś jego zastępczynią liberałka Marija Golubeva.

– To Sejm najbardziej przyjazny wielobarwnej Łotwie – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu jeden ze świeżo wybranych posłów. Część deputowanych przysięgę postanowiła bowiem złożyć w dialektach łotewskich, a także w języku liwskim. Choć obecnie w Sejmie nie jest reprezentowany żaden Liw, w tym ostatnim języku przemówiła wieloletnia parlamentarzystka, filolog i literaturoznawczyni, Janīna Kursīte-Pakule, reprezentująca łotewskich narodowców, często upominających się o mniejszość liwską. Prowadząca obrady Ināra Mūrniece zwróciła jej uwagę, że zgodnie z regulaminem przysięga powinna być w języku łotewskim. Wtedy Kursīte-Pakule złożyła ją w dialekcie kurlandzkim, będącym częścią tegoż języka.

Portalowi Delfi posłanka powiedziała, że zapragnęła przemówić po liwsku wtedy, gdy dowiedziała się, że wielu jej kolegów będzie składać przysięgi w swoich dialektach. – Kiedy trzymano by się zasady, że przysięgę składa się tylko w łotewskim języku literackim, tak bym uczyniła. Ale w tej sytuacji nie chciałam dopuścić do tego, by nie uszanowano języka liwskiego. On przecież idzie ręka w rękę z łotewskim – wyjaśniła mediom działaczka narodowców. W dialekcie kurlandzkim przysięgała nie tylko Kursīte-Pakule, ale także inna polityk narodowców Ilze Indriksone. Co ciekawe, narodowcy łotewscy nie są temu przeciwni. O ile zwalczają używanie rosyjskiego w przestrzeni publicznej, to podkreślają jednocześnie wagę zachowania dialektów oraz języka liwskiego i liwskich tradycji, których ochronę wpisano także w 2014 roku do preambuły konstytucji łotewskiej. Posłowie liwscy trafiali do Sejmu we wcześniejszych kadencjach właśnie z listy narodowców.

Przeczytaj także:  Juris Viļums: Łotwa nie prowadzi polityki regionalnej

Co ciekawe, gdy w 2011 roku przysięgę po łatgalsku próbował złożyć ówczesny poseł Partii Reform Zatlersa Juris Viļums, przez prasę łotewską przetoczyła się dyskusja, czy miał prawo tego zażądać. Wypowiadali się w niej zarówno filologowie, jak i prawnicy. Ostatecznie przewodnicząca Sejmu Solvita Āboltiņa zarządziła, że Viļums musi przysięgać w czystym łotewskim. Trzy lata później ówczesna Komisja Mandatowa Sejmu zgodziła się jednak na dialekt łatgalski. Dziś Viļumsa już nie ma w Sejmie, zaś wczoraj przemówiło po łatgalsku z trybuny (z inspiracji organizacji „Latgolys Saeima”) więcej posłów, wśród nich narodowiec Edmunds Teirumnieks, radny łatgalskiej stolicy Rzeżycy i rektor Rzeżyckiej Akademii Technologicznej, szef Partii Łatgalskiej Aldis Adamovičs, a także wiceprezes Towarzystwa Kultury Łatgalskiej Ilga Šuplinska i urzędnik państwowy Juris Rancāns, obaj posłowie Nowej Partii Konserwatywnej z Łatgalii. – Nie widzę w tym żadnego problemu – powiedziała szefowa Sejmu Ināra Mūrniece.

Przeczytaj także:  Łotewska scena polityczna wywróciła się po wyborach do góry nogami

Wczoraj wybrano także prezydium nowego parlamentu. O ile wcześniej mówiło się,  że  przewodniczącą Sejmu może zostać konserwatystka Dagmāra Beitnere-Le Galla, to we wtorek za Mūrniece głosowała większość posłów reprezentująca starą koalicję. Działacze rosyjskiej „Zgody” nie poparli ani jednej, ani drugiej kandydatury. Wsparli za to ubiegającego się o reelekcję do prezydium Gundarsa Daudze ze Związku Zielonych i Rolników, ten jednak nie został wybrany, podobnie jak kontrowersyjny lider populistycznej partii KPV LV („Do kogo należy państwo?) Artuss Kaimiņš. Obie te partie nie mają obecnie swojego przedstawiciela w prezydium Sejmu, co w przypadku KPV LV, która uzyskała w wyborach drugie miejsce, może wyglądać na policzek „starego układu” wobec Kaimiņša. Jednak między tradycyjnymi politykami a liderem KPV LV po prostu nie ma chemii, a jego wcześniejsze zachowania, takie jak filmowanie tego co się dzieje w parlamencie, wiele osób uznawało w poprzedniej kadencji za co najmniej ekstrawagancję.

W prezydium Sejmu zasiądą za to ponownie reprezentantka prawicowej Jedności Inese Lībiņa-Egnere jako wiceprzewodnicząca, a także Andriej Klementiew ze „Zgody” jako sekretarz. Nowymi twarzami są wiceprzewodnicząca Sejmu Dagmāra Beitnere-Le Galla, a także wicesekretarz Marija Golubeva, działaczka socjalliberalnej partii „Ruch Za!”.

Przeczytaj także:  Łotwa: każdy ma ochotę na odrobinę władzy

Wciąż nie wiadomo, kiedy zakończą się negocjacje nad powołaniem nowego rządu, wiadomo już jednak, że będą o wiele trudniejsze niż w przypadku Sejmów X, XI i XII kadencji. Prezydent Raimonds Vējonis chce się ponownie spotkać z trzema kandydatami na szefa rządu, wśród których znajdują się Aldis Gobzems („Do kogo należy państwo?”), Jānis Bordāns (Nowa Partia Konserwatywna) oraz Artis Pabriks (liberałowie). – Jeśli partie do 6 listopada nie dojdą do porozumienia, będę musiał zintensyfikować pracę ze swej strony, by w środę spróbować jeszcze raz porozmawiać z trzema kandydatami na premiera, by dojść do jakiegoś rozwiązania – powiedział mediom Vējonis.

W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj